Strona 2 z 2

: czw 17 sty 2008, 22:00
autor: Kornelia_Major
jacek_cieczkiewicz pisze:A i tak o wszystkim decyduje rzecz absolutnie subiektywna - siła wzajemnych więzi.
Witam,
Jacek ma rację zwłaszcza w takich rodzinach,jak u mnie. Kuzynostwo zawiera między sobą związki małżeńskie i wszystko jest n razy splątane.

Pozdrawiam Kornelia
-------------------------
www.pytlewski.pl

Czy to jest jeszcze rodzina?

: sob 22 sie 2009, 21:57
autor: Tomasz_Swierzb
Mam do Was takie pytanko...
Mój dziadek 5 stopnia Jakób Rosiński pobrał się około 1820 roku z Agnieszką Strędzicką, z tego małżeństwa narodziła się dwójka dzieci: mój dziadek 4 stopnia i jego brat Kazimierz...
Agnieszce zmarło się najpewniej przy porodzie w 1849 roku. Jakób po roku ponownie się ożenił z dwadzieścia lat młodszą Elżbietą Włodarczyk i z nią miał kilkoro dzieci i tu następuje moje pytanie... Dzieci z drugiego małżeństwa to rodzeństo przyrodnie mojego dziadka 4 stopnia, ale czy według Was jest sens poszukiwań w archiwum dalszych ich dziejów?
Taka sama sytuacja jest z moim dziadkiem 4 stopnia z innej strony, Julian Molenda jego małżonka umiera w 1848 roku w wieku 36 lat zostawiając go z piątką dzieci. Julian żeni się drugi raz i ma kolejną piątkę dzieci...
Doradzcie mi :)

Czy to jest jeszcze rodzina?

: sob 22 sie 2009, 22:15
autor: Tomek1973
Panie Tomku,
wszystko zależy od pana. Badać czy nie badać - oto jest pytanie, na które pan sam może sobie tylko dać odpowiedź.
Jeżeli robi pan pełne drzewo genealogiczne - to badać. Jeśli rodowód - to też badać. Jeśli wywód przodków - to nie badać.
Myślę jednak, że 90% bywalców forum zajęloby się tymi poszukiwaniami.

pozdrawiam i życzę sukcesów - tomek

Czy to jest jeszcze rodzina?

: sob 22 sie 2009, 22:19
autor: Nastian
Tomku, ja bym szukał tylko jeśli chodziłoby o moich krewnych w linii męskiej.

Ty sam musisz ustalić zakres swoich poszukiwań.

: sob 22 sie 2009, 23:21
autor: Fronczak_Waldemar
Podpisuję się pod precyzyjną odpowiedzią Tomka.
Dodam tylko małe sprostowanie do początkowego postu.
Dzieci z drugiego małżeństwa to rodzeństo przyrodnie mojego dziadka
W tym wypadku, gdy mamy tego samego ojca, to jest zwykłe rodzeństwo z zaznaczeniem, że pochodzi z drugiego małżeństwa. Tak więc brat, będzie bratem rodzonym.
"Przyrodnie" jest po różnych ojcach i po jednej matce.
Pozdrawiam serdecznie
Waldemar Fronczak

: ndz 23 sie 2009, 08:40
autor: Tomek1973
Fronczak_Waldemar pisze: Dodam tylko małe sprostowanie do początkowego postu.
Dzieci z drugiego małżeństwa to rodzeństo przyrodnie mojego dziadka
W tym wypadku, gdy mamy tego samego ojca, to jest zwykłe rodzeństwo z zaznaczeniem, że pochodzi z drugiego małżeństwa. Tak więc brat, będzie bratem rodzonym.
"Przyrodnie" jest po różnych ojcach i po jednej matce.
Pozdrawiam serdecznie
Waldemar Fronczak
Fragment z "Encyklopedii staroplskiej" Glogera stawia tę kwestię w nieco innym świetle:
„Półbratem” nazywano w dawnej polszczyźnie brata przyrodniego, „półsiostrą” – siostrę przyrodnią, t. j. dzieci z jednej matki po dwuch ojcach, lub z jednego ojca po dwuch matkach.
Powołałem się na Glogera, /akurat kopiowałem jego tekst do innego wątku/ :mrgreen: , ale chętnie poznam jakieś źródło opisujące tę kwestię, bo pierwszy raz się z czymś takim spotykam, a rzecz warta jest zgłębienia.

pozdrawiam serdecznie - tomek

: ndz 23 sie 2009, 19:04
autor: Fronczak_Waldemar
Gloger zastosował tu popularną wykładnię dla określenia "półbrat" i "półsiostra", które to określenia były stosowane do opisywanych przypadków. Nie wdawał się już w różnice, jakie niesie za sobą posiadanie wspólnego ojca, lub wspólnej matki, bo to by zagmatwało definicję, a to przecież encyklopedia popularna.
Prawdę mówiąc rozróżnienie o którym pisałem wcześniej jest dla mnie tak oczywiste, że nie zastanawiałem się nad tym, gdzie w źródłach znajduje się jakaś definicja. Być może jest, skoro wielokrotnie spotykam się z takim właśnie określaniem rodzeństwa po wspólnym ojcu, czytając stare opracowania lub księgi ziemskie i grodzkie.
Rozróżnienie to pochodzi jeszcze z czasów rzymskich.
Miało ono istotne znaczenie przy dziedziczeniu. Zwróć uwagę, że szczątkową formą takiego traktowania jest dziedziczenie nazwiska po wspólnym ojcu. To ten sam ród.
Podobnie z dziedziczeniem herbu.
Natomiast w przypadku jednej matki, a różnych ojców, mamy do czynienia z dziećmi należącymi do różnych rodów - ojcowskich.
Dzieci z pierwszego małżeństwa matki były wychowywane "przy rodzie" drugiego ojca.
Doskonale to graficznie możemy zobaczyć robiąc drzewo genealogiczne dla jakiegoś przodka pierwszego męża matki, która wyszła później drugi raz za mąż.
Jej dzieci z drugiego małżeństwa nie mieszczą się w takim grafie, bo wchodzą do innego rodu.
Całkowicie odmienna sytuacja jest gdy mężczyzna ma dwie żony.
Jego dzieci mieszczą się w tym samym rodzie, niezależnie od której matki pochodzą.
W księgach sądowych brat po tym samym ojcu zawsze określany jest jako "frater gernanus", natomiast po tej samej matce, a różnych ojcach - "frater abuterinus".
Oczywiście zupełnie inaczej wygląda to we współczesnym języku potocznym, ale tym się tu nie zajmujemy.
Pozdrawiam serdecznie
Waldemar Fronczak

: ndz 23 sie 2009, 20:59
autor: Tomek1973
Bardzo dziękuję za wyjaśnienia.

pozdrawiam - tomek