Małgorzato,
Według mej oceny innego rozwiązania Twojej zagadki niż przyjęcie tych dwóch niewielkich pomyłek w dwóch aktach przez księdza nie ma.
Oczywiście Twój Mikołaj jest w w/w akcie ślubu i drugim akcie (a także innych dostępnych w necie) Mikołajem i to nie jest kwestionowane w żaden sposób, natomiast tylko w jego akcie urodzenia błędnie podano Andrzej.
Pomyłka w imieniu dziecka w akcie urodzenia jak i w imieniu ojca w akcie ślubu to są niewielkie pomyłki a w parafii Mława, która nie należała do małych, błędów jest bardzo dużo - sprawdzone i przeanalizowane na kilku rodzinach.
Co najistotniejsze w materiale dowodowym to fakt, iż nie znajdziesz innego małżeństwa w parafii Mława, Bucholskiego z Bucholską z domu prócz przywołanych przeze mnie Józefa i Anny (a nie jak błędnie zapisano w akcie ślubu ich syna - Mikołaja i Anny) w latach 1830-1850.
Wiek Twojego Mikołaja - 24 lata w akcie ślubu z 1863 roku, jak i w aktach urodzenia jego dzieci np. 26 lat z 1865 roku czy 26 lat z 1866 roku i wielu innych aktach - wskazują na datę urodzenia ca. 1839 (wcześniej w 1837 roku urodził się jego brat Franciszek, a później tj. w 1842 roku jego siostra Anna).
Dla mnie sprawa jest oczywista i rozwiązana.
Nie zamierzam wszak Ciebie przekonywać na siłę ale może dodatkowo fakt, iż zgłaszającym zgon w Lewiczynie zarówno ojca Józefa Bucholskiego w roku 1874 akt 155
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... &x=443&y=5
oraz zgon w Lewiczynie matki Anny Bucholskiej w roku 1882 akt 277
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... =1620&y=89
był ich syn Mikołaj Bucholski
i jeszcze dwa akty zamykające zgromadzony materiał dowodowy:
Akt zgonu Julianny Bucholskiej (żony Mikołaja) z 1906 roku nr 73
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... x=1748&y=3
oraz akt zgonu Mikołaja Bucholskiego (syna Józefa Bucholskiego i Anny z domu Bucholskiej, męża Julianny) z
1911 roku akt 71
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... x=255&y=39
pozwolą Tobie założyć, że te dwie pomyłki w aktach były jednak możliwe.
Kończąc wątek Bucholskich z Lewiczyna ze swojej strony...
Pozdrawiam
Janek