Ja wcale nie jestem przekonany, że zaszła pomyłka w roku i że tak naprawdę zgon miał miejsce w 1926 r., a nie w 1925 r. Przecież osoba spisująca akta, jeśli nie pisała, że zgon miał miejsce „wczoraj” albo „przedwczoraj”, konsekwentnie podawała dzień i miesiąc z dodaniem „bieżącego roku”, a nie „1926 roku”. A tutaj mamy wyraźnie napisany 1925 r.Bazyl3 pisze:Chodzi o rok 1926 i metrykę pod nr 40
https://metryki.genbaza.pl/genbaza,detail,381573,39
Gdyby ktoś konsekwentnie pisał datę śmierci, podając rok 1926, to omyłkowe wpisanie roku 1925 nie byłoby nieprawdopodobne. Ale jeśli ktoś konsekwentnie określa datę śmierci na „bieżący rok”, to o wiele trudniej jest wyjaśnić, dlaczego zamiast tego stereotypowego zwrotu nagle miałby podać konkretną liczbę roku (i na dodatek błędną).
Gdyby zgon odkryto po miesiącu, to w akcie napisano by (tak jak w innych aktach) „Po naocznem przekonaniu się o zejściu…”. A jest tylko „Po przekonaniu się o zejściu…”.Bazyl3 pisze:Błąd księdza co do roku. Zmarła była wdową, więc być może zgon odkryto po prawie miesiącu.
Czyli pogrzeb miał miejsce już wcześniej; nic (teoretycznie) nie stoi na przeszkodzie, żeby uznać, że mógł on mieć miejsce ponad rok wcześniej.
