Strona 2 z 2

Re: List odkryty w medalionie Hrynczenko/ Grynczenko

: ndz 24 wrz 2023, 01:41
autor: Irena_Powiśle
Iwona_h pisze:Jestem bardzo wdzięczna,
Dziekuje!

Mam w notatkach z opowiadań ojca że rodzina mieszkala w Odessie jakiś czas.
Niestety niemam roku.

Pozdrawiam
Iwona
Może to był Akkerman? To obok Odessy.

Re: List odkryty w medalionie Hrynczenko/ Grynczenko

: śr 27 wrz 2023, 10:28
autor: Iwona_h
Irena_Powiśle pisze:
Iwona_h pisze:Jestem bardzo wdzięczna,
Dziekuje!

Mam w notatkach z opowiadań ojca że rodzina mieszkala w Odessie jakiś czas.
Niestety niemam roku.

Pozdrawiam
Iwona
Może to był Akkerman? To obok Odessy.
Dziękuję, bede szukala powiązań.

Pozdrawiam,
Iwona

Re: List odkryty w medalionie Hrynczenko/ Grynczenko

: wt 20 lut 2024, 12:19
autor: Walczak_Wojciech
Szanowna Pani,
Ludmiła Hrynczenko-Mueller była znajomą moich rodziców a moją chrzestną.
Czy wie Pani gdzie jest pochowana?
Pani Ojca nie znałem.
Pozdrawiam,
Wojciech Walczak

Re: List odkryty w medalionie Hrynczenko/ Grynczenko

: czw 22 lut 2024, 00:35
autor: Iwona_h
Walczak_Wojciech pisze:Szanowna Pani,
Ludmiła Hrynczenko-Mueller była znajomą moich rodziców a moją chrzestną.
Czy wie Pani gdzie jest pochowana?
Pani Ojca nie znałem.
Pozdrawiam,
Wojciech Walczak
Szanowny Panie

Wiem o Ludmile bardzo niewiele. Nie jestem też pewna, czy jej nazwisko po mężu to Mueller czy Miller? Czy pana rodzice poznali ją w Warszawie? Jestem wdzięczna za każdą informację. Gdzie mieszkała przed wojną? Co ona zrobiła? Kim był jej mąż? Ja Ludmile pamietam kiedy ja bylam dzieckiem a ona mieszkała w Stegnach nad morzem. Wiem ze Ludmiła była pochowana na cmentarzu w Radości.
Pozdrawiam,
Iwona

: pt 23 lut 2024, 18:55
autor: Walczak_Wojciech
Proszę Pani,
Z końcem 1945 roku mój ojciec został oddelegowany na Żuławy. W rezultacie takiej decyzji nasza rodzina musiała przeprowadzić się z Anina pod Warszawą do Stegny Gdańskiej - na Ziemie Odzyskane. Rodzina to znaczy Rodzice, mój starszy brat Andrzej i ja. W Stegnie dostaliśmy dom po niemieckim lekarzu wysiedlonym do Niemiec.
Wkrótce potem ojciec wyszukał inny poniemiecki dom, który stał się własnością Pani Miły (tak się na Nią mówiło).
W Stegnie chodziłem do pierwszej i drugiej klasy szkoły podstawowej. Latem 1948 roku ojciec został przeniesiony do innej pracy i pożegnaliśmy się ze Stegną.
Pani Miła została na swoim gospodarstwie. Odwiedziłem ją raz, latem 1960 roku.
Kiedy wróciła do Warszawy nie wiem. Ale w połowie lat 60-tych prowadziła w Warszawie kiosk "Ruchu" zlokalizowany w Alejach Niepodległości nieopodal Głównego Urządu Statystycznego. Zaglądałem tam czasami, żeby pogwarzyć i kupić 'Życie Warszawy'.
Pod koniec lipca 1967 roku zaprosiłem Ją na przyjęcie z okazji mojego ślubu. Po tej uroczystości nigdy więcej się z Nią nie widziałem. Szkoda.
Pozdrawiam najserdeczniej,
Wojciech Walczak