: pt 23 lut 2024, 21:10
Jak znam urzędy i urzędników, dla czystej biurokracji. Zaraportowałem wyżej i niech ktoś wyżej się martwi.
Grzegorz Sobczak
Grzegorz Sobczak
Forum Polskiego Towarzystwa Genealogicznego
https://forum.genealodzy.pl/
Mam podobne sugestie.Mariusz_Kmieciak pisze:Mam też kilka takich przypadków w sowim drzewie, że nie mogę się doszukać np. daty zgonu.
Ale i w księgach jest sporo luk... Tu brak kilku kart. Tam cały rocznik diabli wzięli.
Ale akurat z roku zarazy 1831 zapis się zachował i jest to niestety długa lista z całkiem szczegółowymi opisami.
Tylko, że spis tych zmarłych to będzie chyba jak sam go zrobię przepisując ze skanów.
Cóż... Jak ktoś wyjechał kiedyś ze swojej parafii to potem czasem ślad po nim ginął. I szukaj jego metryk nie wiadomo w której parafii.
Jeden taki zmarł w podróży to jego ciała nikt do domu już nie sprowadzał. Pochowali tam gdzie umarł.
O tym co zmarł w wojsku wiadomo tylko tyle ile zapisano w akcie ślubu wdowy po nim.
A ten co do Ameryki popłynął i kontakt się z nim urwał to przepadł jak kamień za wielką wodą.
Zdecydowanie... Więcej problemów wynika z migracji, których skutkiem było zerwanie więzi rodzinnych i związku obszarem pochodzenia.Janiszewska_Janka pisze: Tak czasami bywa, że ludzie giną niekoniecznie z powodu panującej zarazy.
Jak wynika z artykułów publikowanych przez AP w czasie epidemii COVID prowadzono statystyki chorych na cholerę, ale raczej pod koniec XIX wieku:SobczakGrzegorz pisze:Jak znam urzędy i urzędników, dla czystej biurokracji. Zaraportowałem wyżej i niech ktoś wyżej się martwi.
Grzegorz Sobczak