Re: życie chłopów pańszczyźnianych (komentarz)
: czw 30 paź 2025, 12:50
Szanowna Janino,
Ponieważ w moim komentarzu znalazło się odniesienie do PRL-u (absolutnie nie do Twojej osoby, lecz do doktrynalnej walki klas, która była polityką socjalizmu), czuję się wywołany do tablicy.
Jeszcze raz chciałbym Cię zapewnić, że w żadnym wypadku mój komentarz nie miał złych intencji, a tym bardziej nie zawierał insynuacji wobec Twojej osoby.
Na forum jestem od 2012 roku i czerpię z niego informacje garściami. Są tu tak pomocni ludzie, że trudno mi to wyrazić słowami.
Po pierwsze: Bardzo szanuję wszystkich, którzy zajmują się historią swoich korzeni, bo naród bez korzeni nie istnieje.
Po drugie: Mój podziw wzbudzają osoby, które zadają sobie tyle trudu, by prowadzić szczegółowe badania, a do tego dzielą się nimi — tak jak zrobiłaś to Ty.
Po trzecie: Szczególnym szacunkiem darzę tych, którzy poświęcają swój wolny czas na niesienie pomocy innym. Na przykład tłumacze czy archiwiści wykonujący dla nas pracę bezpłatnie, podczas gdy my jesteśmy beneficjentami.
Twój artykuł — bo tak został oznaczony — a wpis na forum sugerował, by czytelnicy wyrażali swoje opinie. Przeczytałem go od deski do deski i byłem pełen podziwu dla tak dokładnego opisu relacji we wsi Kamień.
Jeszcze raz, uparcie powtarzam, że swój wpis zacząłem od słów: „Kawał dobrej roboty dotyczącej tego konkretnego przypadku.”
Być może powinienem dobrać bardziej wysublimowane słowa, ale wydaje mi się, że na forum nie musimy być przesadnie bon ton. Czy te słowa nie są docenieniem Twojego opracowania?
Skoro jednak artykuł trafił na forum do komentowania, skorzystałem z tej możliwości i zawarłem w mojej wypowiedzi informację, że był to po prostu taki ustrój — innego świat wówczas nie znał — oraz że bywały lepiej zarządzane wsie. Z tego ustroju wyewoluowaliśmy przez rewolucję przemysłową aż do tzw. „dzisiejszej demokracji”. W czasach, które badałaś, szacuje się, że rolnictwo odpowiadało za większość produkcji i zatrudnienia — często stanowiło około 70–90% gospodarki. W roku 2024 w Polsce zatrudnienie w rolnictwie wynosiło jedynie 8,4%.
Dlaczego o tym piszę? Ponieważ napisałaś w swoim komentarzu:
„Bardzo chętnie przeczytam opracowanie o choćby jednej, konkretnej wsi, w której chłopi pańszczyźniani mieli lepsze warunki życia niż właściciele tej wsi lub jej dzierżawcy.”
Odwrócę pytanie:
Janino, pokaż mi w dzisiejszych czasach wszechobecnej demokracji choćby jedną firmę (rolnictwo ustąpiło miejsca przemysłowi, jak wspomniałem wyżej), w której robotnicy czy pracownicy mają lepsze warunki życia niż właściciele tej firmy…
Posunę się dalej — czy uważasz, że dziś masz lepszy dostęp do leczenia niż właściciel korporacji?
Myślę, że żyjemy w ładniej „opakowanym” świecie, ale podstawowe prawa, jakimi rządzi się świat, są podobne.
Piszesz, że chłopi byli traktowani przedmiotowo. Ja napisałem, że bywało też inaczej — że, podobnie jak dziś, wiele zależało od tego, jakim się jest człowiekiem. Empatia nie jest domeną dzisiejszych czasów. Napisałem, że bywało, iż dziedzic doceniał inteligentnych, zaradnych i pracowitych poddanych. Pisze o tym w swojej książce „Chłopstwo” profesor Wyżga.
Mam na to własny dowód. W jednej z moich linii przodek urodził się jako nieślubny bękart komornicy. W wieku 26 lat Wojciech brał ślub już jako kamerdyner hrabiny, a jego syn odniósł znaczny awans społeczny — wykształcił się i dzięki własnym zdolnościom oraz pracowitości zbudował bardzo dobrze prosperujący warsztat meblarski (170 lat temu).
