Witajcie,
No tak, piękny niedzielny poranek, a ja widzę, że przez urokliwy sobotni wieczór spóźniłem się na "rozdanie nagród"!

Ale tak na poważnie, świetna robota Elży i Pawła, no i ty Bożeno mogłaś dotrzeć do końca tej drogi do Ameryki twojego Stanisława Sarnackiego - gratulacje.
Słuchajcie, chciałem tego niedzielnego ranka ze swojej strony zamknąć tę historię podróży do Ameryki od danych emigracji z portu Bremen, a tu... kolejna niespodzianka - przeglądam w bazie portu Bremen wszelkie warianty nazwiska Stanisława, rok 1912, statek "Brandenburg", port docelowy Baltimore itd - a tu akurat jest (albo się tak na szybko mylę) dziura w danych lat - jeśli kogoś to interesuje, komuś się na przyszłość przyda, oto wyszukiwarka emigracji z portu Bremen, jest niezła bo ma wyszukiwanie po nazwiskach (tez z funkcją "soundex - fonetycznie)", po nazwie statku, po datach wypływu z portu, po porcie docelowym, a nawet po miejscu pochodzenia danego pasażera:
http://www.passengerlists.de/
np. statek "Brandenburg" - no akurat dziura w latach 1908-1912.
Tak więc sorry, ja z tym portem Bremen jego podróży na dziś nie zamknę.
I z wielu lat pomocy Amerykanom w poszukiwaniu ich rodzinnych korzeni lubię te podróże nazwiska po świecie (np. w USA dziadek Stuarta - nazwisko Miller - potem odkrycie, że Marchlewicz - a finalnie, że Marchalewicz z... Knyszyna i okolic), a tu też pięknie:
Z rodzinnego domu jako - Stanisław Sarnacki
Z portu Bremen Niemcy jako - ..........
Z manifestu statku do Ameryki "Baltimore" jako - Stanislaw Czarnatzki (i można dużo się doczytać o np. jego wzroście, kolorze oczu, itd.)
A wiec z docelowego portu Baltimore USA jako - Stanislaw Czarnatzki
Z dokumentów naturalizacji w USA jako - Stanly Sarnacky (ba, z osobistym podpisem!)
- a dalej w Ameryce w XX i XXI w. to już nie wspomnę
Takie to już są podróże życia i nazwisk.
Bożeno, gratulacje za tak piękną rodzinną historię, równie miłej niedzieli,
___________________
Tadeusz