Ks proboszcz ojcem chrzestnym? Obowiązek zgłoszenia dziecka

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

Darek1965

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 175
Rejestracja: ndz 15 lis 2009, 13:01

Post autor: Darek1965 »

Witaj Michale,
przepis dotyczący obowiązku zgłoszenia dziecka w okresie do 8 dni obowiązywał do końca istnienia KP.
Według mojej wiedzy był często nie przestrzegany, a i takie przypadki przewidział ustawodawca (zaborca) w ówczesnych przepisach.
Z treści rozporządzenia z 28 kwietnia (10 maja) 1867 r. wynika, że: cyc. … jeśli zaszło spóźnienie w dopełnieniu przepisów artykułów poprzedzających, spisanie aktu urodzenia nie ma być wstrzymane, lecz przyczyna spóźnienia w akcie wyrażona być powinna.
Od razu odpowiadam na kolejne Twoje pytanie, dlaczego w posiadanych aktach nie posiadam zapisu o przyczynie spóźnienia?
Zapewne opisywany ksiądz nie dopełnił wszystkich formalności, a jego dziekan w toku sprawdzenia sposobu prowadzenia ksiąg takiego błędu nie zauważył (sprawdzenie ksiąg stanu cywilnego w wyznaniu rzymskokatolickim powierzone zostało dziekanom).
Co do ewentualnego wychwycenia przez dziekana wszystkich błędów, istniał spory problem, gdyż według treści rozporządzenia 25 marca (6 kwietnia) 1840 r. księgi stanu cywilnego nie mogły być przesyłane do siedzib dekanatów. Dziekani byli zobowiązani w czasie objazdu podległych dekanatów osobiście sprawdzać księgi na miejscu kontroli.
Michale, z wypowiedzi znawców tematu (umieszczonych także na naszym forum) wynika, że jedną z przyczyn opóźnienia był przejściowy brak gotówki, która należała się osobie duchownej –urzędnikowi stanu cywilnego.
Przedmiotowe przepisy również precyzowały wysokość opłaty. Petentów (naszych poprzedników) podzielono na trzy klasy:
I klasa; właściciele, zastawnicy, dzierżawcy i inni jakimkolwiek tytułem posiadający całkowite dobra i wsie wszelkiej natury, właściciele i lokatorowie całych kamienic w miastach, osoby duchowne wszelkiego wyznania, urzędnicy cywilni i wojskowi oficerowie, doktorzy, aptekarze, chirurgo-medykowie, kupcy, handlarze, kapitaliści, bankierzy, agenci, negocjanci, wekslarze, artyści, fabrykanci, rękodzielnicy i oberżyści,
II klasa; posiadający wójtostwa, sołectwa, dworki i grunty miejskie, młynarze i okupniki młynów, hamerni, papierni, tartaków, wojskowi w randze niżej oficera, oficjaliści krajowi i prywatni, majstrowie rzemiosł, przekupniarze, kramarze, garkuchniarze, piwowarowie, szynkarze i karczmarze miejscy i kupiecka czeladź,
III klasa; wszyscy powyżej dwiema klasami nie objęci, a zaświadczeniem ubóstwa nie zasłaniający się od opłaty, należą do trzeciej klasy.
Od aktu urodzenia dziecięcia pobierano, w I klasie – 2 zł, II – 1 zł, w III kl. 20 gr.
Od aktu urodzenia dziecięcia nieprawego; w I kl. – 6 zł, II – 3 zł i III – 1 zł.
Powyższy cennik dotyczył świeckiego urzędnika stanu cywilnego, a jeżeli był nim ksiądz to opłatę zwiększano o 50 %.
Pozdrawiam
Darek
Tomek1973

Sympatyk
Posty: 1847
Rejestracja: pt 16 sty 2009, 22:37

Post autor: Tomek1973 »

Prym wśród osób nieprzestrzegających przepisów o rejestracji dzieci, wiodły osoby wyznania mojżeszowego. Dzieci zgłaszano kilka lat po urodzeniu oświadczając przy tym obłudnie, że ojciec dziecka był chory i złożony niemocą -i to właśnie było przyczyną opóźnienia. Jedna z koleżanek opowiadała mi, że metryka pewnego młodzieńca została sporzadzona tuz przed ślubem, a młodzian liczył sobie lat 20...
Metryki żydowskie, w których zgłoszenie dziecka następowało kilka lat po urodzeniu, są wręcz normą, a nie żadnym ewenementem.

