Pan Tadeusz
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
Maślanek_Joanna

- Posty: 1047
- Rejestracja: wt 11 mar 2014, 17:41
Witam,
Podbijam temat:
Wkrótce stanę wobec konieczności opróżnienia mieszkania pełnego książek – tak na oko licząc z 1000 sztuk. Merytorycznie i jakościowo wszystko. Rozumiem święte oburzenie na wyrzucanie książek na śmietnik i sama tego nie lubię, ale poproszę o konkretną odpowiedź: to co mam z tym zrobić? Kilka lat temu ćwiczyłam temat i wówczas z księgozbioru mojej Babci udało się symbolicznie sprzedać do antykwariatów ok 10%. Co z resztą? Pytałam w bibliotekach i antykwariatach tudzież odpowiadałam na wszystkie napotkane ulotki typu „skup książek” – zerowe zainteresowanie przyjęciem. Stety/niestety książki zbłądziły pod strzechy i naprawdę nikt nie jest zainteresowany książkami z lat 1950-2000…
Jeśli chodzi o miejsca wymiany książek, to raczej „detal” niż „hurt”. Musiałabym rok je tam nosić, a i tak sądzę, że większość nie znalazłaby chętnych.
Więc „oburzonych” poproszę o konkretną sugestię – co Waszym zdaniem mam zrobić z 1000 książek z ostatnich 70 lat?...
Pozdrawaim,
Joanna
Podbijam temat:
Wkrótce stanę wobec konieczności opróżnienia mieszkania pełnego książek – tak na oko licząc z 1000 sztuk. Merytorycznie i jakościowo wszystko. Rozumiem święte oburzenie na wyrzucanie książek na śmietnik i sama tego nie lubię, ale poproszę o konkretną odpowiedź: to co mam z tym zrobić? Kilka lat temu ćwiczyłam temat i wówczas z księgozbioru mojej Babci udało się symbolicznie sprzedać do antykwariatów ok 10%. Co z resztą? Pytałam w bibliotekach i antykwariatach tudzież odpowiadałam na wszystkie napotkane ulotki typu „skup książek” – zerowe zainteresowanie przyjęciem. Stety/niestety książki zbłądziły pod strzechy i naprawdę nikt nie jest zainteresowany książkami z lat 1950-2000…
Jeśli chodzi o miejsca wymiany książek, to raczej „detal” niż „hurt”. Musiałabym rok je tam nosić, a i tak sądzę, że większość nie znalazłaby chętnych.
Więc „oburzonych” poproszę o konkretną sugestię – co Waszym zdaniem mam zrobić z 1000 książek z ostatnich 70 lat?...
Pozdrawaim,
Joanna
-
Janiszewska_Janka

- Posty: 1130
- Rejestracja: sob 28 lip 2018, 05:34
- Otrzymał podziękowania: 2 times
Joanno,Maślanek_Joanna pisze:Witam,
Podbijam temat:
Wkrótce stanę wobec konieczności opróżnienia mieszkania pełnego książek – tak na oko licząc z 1000 sztuk. Merytorycznie i jakościowo wszystko. Rozumiem święte oburzenie na wyrzucanie książek na śmietnik i sama tego nie lubię, ale poproszę o konkretną odpowiedź: to co mam z tym zrobić? Kilka lat temu ćwiczyłam temat i wówczas z księgozbioru mojej Babci udało się symbolicznie sprzedać do antykwariatów ok 10%. Co z resztą? Pytałam w bibliotekach i antykwariatach tudzież odpowiadałam na wszystkie napotkane ulotki typu „skup książek” – zerowe zainteresowanie przyjęciem. Stety/niestety książki zbłądziły pod strzechy i naprawdę nikt nie jest zainteresowany książkami z lat 1950-2000…
Jeśli chodzi o miejsca wymiany książek, to raczej „detal” niż „hurt”. Musiałabym rok je tam nosić, a i tak sądzę, że większość nie znalazłaby chętnych.
Więc „oburzonych” poproszę o konkretną sugestię – co Waszym zdaniem mam zrobić z 1000 książek z ostatnich 70 lat?...
Pozdrawaim,
Joanna
Proponuję skontaktować się z kilkoma wiejskimi bibliotekami, bo ja zasiliłam zbiory biblioteki wiejskiej romansami, którymi nagle obdarowała mnie sąsiadka wyprowadzająca się do Szczecina. O ile wiem
wiejskie biblioteki mają dość skromne zbiory, bo nawet likwidują swoje filie. Ja piszę o bibliotece w centrum Polski, a biblioteki na wschodniej ścianie lub na Litwie mają jeszcze skromniejsze zasoby.
40 lat temu poddałam te moje zbiory klasyki w marnych wydaniach z lat 50-60, oprawie w płótno przez introligatora i teraz wytrzymują próbę czasu.
Pozdrawiam
Janka
- Dławichowski

