Strona 2 z 2

Genealogia a adopcja i dzieci nieślubne (komentarz)

: czw 24 lis 2011, 22:55
autor: Piotr_Juszczyk
Wniosek jest oczywisty. Genealogia to nie biologia. Ustalając fakty genealogiczne zawsze musimy brać pod uwagę istniejący w tamtym momencie stan prawny, bo to on decyduje kto formalnie jest naszym rodzicem i dziadkiem.
Nie zgodzę się. Ustalając przodków kierujemy się tylko i wyłącznie wiedzą. Owszem, prawnie można dziedziczyć tytuł, majątek i nazwisko. Ale nie można prawnie odziedziczyć przodków.
Co z tego że Jan prawnie adoptuje Karola. Ok, jest jego ojcem, ale to nie może wpłynąć na fakt że Jerzy ojciec Jana jest dziadkiem Karola. Jerzy nie adoptował Karola na wnuka. Idziemy w ten sposób w ślepy zaułek.
Szlachectwo idzie zgodnie z prawem wieków, ale genealogia to nie dziedzina szukania szlachectwa tylko szukania przodków.
Można nawet wskazać na słowo genealogia, ród i wiedza. Ród od rodzenia, wiedza od wiedzy faktycznej. Tego prawną definicją się nie da zmienić.
Można kogoś uszlachetnić, bo to tylko słowo, ale nie można kogoś zrodzić bez faktycznego rodzenia.
Dziś mamy o wiele bardziej złożone problemy, jak traktować w genealogii in vitro, banki spermy itd.
Jednak to są nowe problemy. I tak czy inaczej, dalej ktoś ma biologiczną matkę i ojca. Być może przyszłość to zmieni. Możliwe. Póki co interesują nas jednak bardziej dawne czasy kiedy tych problemów nie było.
Dla nas oczywiście fakt adopcji jest ważny, warty odnotowania. Ale nie powinien nam zmieniać obrazu tego co ważniejsze.
Mój dziadek był z nieprawego łoża. I co miałem stwierdzić ok, ojcem jest "nikt"?
Pomęczyłem ludzi, popytałem i doszedłem do prawdy, prawda jest. Nie zawsze możliwa do odkrycia ale jednak jest.
Większym problemem będą testy DNA...
Jak do tego podejść, to jest rzeczywisty problem wymagający zastanowienia i dyskusji. W przeważającej ilości przypadków test DNA nam powie że nie jesteśmy czyimś potomkiem, ale czyim potomkiem jesteśmy tego nam już nie powie. Co wtedy?

Czy to możliwe

: ndz 12 lut 2012, 22:22
autor: DorotaP
Witam serdecznie,
mam taką zagwozdkę. Jak myślicie czy możliwe jest aby nieślubne dziecko miało tytuł szlachecki. Już tłumaczę. Jedna gałązka mojej rodziny ma pochodzenie szlacheckie (udokumentowane w metrykach) i tak idąc od 1913 w tył aż do roku 1818 wszystko było ok. Są metryki jest jasne. Ale w 1816 roku czytając akt ślubu pradziada trochę zgłupiałam. Otóż Stanisław Targowski szlachcic (nobiles) żeni się z panną również szlacheckiego pochodzenia tyle tylko, że rodzice pana młodego to tylko matka Maria Targowska bez panieńskiego nazwiska i ani słowa o ojcu dziecka. Wprawdzie nie jest napisane ojca niewiadomego ale jednak tatusia brak. Mało tego matka Stanisława Targowskiego zmarła przy porodzie (akt zgonu). Odszukanie aktu urodzenia Stanisława z 1789 jest niestety niemożliwe nie ma dokumentów z tych lat. Jak myślicie czy jeśli było to nieślubne dziecko mogło być szlachcicem. Przecież nie dziedziczy się tytułów i herbu po matce tylko po ojcu. A może dziadek mógł takie dziecko usynowić.
Dorota

Czy to możliwe

: ndz 12 lut 2012, 23:26
autor: kwroblewska
Może tutaj znajdziesz odpowiedz
http://forgen.pl/forum/viewtopic.php?f=23&t=14836

____
Krystyna

Czy to możliwe

: pn 13 lut 2012, 04:20
autor: klinkoff
Wiele pytan... czy masz akt zgonu Stanislaw Targowskiego? Matka zmarla przy porodzie... kogo? Masz ten akt? Jaki to rejon, bo to tez wazne. Kim sa swiadkowie? Ksiadz tez czlowiek, przy spisywaniu mogl slupic sie na matce, zwlaszcza jesli Pan Młody milczal o ojcu...

