Przyznanie się do ojcostwa po 25 latach-jaki cel?

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

AlicjaSurmacka

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1034
Rejestracja: czw 12 lip 2007, 21:42
Lokalizacja: Radomsko

Post autor: AlicjaSurmacka »

Witam!
Mam podobną historię, tyle, że dziecko urodzone jako panińskie przyjmuje nazwisko ojczyma i nazwiskiem ojczyma już do końca życia się posługuje.
http://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopic ... wicz.phtml
Alicja
Awatar użytkownika
piotr_nojszewski

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1682
Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 2 times
Kontakt:

Post autor: piotr_nojszewski »

Co do wyjasnienia: o ile mnie pamieć nie myli przepisy obowiązujace w KP ograniczały w pewnym stopniu prawa obywatelskie dzieci nieślubnych.
Wg Kodeksu Napoleona nie wchodziły bodaj do rodziny (czyli zapewne nie dziedziczyły) i nie wiem czy uznanie cokolwiek zmieniało.
Potem Kodeks Cywilny KP to zmienił i może tu leży przyczyna tego aktu. Zapewnie to uznanie dawało szanse na dziedziczenie.
Wydaje mi sie, ze też niektóre rodzaje aktywnosci były zamkniete przed dziecmi nieslubnymi (chyba seminaria i wojsko).
pozdrawiam
Piotr
Awatar użytkownika
Roman_Szynka

Nieaktywny
Posty: 106
Rejestracja: ndz 13 kwie 2008, 13:37
Kontakt:

Post autor: Roman_Szynka »

W alegatach jest dokument wystawiany po wielu latach na podstawie oryginału.
Widać osoba wystawiająca kopię machnęła się i zamiast słowa naturalnie wpisała "na trakcie"
Błąd przepisującego metrykę.

Być może na pomyłkę kopisty wpłynęła jakaś "koperta"?
W końcu jak to wygląda żeby żona Strażnika Lasów Księstwa Łowickiego miała nieślubne dziecko. A tak urodzone "w drodze" czyli nie było na miejscu ojca który by potwierdził że to jego potomek. W czasach wystawiania tego dokumentu nikt się nie pytał czy ślub był przed narodzinami czy też po narodzinach imiennika jaśnie nam panującego Imperatora.

To co napisałem jest moim "gdybaniem"

Pozdrawiam,

Roman
Awatar użytkownika
Mirek.Kozak

Sympatyk
Mistrz
Posty: 632
Rejestracja: ndz 10 maja 2009, 16:44
Lokalizacja: Debrecen

Post autor: Mirek.Kozak »

Roman_Szynka pisze:W alegatach jest dokument wystawiany po wielu latach na podstawie oryginału.
Widać osoba wystawiająca kopię machnęła się i zamiast słowa naturalnie wpisała "na trakcie"
Błąd przepisującego metrykę.
Być może na pomyłkę kopisty wpłynęła jakaś "koperta"?
W końcu jak to wygląda żeby żona Strażnika Lasów Księstwa Łowickiego miała nieślubne dziecko. A tak urodzone "w drodze" czyli nie było na miejscu ojca który by potwierdził że to jego potomek....
To co napisałem jest moim "gdybaniem"
Roman
Romanie,
twoje gdybanie mialoby sens, gdyby w alegacie nie bylo napisane: "...urodzone... z ...panny lat dwadziescia cztery liczacej..."
Pozdrawiam: MireQ
Parafie: Chodel, Karczmiska, Końskowola, Kazimierz Dolny, Opole Lubelskie, Wąwolnica, Wilków
Nagórski_Bogusław

Sympatyk
Mistrz
Posty: 694
Rejestracja: czw 29 gru 2011, 11:24
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Nagórski_Bogusław »

Witam z Krakowa!
Na podobną sytuację natknąłem się indeksując akta z Jeruzala (skierniewickie):
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 15-020.jpg.

Syn został uznany przez ojca po 21 latach od urodzenia i już z jego nazwiskiem w tymże roku wziął ślub.
Jego rodzice (oboje stanu wolnego!) pobrali się 4 lata po jego przyjściu na świat i chłopczyk wychowywał się w domu rodziców biologicznych. Co stanęło na przeszkodzie wcześniejszego małżeństwa? Brak zgody rodziców/opiekunów? Brak posagu?
Pozdrawiam
Bogusław
Awatar użytkownika
artio

Sympatyk
Posty: 93
Rejestracja: pt 09 sie 2013, 17:04

Post autor: artio »

hmmm czyżby to była jakaś taktyka stosowana w Skierniewicach z jakiegoś powodu (bo moi też ze Skierniewic).
U mnie jednak jest różnica taka, że Bukowski do ojcostwa "przyznaje" się rok po ślubie Mikołaja Aleksandra - a dzieci Aleksandra noszą nazwisko Łukasiewicz.

