Sroczyński_Włodzimierz pisze:
nie widzę analogii
Analogia jest i nic mi nie umknęło, ja czytam całe posty

Po "Kalim" było podane kto korzysta,
w tym: "genealodzy indeksy i dostęp do zdjęć"
zauważ genealodzy a nie tylko indeksujący.
Korzyści przedstawiłem właśnie wielostronne, a w praktyce dodam, że wyniki w formie indeksów wylądują na genetece a baza zdjęć jeśli LTG udźwignie to na ich stronie a na pewno na
www.familysearch.org Zindeksowana - tak jak inne ich zasoby dostępne publicznie i za darmo.
Ja nie miałem tam problemów z darmowym odnalezieniem krewnych, którzy wyemigrowali do USA włącznie ze skanami z ksiąg z amerykańskich archiwów mormonów.
To wybitnie świadczy, że nie problemu w udostępnieniu
zindeksowanych danych przy braku przeszkód prawnych.
Sroczyński_Włodzimierz pisze:
to w czym problem?
skąd głosy (w tym Twój) idące w poprzek tej inicjatywie?
Gdzie ja mówię, że jestem przeciwko?
Wskazuję jedynie na czynnik, który na pewno ułatwiłby dostęp do zasobów mormonów i to dostęp hurtowy.
Dla mormonów zdjęcia to tylko półprodukt, nie potrafią ich poprawnie odczytać i zindeksować swoimi siłami, potrzebują znających polską specyfikę: język, geografię, sposoby zapisów w aktach itp.
Oferują wiele: masz już gotowe zdjęcia cyfrowe, czego nie ma zwykle w AP (WZI sam musi je najpierw zrobić - prawda?), własne oprogramowanie wspomagające audyt i rozsyłanie skanów pomiędzy indeksujących i odbieranie gotowych indeksów (idzie do wszystkich automatem) potrzebują jedynie ludzi, którzy zrobią indeksy.
Jak ich znajdą, jak wszyscy tylko kopiują dane i cześć?
Mikrofilmy i otwarcie dostępu do nich to jest jedyna zachęta jaką mają.
Czy to nie analogia do postępowania AP?
Z pojedynczym człowiekiem nie będą o tym rozmawiać (skany przechodzą przy indeksacji przez 3 osoby) tu trzeba rozmawiać mając zespół osób.
Jeśli chcesz w pojedynkę to proszę.
Pytałeś z kim trzeba rozmawiać.
Tu
http://www.mormoni.pl/html/1/05/1,05,01,001b.html
masz Zasady korzystania z Centrum Historii Rodziny
pkt 5.
"Kopiowanie udostępnionych przez Centrum materiałów musi uwzględniać prawa autorskie. Kopiowanie materiałów archiwalnych w całości, które miałoby na celu ich publiczne udostępnienie, nie jest dozwolone bez pisemnej zgody Biblioteki Historii Rodziny."
Tak więc pisz do centrali, BCR w Salt Lake City bezpośrednio lub pośrednio poprzez CHR w Warszawie lub Wrocławiu.
Tylko pamiętaj, że w pojedynkę to niewiele zdziałasz.
Jeśli chcesz robić to w większej skali zapytaj działaczy z LTG,
po to dałem wcześniej link byś wiedział kto już się dogadał.
Porównujesz różne rzeczy.
Wizyty w CHR pojedynczego badacza nijak nie da się porównać do działań WZI, a jedynie do wizyty szarego obywatela w AP.
Ja porównuję działalność WZI z działaniem zespołu PL.
W AP (tak jak CHR) też są obostrzenia typu: wyłącznie płatne ksero bez możliwości robienia zdjęć itp. Wystarczy poczytać to forum, jak ludzie psioczą.