- Posty: 1042
- Rejestracja: ndz 24 wrz 2006, 16:58
- Lokalizacja: Koszalin
- Kontakt:
Dzień dobry!
Z zawodu jestem też bibliotekarzem. Serce mi się kroi jak widzę wyrzucone książki do niebieskich pojemników. Od kiedy tylko się te pojemniki pojawiły (w ramach gimnastki porannej) zaglądam do nich i wybieram. Zanoszę je na półki w szpitalach i przychodniach. Ale najczęściej zanoszę je do galerii handlowych. Ale jest tych regałów co raz mniej - niestety. Myślę, że kilka dobrych tysięcy woluminów dałem "drugie życie". Ale pojawiły się takie okrągłe, głębokościowe pojemniki na papier. Zastanawiam się, czy w tych sortowniach książki takie są odzyskiwane. Pewnie "idą" na przemiał. Tak nie może być !!! Wyrywa sobie włosy z głowy:
Krzycho z Koszalina
Z zawodu jestem też bibliotekarzem. Serce mi się kroi jak widzę wyrzucone książki do niebieskich pojemników. Od kiedy tylko się te pojemniki pojawiły (w ramach gimnastki porannej) zaglądam do nich i wybieram. Zanoszę je na półki w szpitalach i przychodniach. Ale najczęściej zanoszę je do galerii handlowych. Ale jest tych regałów co raz mniej - niestety. Myślę, że kilka dobrych tysięcy woluminów dałem "drugie życie". Ale pojawiły się takie okrągłe, głębokościowe pojemniki na papier. Zastanawiam się, czy w tych sortowniach książki takie są odzyskiwane. Pewnie "idą" na przemiał. Tak nie może być !!! Wyrywa sobie włosy z głowy:
Krzycho z Koszalina
O mnie:
http://www.dlawich.pl/
http://www.dlawich.pl/
- Tomasz_Lenczewski

- Posty: 2246
- Rejestracja: ndz 26 wrz 2010, 14:41
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
- Kontakt:
W miastach typu Warszawa czy Łódź sprawa jest prosta. Zanoszę systematycznie książki do bibliotek, gdzie są półki i pozostawiam. Na rynku w Łodzi jest regularny wysyp książek w cenie 1-2 złote i są klienci. Sam kupiłem niedawno za 2 złote wielki słownik biograficzny aktorów polskich 1765-1965. Co ciekawe ze zlikwidowanej biblioteki publicznej.
- Musial_Michalina

- Posty: 184
- Rejestracja: ndz 16 sie 2015, 17:36
To trudne emocjonalnie wyzwanie. Większość księgozbioru taty oddałam hobbystom (posegregowałam tematycznie), na bazarki charytatywne (można oddać przez grupy FB "Uwaga śmieciarka jedzie..."W Warszawie jest sieć bibliotek plenerowych, tam też czasem coś podrzucam, zwłaszcza książki z których dzieci już wyrosły. Warto sprawdzić przybliżoną wartość książek przed puszczeniem ich, czasem nie rzucające się w oczy pozycje są warte sprzedaży (choćby z wydawnictwa PZWL).
Pozdrawiam,
Michalina
Pozdrawiam,
Michalina
- Tadeusz_Wysocki

