Strona 2 z 2
: wt 18 gru 2012, 17:06
autor: Sawicki_Julian
Witam Lidio, poczytałem ze zrozumieniem i widzę że ta historia, a w szczególności pisana przez mądrego człowieka Waldemara Frączaka jest w dużym stopniu prawdziwa. Tylko czytając Lidio Twoje tu pisanie zawsze mądre i spokojne i nie widzę ani jednego procentu połączeń u Ciebie ze starozakonnymi, ( neofitami ), ci mają się za lud wybrany i nami gardzą jako poganami. Ja według siebie sadzę ze mam kilką prababek pochodzenia tatarskiego, ale pozytywne nakręceni wszystkich Sawickich pochodzących rodem z Podlasia i jako prastara szlachta to mi się wydaje ze mamy coś też od Rzymian, a mianowicie każdy z nas ma więcej niż dwa lub trzy zawody i potrafi się dorobić od nowa i wyjść z biedy i upadku, tak było po powstaniach czy wojnach, a zawsze brali czynny udział wszyscy od pokoleń po stronie tych gdzie mieszkali ; pozdrawiam - Julian
: wt 18 gru 2012, 18:25
autor: Pawel2499
Witam,
Na początku wziąłem kartkę papieru i naszkicowałem synkowi którzy dziadkowie to rodzice Mamy a którzy to Taty czyli moi, bo pomyślałem że graficznie będzie mu łatwiej zrozumieć,
Wieczorem sam usiadłem do tej kartki i zacząłem dorysowywać i dorysowywać …. I tak się zaczęło, ale po pewnym czasie zacząłem mieć problem czy drzewo powinno rosnąć tylko do góry czy na boki też, jedna z gałęzi doprowadziła mnie tzw. Frankistów, czyli neofitów żydowskich osiadłych pod koniec XVIII wieku w Warszawie i okazało się że przez 100 lat koligacili się tylko miedzy sobą. Tylko używając samej genetyki odnalazłem kilkadziesiąt aktów małżeństw braci i sióstr moich praprapradziadków i prapraprababci z takimi rodami jak Naimscy, Szymanowscy, Łabęccy, Wołowscy, Zalewscy, Jasińscy, Rudniccy, Koralewscy. Nie widziałem nic złego w dodaniu do drzewa każdego z małżonków brata albo siostry mojego przodka w linii prostej, ale na tym chyba powinno się zakończyć budowanie bocznych gałęzi.
Chociaż korciło mnie dorysowanie braci i sióstr ich małżeństw a wśród choćby Marii Szymanowskiej z domu Wołowskiej, jej córki Celiny zamężnej z Adamem Mickiewiczem, a idąc jeszcze dalej w bok, bratanka naszego wieszcza Franciszka żonatego Antoniną Traugutt z Kościuszków wnuczka brata Tadeusza Kościuszki
Ale korciło coraz bardziej wiec jedno drzewo mam politycznie poprawne dla wszystkich a drugie tylko dla siebie i swojej ludzkiej próżności
Pozdrawiam
Paweł N.
: wt 18 gru 2012, 19:41
autor: Pieniążek_Stanisław
Wigilia się zbliża, święta już za progiem
Jezusek się urodzi w betlejemskim żłobie
A ja prosty potomek mazowieckich chłopów
Zaczynam się zastanawiać
Co do diabła tu robię?
Przecież moim przodkiem nie był król Sobieski
Moją krewną nie jest marszałek Kopacz czy Doda
Krewnymi nawet nie są Bardotka, Sophia Loren
Nie są w mym drzewku te powyższe Panie
Nie są, a do diabła, szkoda.
Ani Poniatowski czy od wozu Drzymała
Nie była mą powinowatą i Halama Loda
Waryński czy Dzierżyński a nawet Lelewel
Nie mam po nich genów nawet w jednym procencie.
Nie mam, a do diabła szkoda.
Wigilia się zbliża, święta już za progiem
Jezusek się urodzi w betlejemskim żłobie
A ja nie mając nikogo sławnego za przodka
Zastanawiam się ciągle
Co do diabła tu robię?
Życzę wszystkim potomkom i krewnym najbardziej znanych w historii ludzi odnalezienia jeszcze kopy słynnych powinowatych.
Jak zwykle ironiczny ale tym razem świątecznie
Staszek Pieniążek
: wt 18 gru 2012, 20:38
autor: m_gry
Wspaniały kawałek poezji

