Hmmm wiec moze od poczatku. Moi sa z guberni suwalskiej czy tez augustowskiej = zabor rosyjski.
Prapra.. co to ze sluzaca byl stanu wolnego. Wiec pewnie sobie hulal. Ale sluzaca w ciagu roku wyszla za maz. Czyli tak jak legenda rodzinna mowila,"wydali ja szybka gdzies na wsi za maz". Prapra... jak najbardziej uznal swego (chyba) jedynego syna bo to moj pradziadek. Wiec tutaj zadnej przestepstwa nie widze
Inne tj stryjeczne rodzesntwo mojego prapra a nawet praprapra... to juz bylo w zwiazku malzenskim i "im sie to przytrafilo". Ale chyba ujety honorem, jeten ze stryjecznych "okazal nam dziecie plci zenskiej i nadal mu swoje nazwisko..." I kto wie ? moze ono akurat tzn ta dziewczynka przezyla, bo z jego rodu wszyscy poumierali wraz z nim w koncu lat 40-tych XIX w. (podobno wtedy szalala cholera, bo wiekszosc moich wytlukla...). Bede musial odbrobic prace domowa i poszperac, czy gdzies sie potem nie przewija ta panna z dzieckiem stryjecznego...
Mam jeszcze jeden przypadek. Jeden z moch stryjecznych praprapra... "okazal dziecie plci meskiej..." i wszystko fajnie i wesolo, ale "urodzone z jego malzonki..." i tu podana jest zupelnie inna kobieta. Wiec myslalem, ze miedzyczasie owczesna zona stryjecznego praprpapra... umarla.... nic z tego! Jako jego prawowita malzonka umarla jeszcze pare lat przed nim!!! A ow syn jak najbardziej zeniac sie podal owa nieznana wczesniej kobiete jako swoja matke... Analizowalem to z innymi znawcami w mojej rodzinie i wszyscy sa zdania, ze ksiadz popelnil blad. Ja mysle, ze to jego wprowadzono w blad, albo dal sie wprowadzic w blad...
za odpowiednia sumke...
Tyle odnosnie tego uznawania nieslubnych dzieci.
Mysle, ze jak zwykle przepisy swoje (do tego zaborcy) a zycie swoje.
Pozdrawiam
Gandalf DE Grey
