Meandry historii

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

Awatar użytkownika
Łucja

Sympatyk
Posty: 1866
Rejestracja: sob 05 maja 2007, 21:06
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Łucja »

Coś dzisiaj ciekawe tematy na forum.. Właśnie dzisiaj wpadła mi w oko książka "Polacy w Komunie Paryskiej 1871 r.), 1971 r., gdzie jest spis nazwisk z krótkimi notkami, może się komuś przydadzą te informacje (str. 253 - 323, nie wiem czy jest w internecie). Książkę wzięłam wyrzuconą z biblioteki (zbieram takie, akurat wzięłam ją razem z książką o Polakach w Uzbekistanie, więc to raczej nie uprzedzenia historyczne, tylko czyszczenie półek). Ja kiedyś jak dostałam na egzaminie wstępnym na studia pytanie o Komunę Paryską to się załamałam i zapłakana wyszłam z sali, musiałam zdawać w następnym roku, poprzednia osoba miała pytanie o Sejm Czteroletni, nie mogłam tego przeboleć, bardzo niedorosłe, wiem.
No ale teraz jestem genealogiem i "wszyscy są równi", nie mam ŻADNYCH uprzedzeń i żadnych poglądów, zajmuję się przecież ludźmi. I nawet uważam, że tylko tak można zajmować się tą dziedziną.

Łucja
anna-grażyna

Sympatyk
Posty: 657
Rejestracja: sob 25 sie 2012, 18:42

Post autor: anna-grażyna »

Jak świat światem zawsze były przeróżne podziały.
W zależności od okoliczności , miejsca i czasu - słuszne stawało się niesłusznym , dozwolone - zakazanym .
Wśród tych podziałów jest jeden apolityczny - kto wie czy nie najważniejszy : - ludzie z empatią i niestety ci bez .
Dla tych "bez" jeżeli czegoś nie da się zaszeregować w ramki,wtłoczyć w encyklopedie , zaprogramować - to należy zakazać albo udawać zgodnie ze słuszną dyrektywą , że nie istnieje.Chociaż może taka postawa to zwykłe tchórzostwo.
Osobiście dla mnie genealogia amatorska sprowadzona li tylko do gromadzenia jak największej ilości aktów jest - nieco kolokwialnie chromą.
Każdy akt to czyjeś życie - tak to pojmuję i imponują mnie wypowiedzi ludzi , którzy z suchego aktu wyczytują więcej , nieależnie od poglądów , które przy okazji wyrażają.

Anna Grażyna

ps
Łucja pisze: ...Książkę wzięłam wyrzuconą z biblioteki (zbieram takie, akurat wzięłam ją razem z książką o Polakach w Uzbekistanie, więc to raczej nie uprzedzenia historyczne, tylko czyszczenie półek).
Łucja
a ja dzis przypadkowo znalazłam w Uzbekistanie ...Kartę Polaka ... na sprzedaż ... C'est la vie :)
http://samarkand.d-o-o-b.ru/ads_%D0%BF% ... 0%BC%D0%B8
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Ja będę w opozycji:) Nie tylko poglądy o Sejmie Czteroletnim czy działalności "organizacji lewicowych" tj agentury służb i wojska ZSRS (dobrze, że się wyjaśniło o co chodzi, podejrzewałem oskarżenie o omord na np PSLu Mikołajczyka:) nie uniemożliwiają badania dokumentów z tego okresu, ale działa także w drugą stronę: badanie dokuementów nie agitek umożliwia wyrobienie sobie poglądów
i na Sejm Czteroletni i na inne okresy.
Co innego uprzedzenia, które miałyby wpływ na dobór materiałów i ich ocenę. Ale poglądy? Szczególnie te "gazetowe" (skłonny jestem je nazywać sympatiami, bo pogląd to jednak winien być jakimś porządnym argumentem poparty).
Bez tzw "poglądów" jest moim zdaniem ciężej zrozumieć historię - także swojej rodziny. Poza tym...wydaje mi się, że umiejętność pozostawienia "poglądów" przy badaniu jest znacznie rzadziej spotykana niż deklarowana - jeśli jest to możliwe to niesłychanie rzadko spotykane. I wśród amatorów i "profesjonalych historyków"., także genealogów, twórców herbarzy etc. Ba! Z poglądami spotykamy się i w dokumentach , które badamy, nie tylko w opracowaniach ale i w źródłowych widać "sympatie" czy stanowisko wobec wydarzeń bieżących i przeszłych.
Emocje, pasja..bez tego trudno dać się wciągnąć. Nie będę udawał, że "ciary" przy niektórych (nawet księgach metryklanych) nie są mi obce. Jestem tego świadomy:) Czy wolłabym inaczej? Może, ale tego raczej nie zmienię. Zmienić mogę opinię, na niektóre z wydarzeń, które lepiej poznaję dzięki dokumentom spotykanym przy okazji genealogii, ale konstrukcji psychicznej - razcej nie. Wolę świadomość, że siępodaje emocjom, że badanie jest jakąś pasją, niż wchodzenie w nie swoje buty beznamiętnego oglądacza. Z polityką nie ma to nic wspólnego. Polityka to zupełnie inna dziedzina:)

