Ponad 40 lat temu, kiedy zaczynałam swoja przygode z genealogią, zbierałam tylko dane dotyczące osób noszących nazwisko Kulwieć. Możliwości miałam bardzo ograniczone, bo i wiek niestosowny, i archiwa niechętne, ale zawsze z roku na rok coś mi przybywało. Dane gromadziłam w postaci luźnych, zapisanych kartek. Każdej osobie nadawałam numer kolejny i wpinałam do segregatora. Nie umiałam ich uszeregować w żadne drzewo (oprócz tego najbliższego sięgającego jedynie mego pradziadka), zresztą nawet nie próbowałam, bo traktowałam to jedynie jako kolekcjonowanie osób z nazwiskiem, a nie poszukiwania genealogiczne.
Dopiero kiedy skończyłam jakieś dwadzieścia pięć lat zajęłam się swoim zbiorem jako zaczynkiem do drzewa rodziny, ale dalej zbierałam dane i informacje dotyczące Kulwieciów (wszystkich jak leci). Zbiór się powiększał i uzupełniał o szczegóły, ale dopiero w momencie kiedy pojawił się internet czyli już od jakichś dwadziestu lat, baza moja zaczęła się zwiększać raptownie . Wtedy też wprowadziłam moja bazę do Excela i wtedy tak na serio zaczęłam łączyć w drzewa moich Kulwieciów. A właściwie w gałęzie, bo mam nadzieję że kiedyś dojdę do wspólnego pnia. A tak naprawdę to pień (wspólnego przodka, pierwszego który zaczął się nazywać Kulwieć) juz mam, tylko nie umiem w odpowiedni sposób poprzyczepiać do niego tych gałęzi.
I dalej mam zamiar do mojej bazy dodawać wszystkich, którzy noszą to nazwisko. Zwykłą genealogię rodzinną zamieniałam na badanie rozprzestrzeniania się jednej rodziny na cały świat. Interesują mnie przyczyny, dla których tak się działo, uwarunkowania ekonomiczne, polityczne czy jakiekolwiek inne.
Kulwiecie to po linii męskiej mojego Ojca, a jeśli chodzi o linię po Mamie mojego Ojca to tutaj już zajęłam się wyłącznie bezpośrednimi krewnymi, choć to też zaczęło tworzyć sporą bazę, ale gdzie jej tam do Kulwieciów. I tu mam bardzo ładne drzewko krewnych aż do mojego prapra dziadka Franciszka Babińskiego i jego żony Katarzyny z Kobylińskich, I na nich stanełam i nie mogę drgnąć ani o krok do tyłu, bo nie mam pojęcia skąd ów Franciszek pochodził.
Po linii mojej Mamy robię drzewo wyłącznie krewnych w linii prostej, ale tu mam duże problemy bo akta są w archiwum w Siedlcach, a nie mam mozliwości tam pojechać.
A drzewo mojego męża, od którego zaczęłam ten post, mogłabym rozbudować do nie wiem jakich szerokości, bo wszystkie (prawie) metryki aż do 1790 r mam w zasięgu kliknięcia i niczego nie trzeba mozolnie szukać. Ale ograniczyłam się, mimo iż mąż początkowo nalegał na wprowadzanie wszystkich dzieci przodków i ich rodzin.

Stwierdziłam, że nie ma to większego sensu i poprzestałam na zapisaniu imion tych dzieci, a ich rodziny pozostawiłam w spokoju.
A i tak w głównej sferze moich zainteresowań są dalej Kulwiecie i im poświęcam najwięcej uwagi. I dalej będę prowadziła ich jakby dwutorowo: moje drzewo przodków i reszta Kulwieciów z całego świata. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi sie ich spiąć w jedno wielkie drzewo.
Małgorzata