- Posty: 1058
- Rejestracja: pt 23 lut 2007, 10:23
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Jako, że zostałem wymieniony z imienia, przekazuję kilka myśli, ponieważ zasadą w życiu powinno być: nie płakać, nie lamentować, nie rozpaczać, nie filozofować, szukać rozwiązań.
Oto propozycje dla kochających książki:
1. Jest akcja "Lodówka Pełna Dobra" do wymiany zbędnej w rodzinie żywności, a może zwiększyć akcję SPWK "Szafka Pełna Wolnych Książek" - skierować do lokalnych radnych wniosek o załatwienie w budżecie gminy/powiatu/województwa/miasta sfinansowanie takich publicznych szafek w każdym urzędzie - jest lokal, jest ochrona, czasem jest całoroczna klima, jest coraz więcej miejsca, bo klienci już tak masowo do urzędów nie biegają, bo już, już prawie wszystko załatwią przez eObywatel, a więc taka mała szafka Wielkiej Kultury, ustawiona w holu państwowego, naszego wspólnego urzędu.
2. A może lepiej uruchomić ten diabelski, czy tam anielski wynalazek naszych czasów, czyli internet? Jest już w nim strona poświęcona dzieleniu się zbędnym jedzeniem np. neverwaste.pl - to czy może PTG zrobi finansową zbiórkę na innego rodzaju promocję PTG i zbudowanie strony www.szafkawolnychksiazek.pl ("nie tylko genealogią człowiek żyje") dla wymiany informacji o wolnych do oddania książkach, z prostym pomysłem - "chcesz zdobyć wymienioną na stronie książkę, zapłać za jej przesyłkę przy odbiorze" - dostawy z systemem "door-to-door", więc można z domu nawet się nie ruszyć - i to ze strony nadawcy, czy odbiorcy książki.
Zapewne wśród sympatyków forum są specjaliści od tworzenia internetowych stron, i podpowiedzą firmę, grupę osób, która szybko taką internetową stronę wykona. Ja już teraz deklaruję wpłatę na zbiórkę ogłoszoną na stronie PTG! Czy admini strony PTG się zgadzają?
Serdecznie ściskam, Tadeusz
Oto propozycje dla kochających książki:
1. Jest akcja "Lodówka Pełna Dobra" do wymiany zbędnej w rodzinie żywności, a może zwiększyć akcję SPWK "Szafka Pełna Wolnych Książek" - skierować do lokalnych radnych wniosek o załatwienie w budżecie gminy/powiatu/województwa/miasta sfinansowanie takich publicznych szafek w każdym urzędzie - jest lokal, jest ochrona, czasem jest całoroczna klima, jest coraz więcej miejsca, bo klienci już tak masowo do urzędów nie biegają, bo już, już prawie wszystko załatwią przez eObywatel, a więc taka mała szafka Wielkiej Kultury, ustawiona w holu państwowego, naszego wspólnego urzędu.
2. A może lepiej uruchomić ten diabelski, czy tam anielski wynalazek naszych czasów, czyli internet? Jest już w nim strona poświęcona dzieleniu się zbędnym jedzeniem np. neverwaste.pl - to czy może PTG zrobi finansową zbiórkę na innego rodzaju promocję PTG i zbudowanie strony www.szafkawolnychksiazek.pl ("nie tylko genealogią człowiek żyje") dla wymiany informacji o wolnych do oddania książkach, z prostym pomysłem - "chcesz zdobyć wymienioną na stronie książkę, zapłać za jej przesyłkę przy odbiorze" - dostawy z systemem "door-to-door", więc można z domu nawet się nie ruszyć - i to ze strony nadawcy, czy odbiorcy książki.
Zapewne wśród sympatyków forum są specjaliści od tworzenia internetowych stron, i podpowiedzą firmę, grupę osób, która szybko taką internetową stronę wykona. Ja już teraz deklaruję wpłatę na zbiórkę ogłoszoną na stronie PTG! Czy admini strony PTG się zgadzają?
Serdecznie ściskam, Tadeusz
Ostatnio zmieniony wt 19 mar 2024, 08:55 przez Tadeusz_Wysocki, łącznie zmieniany 5 razy.
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Czyli w sumie chodzi o znalezienie kogoś (lub formuły) na przejęcie obciążenia psychicznego związanego z pozbyciem się "świętych ksiąg" (nikomu niepotrzebnych śmieci)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
Janiszewska_Janka