Jak najbardziej rozumiem chęc znalezienia jakichś swoich sławnych przodków czy też krewnych. Sam jednak może dlatego, że moje pochodzenie jest (na tyle, na ile je zbadałem) chłopskie mam trochę inne podejście do sprawy. Pozwolę więc sobie na bardzo krótką polemikę.
Zamiast poznawać przodków, którzy byli sławni i o których zachowało się sporo informacji bardziej mniej interesuje poznawanie tych, którzy byli "szarymi" ludźmi. Wcale mnie tu nie zraża znalezienie przy kolejnym prapra... dopisku "agricola", wręcz przeciwnie. Bardziej mnie to cieszy, że przywracam pamięć o zwykłych ludziach, którzy żyli w XIX czy XVIII wieku i obecnie nikt już o nich nie pamięta. Gdyby nie moja praca, pewnie na długi czas, być może na zawsze pozostaliby zwykłymi imionami i nazwiskami na różnych dokumentach. W ten sposób, chociaż częściowo, na potrzeby rodziny, suche zapisy stają się konkretnymi osobami, krewnymi czy też przodkami bez których przecież by mnie tu nie było. A że informacji o zwykłych chłopach cieżko się czasem szuka? Tym większa satysfakcja jak się coś odnajdzie

Co prawda wiem, że to tylko umożliwia "ożywienie" małej liczby osób, ale gdzieś tam w głowie wciąż siedzi mi pomysł stworzenia genealogii całej wsi, z której pochodzą moi przodkowie (wszyscy "krzyżowali się" ze sobą nawzajem więc to prawie jak jedna wielka rodzina, księgi są dostepne więc zadanie nie tak trudne tylko czasu brak...) - to dopiero by było coś wielkiego.
Pozdrawiam,
Michał
: śr 19 gru 2012, 00:23
autor: vonklinkoff
m_gry pisze:Wspaniały kawałek poezji

Jak najbardziej rozumiem chęc znalezienia jakichś swoich sławnych przodków czy też krewnych. Sam jednak może dlatego, że moje pochodzenie jest (na tyle, na ile je zbadałem) chłopskie mam trochę inne podejście do sprawy. Pozwolę więc sobie na bardzo krótką polemikę.
Zamiast poznawać przodków, którzy byli sławni i o których zachowało się sporo informacji bardziej mniej interesuje poznawanie tych, którzy byli "szarymi" ludźmi. Wcale mnie tu nie zraża znalezienie przy kolejnym prapra... dopisku "agricola", wręcz przeciwnie. Bardziej mnie to cieszy, że przywracam pamięć o zwykłych ludziach, którzy żyli w XIX czy XVIII wieku i obecnie nikt już o nich nie pamięta. Gdyby nie moja praca, pewnie na długi czas, być może na zawsze pozostaliby zwykłymi imionami i nazwiskami na różnych dokumentach. W ten sposób, chociaż częściowo, na potrzeby rodziny, suche zapisy stają się konkretnymi osobami, krewnymi czy też przodkami bez których przecież by mnie tu nie było. A że informacji o zwykłych chłopach cieżko się czasem szuka? Tym większa satysfakcja jak się coś odnajdzie

Co prawda wiem, że to tylko umożliwia "ożywienie" małej liczby osób, ale gdzieś tam w głowie wciąż siedzi mi pomysł stworzenia genealogii całej wsi, z której pochodzą moi przodkowie (wszyscy "krzyżowali się" ze sobą nawzajem więc to prawie jak jedna wielka rodzina, księgi są dostepne więc zadanie nie tak trudne tylko czasu brak...) - to dopiero by było coś wielkiego.
Pozdrawiam,
Michał
I tak zrob

