Jestem absolutnie tego samego zdania.Sroczyński_Włodzimierz pisze:@ " wszyscy musieli wiedzieć kim jest ojciec ale stosownego zapisu w księdze chrztów nie ma. Dlaczego?"
Poszukaj informacji (może być na forum, może być poza) czym jet aktu chrztu, akt urodzenia, ASC , jakie przepisy w danym czasie, w danym obszarze, w danej jurysdykcji obowiązywały
P.S. 1 na "wszyscy wiedzą" trudno budować cokolwiek, nie tylko wywody przodków:)
P.S. 2 to nie wyjaśnia dlaczego musi chodzić o naszych krewnych, ale zdaje się, że to poboczne zagadnienie:)
Musiałam pogodzić się z "dziurą" w linii męskiej mojej praprababki Marianny wg aktu chrztu, a Julianny wg jej aktów od momentu ślubu i nie widziałam sensu szukania wiatru w polu, który miał się przyczynić do tego zapłodnienia. Tu znam chociaż linię jej matki, ale ta Marianna vel Julianna poślubiła Błażeja Koszewskiego, który do ślubu złożył tylko akt znania, iż w wieku 12 lat rodzice pozostawili go do pracy u młynarza i wyjechali do kraju cesarskiego. Nawet nie podał imion tych swoich rodziców i jest to tym bardziej zagadka uniemożliwiająca dalsze poszukiwania.
Nie buduję nic na niepotwierdzonych przypuszczeniach i opieram się tylko na dokumentach.
Kto użyczył spermy do zapłodnienia danego dziecka to zupełnie inna sprawa, która w obecnych czasach zapłodnień in vitro lub kupowania nasienia w bankach spermy oraz fascynacji badaniami DNA nabiera jeszcze innego, większego znaczenia. Współczesne dzieci to dopiero będą miały ciekawe zagadki...
@ Krystyno, zawziętość księdza by nie uznawać faktu zgłaszania przez ojca swego nieślubnego dziecka wynikała być może z faktu zbyt małej ofiary złożonej przy tej okazji. Jak rozumiem ta para nigdy się nie pobrała, bo wówczas mogło dochodzić do późniejszego uznania dzieci wspólnych narodzonych przed ślubem.
Pozdrawiam
Janka