- Posty: 1130
- Rejestracja: sob 28 lip 2018, 05:34
- Otrzymał podziękowania: 2 times
No, na temat "obciążenia psychicznego" lekarzy wyrzucających bardzo ważne książki mogłabym bardzo dużo napisać, a przecież jest to grupa polskiej "elity intelektualnej". Takich mamy teraz "intelektualistów", którzy uważają, że zjedli wszystkie rozumy gdyż uzyskali jakiś cenzus wyższej uczelni i dalej uczyć się nie muszą.Sroczyński_Włodzimierz pisze:Czyli w sumie chodzi o znalezienie kogoś (lub formuły) na przejęcie obciążenia psychicznego związanego z pozbyciem się "świętych ksiąg" (nikomu niepotrzebnych śmieci)
Przy przeprowadzce do nowego budynku przychodni lekarze wyrzucili stos książek fachowych w stanie dziewiczym, a stos był przeznaczony dla zbieracza makulatury po śmietnikach i trochę poleżał czekając na niego. Znalazłam tam skarb w postaci poradnika dla lekarzy podstawowej opieki medycznej na temat symptomów rozpoznawania zatoru płucnego, bo lekarze nie znają tych objawów i o mało nie uśmiercili mego syna w 2004 r, gdy miał tylko 25 lat.
Gdy ponownie wystąpił zator w 2011 r miałam tę książkę i wiedzę oraz telefon do kliniki w Warszawie, gdzie autor pracował więc syna uratowałam z rąk zadufanych w sobie lekarzy z miasteczka w centrum Polski.
Teraz ta książka z dedykacją od tego profesora jest na naszej półce z ważnymi książkami i poradnikami by zawsze można było zapobiec najgorszemu.
To co inni uważają za zbędne bywa bezcenne dla innych, a wiedza na różne tematy może być przydatna w różnych sytuacjach życiowych.
Pozdrawiam
Janka
[quote="Maślanek_Joanna"]Wkrótce stanę wobec konieczności opróżnienia mieszkania pełnego książek – tak na oko licząc z 1000 sztuk.
Pozdrawaim,
Joanna[/quote]
Witam,
Świetny temat i jak dla mnie - bardzo aktualny. Porównując zasoby dzisiejszych księgarń z tymi z sprzed kilkudziesięciu lat,... to po prostu szkoda słów. Dzisiaj w takich miejscach, jak na przykład Empik książek jest mnóstwo, a każda ładniejsza od drugiej (patrz najnowsze wydania "Harry'ego Pottera), tyle tylko, że czytelników i bibliofilów brak! W latach PRL-u na wartościowe książki wręcz się polowało, jak podczas safari na przysłowiowego nosorożca. Od młodości kochałem i pochłaniałem wręcz książki. Te najwartościowsze, jak np. z takich serii wydawniczych, jak: WSPÓŁCZESNA PROZA ŚWIATOWA (czarne, błyszczące obwoluty), KIK - KLUB INTERESUJĄCEJ KSIĄŻKI, BIBLIOTEKA KLASYKI POLSKIEJ i OBCEJ, czy PROZA IBEROAMERYKAŃSKA, wręcz się wyrywało spod lady księgarskiej. Dlaczego? Bo na księgarskich półkach rzadko zostawało coś wartościowego. Mieszkając w Gdańsku, a pracując w Gdyni miewałem taką ułańską fantazję, że robiłem sobie kolejowe wycieczki do Pucka, bo to nadmorskie miasteczko mogło się pochwalić dużą i dobrze zaopatrzoną księgarnią. I tak z biegiem lat mój księgozbiór stale się powiększał i ... w tej chwili mam ten sam problem, co Ty, Joasiu.
W salonie cała ściana, od podłogi po sufit wypełniona książkami w takiej samej prawie ilości, co u Ciebie, w planach na ten rok - generalny remont salonu, a ja nie wiem, co robić!?!?
I jest to naprawdę dla mnie wielki problem, tym bardziej, że zostałem wychowany w duchu poszanowania chleba i książki, których się przecież nie wyrzuca. Ja mam nawet problem z selekcją swoich zbiorów, bo będę musiał pozbyć się 2/3 z nich. Tylko, jak tego dokonać? Przydałaby się jakaś internetowa strona z rankingiem wydanych kiedyś książek... Któż dzisiaj zechce na przykład "przytulić" 20 tomów Popularnej Encyklopedii Powszechnej? Kto zresztą we współczesnych czasach korzysta z drukowanych wydań encyklopedycznych, kiedy na wyciągnięcie ręki mamy Wikipedię?
Tak więc i ja będę pilnie obserwować ten wątek, może kiedyś znajdę jakieś rozwiązania w tym temacie?
Pozdrawaim,
Joanna[/quote]
Witam,
Świetny temat i jak dla mnie - bardzo aktualny. Porównując zasoby dzisiejszych księgarń z tymi z sprzed kilkudziesięciu lat,... to po prostu szkoda słów. Dzisiaj w takich miejscach, jak na przykład Empik książek jest mnóstwo, a każda ładniejsza od drugiej (patrz najnowsze wydania "Harry'ego Pottera), tyle tylko, że czytelników i bibliofilów brak! W latach PRL-u na wartościowe książki wręcz się polowało, jak podczas safari na przysłowiowego nosorożca. Od młodości kochałem i pochłaniałem wręcz książki. Te najwartościowsze, jak np. z takich serii wydawniczych, jak: WSPÓŁCZESNA PROZA ŚWIATOWA (czarne, błyszczące obwoluty), KIK - KLUB INTERESUJĄCEJ KSIĄŻKI, BIBLIOTEKA KLASYKI POLSKIEJ i OBCEJ, czy PROZA IBEROAMERYKAŃSKA, wręcz się wyrywało spod lady księgarskiej. Dlaczego? Bo na księgarskich półkach rzadko zostawało coś wartościowego. Mieszkając w Gdańsku, a pracując w Gdyni miewałem taką ułańską fantazję, że robiłem sobie kolejowe wycieczki do Pucka, bo to nadmorskie miasteczko mogło się pochwalić dużą i dobrze zaopatrzoną księgarnią. I tak z biegiem lat mój księgozbiór stale się powiększał i ... w tej chwili mam ten sam problem, co Ty, Joasiu.
W salonie cała ściana, od podłogi po sufit wypełniona książkami w takiej samej prawie ilości, co u Ciebie, w planach na ten rok - generalny remont salonu, a ja nie wiem, co robić!?!?
I jest to naprawdę dla mnie wielki problem, tym bardziej, że zostałem wychowany w duchu poszanowania chleba i książki, których się przecież nie wyrzuca. Ja mam nawet problem z selekcją swoich zbiorów, bo będę musiał pozbyć się 2/3 z nich. Tylko, jak tego dokonać? Przydałaby się jakaś internetowa strona z rankingiem wydanych kiedyś książek... Któż dzisiaj zechce na przykład "przytulić" 20 tomów Popularnej Encyklopedii Powszechnej? Kto zresztą we współczesnych czasach korzysta z drukowanych wydań encyklopedycznych, kiedy na wyciągnięcie ręki mamy Wikipedię?
Tak więc i ja będę pilnie obserwować ten wątek, może kiedyś znajdę jakieś rozwiązania w tym temacie?
Pozdrawiam - Wiesław
- Kuziński_Andrzej