To wspanialy pomysl. Ja Tworze od jakiegos czasu wspolna genealogie malego miasteczka.
: śr 19 gru 2012, 02:00
autor: Nowocin_Beata
Wujkiem mojej teściowej zd. Maroszek był:
http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef ... BCynier%29
http://www.weu1918-1939.pl/piechota/kar ... y_38m.html
Mało osób wie, że mieliśmy takiego konstruktora broni.
M.in. jego uczniem był nasz kolega z forum.
W mojej rodzinie pojawił się książę Lubomirski, który wziął za żonę córkę stryjecznej siostry mojego ojca. Ale w moim drzewie jest ujęty tylko książę z żoną oraz ich córka.
Pozdrawiam prawie świątecznie, Beata.
: czw 20 gru 2012, 23:24
autor: Płowik_Hubert
Niezbyt chlubna postać.
http://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82ady ... w_Kniewski
Kuzyn mojej prababki. Jego ojciec Józef był bratem rodzonym mojego prapradziadka Stanisława.
: ndz 08 wrz 2013, 12:49
autor: Vasquez
Odświeżając temat.

Mi np. zależy na odkryciu przodków ze szlachty, potomków Mieszka I., głównie dlatego, że wtedy wśród przodków miałbym dziesiątki czy setki znanych i zacnych osób. A przecież o to głównie chodzi, by drzewo miało jak najwięcej członków.

Niedawno np. dowiedziałem się, że przez wspólnego przodka z dawnych lat moimi kuzynami są poseł Marek Suski albo laureat Nagrody Nobla, Andrew Schally. Kuzynem też był profesor Stanisław Pawłowski, zamordowany przez nazistów. Potomkiem Mieszka czy innych władców 'na razie' nie jestem, ale wszystko przede mną.
A poza tym:
m_gry pisze:Bardziej mnie to cieszy, że przywracam pamięć o zwykłych ludziach, którzy żyli w XIX czy XVIII wieku i obecnie nikt już o nich nie pamięta. Gdyby nie moja praca, pewnie na długi czas, być może na zawsze pozostaliby zwykłymi imionami i nazwiskami na różnych dokumentach. W ten sposób, chociaż częściowo, na potrzeby rodziny, suche zapisy stają się konkretnymi osobami, krewnymi czy też przodkami bez których przecież by mnie tu nie było. A że informacji o zwykłych chłopach cieżko się czasem szuka? Tym większa satysfakcja jak się coś odnajdzie

Zgadzam się w zupełności. Każdego przodka, czy to szlacheckiego właściciela kilku wsi, czy też ubogiego rolnika - szanuję tak samo i mam wielką satysfakcję, że ich odkryłem - jakakolwiek pamięć o nich została przywrócona może właśnie dopiero po tych 200-300 latach.
: ndz 08 wrz 2013, 23:06
autor: robert.kantorek
Witam!
Zgadzam się z niektórymi, że szukanie powiązań ze znanymi osobami może poprawiać humor.
Jednak czasami może być bardzo ciekawym tropem… Babcia mojej żony na jednej z imprez rodzinnych wspominała że jest szlachcianka i jest spokrewniona z jednym ze Noblistów. Wspomniała o Henryku Sienkiewiczu… podążając tym tropem postanowiliśmy to sprawdzić i (po TRZECH latach) … faktycznie w każdej opowieści jest trochę prawdy… tylko Noblista się nie zgadzał

