Re: Konflikty narodowściowe
: czw 27 lis 2014, 20:16
Nie jestem nacjonalistą – bo i jak? Niedługo minie pół wieku od mojego wyjazdu z Polski. Ale człowieka diabli biorą, gdy musi wyszukiwać jakąś starą miejscowość polską – teraz ukraińską. Miasta te, zamki, kościoły, domy, pobudowali Polacy i oni im nadali nazwy. Nawet zaborcy austryjaccy i rosyjscy nie trudzili się, aby te nazwy pozmieniać.
Teraz te miejsca, znane z naszej historii, z lektur Sienkiewicza, Kraszewskiego, ogólnie z całej spuścizny kulturalnej i cywilizycyjnej, noszą nazwy obcego państwa, powstałego z niczego kilka lat temu.
Widocznie to globalny trend. U nas też taka moda. Siedem lat temu przeprowadziliśmy sie nad Ocean Indyjski, 700 km od Pretorii. Dwa lata temu pojechała tam moja żona na ślub znajomych. Wracając w nocy nie mogła trafić do miasta, gdzie mieszkała kilkanaście lat. Kilka razy objechała całą Pretorię, zanim ktoś jej wskazał drogę. Na autostradach pojawiły sie jakieś dziwne nazwy – najczęściej znaki pokazywały kierunek na Polokwane. Co to jest? W Wikipedii okazało się, że to nowa nazwa starego miasta Pietersburg, założonego przez Burów 150 lat temu. Jest to nowoczesne miasto z wieżowcami, w stylu europejskim, dawna stolica płn. Transvaalu.
A Polokwane?
Wikipedia wyjaśnia, że to nazwa jaskiń oddalonych około 10 km od miasta, gdzie mieszkało plemię murzyńskie, które uciekło do Transvaalu przed armią groźnego Chaka Zulu z Natalu. Trudno o wyraźniejszy kontrast - jaskinie i nowoczesne miasto. Ale historię łatwo fałszować. Już teraz nie wolno wspominać o opisach, jakie pozostawili wielcy odkrywcy, jak Mungo Park, Livingstone, Stanley, itp. Nie znajdzie się ich także w lekturach szkolnych, ani też w innych. Fałszowanie historii to nie odkrycie Orwella, czy praktyka komunizmu. Zyjemy z tym dalej.
Pozdrawiam
Krzysztof
Teraz te miejsca, znane z naszej historii, z lektur Sienkiewicza, Kraszewskiego, ogólnie z całej spuścizny kulturalnej i cywilizycyjnej, noszą nazwy obcego państwa, powstałego z niczego kilka lat temu.
Widocznie to globalny trend. U nas też taka moda. Siedem lat temu przeprowadziliśmy sie nad Ocean Indyjski, 700 km od Pretorii. Dwa lata temu pojechała tam moja żona na ślub znajomych. Wracając w nocy nie mogła trafić do miasta, gdzie mieszkała kilkanaście lat. Kilka razy objechała całą Pretorię, zanim ktoś jej wskazał drogę. Na autostradach pojawiły sie jakieś dziwne nazwy – najczęściej znaki pokazywały kierunek na Polokwane. Co to jest? W Wikipedii okazało się, że to nowa nazwa starego miasta Pietersburg, założonego przez Burów 150 lat temu. Jest to nowoczesne miasto z wieżowcami, w stylu europejskim, dawna stolica płn. Transvaalu.
A Polokwane?
Wikipedia wyjaśnia, że to nazwa jaskiń oddalonych około 10 km od miasta, gdzie mieszkało plemię murzyńskie, które uciekło do Transvaalu przed armią groźnego Chaka Zulu z Natalu. Trudno o wyraźniejszy kontrast - jaskinie i nowoczesne miasto. Ale historię łatwo fałszować. Już teraz nie wolno wspominać o opisach, jakie pozostawili wielcy odkrywcy, jak Mungo Park, Livingstone, Stanley, itp. Nie znajdzie się ich także w lekturach szkolnych, ani też w innych. Fałszowanie historii to nie odkrycie Orwella, czy praktyka komunizmu. Zyjemy z tym dalej.
Pozdrawiam
Krzysztof