pozdrawiam, mam nadzieję, że idzie to w kierunku zasugerowanym przez Jerzego w tym wątku
Piotr_Juszczyk

Sympatyk
Ekspert
Posty: 684
Rejestracja: czw 30 gru 2010, 01:07

Post autor: Piotr_Juszczyk »

W genalogii opisujemy koligacje i ludzi. Wartościować możemy, udawać że czegoś nie było nie powinniśmy. Nie ma wstydu w genealogii. Gdyby moim praprapradziadkiem był Marks, umieściłbym go w drzewie bez żadnych emocji. Ale też nie udawałbym że jest w porządku. Napisałbym : Karol Marks, ur. zm. .....,.praprapradziadek, protoplasta ludobójców XX wieku. Nie jest one jednak moim przodkiem co nie oznacza że moim przodkiem nie mógł być morderca, gwałciciel itd.Biorąc pod uwagę ilości przodków to nawet jakiś musiał być. Tak jak i u innych ludzi. To nie te czasy że ojcowie jedli szczaw a synom zęby szczezły. Każy odpowiada za siebie i swoje czyny. Tak samo moralnie Marks odpowiada za propagowanie ludobójstwa.
Awatar użytkownika
Aftanas_Jerzy

Sympatyk
Posty: 3287
Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52

Post autor: Aftanas_Jerzy »

Piotr_Juszczyk pisze:Nie przyjmuję takiej propozycji wobec głupiej próby usprawiedliwiania protoplastów ludobójstwa XX wieku. To musi zostać wyjaśnione a nie powielane bzdury wyssane z palca.
Dużo napisałem ale skróciłem:

A teraz zacytuje Marksa:
The People's Paper" 16 kwiecień 1856
Karl Marks artykuł "The Revolutionary Holocaust"
"Klasy i rasy, za słabe by opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć. Muszą zginąć w rewolucyjnym holokauście"
A z jakiego tekstu to cytat, bo chyba nie z tego: http://www.marxists.org/polski/marks-en ... gazeta.htm
po angielsku jest tutaj:
https://www.marxists.org/archive/marx/w ... /04/14.htm
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Sawicki_Julian

Sympatyk
Posty: 3423
Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski

Post autor: Sawicki_Julian »

