Strona 2 z 2
: sob 11 lut 2012, 16:12
autor: Pawel2499
czyli istnieje mozliwosc że np. matka Feliksa sama po śmierci meża na starosc wyjechala do Berdyczowa,
aby tam dozyc spokojnej starości, to juz by mi bardziej pasowało
: sob 11 lut 2012, 16:30
autor: Tomek_Wojtaszek
Sroczyński_Włodzimierz pisze:sens - moim zdaniem:
- standardowych nie ma żadnego, choć to najłatwiej (wstawić we wzorzec)
wystarczą dane
Niby tak, ale standardy (i
wzorce) zmieniały się zależnie od czasu i miejsca. Ale rozumiem, że forumowi Tłumaczący mają wzorce na wszelkie ewentualności?...
Sroczyński_Włodzimierz pisze:
- chęć, indywidualna prośba...nie wiem czy decydująca (może większe znaczenie, że dokładnych 5 a "szkieletowych" będzie 15? co lepiej? 15 osobom czy 5? ba..15 aktów może być od tej samej:)
Nie wiem, czy to kwestia specyficznej interpunkcji w powyższym, czy mojej ograniczonej percepcji. Ale chyba sugerujesz, że w ujęciu procentowym, jakieś 75 ze 100 metryk można "zaszkieletować"? Według mnie można 100%, dodając tylko (na poczatku lub na końcu) fakt, na który chciałbyś zwrócić uwagę. Na przykład:
Data aktu: 04 (17) kwietnia 1906 o godz. 11:00 rano
Świadkowie: Lucjan Władysław Doberski - kupiec
Michał Zieliński - dyrektor fabryki
obaj pełnoletni
Pan młody: Feliks Zieliński - kawaler, kupiec, 35 lat,
ur. w Warszawie
syn nieżyjącego Aleksandra i Anny zd. Zabrockiej
zammieszkałych w Berdyczowie
Panna młoda: Feliksa Doberska - panna, 36 lat
ur. w Warszawie, córka nieżyjącego Władysława i Anny
zd. Trzecieckiej
zam. we wsi Tuczna Guberni Siedleckiej
Zapowiedzi: w Warszawie w Parafii św. Jana
i w berdyczowskim kościele parafialnym
27 maja (8 czerwca), 3 (15) i 10 (22) czerwca 1906
Intercyza: nie podpisana
Ślubu udzielił: Rektor kościoła Najświętszej Marii Panny Miłosierdzia
ks. Jan Gralewski
Uwagi:
Sroczyński_Włodzimierz pisze:
spisanie aktu nie w kościele, w którym ślub był, a w siedzibie USC/parafii
Sroczyński_Włodzimierz pisze:
- sprawa tłumacza co chce i jak pomóc (choć moim zdaniem tłumaczenie aktów, gdy proszący nie uwzględnia zaleceń z przyklejonego wątku i nie chce mi się podać podać znanych informacji wyrabia zły nawyk:)
Tu (wreszcie) pełna zgoda.
Co do końcówki - widzę żyjącyMI (chociaż niezaprzeczalnie brak tu konsekwencji w kontekście śmierci ojca).
Pozdrawiam
(-) Tomek Wojtaszek
: sob 11 lut 2012, 17:10
autor: el_za
...zamieszkałym w Berdyczowie...
Berdyczów odnosi się do Pana Młodego.
Zapowiedzi ogłaszane były w parafiach młodych, a nie rodziców. Poza tym, jako kupiec mógł zmieniać miejsce zamieszkania i nie byłoby w tym nic dziwnego.
pozdrawiam Ela
: sob 11 lut 2012, 17:32
autor: Tomek_Wojtaszek
Pawel2499 pisze:Z moich dotyczhczasowych poszukiwań i wszytskich aktów urodzenia oraz ślubów
a także nekrologów w Kurierze Warszawskim żadni przedstawiciele tej rodziny nie opuszczali Warszawy,
od roku 1826 do wybuchu II wojny swiatowej,
Do tych nekrologów specjalnie bym się nie przywiązywał w kontekście "nieopuszczania" Warszawy. Sam niedawno z niejakim zdziwieniem znalazłem informację o nekrologu
Jakuba Szydłowskiego, umieszczonym w Kurierze Warszawskim. Tymczasem wiem (z aktu zgonu), że Pan ten zmarł owszem tego dnia, ale "w Jagodnem w domu pod numerem pierwszym" - (wówczas gmina i parafia Okrzeja, powiat żelechowski w woj. podlaskim; dziś w województwie lubelskim, w powiecie ryckim, w gminie Kłoczew) - od Warszawy ponad 100 km.
Pozdrawiam
(-) Tomek Wojtaszek
: sob 11 lut 2012, 17:41
autor: Tomek_Wojtaszek
el_za pisze:...zamieszkałym w Berdyczowie...
Berdyczów odnosi się do Pana Młodego.
Zapowiedzi ogłaszane były w parafiach młodych, a nie rodziców. Poza tym, jako kupiec mógł zmieniać miejsce zamieszkania i nie byłoby w tym nic dziwnego.
Święta racja! W oryginale жительствую
щимъ.
Ten twardy znak na końcu...
Pozdrawiam
(-) Tomek Wojtaszek
: ndz 12 lut 2012, 02:32
autor: Aftanas_Jerzy
Witajcie!
Nie trzeba się obrażać na krytykę formy i treści tłumaczenia. Nie pierwszy to raz sprawę formy tłumaczeń dyskutowaliśmy i już przeszło rok temu wszyscy tłumacze uzgodnili, że akt notarialny to dokument, który należy przetłumaczyć dokładnie, tj bez skrótów (i zakończenia sakramentalnym "et cetera"), Umówiliśmy się jeszcze, że będziemy się wzajemni sprawdzać i korygować. Każdy może się pomylić i coś przeoczyć, ale nie "obcinać" lub zmieniać treść i pomijać korekty (np przepuszczono drugie imię panny młodej Anna dopisane w korekcie na końcu aktu).
Przetłumaczyłem od połowy 2009 roku kilkaset aktów i choć jestem tłumaczem j. rosyjskiego z uprawnieniami, studiami i wieloletnią praktyką zawodową, popełniam błędy i nie obruszam się na korekty i krytykę rzeczową. Ze względu na słabnący wzrok nie tłumaczę już tak wiele aktów jak wcześniej, ale czytam tłumaczenia innych i ew. zgłaszam poprawki. Nie obrażam się na krytykę innych, i proszę o tak samo traktować moje uwagi, a jeśli się ktoś obraził, to przepraszam.
Proponowane wyciągi z aktów zamiast pełnych tłumaczeń można robić na wyraźne życzenie proszącego.
Podstawowym dokumentem genealogicznym pozostaje skan oryginału aktu i pełne jego tłumaczenie. Dlatego jedna z naszych koleżanek (tłumacz przysięgły) nadprogramowo u dołu swoich tłumaczeń umieszczała zawsze tekst: "Tłumaczyła (imię i nazwisko), miasto i data".