tomek
robbi89

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 139
Rejestracja: wt 27 kwie 2010, 23:37

Post autor: robbi89 »

Do Kostkowskiego:
Dziękuję Ci, że odpowiedziałeś na moje pytania. Sądzę, że na podstawie Twoich doświadczeń możemy znaleźć 2 wspólne cechy aktów, gdzie występują osoby asystujące:
- dzieciom nadawano 3 lub więcej imion (chociaż zetka zacytował akt tylko z jednym imieniem)
- dotyczyły dzieci osób znaczących w okolicy
Oczywiście mogłem coś przeoczyć, dlatego proszę o uzupełnianie powyższej listy.
Niestety są to tylko spostrzeżenie i nie odpowiadają na wciąż aktualne pytanie: kim były osoby asystujące?
Piotrek
Darek1965

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 175
Rejestracja: ndz 15 lis 2009, 13:01

Post autor: Darek1965 »

Witam,
Prym wśród osób nieprzestrzegających przepisów o rejestracji dzieci, wiodły osoby wyznania mojżeszowego. Dzieci zgłaszano kilka lat po urodzeniu oświadczając przy tym obłudnie, że ojciec dziecka był chory i złożony niemocą -i to właśnie było przyczyną opóźnienia. Jedna z koleżanek opowiadała mi, że metryka pewnego młodzieńca została sporzadzona tuz przed ślubem, a młodzian liczył sobie lat 20...
Metryki żydowskie, w których zgłoszenie dziecka następowało kilka lat po urodzeniu, są wręcz normą, a nie żadnym ewenementem
Tomku, zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.
W celu określenia przyczyn tego typu sytuacji należy się naszym czytelnikom informacja o procedurze obowiązującej osoby wyznania mojżeszowego.
Procedura rejestracji nowonarodzonego dziecka była bardziej skomplikowana niż w wyznaniach chrześcijańskich. Osoba zgłaszająca narodziny dziecka musiała przejść dwa etapy.
W pierwszym zgłaszała się do swojego rabina, który dokonywał spisania metryki urodzenia w księdze zapisowej (księgi zapisowe prowadzono od 7 września 1830 r.).
W drugim etapie rabin wraz z osobami do aktu stawającymi (zgłaszający, świadkowie) udawał się do urzędnika stanu cywilnego (burmistrza, wójta gminy), gdzie okazywał fakt dokonania zapisu w prowadzonej przez siebie księdze zapisowej oraz osoby towarzyszące udzielały informacji celem sporządzenia właściwego aktu urodzenia.
Żeby było jeszcze ciekawiej, to od 18 lutego (1 marca) 1860 r. po urodzeniu dziecka w każdej rodzinie żydowskiej wymagano spisania metryki jego urodzenia wraz z okazaniem aktu małżeństwa rodziców. Tylko przedstawienie powyższego dokumentu skutkowało zapisaniem dziecka jako poczętego z prawego łoża.
Podsumowując, w wielu przypadkach ograniczano się do zgłoszenia dziecka tylko u rabina, a do eskapady do wójta w wieloosobowym towarzystwie w wielu przypadkach nie dochodziło, tym bardziej, że należało posiadać przy sobie akt małżeństwa. Stąd wieloletnie spóźnienia w sporządzaniu metryk urodzenia.
Dla poszukiwaczy przodków wyznania mojżeszowego daje pod rozwagę możliwość wystąpienia bardzo istotnych różnic (braków) w kolejnych rocznikach ksiąg stanu cywilnego w porównaniu do zapisów w księgach prowadzonych przez rabinów.
Pozdrawiam
Darek
dede43

Sympatyk
Posty: 410
Rejestracja: śr 05 maja 2010, 08:27
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: dede43 »