Tak sobie myślę w niedzielne południe, każdy z nas ma pewną racja, jak by był mój dziad np. katem, bo ktoś musiał i taką prace wykonać za opłatą, to też bym go chwalił, bo nie miałbym innego wyjścia.
Tak czy inaczej mamy się razem trzymać, tak wymaga genealogia, jesteśmy jako jedna rodzina, ci z za Oceanu i za Buga, a dziadków my nie mamy prawa rozliczać, ani nie możemy, było minęło.
Czasem też trzeba napisać o ludziach dobrych, tak na swój sposób obserwuje ludzi wyświeconych na Świętych, tych dawniej i w naszych czasach.
To trochę dziwne ze nie ma tam zwykłego człowieka np. parobek co pasał krowy, a potem na długo go do wojska carskiego go zabrali, nie ma tam szewca co tym bidnym i bogatym robił buty, ale jest na pewno ; król, papież, biskup, ksiądz, zakonnica. Tak patrzę na obecny świat i słucham np. w klasztorze na Świętym Krzyżu po mszy podchodzą do ucałowania Krzyża Świętego, czyli relikwie z prawdziwego drzewa na którym był ukrzyżowany Pan Jezus i ksiądz mówi ; podchodzą kolejno - proboszcz, za nim księża i zakonnicy, ministranci, a na końcu zwykli ludzie. Czyli my zwykli ludzie nigdy nie będziemy świętymi, bo od wieków jesteśmy na końcu, uważani za nieposłusznych i grzesznych, sądzeni z wiadomości w konfesjonale.
Znowu się rozpisałem, a tu ma być na temat ; Anna Grażyna pisze o życiu pewnego Polaka od urodzenia aż po grób i jego bliskich losy, a my doklejamy swoje biedy ; pozdrawiam - Julian
Piotr_Juszczyk

Sympatyk
Ekspert
Posty: 684
Rejestracja: czw 30 gru 2010, 01:07

Post autor: Piotr_Juszczyk »

Słusznie Jerzy piszesz, z prawdą się nie polemizuje:
Zdanie jakie zacytowałem powyżej można znaleźć w wielu miejscach internetu:
https://www.google.pl/search?q=Klasy+i+ ... swaf1YCwCw
Niestety po analizie dokładniejszej w związku z Twoim pytaniem muszę stwierdzić że zdanie to jest niesłusznie przypisywane Marxowi.
Część tego zdania pochodzi z (cytaty angielskie ponieważ tylko takie znalazłem, zresztą są dokładniejsze niż ew. tłumaczenia):
http://www.marxists.org/archive/marx/wo ... /03/04.htm
"The classes and the races, too weak to master the new conditions of life, must give way."
które to zdanie ani jego dalsza część nie mówi o holokauście a z kontekstu artykułu wynika raczej że chodzi o emigrację. W rzeczy samej słowo holokaust nie mogło być użyte w tym wyrażeniu ponieważ w tamtych czasach miało raczej znaczenie całopalenie a nie ludobójstwo.
Dalsza część zdania może pochodzić z:
http://www.marxists.org/archive/marx/wo ... /01/13.htm
The next world war will result in the disappearance from the face of the earth not only of reactionary classes and dynasties, but also of entire reactionary peoples. And that, too, is a step forward.
które to zdanie także ma inny sens niż to co cytowałem.
Podsumowując skorzystałem ze złych źródeł co jest moim błędem i nieuwagą.
Niemniej:
http://www.marxists.org/polski/marks-en ... nifest.htm
Komuniści uważają za niegodne ukrywanie swych poglądów i zamiarów. Oświadczają oni otwarcie, że cele ich mogą być osiągnięte jedynie przez obalenie przemocą całego dotychczasowego ustroju społecznego.
Komunizm od samego początku zakłada przemoc jako narzędzie. I jak praktyka pokazała każdy ustrój komunistyczny wprowadzał przemoc nie tylko w czasie powstawania ale stosował ją nieustannie. Liczba ok. 100 mln ofiar świadczy o tym najlepiej. Można się kłocić i polemizować czy twórcy komunizmu zakładali aż tak wielkie ilościowo ofiary przemocy (według mnie tak), niezależnie od tego jeśli przy każdym przejściu od teorii do praktyki dochodziło do ludobójstwa to znaczy to że teoria była zła i praktycznie tylko tak dało się to zrealizować. Nie da się wprowadzić komunizmu dla populacji większej niż rodzina, kilka rodzin bez przemocy.
Udawanie że teoretycy Marks i Engels nie mieli świadomości tego jest udawaniem że byli głupcami. W komunizmie zawsze musi być ktos kto będzie przymuszał do nowego ładu - ci ludzie po pierwsze dopuszczą się ludobójstwa, po drugie z osiągniętej władzy dobrowolnie nie zrezygnują, i tak komunizm zawsze tworzy totalitaryzm i tyranię. To po prostu naturalny proces komunizmu. Dalszy etap to: dziel i rządź. Nie ma nowego socjalistycznego człowieka. Jest dalej zwykły człowiek ze swoimi wadami i absolutną władzą która deprawuje. Dlatego komunizm nie ma innej drogi jak tylko mordować swoich własnych ludzi, zamknąć ich w swoim kraju. Członek takiego ustroju zawsze będzie uczestniczył w ludobójstwie.
W innych ustrojach oczywiście także są morderstwa, ba nawet i ludobójstwa okazjonalnie - (ludobójstwo Ormian), ale w komunizmie to zawsze osiąga monstrualne rozmiary.
Przy okazji polecam podrozdział z Manifestu Marxa i Engelsa:
http://www.marxists.org/polski/marks-en ... nifest.htm
c) Niemiecki, czyli „prawdziwy", socjalizm
Tym razem zweryfikowałem dodatkowo źródła.
anna-grażyna

