Strona 2 z 2

: wt 29 sty 2013, 11:05
autor: anna-grażyna
orlowski_adrian pisze:Skąd taki wniosek że to był "kaziennyj włościanin" ? Wydaje się że pierwsza literaz to na pewno Z , porównując ze słowem Zostawiwszy.
Ponieważ wydawało mi się bardziej logicznym przyjęcie pierwszej litery za niedokończone małe k niż duże Z.
W tekście po tym wyrazie występuje nazwa wsi (czyli wyraz ten nie jest nazwą miejscowości ani nazwiskiem) -dlatego przyjęłam,że wyraz jest przymiotnikiem.Odczytując to jako Z mamy do czynienia z nazwą własną.
Zapisanie dużą literą określenia typu włościanina,który w I poł XIX był nisko na drabinie społecznej wydaje mi się mocno wątpliwym.
Piszący miał wyrobione pismo sądzę,że wiedział kiedy należy używać dużych liter.

Anna Grażyna

: wt 29 sty 2013, 11:16
autor: saturnin
Słownik języka polskiego z 1902 r., tzw. warszawski:

Zadzienne - płaca dzienna, plon dzienny;
Zadziennik - robotnik pracujący na dniówkę.

Sądzę, że nie potrzeba szukać dalszych wyjaśnień.

Pozdrawiam
Piotr

: wt 29 sty 2013, 11:52
autor: anna-grażyna
saturnin pisze:Słownik języka polskiego z 1902 r., tzw. warszawski:
Zadzienne - płaca dzienna, plon dzienny;
Zadziennik - robotnik pracujący na dniówkę.
Sądzę, że nie potrzeba szukać dalszych wyjaśnień.

Pozdrawiam
Piotr
Tylko dlaczego akurat ten wyraz miałby przy takim znaczeniu zostać napisany dużą literą?
Kiedyś to miało duże znaczenie.
Dz-w wyrazach np "trzydzieści" też jest pisane inaczej.
W omawianym przypadku wygląda jakby "ręka drgnęła"
i nie wiedział jak zapisać.

Jak już tak rozpatrujemy -prawie jak burza mózgów :) to przyszedł mnie taki pomysł:-może to jest rusycyzm?
Nie do końca poprawnie napisany ale to tłumaczyłoby zapisanie dużą literą.
Włościanin "zwierienny(j)" zamiast "zawierienny(j)" czyli ktoś kogo lokalna gromada obdarza zaufaniem.
Nie wiem jak przebiegała Insurekcja Kościuszkowska na tych terenach ale wydaje mi się,
że właśnie w czasie jej trwania wybierano takich zaufanych,cieszących się we wsi szacunkiem chłopów jako przedstawicieli gromady np wobec dworu.Może ślad takiego "zaufania" trwał w świadomości lokalnej społeczności jeszcze przez wiele lat?

Anna Grażyna

: wt 29 sty 2013, 12:20
autor: Słomińska_Dominika
Tam wiele wyrazów pospolitych pisanych jest z dużej litery. To wydaje się być manierą skryby.

: wt 29 sty 2013, 12:35
autor: Aftanas_Jerzy
Moim zdaniem to Piotr (Saturnin) ma rację.
To nie rusycyzm, jak przypuszcza Anna Grażyna, a jednak rodzime zapomniane określenie , poprzednik "robotnika dniówkowego"czyli "włościanin zadzienny", zatrudniający się za płacę dniówkową w folwarku, czy u bogatszych chłopów.
A od 'dużych' liter w tekstach tego okresu aż się roi.

: wt 29 sty 2013, 13:12
autor: Sawicki_Julian
Witam, chcąc tu coś pomóc to trzeba nie tylko wybrać te trafne podpowiedzi ale przeczytać metrykę ze zrozumieniem, czyli jak to było w roku 1837. Według mnie to mogło być tak ; włościanin czyli bogaty chłop na tyle ze pod miastem miał konia, wóz i pług i inny sprzęt do pracy w polu, od dworu niczego nie potrzebował, ani tam nie musiał pracować. Zajmował się przez większość życia takim zarobkiem na dniówkę orząc skrawki ziemi ludziom zamieszkałym pod miastem, czyli tym co nie mieli konia, także był może stałym i zaufanym najemnikiem u księdza, co też potrzebował przy kościele ziemie zaorać, zasiać i zebrać plony. A dlatego zapisał ksiądz - Włościan Zadzienny z dużej litery by go uczcić za dobrą pracę na koniec w metryce zgonu, to tak widzę ; pozdrawiam - Julian

: wt 29 sty 2013, 13:44
autor: Aftanas_Jerzy
I dobrze Julianie to zobrazowałeś.