Piszesz o „funduszu żelaznym”. Ja, badając inne swoje linie, dotarłem do informacji z Podlasia. Tam również istniała instytucja funduszu żelaznego, ale bywało też tak, że dziedzic dawał chałupę i pole i potem zezwalał na zabranie wszystkiego, co poddany wypracował, gdy ten postanowił opuścić miejsce i wyjechać do Lublina.
Cały czas piszę o latach, których dotyczy Twój artykuł.
Piszesz o chłopach uciekających z niewoli (advena). Napisałaś:
„Taka sytuacja wystąpiła w mojej rodzinie Wawrzyniaków w XVIII wieku.”
Czy znalazłaś dowód dotyczący przyczyny tej ucieczki? Czy była ona z niedoli, czy z innego powodu?
Oczywiście, zapewne nie raz uciekali w poszukiwaniu lepszego życia. Jednak wiele z tych odnotowanych ucieczek to nie tylko ucieczki przed niedolą. Czy ci ludzie byli kryształowi? Byli jak dziś — uciekali z różnych powodów, a bardzo często z powodu popełnionych przestępstw.
I tu znów mam dowód. W kolejnej mojej linii genealogicznej natrafiłem na taki przypadek. Nurtowało mnie, czemu nagle ślad po przodku zaginął. Po kilku latach badań okazało się, że dopuścił się ogromnego wyłudzenia i zwyczajnie uciekł. Co najciekawsze — dowód na to, gdzie uciekł, znalazłem za oceanem, przeglądając archiwa ze starą prasą polonijną. Tak, Polacy wydawali w Ameryce polskojęzyczne gazety już 150 lat temu.
Na koniec swojego artykułu napisałaś:
„Pisząc ten artykuł pragnęłam pokazać faktyczne warunki życia chłopów pańszczyźnianych i na faktach pokazać, jak bardzo krzywdzące dla pamięci tych ludzi jest wypisywanie bredni o tamtych czasach przez współczesnych, młodych ludzi, wychowanych w komfortowych warunkach.”
Udokumentowałaś faktyczne warunki życia chłopów pańszczyźnianych we wsi Kamień.
Jeśli są tacy, którzy wypisywali, że chłopi pańszczyźniani leżeli do góry brzuchami — to dostali niezbite dowody, że tak nie było.
I znów — w jednej z moich linii dotarłem w okolice Radzynia Podlaskiego. Ponad 150 lat temu żyli tam moi przodkowie. Okazało się, że byli chłopami pańszczyźnianymi, a w dodatku Unitami. A jak się żyło Unitom w zaborze rosyjskim? Temat rzeka…
Dla mnie temat pańszczyzny nie jest jednowymiarowy. Ciężka praca nie jest dla mnie problemem — problemem jest niewola. Ale w tym miejscu stawiam pytanie: jak zatem w tamtych czasach inaczej mogło wyglądać życie we wsi Kamień, skoro cały świat tak był urządzony?
Prowadzę poszukiwania moich przodków we wszystkich możliwych rozgałęzieniach — gdzie tylko da się wykonać najdrobniejszy krok dalej i dalej… W szóstym pokoleniu wstecz płynie w nas krew 64 osób, a w siódmym — 128 praprapradziadów.
W jednej z moich linii genealogicznych (cały czas powołuję się na sprawdzone dane, ponieważ posiadam odpowiednie dokumenty) natrafiłem na akta ślubu Wawrzyńca i Joanny, zawartego w dworze, gdzie nowożeńcy zostali określeni jako „magnifice” i „generosus”.
Ich córka Teodora poślubiła w 1832 roku Alexego. Syn tej pary, Augustyn, przy urodzeniu miał już świadków niepiśmiennych (szynkarza), a przy swoim ślubie — rolników. Syn Augustyna również — dokumenty ujawniają wielkie ubóstwo rodziny.
Piszę o tym, ponieważ historia kołem się toczy. Potomkowie „generosus” stali się niepiśmiennymi biedakami, a biedacy — „bękarty”, jak Wojciech — odnieśli sukces.
Jaki ma to wszystko związek z pańszczyzną? Moim zdaniem taki, że z dzisiejszego punktu widzenia pańszczyzna jest zaledwie małym elementem wielu niesprawiedliwości jaka dotykała ludzi na przestrzeni wieków a była koniecznym elementem stosunków do ewolucji systemów społecznych
Mam nadzieję, że w ten sposób wnoszę nieco dodatkowych informacji na temat tamtych czasów.
