cebra89 pisze:Witam,.
Czy ojcem tym wszystkich dzieci jest jeden człowiek? Jedno dziecię z nieprawego łoża jest prawdopodobne (chociaż ja się nie spotkałam z taką sytuacją) ale aż 5? Może Katarzyna było kochanką jakiegoś bogatego pana, który łożył na ich utrzymanie? Ta teoria wydaje się być kusząca ale może po prostu Katarzyna była zanadto kochliwa? Wtedy musiałaby być skrajnie odpowiedzialna. W tamtych czasach samotna matka z dziećmi to prawie jak wyrok śmierci. A może uprawiała nierząd?
Ciekawa jestem Waszych teorii. Jeśli ktoś chciałby pogrzebać to mogę podać linki. Pozdrawiam.
Witam serdecznie,
Patrząc na podobne sytuacje które występują i dzisiaj, to może Katarzyna była po prostu kochliwa i imprezowa dziewczyna
Tylko wtedy antykoncepcji nie miała, ani aborcji nie wykonała bo może lubiła dzieci i chciała je mieć, albo w pierwszej ciąży była bardzo młoda i nie pozwolono jej zdecydować.
Umieralność dzieci i kobiet w ciąży była potężna aż do czasu powszechnych szczepień, rozwoju służby zdrowia i opieki społecznej - w Polsce dopiero po 2WŚ.
Co też widzimy tu w przypadku Kasi, jej synkowie umarli.
Bodajże 50% narodzonych nie dożywało 5 roku życia a i starsze dzieci z ubogich rodzin umierały z niedożywienia, najbanalniejszych chorób i w wypadkach przy pracy (nie chodziły do szkoły).
Dlatego też aż do 2WŚ ludzie płodzili jak najwięcej dzieci, aby była jak najwieksza szansa, że któreś przeżyje do dorosłości i wtedy będzie utrzymywać rodziców.
Posiadanie dziecka to była wtedy praktyczna inwestycja, jak juz przeżyło i dorosło. I zabezpieczenie na przyszłość i towarzystwo najbliższe. Nie było emerytur ani domów starców, tylko dziatki.
Trójka dzieci ze Zduńskiej Woli mogła być od jednego ojca.
A pierwsze 2 z 2 innych wsi to 2 inni. Czyli może najwyżej 3 panów.
I tylko pięcioro dzieci, z czego troje zmarło, toż to malutka rodzina, w zaniku wręcz jak na tamte czasy.
Z nieprawego łoża to po prostu eufemizm obyczajowo-prawny tamtych czasów. Nie musiało to oznaczać, że ojcem był jakiś ważny pan dziedzic.
Chodziło o to, że Kachna uprawiała z kimś seksy bez zawarcia małżeństwa i z tego powodu przyszło dziecko na świat. A ojciec nieznany, bo Katarzyna nie chciała lub nie mogła powiedzieć kto.
Dziecko "z prawego łoża" oznaczało dziecko z prawnie zawartego małżeństwa, z prawnie uznanego małżonka.
A tzw dziewka czyli ówczesna "dziewczyna" to była wtedy młoda pomocnica niższa rangą, np dziewka kuchenna to była pomocnica starszej kucharki w kuchni folwarku czy w dworze, albo pomywaczka w kuchni albo pomocnica do wszystkiego innego w domu np sprzątaczka, praczka, nosiwoda, od ognia itd.
Nawet w książkach kucharskich przepisy brzmiały tak "Do upieczenia ciasta, WEŹ DWIE DZIEWKI I KAŻ IM UCIERAĆ kopę jaj... Innym dziewkom każ rozpalić w piecu chlebowym, mielić mak" itd.
Wtedy bez elektryczności, mikserów, blenderów i pralek gotowanie i pranie trzeba było robić całkowicie ręcznie, więc dziewki były bardzo potrzebne i każda sprawna fizycznie mogła od ręki zawsze taką pracę dostać, nisko płatną albo wręcz tylko za wikt i opierunek.
"Dziewki" to były to żywe roboty kuchenne, żywe pralki, żywe odkurzacze.
Tak samo były potrzebne każdej pani domu służące, służki do sprzątania, prania, wody, pieców, szycia. opieki nad dziećmi itd. Wcale nie trzeba było być bardzo bogatym, aby mieć służącą i dziewkę albo kuchtę i dziewkę mieszkające w "służbówce" przy kuchni najczęściej. Tylko im wystarczyło jeść dawać i gdzieś dać spać.
Dziewka mogła też pracować w polu i przy żniwach jako sezonowa, lub że zwierzętami jako pasterka albo najczęściej to była dziewka od krów czyli dojarka, mająca też obowiązki w mleczarni.
Wyrobnica to najczęściej była robotnica w mieście, np w fabryce albo w miejskim folwarku.