: wt 29 sty 2013, 16:21
autor: saturnin
Sawicki_Julian pisze:Witam, chcąc tu coś pomóc to trzeba nie tylko wybrać te trafne podpowiedzi ale przeczytać metrykę ze zrozumieniem, czyli jak to było w roku 1837. Według mnie to mogło być tak ; włościanin czyli bogaty chłop na tyle ze pod miastem miał konia, wóz i pług i inny sprzęt do pracy w polu, od dworu niczego nie potrzebował, ani tam nie musiał pracować. Zajmował się przez większość życia takim zarobkiem na dniówkę orząc skrawki ziemi ludziom zamieszkałym pod miastem, czyli tym co nie mieli konia, także był może stałym i zaufanym najemnikiem u księdza, co też potrzebował przy kościele ziemie zaorać, zasiać i zebrać plony. A dlatego zapisał ksiądz - Włościan Zadzienny z dużej litery by go uczcić za dobrą pracę na koniec w metryce zgonu, to tak widzę ; pozdrawiam - Julian
Tylko że o zamożności i pozycji chłopa decydowało to, ile miał ziemi.

Przede wszystkim chłop musiał być w stanie sam obrobić swój areał, z którego płacił podatki i daniny, a jeśli nie był wolny (najczęściej) obowiązywała go jeszcze praca na pańskim przez kilka dni w tygodniu oraz szereg dodatkowych zobowiązań (np. sprzężaj - dla posiadaczy koni). Jak tedy mógłby znaleźć czas na najmowanie się do pracy? Bądźmy poważni: wyrobnicy, najmici, czyli ludzie bezrolni - to była największa bieda na wsi. Ludzie żyli z tego, co sami wyhodowali na własnym poletku.

Pozdrawiam
Piotr

: wt 29 sty 2013, 17:05
autor: orlowski_adrian
Bardzo ciekawe kocepcje. Czyli wszyscy z was raczej przychylają się do włościanina Zadziennego a nie Zaciężnego ? :)

: wt 29 sty 2013, 17:11
autor: Słomińska_Dominika
Słyszałam o wojskach zaciężnych ale czy byli zaciężni włościanie?

: wt 29 sty 2013, 19:59
autor: orlowski_adrian
Ktoś wyżej napisał że kiedyś byli włościanie zaciężni :)

: wt 29 sty 2013, 20:58
autor: Aftanas_Jerzy
orlowski_adrian pisze:Ktoś wyżej napisał że kiedyś byli włościanie zaciężni :)
Jest definicja chłopa zaciężnego w topiku do wcześniejszej dyskusji na forum-->>
http://genealodzy.pl/PNphpBB2-printview ... t-45.phtml

: wt 29 sty 2013, 21:27
autor: Słomińska_Dominika
No tak przeoczyłam. Ale cieszę się, że mogę się na tym forum uczyć nowych rzeczy i także ciekawostek :)

: wt 29 sty 2013, 22:52
autor: Aftanas_Jerzy
Aftanas_Jerzy pisze:Moim zdaniem to Piotr (Saturnin) ma rację.
To nie rusycyzm, jak przypuszcza Anna Grażyna, a jednak rodzime zapomniane określenie , poprzednik "robotnika dniówkowego"czyli "włościanin zadzienny", zatrudniający się za płacę dniówkową w folwarku, czy u bogatszych chłopów.
A od 'dużych' liter w tekstach tego okresu aż się roi.
W warstwie słownej języka polskiego jest udokumentowane słowo "zadzienny". Patrz:
http://books.google.pl/books?id=7Z5hAAA ... CCwQ6AEwAA
"Formacje atrybutywne typu podgórski, nadludzki w języku polskim"
Elżbieta Wójcikowska
Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, 1991

Ale też jest podobieństwo (to nie jest rusycyzm) z językiem rosyjskim, gdzie przysłówek "подённый" oznacza: dzienny, codzienny, dniówkowy.