: śr 07 paź 2015, 00:35
Kwestia zdjęcia na tle pomnika Hitlerjugend w roku ok. 1935 jest co najmniej akademicka.
W tym czasie Niemcy, mimo rzadów Hitlera, były krajem o ustroju totalitarnym, lecz stokrotnie
liberalniejszym od Sowietów. Z relacji dziennikarzy Zachodnich (także o ciągotach komunistycznych),
wiemy, że mieli oni dostep do niemieckich obozów koncentracyjnych wtedy liczacych około 35,000 więżniów,
w porównaniu do około 20 milionów w Sowieckich łagrach. Turyści, dziennikarze z całego świata mogli bez
przeszkód zwiedzać całe terytorium Niemiec - w Sowietach cudzoziemcy mogli się jedynie poruszać w wydzielonych
korytarzach, eskortowani przez nkawduwskich przewodników.
Niemieccy robotnicy wysyłani byli statkami za granicę w ramach Kraft durch Freude; obywatele niemieccy otrzymywali bez
przeszkód paszporty do każdego kraju świata (wyłączjąc wrgów nazizmu, którzy i tak siedzieli w obozach koncentracyjnych).
Tego nikt chyba nie zaprzeczy, bo mam ksiązki pisane w tym okresie przez wszelkiej maści dziennikarzy, polityków, autorow.
I z całej tej literatury wynika, że jedynym problemem zapalnym była kwestia rasowa, nie dotycząca 99 procent Niemców,
i tak też odbierana była przez opinię światową.
Dla zachodnich liberałów nazizm był co prawda zaprzeczeniem demokracji, ale zakres swobód obywatelskich stawiał Niemcy
o wiele wyżej niż Sowiety.
Dlatego uważam, że pokolenie wychowane na wspólczesnej propagandzie, powinno sięgać do autentycznych źródeł z tego
okresu, aby zrozumieć ówczesną rzeczywistość.
Nie usprawiedliwia to późniejszych zbrodni hitlerowskich, nie rózniących się od komunistycznych, ale pozwala zrozumieć, dlaczego zdjęcie na tle pomnika Hilterjugend moralnie nie różni sie od zdjęcia na tle pomnika komsomołu (być może ciągle obecnego?)
Pozdrawiam
Krzysztof
W tym czasie Niemcy, mimo rzadów Hitlera, były krajem o ustroju totalitarnym, lecz stokrotnie
liberalniejszym od Sowietów. Z relacji dziennikarzy Zachodnich (także o ciągotach komunistycznych),
wiemy, że mieli oni dostep do niemieckich obozów koncentracyjnych wtedy liczacych około 35,000 więżniów,
w porównaniu do około 20 milionów w Sowieckich łagrach. Turyści, dziennikarze z całego świata mogli bez
przeszkód zwiedzać całe terytorium Niemiec - w Sowietach cudzoziemcy mogli się jedynie poruszać w wydzielonych
korytarzach, eskortowani przez nkawduwskich przewodników.
Niemieccy robotnicy wysyłani byli statkami za granicę w ramach Kraft durch Freude; obywatele niemieccy otrzymywali bez
przeszkód paszporty do każdego kraju świata (wyłączjąc wrgów nazizmu, którzy i tak siedzieli w obozach koncentracyjnych).
Tego nikt chyba nie zaprzeczy, bo mam ksiązki pisane w tym okresie przez wszelkiej maści dziennikarzy, polityków, autorow.
I z całej tej literatury wynika, że jedynym problemem zapalnym była kwestia rasowa, nie dotycząca 99 procent Niemców,
i tak też odbierana była przez opinię światową.
Dla zachodnich liberałów nazizm był co prawda zaprzeczeniem demokracji, ale zakres swobód obywatelskich stawiał Niemcy
o wiele wyżej niż Sowiety.
Dlatego uważam, że pokolenie wychowane na wspólczesnej propagandzie, powinno sięgać do autentycznych źródeł z tego
okresu, aby zrozumieć ówczesną rzeczywistość.
Nie usprawiedliwia to późniejszych zbrodni hitlerowskich, nie rózniących się od komunistycznych, ale pozwala zrozumieć, dlaczego zdjęcie na tle pomnika Hilterjugend moralnie nie różni sie od zdjęcia na tle pomnika komsomołu (być może ciągle obecnego?)
Pozdrawiam
Krzysztof