Ponieważ w moim komentarzu znalazło się odniesienie do PRL-u (absolutnie nie do Twojej osoby, lecz do doktrynalnej walki klas, która była polityką socjalizmu), czuję się wywołany do tablicy.
Jeszcze raz chciałbym Cię zapewnić, że w żadnym wypadku mój komentarz nie miał złych intencji, a tym bardziej nie zawierał insynuacji wobec Twojej osoby.
Na forum jestem od 2012 roku i czerpię z niego informacje garściami. Są tu tak pomocni ludzie, że trudno mi to wyrazić słowami.
Po pierwsze: Bardzo szanuję wszystkich, którzy zajmują się historią swoich korzeni, bo naród bez korzeni nie istnieje.
Po drugie: Mój podziw wzbudzają osoby, które zadają sobie tyle trudu, by prowadzić szczegółowe badania, a do tego dzielą się nimi — tak jak zrobiłaś to Ty.
Po trzecie: Szczególnym szacunkiem darzę tych, którzy poświęcają swój wolny czas na niesienie pomocy innym. Na przykład tłumacze czy archiwiści wykonujący dla nas pracę bezpłatnie, podczas gdy my jesteśmy beneficjentami.
Twój artykuł — bo tak został oznaczony — a wpis na forum sugerował, by czytelnicy wyrażali swoje opinie. Przeczytałem go od deski do deski i byłem pełen podziwu dla tak dokładnego opisu relacji we wsi Kamień.
Jeszcze raz, uparcie powtarzam, że swój wpis zacząłem od słów: „Kawał dobrej roboty dotyczącej tego konkretnego przypadku.”
Być może powinienem dobrać bardziej wysublimowane słowa, ale wydaje mi się, że na forum nie musimy być przesadnie bon ton. Czy te słowa nie są docenieniem Twojego opracowania?
Skoro jednak artykuł trafił na forum do komentowania, skorzystałem z tej możliwości i zawarłem w mojej wypowiedzi informację, że był to po prostu taki ustrój — innego świat wówczas nie znał — oraz że bywały lepiej zarządzane wsie. Z tego ustroju wyewoluowaliśmy przez rewolucję przemysłową aż do tzw. „dzisiejszej demokracji”. W czasach, które badałaś, szacuje się, że rolnictwo odpowiadało za większość produkcji i zatrudnienia — często stanowiło około 70–90% gospodarki. W roku 2024 w Polsce zatrudnienie w rolnictwie wynosiło jedynie 8,4%.
Dlaczego o tym piszę? Ponieważ napisałaś w swoim komentarzu:
„Bardzo chętnie przeczytam opracowanie o choćby jednej, konkretnej wsi, w której chłopi pańszczyźniani mieli lepsze warunki życia niż właściciele tej wsi lub jej dzierżawcy.”
Odwrócę pytanie:
Janino, pokaż mi w dzisiejszych czasach wszechobecnej demokracji choćby jedną firmę (rolnictwo ustąpiło miejsca przemysłowi, jak wspomniałem wyżej), w której robotnicy czy pracownicy mają lepsze warunki życia niż właściciele tej firmy…
Posunę się dalej — czy uważasz, że dziś masz lepszy dostęp do leczenia niż właściciel korporacji?
Myślę, że żyjemy w ładniej „opakowanym” świecie, ale podstawowe prawa, jakimi rządzi się świat, są podobne.
Piszesz, że chłopi byli traktowani przedmiotowo. Ja napisałem, że bywało też inaczej — że, podobnie jak dziś, wiele zależało od tego, jakim się jest człowiekiem. Empatia nie jest domeną dzisiejszych czasów. Napisałem, że bywało, iż dziedzic doceniał inteligentnych, zaradnych i pracowitych poddanych. Pisze o tym w swojej książce „Chłopstwo” profesor Wyżga.
Mam na to własny dowód. W jednej z moich linii przodek urodził się jako nieślubny bękart komornicy. W wieku 26 lat Wojciech brał ślub już jako kamerdyner hrabiny, a jego syn odniósł znaczny awans społeczny — wykształcił się i dzięki własnym zdolnościom oraz pracowitości zbudował bardzo dobrze prosperujący warsztat meblarski (170 lat temu).