Gdyby zmienił nazwisko dziś byłabym Bukowska ;)
Ostatnio zmieniony wt 09 gru 2014, 08:52 przez artio, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrwiam
Paulina

___________
Szukam aktu ślubu Aleksandra Kluszewskiego ur. około 1838 i Marianny z Glińskich /potomstwo rodzi się w Żukowie, Rokitnie,Błoniu, Pass, Brwinowie
Annaniena

Sympatyk
Posty: 52
Rejestracja: ndz 04 sie 2013, 16:08

Post autor: Annaniena »

Witam
Z podobną sytuacją natknęłam się w Płocku , nieślubne dzieci przyjmują nazwisko zgłaszajacego narodziny.
Zgłaszający umiera i po jego śmierci przyjmują jego nazwisko .Przeglądajac metryki można natknąć sie na zmiany nazwiska które to osoby potem wchodzą w stan szlachecki .
Zetknęłam się przy tym właśnie jak nabyli nazwisko szlacheckie , analizując podpisy można rzecz że ćwiczyli pisanie , bo w przeciągu kilku lat jest już wyrobiony ładny podpis. Z początku ksiądz zapisuje jeszcze starą formę nazwiska ale w innej parafii już nową.
Anna
Awatar użytkownika
artio

Sympatyk
Posty: 93
Rejestracja: pt 09 sie 2013, 17:04

Post autor: artio »

Też ciekawe, czyli tak jakby bez zgody zgłaszającego który był nieco wyżej w hierarchii społecznej. A to oni sami jaoś wystąpili o zmiany nazwiska czy matka poszła, na jakiej w sumie podstawie zmieniono im nazwisko skoro ten ewentualny ojciec już nie żył?
Pozdrwiam
Paulina

___________
Szukam aktu ślubu Aleksandra Kluszewskiego ur. około 1838 i Marianny z Glińskich /potomstwo rodzi się w Żukowie, Rokitnie,Błoniu, Pass, Brwinowie
Annaniena

Sympatyk
Posty: 52
Rejestracja: ndz 04 sie 2013, 16:08

Post autor: Annaniena »

Takich przypadków zauważyłam kilka , zmieniając parafie wchodzili w stan szlachecki .Jest to tym bardziej dziwne że nie wszyscy z rodziny nosili nowe nazwisko jeden został przy starej formie.
Potomkowie mając teraz wgląd w metryki wiedza o tym lecz nic to nie zmienia piszą się z tego rodu szl.
Było to w latach 1800-1860 ,
Ale i latach 1899 1939 zdarzało się że przyjmowali inne nazwisko własnie próbuję to rozszyfrować?
Dlatego nie wszyscy szlachta chociaż noszą to samo nazwisko .Zresztą od 1939 roku mamy dużą ilość zmian nazwisk .
Al_Mia

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1373
Rejestracja: pt 08 lis 2013, 19:01

Post autor: Al_Mia »

Syn został uznany przez ojca po 21 latach od urodzenia i już z jego nazwiskiem w tymże roku wziął ślub.
i
jest różnica taka, że Bukowski do ojcostwa "przyznaje" się rok po ślubie Mikołaja Aleksandra - a dzieci Aleksandra noszą nazwisko Łukasiewicz.

Widzę podobieństwo w obu przypadkach, a jest to ślub pasierba.

Moim zdaniem był tu ukryty układ między pasierbem a ojczymem.

Ojczym daje odprawę/posag (pieniądze albo inne dobra materialne) pasierbowi nowożeńcowi, ale nie za darmo.
Jednocześnie chce siebie zabezpieczyć socjalnie na starość.
Jako że obowiązki utrzymania rodziców należały wyłącznie do dzieci -
więc aby jakoś prawnie się zabezpieczyć, wyznaje że pasierb to jego syn.


pozdrawiam

Ala
Awatar użytkownika
piotr_nojszewski

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1682
Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 2 times
Kontakt:

Post autor: piotr_nojszewski »

Chyba jednak niektóre sugestie i hipotezy idą zdecydowanie zbyt daleko.