…. ale pokrewieństwo dalekie, bo dalekie ale wyszło….
Należy też zastanowić się kto dla nas jest znaną osoba i bohaterem…
Dla Nas (mnie i mojej żony ) bohaterami są osoby, które poprzez swoje życie przyczynili się do lepszego życia swoich dzieci….
Mimo że wśród swoich przodków i krewnych mamy wielu prześladowanych w czasie I i II Wojny Światowej w tym więźniów Oświęcimia, Dahau oraz innych obozów koncentracyjnych, żołnierzy Powstania Warszawskiego, uczestników Bitwy o Anglię, żołnierzy spod Monte Cassino, bohaterów w lokalnej społeczności,paru prezydentów Miast, Noblistę, szlachciców, naukowców, Generała, paru ministrów w PRL i III RP, a także zwykłych rolników, którzy z małego poletka musieli wyżywić 10 dzieci…. Każdy liczy się tak samo i każdy wnosi coś do naszego drzewa…
Pozdrawiam
Robert
: pn 09 wrz 2013, 00:05
autor: Niewiadomski_Robert
Rozne sa powody, dla ktorych ludzie oddaja sie temu hobby. Te motywacje sa bardzo interesujace bo swiadcza w jakims stopniu o cechach osobowosci genealogow

Niestety, zwykle wychodza na jaw kompleksy -jest to dosc zabawne, ze dorosli ludzie czesto poszukuja potwierdzenia wlasnej wartosci w czesto watpliwych wywodach 'slawetnych" przodkow. To nagminne naciaganie faktow i obsesyje poszukiwanie, "wielkiego przodka " sa dosc infantylne i w bardzo zlym guscie. Pewien rodzaj zwiazku z osobami historycznymi jest statystycznie rzecz biorac dosc powszechny i prawdopodobienstwo tych zwiazkow wzrasta wraz z liczba pokolen.
Robert
: pn 09 wrz 2013, 00:32
autor: Vasquez
Taka obrazowa historyjka z moich poszukiwań. Zaczęło się od czytania historii herbu i rozmyślania, jak to się stało, że z wysokich pozycji w województwach podlaskim i drohickim ta 'moja' rodzina miała się odnaleźć w XVIII wieku w podkarpackim miasteczku. Jak się dowiedziałem, mój najstarszy znany przodek po mieczu był w tej małej miejscowości... rzeźnikiem.
Uznałem, że szlachtą nie był, ale zajmował się... szlachtowaniem.