Czy to możliwe

: pn 13 lut 2012, 12:10
autor: DorotaP
Mam tylko akt ślubu Stanisława Targowskiego, w którym są jego dane gdzie i kiedy się urodził (1789 Racławicach) i informacja o matce z datą i miejscem śmierci. To, że zmarła przy porodzie to moja interpretacja ponieważ data jej śmierci (dzień, miesiąc, rok) to data urodzenia Stanisława Targowskiego. Dalej mam akt urodzenia wszystkich dzieci Stanisława Targowskiego, potem wnuków itd.
Niestety nie mam aktu zgonu Stanisława Targowskiego znam jedynie datę ale szukam miejsca.
Jeśli chodzi o świadków to zarówno na ślubie Stanisława Targowskiego a potem na kolejnych chrztach jego dzieci są to wszystko ludzie urodzeni albo wielmożni. Stanisław Targowski wielokrotnie występuje w obcych dokumentach a to jako świadek ślubu a to jako ojciec chrzestny i zawsze są to osoby urodzone dziedzice okolicznych majątków. Rejon to obecne świętokrzyskie Mierzwin. Imielno, Skalbmierz

Czy to możliwe

: pn 13 lut 2012, 12:35
autor: Sułkowski_Jacek
Witam Doroto,
Co prawda nie na temat - ale czy przy okazji przeglądania akt z tych rejonów nie spotkałaś się z nazwiskiem Chmielewski lub Misiorzonek ?
Moja pra(4)babka Magdalena Chmielewska urodziła się ok 1803 w Wólce (parafia Imielno) z Tomasza Chmielewskiego i Małgorzaty z Misiorzonków.
pozdr
JAcek

Czy to możliwe

: pn 13 lut 2012, 12:50
autor: DorotaP
indeksuję Mierzwin Imielno jest w innych rękach. Jak na razie nie trafiłam na twoje nazwiska ale będę czujna
Dorota

Czy to możliwe

: pn 13 lut 2012, 13:54
autor: Sawicki_Julian
Witam ,tu Dorotko można się domyślać ze jeśli wszędzie pisali ( ksiądz bobrze wiedział co pisze ) przed nazwiskiem o pochodzeniu szlacheckim to mogło być to szlachectwo gdzieś w heroldii poświadczone i na tej podstawie mieli prawo , a że nie ma jasnej sytuacji o nazwisku panieńskim i o ojcu to znaczy ze coś ukryte , może był inny powód np. był rozwód i nie chcieli się do ojca przyznawać ,ale to tylko przykład , trzeba więcej metryk w tył by to wyjaśnic ; pozdrawiam - Julian

Czy to możliwe

: pn 13 lut 2012, 14:58
autor: DorotaP
no właśnie to ukryte mnie najbardziej interesuje :D do tej pory ta gałązka mojego drzewa była taka porządna że wręcz nudna. Żenili się w czas wszystkie dzieci urodzone z prawego łoża.
Julianie rozwód w latach 1780 czy to możliwe?
Dorota.

Czy to możliwe

: pn 13 lut 2012, 15:37
autor: Sawicki_Julian
Witam ponownie , Dorotko był tu taki wątek o rozwodach , w Warszawie dawane za opłatą z polecenia - uprawnienie od Papieża Sadu Biskupiego , oczywiście bogatym ale były rozwody w czasach Królestwa Polskiego . A jak to zrozumieć co się działo z ostatnim królem Stasiem , miał dzieci swoje ale nie miały jego nazwiska tylko męża danej kochanki ( czyli męża dla żony legalnego małżeństwa ) , albo król August Sas Mocny miał 365 dzieci nie ślubnych , tu można dopasować się przysłowiem ; co wolno wojewodzie to nie tobie ... To wiemy o ludziach u władzy , a może było tak i śród niższych sfer , np. we dworach na wsiach. Każdy z nas mas taka zagadkę , jak to było możliwe , myślę ze sąsiad od sąsiada mieszkał daleko i było więcej lasów i zarośli , a ludzi mniej było i nie wszystko się wydało i nie było co mamy dzisiaj - wszechwiedzącej telewizji ; pozdrawiam - Julian

Czy to możliwe

: wt 17 wrz 2013, 22:11
autor: Danecka
Witam,

w trakcie indeksacji parafi Mileszki w Księdze chrztów z 1845 roku trafiłam na szczególny dla mnie wpis dot.usynowienia:

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/a1e ... 83b64.html

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/a9d ... 31cbb.html

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/618 ... 8757c.html

Zastanawiam się nad sensem tego usynowienia, bo nie dla tytułu - Hipolit Feliks wylegitymowany ze szlachectwa w 1849 roku.
Dla majątku? Karol Świerczyński był okupnikiem.

Bardzo dziwna sprawa z tym usynowieniem. Wyrok Sądu jest z 31.07.1845 roku, gdzie mowa iż Karol Świerczyński jest bezdzietnym wdowcem.
A 30.10. 1845 roku tenże wdowiec żeni się z wdową. Akt ślubu w genetece i metrykach.
Co więc z usynowieniem? Aktualne?

Bardzo proszę o komentarze w tej sprawie.

Istotnym w tym temacie jest fakt przedstawienia powyższym Wyrokiem procedury dokonywania adopcji.

pozdrawiam
Danuta