Strona 2 z 2

: pn 14 kwie 2014, 21:53
autor: Mirek.Kozak
Marynicz_Marcin pisze:Przodków mam blisko 250 (dla porównania - krewnych w drzewie mam prawie 4,5 tys.). Przodkowie ci zajmują na razie trzy segregatory, jednak są kolejne, gdzie trzymam inne metryki (np. chrzty, śluby i zgony wszystkich dzieci 3xpradziadków).
To otwieraj kolejny segregator, abys wiedzial, ktory przodek jest w ktorym z trzech segregatorow oraz ktora metryka jest w ktorym segregatorze...
Jesli twoj kuzyn bedzie u ciebie czegos szukal, to bez tego dodatkowego segregatora nic nie znajdzie...

O ile wiem jestes mlodym czlowiekiem... twoje pokolenie wychowuje sie bez segregatorow i przed takim pokoleniem jest przyszlosc!

: pn 14 kwie 2014, 22:41
autor: Marynicz_Marcin
Bez znajomości mojego sposobu katalogowania na dysku też za wiele nie zdziała. Tym bardziej, że dane są rozsypane na dwóch laptopach i jednym komputerze stacjonarnym. W tych segregatorach jest to w miarę funkcjonalnie - pokoleniowo. Główna karta zawiera podstawowe dane (imiona, nazwisko, daty i miejsca narodzin i zgonów, dane rodziców, dzieci, a także informacje o zawartych małżeństwach. Dokumenty dotyczące danej osoby są w tej samej koszulce.

: wt 15 kwie 2014, 08:21
autor: Kaczmarek_Aneta
Witam ponownie,

cieszę się ogromnie, że są osoby, które (jeszcze) widzą przydatność i wartość papieru w genealogii a świat komputerów całkowicie ich nie pochłonął. Zdecydowanie preferuję papier w roli podręcznego inwentarza i nie ma tu znaczenia ani mój wiek, ani to, że wg niektórych nie idę z „duchem czasu”. Nie oznacza to oczywiście, że nie korzystam z baz elektronicznych.
Sądzę po prostu, że w genealogii jest miejsce zarówno na papier, jak i komputer, a jeśli chodzi o wybór metody gromadzenia danych, każdy powinien kierować się własną wygodą, doświadczeniem i innymi ważnymi dla niego samego kryteriami. O wartości emocjonalnej, jaką niesie w sobie papier, już nawet nie wspomnę, choć bratnie dusze wiedzą, co mam na myśli ;)
W każdym razie nic nie zastąpi moich zeszytów z własnoręcznie sporządzonymi najważniejszymi danymi o przodkach i dalszych krewnych (sporządzanymi ołówkiem! – czy to również jest anachronizm?) ani papierowego archiwum spoczywającego w segregatorach.

Pomyślałam o fiszkach, jako pomocy, która pomogłaby mi okiełznać cały ten papierowy zasób, stąd moje pytania o Wasze doświadczenia.
Dziękuję za dotychczasowe opinie (także wysłane mailem).

Pozdrawiam,
Aneta

: wt 15 kwie 2014, 09:08
autor: Katarzyna_m
Aneto -

Jakże trafnie ujęłaś wszystko to, co i ja chciałam tu napisać. To jest dokładnie to, "co mi w duszy gra". A już ten ołówek... miód na moje serce. Cieszę się, że nie jestem osamotniona w moim tradycyjnym/niedzisiejszym/zacofanym/nienowoczesnym podejściu do życia. :wink:

Pozdrawiam
Katarzyna

: wt 15 kwie 2014, 10:20
autor: Markowski_Maciej
Nie wyobrażam sobie jak bym mógł napisać cokolwiek bez komputera. Wszystko co mogę wpycham w niego: prawie w ogóle nie piszę ręcznie, wszystko co się da skanuję. Wynika to pewnie częściowo z zalety indeksowania w szerz i w poprzek, ale również z dysleksji dysgrafii czy innej dyskaligrafi. I szalenie zazdroszczę wszystkim co mają spisane notatki na papierze, że mogą sobie je wynieść do ogrodu i spokojnie przeglądać czy pisać w pełnym słońcu, a ja muszę się przed nim chować bo nic nie widać na monitorze. Zdarza się, że dłużej nie ma prądu (niby mieszkam w mieście, ale linie energetyczne są napowietrzne) i nic nie mogę zrobić. Nosi mnie wtedy po całym domu. Dlatego część dokumentów mam wydrukowanych co zajmuje też sporo miejsca. Czasami też łatwiej się otwiera klapka w pamięci w którym segregatorze jest dana informacja, a nie w którym katalogu. Aby uporządkować część informacji i mieć do nich jeszcze łatwiejszy dostęp piszę bloga, który mogę jeszcze lepiej przeszukiwać, ale jak dostęp do Internetu czka (jak teraz) to mogę sobie ...
Zazdroszczę miłośnikom papieru, ale ich drogą nie podążę, tym bardziej, że kiedyś w erze przedkomputerowej (wczesne lata 70) starałem się prowadzić katalogi papierowe i nic z tego nie wyszło - za mało możliwości indeksacji. Trzeba było robić kilka katalogów w różnych przekrojach. Ale bibliotekom i archiwom jakoś wychodziło, tyle że taż zwykle mają kilka różnych rodzajów katalogów i fiszek.
Jak już musiałem korzystać z fiszek to najbardziej sprawdzał mi się roller - taki "segregator" obrotowy.

: wt 15 kwie 2014, 18:41
autor: Wiśniowiecki_Marek
A posmakujcie uszkodzenia twardego dysku :) Nikomu nie życzę. Do pracy podręcznej "na szybko" oczywiście niezastąpiony jest komputer, ale profilaktycznie mam wszystko również na papierze, ułożone "systemem Marynicza". Sprawdza się.
Pozdrawiam, Marek

: wt 15 kwie 2014, 22:13
autor: Tomasz_Swierzb
Witajcie ;)
Miałem kiedyś niemiłą przygodę z awarią komputera i niestety wszystko co miałem wtedy zgromadzone na dysku poszło baj baj... Do dziś nie mogę odżałować dziesiątek zdjęć, których nie zdążyłem zgrać, ani wywołać. Dlatego też moje drzewko nauczony tą awarią mam tylko na papierze... Jeden gruby zeszyt główny i 2 mniejsze... Jestem w stanie powiedzieć wybudzony w nocy co na której kartce jest ;) Mam około 200 przodków i około 3000 krewnych... Łapię się we wszystkim i jest mi dobrze. Jak jadę na jakąś wieś, szukać grobów, pytać u księdza, czy do USC mam zawsze wszystko pod ręką. Zależy jak komu wygodnie. Nie ufam komputeryzacji i uważam, że to co napisane własną ręką, pokreślone, zaklejone ma dużo większą wartość. Moje zeszyty są tylko formą przejściową, zbieram w nie informacje, niebawem mam zamiar zrobić encyklopedię rodziny, ale zeszyty na pamiątkę zostaną, nich no mój prawnuk powie "ale on mazał" ;)
Pozdrawiam serdecznie Tomek