I może trochę mi tylko szkoda, że jednak raczej nie byli z tej szlachty, bo genealogię miałbym bardziej rozbudowaną.
: pn 09 wrz 2013, 09:09
autor: Łucja
Znani, to tacy o których dzieci w szkołach się uczą, czyli znani szeroko, tak rozumiem. Chciałam napisać "o których piszą w gazetach", ale to już nie kryterium, bo kto teraz czyta gazety, a w internecie z kolei znani są ... wszyscy. Czyli kryteria się zmieniają, dzięki internetowi (który umożliwił rozwój amatorskiej genealogii) więcej osób może być "znanych". W Wikipedii hasło każdy może wstawić, chociażby, był tu ostatnio ten temat, ktoś spróbował i wyszło.
Ale i tak ci, o których "w szkołach dzieci uczą" (czy uczyli), pozostaje ciekawym tematem, jak mało wiemy, że nasi przodkowie i krewni byli w historię zaplątani i miło jest to odkrywać, obojętnie jaka ta historia by nie była. A że bardziej znane są smutne historie, to będzie ona częściej "smutna".
Ostatnio żadnych nowych "znanych" według tego kryterium nie odkryłam, ale o hasłach w Wikipedii warto pomyśleć, żeby tam kogoś wstawić być może. A może Geneowikipedia, coś dla "mniej znanych", taki słownik biograficzny, może i w tym kierunku się temat rozwinie, w sumie dobry pomysł, książkę napisać czy naukowy artykuł, to nie każdy się odważy, ale hasło dobrze udokumentowane dotyczące osoby opracować może być już prościej, Wikipedia takich haseł o mniej znanych osobach może zwyczajnie nie przyjąć.
Łucja
: pn 09 wrz 2013, 09:18
autor: Sawicki_Julian
Witam i tak nawiązując do dobrego tematu z genealogii ; Znani w ludzie w drzewie lub powiązani, chciałem według już mi znanych daleko z rodziny w dokumentach do początku lat 1700 coś więcej odkryć. Ale okazuje się że nadal nie bardzo są znani, pracują w służbie u bogatszych od siebie, choć się podpisują z pieczęcią z herbami, raz Nowina w 1918 roku przy przyjęciu do wojska, a wcześniej podpis i pieczęć ze Ślepowronem w liście z 1734 roku.
Chciałem zwrócić uwagę na takie zarzuty bezpodstawne już nieraz tu pisane głupio, że ktoś podaje swych przodków ze są ze szlachty ale to nie prawda. Jakim prawem się tak kogoś ocenia, to proszę to udowodnić ze ten posądzany jest lub nie jest jego przodek szlachcicem czy np. służącym.
Sam bym chciał by za mnie moich odszukali do np. Karola Wielkiego, zmarł w około 815 roku, a książę nasz z Gniezna był mu poddanym, płacił podatek za to że wspierał tych co przegrali ( Moraw ).
Przede wszystkim apeluję tu do ludzi bawiących się genealogią, ze genealogia nigdy się nie dzieliła na chłopa, mieszczanina, rycerza, księcia, hrabiego, bo my sobie przodków nie wybieramy.
Jeśli ktoś czytał drzewko od lat np. 1300 jakie są u wujka Gogle, to wie ze tam nie ma nazwisk, ale ciągłość rodu jest na pewno, bo pisze tam imionami i przezwiskami np. Franko syn Floriana, Jaśko pochyła, Szymon wyskrobek.
Dopiero w młodszych wiekach pisane są imiona i skąd kto pochodzi np. Bronek z za lasu ( potem Zaleski), Józef syn Kaspra z bagien ( potem Bagieński ).
Po roku 1601 sejm i król ustanowili prawo ze nazwisko i herb jest dziedziczy i przechodzi z ojca na syna.
Teraz trzeba sobie odpowiedzieć co to jest Nobilitacja, to jest nadanie przywileju dla nie szlachcica, czyli chłopa, mieszczanina, służącego, przywilej zwykle był za zasługi w wojnie, w wojsku, w pracy za urzędnika, czyli ten ktoś musiał umieć czytać i pisać.
Z przywilejem wiązało się też nadanie nie tylko herbu, ale majątku i pracy na urzędzie przysługującej tylko dla szlachty.
I to jest powód ze jak ma się przodka ze szlachty to więcej, szybciej i dalej można odkryć, jak nie według herbu w herbarzach, bo od ostatniego króla A. Poniatowskiego około 800 nazwisk może być nie znane z uwagi na to ze król dawał szlachectwo od siebie bez sejmu. Szukać można według majątku, czy urzędu, bo o takich pisali w metrykach koronnych i litewskich, więcej nawet w metrykach kościelnych z dopiskiem przed nazwiskiem.
Tu ja nie po to piszę by się dzielić na lepszych i gorszych jak potrafią to robić fachowcy na urzędach, ale by się łączyć i wzajemnie sobie pomagać, ale swoich pra.... się nie wstydzić i nie ukrywać, nie ważne ze rzeźnik, kowal czy leśniczy, to zawsze pradziadek będzie pradziadkiem, a tylko ułatwia jego pochodzenie w szukaniu : pozdrawiam - Julian
: pn 09 wrz 2013, 10:54
autor: jakozak
W każdym z nas jest trochę próżności, a znalezienie sławnego człowieka dodaje pieprzyku poszukiwaniom i powoduje to, że chce się szukać dalej.
Mikołaj Hadziewicz, dzięki któremu zwyciężyliśmy pod Beresteczkiem w 1651 roku.
Zygmunt Opacki - najhojniejszy szlachcic w Polsce. Ur. 1587.
Obaj są moimi pra...dziadkami.
: pn 09 wrz 2013, 12:01
autor: Jakub_Rokita
Ja akurat szukam powiązania z naszym politykiem (bardziej lub mniej lubianego) Janem Marią Rokitą. Póki co -lipnie

Ale szukam dalej. Wiem, źe jest z Przemyśla. Co dalej? Zobaczymy.