Strona 2 z 2

: pt 17 maja 2013, 14:51
autor: krystyna_skawinska
Powyższe posty poruszają ciekawy temat - zwłaszcza te Marianny/Marcjanny itp.
Mam tu inną ciekawostkę łączącą wątek niezgodności zapisów w dokumentach i problem "własnej tożsamości".
Przy okazji poszukiwań natrafiłam na dokument - akt ślubu, gdzie panna młoda legitymuje się dokumentem z parafii jako Artemizja Klementyna Manuella i tak się podpisała na akcie ślubu. A jednak jej sztambuch/pamiętnik ma inicjały "JJ" i zawiera wpisy dla "Joasi"; tuż przed ślubem Artemizja zostaje matką chrzestną malca z rodziny, ale w księgach parafialnych zapisano "Joanna". To jeszcze nic - w WGM ona też figuruje jako Joanna, chociaż autor powołuje się na akt ślubu. Na dodatek przypisał Artemizji/Joannie pierwszego męża, chociaż w akcie napisano "panna"- nie wdowa, nie rozwiedziona (czy w ogóle były wówczas rozwody ?).
Jak się okazuje przez całe życie znano ją jako Joannę. Nawet Ludwik Dębicki w swoich wspomnieniach pisze o "Joannie", wreszcie epitafium w kościele też poświęcone jest pamięci Joanny.
Sama byłam zaskoczona, bo to niecodzienny zestaw imion (początek XIX wieku) i "odkrycie" innego oblicza Joanny. :D

KS

: pt 17 maja 2013, 15:10
autor: Marynicz_Marcin
Witajcie,
tak się składa, że i ja mam pra..babcię Marcjannę :) Moi pra..dziadkowie Filip i Klara pobrali się w 1812r. Dwa lata później - w marcu 1814r. urodziła im się córka Marianna. Życie toczyło się dalej. Kolejna ciąża, kolejny chrzest i postanowienie - urodzona w ostatni dzień 1815r. otrzymała imię Marcjanna, co by odróżnić pierwsze dziecko od drugiego, ale zachować zamiłowanie do tych podobnych imion. Mijają 3 lata i w grudniu 1818r. rodzi się kolejne dziecko, które otrzymuje imię Mikołaj. Rok 1818 skończył się szczęśliwie. Mija styczeń, luty, marzec.. Nastaje kwiecień i to właśnie drugiego dnia tego miesiąca umiera 5-letnie dziecko Filipa i Klary - Marianna, więc pochowano dziecko, które faktycznie zmarło i nie doszło do zmiany imion.. W 1836r. 20-letnia Marcjanna bierze ślub i dalej zapisywana jest już zawsze jako Marcjanna (bodajże z wyjątkiem jednego aktu)

: pn 10 cze 2013, 18:02
autor: kotik7
A ja widziałem nawet taką pomyłkę, że w rodzinie były córki Ewa, Brygida, Tekla itd. W 1847 r. napisano, że zmarła Brygida, po czym nagle zostaje wskrzeszona i bierze ślub w 1867. Uznałem więc, że w 1847 zmarła Ewa, nie Brygida. Ale cóż mogło spowodować pomyłkę? Czyżby ojciec pomylił córki, pomiędzy którymi było zresztą 10 lat różnicy?

Inny zgoła inny przypadek to taki, że moja pra. zostało ochrzczona jako Hedvigis, czyli Jadwiga. Ślub wzięła (mam akt cywilny), jako Jadwiga. Ale już od narodzin pierwszego dziecka zamieniła się na stałe w Mariannę. Pomyłka w zapisie chrztu? Chyba tak to można tłumaczyć, że rodzice nadali imię Marianna, a ksiądz wpisał Jadwiga, po czym sprawdzając metrykę przy ślubie wpisał to co dokumentacja świadczyła, natomiast przy chrztach później zapisywał już poprawnie to, co podawali stawający-czyli Marianna.

Krótko wspomnę jeszcze o rodzeństwie prapradziadka-Mariannie Pietrucha i Mariannie Dudzińskiej. Jedna urodzona 1868, druga 1874. Obie zawsze były zapisywane jako "Marianna", więc wykluczyłem możliwość z Marcjanną. I jak to, czemu?