- Posty: 54
- Rejestracja: pn 17 lip 2006, 22:57
- Lokalizacja: Warszawa
Cóż...
wielotomowe wydanie Historii Powszechnej, które moja teściowa zdobyła dzięki swym rozlicznym znajomościom, po jej śmierci trafiło w całości na makulaturę, gdyż przewodniej siły partii i wyższości rewolucyjnych idei nie warto było popularyzować wśród umiejących czytać. Brutalna prawda jest taka, że poza literaturą piękną i poezją większość mojego księgozbioru murszeje bo świat poszedł naprzód. Nie sięgnę więcej po poradnik własnoręcznego naprawiania małego fiata, ani nie zajrzę do technologii obróbka skrawaniem, bo technologia się zmieniła i ja wyrosłem z małego fiata oraz życia zawodowego. Nawet tatrzańskie drogi wspinaczkowe - słynne Paryże nie są dzisiaj miarodajne bo zmieniła się flora. Małe drewka stały się dorodnymi drzewami i nie odnajdziemy szlaku "na grani za grupą trzech młodych brzózek".
Myślę, że nie warto boczyć się na Włodka Sroczyńskiego za jego szczerość
wielotomowe wydanie Historii Powszechnej, które moja teściowa zdobyła dzięki swym rozlicznym znajomościom, po jej śmierci trafiło w całości na makulaturę, gdyż przewodniej siły partii i wyższości rewolucyjnych idei nie warto było popularyzować wśród umiejących czytać. Brutalna prawda jest taka, że poza literaturą piękną i poezją większość mojego księgozbioru murszeje bo świat poszedł naprzód. Nie sięgnę więcej po poradnik własnoręcznego naprawiania małego fiata, ani nie zajrzę do technologii obróbka skrawaniem, bo technologia się zmieniła i ja wyrosłem z małego fiata oraz życia zawodowego. Nawet tatrzańskie drogi wspinaczkowe - słynne Paryże nie są dzisiaj miarodajne bo zmieniła się flora. Małe drewka stały się dorodnymi drzewami i nie odnajdziemy szlaku "na grani za grupą trzech młodych brzózek".
Myślę, że nie warto boczyć się na Włodka Sroczyńskiego za jego szczerość
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Dziękuję.
Dwudziestu tomów z PRL bym nie trzymał, ale na półce stoi (i planowo będzie stać przez lata jeszcze) MONowska Encyklopedia II Wojny z 1975.
Nie jako źródło wiedzy, ale obraz PRLeli 1975 roku.
I gdybym miał miejsce, to wybrane rzeczy bym trzymał (w tym i gazety z lat 50, a i 90 :)
Podobnie - byłby sens (ale jestem leniwy więc nie sądzę) odchmurować , umiejscowić "wiekopomne dzieła" filmowe - zgrać i trzymać dopóki są dostępne. Nie zaglądać za często (wymioty psują szkliwo), ale trzymać.
Dwudziestu tomów z PRL bym nie trzymał, ale na półce stoi (i planowo będzie stać przez lata jeszcze) MONowska Encyklopedia II Wojny z 1975.
Nie jako źródło wiedzy, ale obraz PRLeli 1975 roku.
I gdybym miał miejsce, to wybrane rzeczy bym trzymał (w tym i gazety z lat 50, a i 90 :)
Podobnie - byłby sens (ale jestem leniwy więc nie sądzę) odchmurować , umiejscowić "wiekopomne dzieła" filmowe - zgrać i trzymać dopóki są dostępne. Nie zaglądać za często (wymioty psują szkliwo), ale trzymać.
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
Maślanek_Joanna

