: sob 14 wrz 2013, 23:17
Witam 
Mówicie dokładnie tak samo jak moja matka: "A po co Ci to?"
Argument, że "choćby dla samej przyjemności, a nuż się uda i będę mógł korzystać z tego samego co moi pradziadowie" do Niej nie dociera
Co do reszty, zgadzam się z Wami, że w obecnych czasach tytuł szlachecki absolutnie nic nie daje (za wyjątkiem dawnych książąt i magnaterii, która w niektórych przypadkach nadal stanowi władzę w Polsce), jednak chodzi o sam fakt szlacheckich korzeni, ciekawości, radości z posiadania czegoś wyjątkowego (wiele osób w Polsce ma w nosie swoje korzenie i nie interesuje ich historia własnej rodziny).
Co do metryki urodzenia/aktu ślubu pradziadka to w tej kwestii wyślę maila do USC w Szemudzie. Jeśli odmówią mi podania informacji to będę musiał udać się tam osobiście (jak wspomniałem, co do dziadka jestem pewny, że dokumenty znajdują się w Szemudzie, z pradziadkiem już tak kolorowo może nie być)
I teraz kolejna sprawa, ponieważ zauważyłem, żeście się trochę zagalopowali
Wspomnieliście o herbie Żmudów... szczerze mówiąc, to nie ma gwarancji, iż w jakikolwiek sposób moja rodzina należy do gałęzi tego rodu. Z resztą wolę zrobić wszystko małymi kroczkami i po kolei. Wpierw nazwisko, a później się będę przejmował herbem 
Choć w sumie zawsze siebie wyobrażałem na starość, że siedzę sobie wygodnie w bibliotece, na palcu mam sygnet z rodowym herbem oraz "pieczęć", której używam do pieczętowania listów (oczywiście z herbem)... ale że technika idzie do przodu to pewnie bym używał po prostu jakiegoś tła lub znaku wodnego, który byłby herbem xD
Pozdrawiam,
Sebastian
Mówicie dokładnie tak samo jak moja matka: "A po co Ci to?"
Argument, że "choćby dla samej przyjemności, a nuż się uda i będę mógł korzystać z tego samego co moi pradziadowie" do Niej nie dociera
Co do reszty, zgadzam się z Wami, że w obecnych czasach tytuł szlachecki absolutnie nic nie daje (za wyjątkiem dawnych książąt i magnaterii, która w niektórych przypadkach nadal stanowi władzę w Polsce), jednak chodzi o sam fakt szlacheckich korzeni, ciekawości, radości z posiadania czegoś wyjątkowego (wiele osób w Polsce ma w nosie swoje korzenie i nie interesuje ich historia własnej rodziny).
Co do metryki urodzenia/aktu ślubu pradziadka to w tej kwestii wyślę maila do USC w Szemudzie. Jeśli odmówią mi podania informacji to będę musiał udać się tam osobiście (jak wspomniałem, co do dziadka jestem pewny, że dokumenty znajdują się w Szemudzie, z pradziadkiem już tak kolorowo może nie być)
I teraz kolejna sprawa, ponieważ zauważyłem, żeście się trochę zagalopowali
Choć w sumie zawsze siebie wyobrażałem na starość, że siedzę sobie wygodnie w bibliotece, na palcu mam sygnet z rodowym herbem oraz "pieczęć", której używam do pieczętowania listów (oczywiście z herbem)... ale że technika idzie do przodu to pewnie bym używał po prostu jakiegoś tła lub znaku wodnego, który byłby herbem xD
Pozdrawiam,
Sebastian