Opóźnienia w sporządzaniu metryk urodzenia/chrztu są pewnie w każdej parafii, a szczególnie chyba w dużych miejskich. Indeksowałam kilka roczników z parafii Św. Jana. Tam wielokrotnie spotkałam się z informacją, że" stawił się XY ... i okazał dziecię płci... urodzone tu w Warszawie .... dnia..... roku...." A dziecko ma już 5-6 lat i urodziło się w podwarszawskiej wsi czy majątku. Za tym zapisem często jest metryka następnego dziecka, rok czy dwa lata młodszego, potem następnego. Ojciec rekordzista zgłaszał chyba z 5-ro dzieci w wielu od 12 do 2 lat. Nie jedna osoba z nas znalazła metryki urodzenia starszego rodzeństwa dopiero przy młodszym.
Pozdrowienia
Danuta
Pilnie poszukuję aktu ślubu Józefa Kwiatkowskiego (1829/32-1884)z Anielą Wrońską(1823-1905) oraz ich aktów urodzenia.
Awatar użytkownika
Kostkowski

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1244
Rejestracja: czw 14 paź 2010, 18:41

Post autor: Kostkowski »

"... metryka pewnego młodzieńca została sporządzona tuz przed ślubem, a młodzian liczył sobie lat 20..."

Ja też nie mogłem odnaleźć aktu urodzenia brata mojego ojca, choć miałem pewność, że urodził się w roku 1920 w dużym mieście, gdzie była jedna parafia. Gdy po latach dostałem ten akt okazało się, że sporządzony był w roku 1932 - dwanaście lat po urodzeniu!

Kierownik USC w Opatowie gdy go pytałem o najdłuższy, z jakim się osobiście spotkał okres od urodzenia do sporządzenia aktu opowiedział mi jak odnalazł komuś metrykę sporządzoną pięćdziesiąt lat po urodzeniu.

Ja natomiast spotkałem akt w którym stawił się ojciec z dorosłym synem. Sporządzony wówczas akt, choć był w księdze aktów urodzenia, należałoby raczej nazwać aktem uznania przez ojca tego dziecka już ponad dwadzieścia lat mającego. Ale ciekawostką jest nie zwłoka i nie uznanie, lecz to, że ów młodzian był bliźniakiem, a ojciec uznawał jednego z bliźniaków. Było to w Archiwum Państwowym w Kielcach, oddział w Starachowicach, a tam nie mają skanera. Wkrótce przeniosą się do nowej siedziby w Kielcach to można będzie jako ciekawostkę taki akt pokazać na forum.

Inną ciekawostką jest akt zgonu nr. 103/1936 z USC w Kunowie. Poznałem osobę wymienioną w akcie jako zmarłą i kopię aktu jej sprezentowałem. Ma ona 73 lata, jest emerytowaną nauczycielką, a według aktu zmarła w wieku 3 tygodni. Gdy kiedyś umrze jej córka ur. w 1960 r. będzie miała dwa akty zgonu swojej matki - odległe o trzy ćwierci wieku. Czy pierwszy akt zgonu matki może córka nazywać aktem matki, jeśli jej matka w czasie sporządzenia aktu zgonu była niemowlęciem, a matką została 24 lata po zapisanej w akcie śmierci? Akt spisał ksiądz Aleksander Bastrzykowski, znany ze skrupulatności w swych licznych publikacjach. Ksiądz ten dobrze znał całą rodzinę, gdyż ojciec zmarłego dziecięcia był młynarzami, a ksiądz często tę rodzinę odwiedzał, bowiem codziennie koło młyna przechodził. No i trzy tygodnie wcześniej chrzcił to dziecię! Zgon zgłaszali ojcowie chrzestni zmarłej i jej siostry. Żadna z tych osób nie mogła się pomylić, ale już napewno nie mogły pomylić się wszystkie razem!

Domniemywam rozwiązania obu wyżej wymienionych zagadek i jeśli wzbudzą zainteresowanie na forum to przyznam się do swoich przemyśleń.
Z najlepszymi życzeniami wszelkiej pomyślności W E Kostkowski
Darek1965

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 175
Rejestracja: ndz 15 lis 2009, 13:01

Post autor: Darek1965 »

W E Kostkowski,
Domniemywam rozwiązania obu wyżej wymienionych zagadek i jeśli wzbudzą zainteresowanie na forum to przyznam się do swoich przemyśleń.
przytoczone zagadki metrykalne wzbudziły moje zainteresowanie i z niecierpliwością oczekuję opisu ewentualnych rozwiązań.
Pozdrawiam
Darek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”