Obowiązywało wtedy jednak prawo (nawet mozna je przeczytać) i nie mozna było sie samemu od tak podłączyc pod ojca inaczej niż popełniając przestępstwo. Wymagane było uznanie. Uznanie mogło nastąpić na kilka sposobów. Po smierci ojca jak sadze tylko jesli rodzice zawarli wczesniej związek małżeński a dziecko nie było wynikiem cudzołóstwa i traktowane jak prawe. - art 291 KC KP

Zapewne ktos coś mógł "załatwić" ....

Dane jakie widziałem szacowały ilośc dzieci naturalnych w XIX wieku w Polsce na ok 3-4% na wsiach i ok 8% w miastach.
Generalnie trzeba jednak pamiętac, że dzieci te niestety często bywały niezgłaszane i co gorsza zabijane.
Więc na pewno problem był niebanalny i z tego podou KCKP złagodził zapisy KN.

Polecam np KCKP tom 3 jest tam cały dział o dzieciach naturalnych.
Co ciekawe jest tam zapis: "Poszukiwanie ojcostwa jest zabronione"

Wg mojego stanu wiedzy inaczej wyglądała sprawa nazwiska, tu widać relatywnie sporą swobodę zwłaszcza w początkach XIX wieku. Poza zapisami w przepisach o katach stanu cywilnego nie widziałem innych przepisów w KP. Ale moze ktos cos widział.

A brak małżeństwa moze tez wynikac poprostu z braku zgody rodziców lub rady familijnej np w KP wymaganych do 21 roku zycia.
pozdrawiam
Piotr
Awatar użytkownika
artio

Sympatyk
Posty: 93
Rejestracja: pt 09 sie 2013, 17:04

Post autor: artio »

to nieco zmienia postać rzeczy
Pozdrwiam
Paulina

___________
Szukam aktu ślubu Aleksandra Kluszewskiego ur. około 1838 i Marianny z Glińskich /potomstwo rodzi się w Żukowie, Rokitnie,Błoniu, Pass, Brwinowie
Awatar użytkownika
piotr_nojszewski

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1682
Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 2 times
Kontakt:

Post autor: piotr_nojszewski »

Annaniena pisze:(...) zmieniając parafie wchodzili w stan szlachecki .Jest to tym bardziej dziwne że nie wszyscy z rodziny nosili nowe nazwisko jeden został przy starej formie.
Troche nie rozumiem.
Jak to zmieniajac parafię wchodzili w stan szlachecki?
W stan szlachecki "wchodzi się" przez dziedziczenie albo poprzez nobilitację lub indygenat.
Moze ktos zmienił sobie nazwisko dodajac np. końcówke -ski, ale to nie ma nic w spólnego z przynależnością do szlachty.
pozdrawiam
Piotr
Annaniena

Sympatyk
Posty: 52
Rejestracja: ndz 04 sie 2013, 16:08

Post autor: Annaniena »

Witam
Teoretycznie a w praktyce wyglądało inaczej ,.
Sledząc zapisy w metrykach widać jak z bezrolnego kmiecia w ciągu kilku lat staja się szlachtą.

.
Teraz też kilku mieni się szlachtą .
Po wojnie częste były zmiany nazwisk , osoby wyznania mojżeszowego przyjmowali stare szlacheckie nazwiska .


Próbowałam ten temat wyjaśniać ale ''szlachta'' zerwała kontakt.
W rodzine męża spotkałam się z 2 takimi przypadkami.
Pozdrawiam
Maślanek_Joanna

Sympatyk
Legenda
Posty: 1047
Rejestracja: wt 11 mar 2014, 17:41

Post autor: Maślanek_Joanna »

Zgadzam się z Piotrem - nikt nie "stawał" się szlachtą ani przez zmianę nazwiska ani przez to, że w metryce ksiądz mu dopisał nobilis czy generosus przed nazwiskiem! Mógł oczywiście "snobować się" na szlachtę, ale to nie to samo co nobilitacja! Każda komisja legitymizacyjna wyśmiałaby argument, że potencjalny szlachcic ma tylko odpowiednie nazwisko.
A co do zmian nazwisk, które miały "lepiej brzmieć" to też mam dwa takie przypadki w rodzinie, kiedy włościanie z małych wsi - przy okazji sprowadzenia się do Warszawy w połowie XIXw. - z Michalaków stali się Michalskimi a Złochowie - Złochowskimi. Ale nikt nie podciągał tego pod szlachectwo.
Pozdrawiam
Joanna
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”