Szkoda, że nie wiadomo nic o dalszych losach tego dziecka i jego ojca, bo mogło to wiele wyjaśnić.Kornaś_Maciek pisze:Dzień dobry,
Niestety nie wiem jak potoczyły się losy Antoniego. Przypadkiem natrafiłem na ten wpis i wzbudził moją dużą ciekawość i duże zaskoczenie.
Zastanawiałem się nad kilkoma opcjami co do tego kto był matką Antoniego - siostra rodzona Walentego która wyszła za mąż za Koszewskiego a z domu była Wąsowska?, ewentualnie była siostrą przyrodnią?, albo też siostrą cioteczną?.
Wydaje mi się, że być może sprawa co do pochodzenia dziecka była powszechnie wiadoma, stąd też ksiądz zdecydował się na wpisanie tego do księgi.
Zastanawiam się też nad tym co napisała Pani Katarzyna i czy ksiądz mógł odmówić ochrzczenia dziecka w sytuacji bliskiego pokrewieństwa jego rodziców, w tym rodziców będących rodzeństwem.
Pozdrawiam serdecznie,
Maciek Kornaś
W mojej rodzinie był podobny przypadek zgłoszenia do chrztu dziecka pochodzącego z nieślubnego związku szlachcica mieszkającego u proboszcza z panną nie szlachcianką. W tym akcie ojciec dziecka podał imię i nazwisko matki dziecka oraz wytłumaczył zwłokę z chrztem i rejestracją USC narodzin tego dziecka. Podał, że dziecko wraz z matką wyjechało do innej wsi do mamki, która je karmiła.
A jeśli chodzi o dalszy ciąg tej historii, to ojciec i matka dziecka zawarli nowe, już formalne związki małżeńskie, z których mieli swoje dzieci, a dziecko nieślubne nosiło nazwisko ojca.
Wąsowscy i Koszewscy pochodzili z rodzin szlacheckich więc przeszkodą do zawarcia ślubu mogło być ich zbyt bliskie pokrewieństwo wymagające zgody władz kościelnych. Pełniejsze informacje zebrane o tych rodzinach mogłyby pozwolić na ustalenie przyczyny takich zapisów w tym akcie. Bez dokładniejszej kwerendy pozostaje gdybanie, które jak zwykle na tym forum staje się przyczyną zbędnych sporów i niegrzecznych przytyków.
Pozdrawiam
Janka