Sympatyk
Posty: 657
Rejestracja: sob 25 sie 2012, 18:42

Post autor: anna-grażyna »

Piotr_Juszczyk pisze:W genalogii opisujemy koligacje i ludzi. Wartościować możemy, udawać że czegoś nie było nie powinniśmy. Nie ma wstydu w genealogii. Gdyby moim praprapradziadkiem był Marks, umieściłbym go w drzewie bez żadnych emocji. Ale też nie udawałbym że jest w porządku. ......
Właśnie tak , nie można wybiórczo traktować przodków i niespodziewanie odkrytych o nich prawd .
Nie trzeba się ich wstydzić ,że biedny,że "nieszlachcic",że nieślubny,że....
Są naszymi przodkami ale oni to nie my a my to nie oni.
Oni podejmowali swoje życiowe decyzje w okolicznościach,których zwykle nie znamy - możemy te decyzje potępiać lub nie
ale udawanie , że ich nie było bo nam nie pasują do wizerunku rodu to jakby fałszowanie samego siebie.
W sumie cieszę się , że mój napisany pod wpływem chwili post spowodował emocjonalne wpisy , czujesz - żyjesz.
Nie każda wypowiedź na forum musi być podlinkowana , nie każdy pogląd czy wypowiedź muszą być podparte źródłem
czy autorytetem - to w moim odczuciu asekuranctwo.
Czasem trzeba wrzucić coś "od siebie" ,w przeciwnym wypadku łatwo przekształcić się z człowieka w ..."odtwarzacz" cudzych myśli,cudzej wiedzy ,cudzych poglądów.

Wracając do "początku" : o istnieniu braci z aktu wiedziałam ,o ich losach nic poza tym , że kiedyś dziadek wygadał się ,
że ktoś zmienił nazwisko z - icz na - ew ,losy dopiero odkrywam .
Nie poznałam nigdy żadnej z osób z tego aktu ale trafiłam na ślad ich potomków i nie wiem co zrobić.
W tym roku byłam w mieście , w którym mieszkają potomkowie tego z KC ,
hotel miałam tylko dwie ulice dalej i ... nie zadzwoniłam.
Sama nie wiem dlaczego.

Anna Grażyna
Awatar użytkownika
Dławichowski

Członek PTG
Ekspert
Posty: 1042
Rejestracja: ndz 24 wrz 2006, 16:58
Lokalizacja: Koszalin
Kontakt:

Post autor: Dławichowski »

Dzień dobry!
Mój rodzony pradziadek, zostawił żonę i trójkę dzieci i tyle Go rodzina miała. Dopiero 5 lat temu odnalazlem jego grób na cmentarzu łódzkim. Pochodził spod Konina. No i już. oceniam negatywnie. Ale uważam, że mi dlatego w życiu jest tak dobrze, gdyż On tam zza światów dług spłaca swojemu jedynemu potomkowi. A ja właśnie dlatego param się amatorską genealogie, gdyz taki dług spłacam wszystkim pokoleniom przodków, wydobywając ich z niepamięci.
Fajna interpretacja. Każda jest dobra, by wytłumaczyć sobie: dlaczego robię to co robię.
Zwierza się:
Krzycho z Koszalina
Przepraszam. Dopiero teraz przeczytałem tytuł wątku.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”