Kuba

: wt 11 cze 2013, 07:57
autor: Piotr_Juszczyk
Jedno jest istotne w takich przypadkach. Łatwo o pomyłkę.
Nie wiadomo od razu czy:
chodzi o tę samą osobę czy inną. Czy jedno dziecko zmarło a drugie żyje, czy żyje dwójka dzieci.
Nie wiadomo na ile wiek jest podany dokładnie w aktach ślubu, zgonu czy narodzin dziecka. Stąd wniosek:
mając akty urodzeń i ślubu dzieci nie mamy 100 % pewności które dziecko bierze ślub.
Jeśli do tego dodamy zamieszanie z imionami i błędy robione przez księży to nasza pewność maleje.
A błędy potrafią być że tak napiszę ordynarne. Ksiądz zamiast imienia panny młodej może wpisać imię matki, zamienić nazwiska panieńskie matek, podać nazwisko z pierwszego małżeństwa zamiast panieńskie.
Za największą zmorę uważam wystąpienie dwóch par małżeńskich o takich samych imionach i nazwiskach w tym samym okresie. Przeważnie nie do odróżnienia.
Gdy zaczyna brakować aktów(jak w niektórych parafiach przed 1810) to zaczynamy się posługiwać aktami zgonów i małżeństw do odtworzenia okresu przed aktowego i to generuje kolejne pomyłki. Nie wiemy wtedy czy ojciec zmarłego Jan Kowalski i Ewa Niewczas to ten sam co np. przy innym zmarłym Jan Kowalski i Ewa Sadłos. Może to druga żona tego samego Jana Kowalskiego a może i żona ta sama tylko nazwisko z innego małżeństwa? Takich rzeczy po prostu nie wiemy.
Stąd powiem jedno, drzewo bez pomyłek to można mieć w XX wieku i małe. Duże drzewo i/lub sięgające w przeszłość pomyłki po prostu ma.

: wt 11 cze 2013, 08:38
autor: Ewafra
Ja też mam taki męczący problem. Moja pra.... Marcjanna córka Antoniego wychodzi za mąż w 1789 r. za Grzegorza syna Jana. Akt ślubu nie podaje imion matek. W 1813 r. w tymże samym mieście umiera Małgorzata wdowa lat 70. Zgon jej zgłasza mój Grzegorz jako zięć. W akcie zgonu Marcjanny w 1836 roku podano, że była córką Antoniego i Małgorzaty. Jedyny natomiast pasujący akt urodzenia w tej parafii notuje przyjście na świat Marcjanny córki Antoniusa i Elizabety. Nie ma w tej parafii innej Marcjanny o tym samym nazwisku. Nie ma nawet Marianny. Tu wszystko by pasowało. Imię dziecka, nazwisko, imię ojca, także data, liczona "na oko" i tylko to imię matki burzy wszystko. I od długiego czasu biję się z myślami czy potraktować tę jedyną pasującą metrykę jako właściwą i wpisać dane z niej do drzewa czy odrzucić ją i szukać dalej (choć nie wiem gdzie) innej z imieniem matki Małgorzata?
Takich przykładów mam zresztą więcej. Mój praprapradziad przez całe życie występuje we wszystkich dokumentach jako Antoni. W dokumentach notarialnych, w akcie ślubu, metrykach dzieci, własnym akcie zgonu,a metryka chrztu, odnaleziona przez mojego kuzyna potwierdza chrzest Gasparusa Antoniusa. On to czy jakiś nieznany nam jeszcze brat?

: wt 11 cze 2013, 09:17
autor: Kolank0
Wydaje mi się, że dawniej, gdy nie posiadano dokumentów tożsamości o pomyłki nie było łatwo. Imię ze chrztu jedna rzecz. Potem dochodziło imię z bierzmowania. Poza tym mogło się zdarzyć, że posługiwano się przydomkiem. Np. na kobietę wołano: Majka. Jest takie imię. Jeśli zdarzenie zgłaszał ktoś obcy lub z dalszej rodziny, to mógł nie wiedzieć, że jej właściwym imieniem jest np Marianna Hermegilda. Prawda, że Majka jest prostsze w codziennym użyciu?

: wt 11 cze 2013, 14:18
autor: adam.nojszewski
Piotr_Juszczyk pisze: Za największą zmorę uważam wystąpienie dwóch par małżeńskich o takich samych imionach i nazwiskach w tym samym okresie. Przeważnie nie do odróżnienia.
Józef Nojszewski bierze za żonę Mariannę Roguską, wdowę po Józefie Nojszewskim - miałem niezły ból głowy, zanim odnalazłem oba akty :)

http://geneteka.genealodzy.pl/index.php ... 71wa&op=gt

(Synowczyk to przydomek "moich" Nojszewski, więc tak tez szukam). Zobaczcie sobie imiona rodziców - ojcem Anny, Filipa i Jana jest zapewne ten sam Michał/Samuel/Stanisław. Gdyby nie rzadkość nazwiska i akt ślubu Samuela i Elżbiety, to trudno by na to wpaść.