Strona 2 z 2

: sob 07 gru 2013, 15:53
autor: Worwąg_Sławomir
Zagadzam się z Piotrem. Dzisiaj, będąc "właścicielem" posesji, muszę uzyskać pozwolenie od Pana na budowę domu (bo inaczej będę musiał go rozebrać - "samowola" budowlana na mojej własności!), na wycięcie drzewa - inaczej czeka mnie horrendalna kara pieniężna!
Ale niby jesteśmy wolni ;) nie pańszczyźniani...

: ndz 08 gru 2013, 20:43
autor: Aftanas_Jerzy
Dodaję dla zainteresowanych pozycję dot. tej problematyki w Galicji:
1. Stosunki poddańcze w dawnej Galicji. T. 1 / Roman Rozdolski.
http://opac.ciniba.edu.pl/Scripts/cgiip ... AJ=1&ln=pl
2. Stosunki poddańcze w dawnej Galicji. T. 2 / Roman Rozdolski (tom zawiera dokumenty i tablice statystyczne wyników prac katastralnych lat 1785-89 w 100 wsiach obwodu rzeszowskiego)
http://opac.ciniba.edu.pl/Scripts/cgiip ... AJ=1&ln=pl
Można też kupić ten tom (ok 35 zł) -->>
http://ksiazki.okazje.info.pl/ksiazka/k ... tom-2.html

: ndz 08 gru 2013, 21:12
autor: Piotr_Juszczyk
powiem prawde, ze nie doszukalem sie informacji ilu czlonkow chlopskiej rodziny panszczyzne odpracowywalo ale najbardzie logiczne wydaje mi sie, ze jeden
Mógł jeden a mogło i 10. W zasadzie pańszczyzna to było osobodzień pracy.
Jak pańszczyzna była 10 dni w tygodniu to chłop mógł iść z synem albo nająć pachołka i odpracować w 5 dni.
Zatem liczba osób pracujacych w zagrodzie decydowała o uciążliwości pańszczyzny. Przy licznej rodzinie gospodarz nawet nie musiał widzieć pola na którym musiał robić pańszczyznę. Wysłał to jednego to drugiego syna i po sprawie.

: sob 21 gru 2013, 09:25
autor: Józef_Lis
Dławichowski pisze:Może jest na ten temat jakaś literatura? Zbywnie i nabywanie dotyczy także czasu, gdy miejscowość ta była wsią gminną. Księgi wójtowskie niczym nie różnią się od radzieckich. No - nazwą oczywiście. Pyta, ogromnie zaintrygowany powyższymu faktami:
Krzycho z Koszalina

Polecam : Piotr Guzowski - Chłopi i pieniądze na przełomie średniowiecza i czasów nowożytnych. Avalon Kraków 2008

Pozdrawiam
Józek