Strona 2 z 2

Re: Nieślubne dzieci

: śr 17 cze 2009, 01:42
autor: rwelka
Muszę Ci powiedzieć ,że świetnie to ująłeś .
Ja wpisuję się pierwszy raz na Forum i mam skrzywienie dotyczące powszechnego władania herbami .

Masz zupełnie rację .

Re: Nieślubne dzieci

: śr 17 cze 2009, 01:44
autor: Tomek1973
Ja mam skrzywienie dotyczące podpisywania postów, choćby imieniem :)
Dobranoc :)

tomek

Re: Nieślubne dzieci

: śr 17 cze 2009, 08:17
autor: Łucja
Chłopak pyta raczej o co innego, jak dotknąć tematu kiedy jedna gałązka drzewa ma prawdopodobieństwo ojcostwa "szlachcica" u którego służyła jego ileś tam pra-. Wy proponujecie amputację gałązki bo by mu się procent szlachectwa pojawił w drzewie, a przecież to niemożliwe (statystycznie).
A jemu trzeba podpowiedzieć jak zweryfikować taką informację, na tak lub nie, lub na dwoje babka wróżyła, ale jakieś sposoby są chyba żeby to zrobić.
O genealogii, że dla przodków, ładnie napisane, ale też dla siebie jednak, żeby poznać samych siebie. Ubytek jednej gałęzi to jednak będzie ubytek, i trzeba próbować załatać taką dziurę w drzewie.

Łucja

Re: Nieślubne dzieci

: śr 17 cze 2009, 09:36
autor: Tomek1973
Łucja pisze: Wy proponujecie amputację gałązki bo by mu się procent szlachectwa pojawił w drzewie, a przecież to niemożliwe (statystycznie).
Rozgryzła mnie pani - jestem tak chorobliwie zazdrosny o ten domniemany mezalians, że nie dopuszczę do tego, aby ktoś sobie wpisał herbownego w drzewo genealogiczne.

Sposoby na rozwiązanie tej zagadki juz padły:
- badanie DNA
- porównanie fotografii
- fizyczne dwody zainteresowania domniemanego ojca dzieckiem i jego matką: odwiedziny, listy, przedmioty, konto w banku itp.
Ja po prostu nie jestem zwolennikem sztukowania sukmany gronostajami jeśli ma przy tym być widać fastrygę, ale to kwestia indywidualnej estetyki. Przyjmuję historię taką, jaka była, a nie taką, jaką chciałbym ją widzieć.

pozdrawiam - tomek