Piszesz o „funduszu żelaznym”. Ja, badając inne swoje linie, dotarłem do informacji z Podlasia. Tam również istniała instytucja funduszu żelaznego, ale bywało też tak, że dziedzic dawał chałupę i pole i potem zezwalał na zabranie wszystkiego, co poddany wypracował, gdy ten postanowił opuścić miejsce i wyjechać do Lublina.
Cały czas piszę o latach, których dotyczy Twój artykuł.
Piszesz o chłopach uciekających z niewoli (advena). Napisałaś:
„Taka sytuacja wystąpiła w mojej rodzinie Wawrzyniaków w XVIII wieku.”
Czy znalazłaś dowód dotyczący przyczyny tej ucieczki? Czy była ona z niedoli, czy z innego powodu?
Oczywiście, zapewne nie raz uciekali w poszukiwaniu lepszego życia. Jednak wiele z tych odnotowanych ucieczek to nie tylko ucieczki przed niedolą. Czy ci ludzie byli kryształowi? Byli jak dziś — uciekali z różnych powodów, a bardzo często z powodu popełnionych przestępstw.
I tu znów mam dowód. W kolejnej mojej linii genealogicznej natrafiłem na taki przypadek. Nurtowało mnie, czemu nagle ślad po przodku zaginął. Po kilku latach badań okazało się, że dopuścił się ogromnego wyłudzenia i zwyczajnie uciekł. Co najciekawsze — dowód na to, gdzie uciekł, znalazłem za oceanem, przeglądając archiwa ze starą prasą polonijną. Tak, Polacy wydawali w Ameryce polskojęzyczne gazety już 150 lat temu.
Na koniec swojego artykułu napisałaś:
„Pisząc ten artykuł pragnęłam pokazać faktyczne warunki życia chłopów pańszczyźnianych i na faktach pokazać, jak bardzo krzywdzące dla pamięci tych ludzi jest wypisywanie bredni o tamtych czasach przez współczesnych, młodych ludzi, wychowanych w komfortowych warunkach.”
Udokumentowałaś faktyczne warunki życia chłopów pańszczyźnianych we wsi Kamień.
Jeśli są tacy, którzy wypisywali, że chłopi pańszczyźniani leżeli do góry brzuchami — to dostali niezbite dowody, że tak nie było.
I znów — w jednej z moich linii dotarłem w okolice Radzynia Podlaskiego. Ponad 150 lat temu żyli tam moi przodkowie. Okazało się, że byli chłopami pańszczyźnianymi, a w dodatku Unitami. A jak się żyło Unitom w zaborze rosyjskim? Temat rzeka…
Dla mnie temat pańszczyzny nie jest jednowymiarowy. Ciężka praca nie jest dla mnie problemem — problemem jest niewola. Ale w tym miejscu stawiam pytanie: jak zatem w tamtych czasach inaczej mogło wyglądać życie we wsi Kamień, skoro cały świat tak był urządzony?
Prowadzę poszukiwania moich przodków we wszystkich możliwych rozgałęzieniach — gdzie tylko da się wykonać najdrobniejszy krok dalej i dalej… W szóstym pokoleniu wstecz płynie w nas krew 64 osób, a w siódmym — 128 praprapradziadów.
W jednej z moich linii genealogicznych (cały czas powołuję się na sprawdzone dane, ponieważ posiadam odpowiednie dokumenty) natrafiłem na akta ślubu Wawrzyńca i Joanny, zawartego w dworze, gdzie nowożeńcy zostali określeni jako „magnifice” i „generosus”.
Ich córka Teodora poślubiła w 1832 roku Alexego. Syn tej pary, Augustyn, przy urodzeniu miał już świadków niepiśmiennych (szynkarza), a przy swoim ślubie — rolników. Syn Augustyna również — dokumenty ujawniają wielkie ubóstwo rodziny.
Piszę o tym, ponieważ historia kołem się toczy. Potomkowie „generosus” stali się niepiśmiennymi biedakami, a biedacy — „bękarty”, jak Wojciech — odnieśli sukces.
Jaki ma to wszystko związek z pańszczyzną? Moim zdaniem taki, że z dzisiejszego punktu widzenia pańszczyzna jest zaledwie małym elementem wielu niesprawiedliwości jaka dotykała ludzi na przestrzeni wieków a była koniecznym elementem stosunków do ewolucji systemów społecznych
Mam nadzieję, że w ten sposób wnoszę nieco dodatkowych informacji na temat tamtych czasów.