- Posty: 1047
- Rejestracja: wt 11 mar 2014, 17:41
Ja się nie boczę, bo np. w korpo ludzi też wywala się (i traktuje) jak śmieci (tak wiem generalizuję), więc jakie znaczenie ma ileś tam komuszych książek...Kuziński_Andrzej pisze:Myślę, że nie warto boczyć się na Włodka Sroczyńskiego za jego szczerość
...ale Andrzeju, uważaj! Być może za 100 lat "poradnik własnoręcznego naprawiania małego fiata" będzie warty tyle, że Twój prawnuk dostanie za niego połowę kasy na nowy pojazd wodorowy, kto wie...
Robert
- Tadeusz_Wysocki

- Posty: 1058
- Rejestracja: pt 23 lut 2007, 10:23
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
-
Janiszewska_Janka

- Posty: 1130
- Rejestracja: sob 28 lip 2018, 05:34
- Otrzymał podziękowania: 2 times
Tak, kocham je i nie potrafię wyrzucić nawet książek z okresu szkoły średniej moich dzieci, bo tam ciekawe wiersze i fragmenty książek, których nie czytałam jeszcze.Tadeusz_Wysocki pisze:Książki kochać! Wszystkie! Nawet te, w których zapisano na świat nasze przyjście, a nawet te, w których odejście nasze zapiszą
A jak mogę wyrzucić dzieła Adama Mickiewicza, które wolałam bardziej niż bezcenny papier toaletowy wydawany do wyboru za makulaturę dostarczaną do punktu skupu? Wiecie jakie to poświęcenie i jaki skarb stanowiły te książki? Całe dzieła Mickiewicza, Prusa, Żeromskiego i inne zostały pięknie oprawione i są moim najcenniejszym skarbem, bo na nic innego nie było mnie stać.
Dokupiłam kilka lat temu dzieła Miłosza oprawione w komplecie jednakowo przez bibliofila, który postawił w nich pieczątki obniżające wartość towaru.
Nie wiem czy wikipedie dostarczają trwałej wiedzy czytającym, bo mam wrażenie iż przeczytane informacje wylatują ludziom z głowy bardzo szybko.
Konkursy telewizyjne pokazują słabą wiedzę czerpaną z tych internetów.
Wiedza z książek zapadała w głowę i serce znacznie mocniej.
Pozdrawiam
Janka