Strona 2 z 2

Genealogia Wspólnych Wartości - "Mała Geneteka" ?

: wt 20 paź 2009, 11:47
autor: Tadeusz_Wysocki
Dokładnie, ależ dokładnie o to mi drogi Władku chodziło, bardzo Ci dziękuję za ten post - a więc mamy pierwszy wpis do Genealogii Wspólnej Wartości - a może lepiej "Mała Geneteka? (z przeprosinami za wykorzystanie nazwy tych wszystkich cudownych ludzi, którzy robią Genetekę - ich praca jest nieporównywalnie większa i niezwykła).

Tak więc Twój message to świetny przykład podzielenia się z innymi na stronie głównego towarzystwa genealogicznego w Polsce swoimi "znaleziskami" obejmującymi coś więcej ponad historię danego nazwiska/danej rodziny. Załóżmy teraz, że ktoś zainteresowany historią swojej rodziny z Jastkowic i okolic trafi na GWW tu na tej stronie - i można sobie wyobrazić jego ogromną radość z odkrycia nazwiska swojej rodziny sięgając nawet do... 1606 roku! Wielu powie - e tam, niech sięgnie do zapisów metrykalnych - ale ich nie ma. Wielu powie - e tam, niech poszuka kilka lat w archiwach państwowych czy lokalnych - ha!

Jeszcze raz dziękuję Ci za ten pierwszy wpis (a są skany?), ciekawe, że jest on bezcenny również dla naukowych badaczy etymologii i onomastyki Polskich nazwisk. Jeśli członkowie PolTG i Zarząd poprą ten pomysł, to prezes Jacek założy tu na tej stronie dział Genealogia Wspólnych Wartości ("Mała Geneteka"?) - i startujemy! (ja muszę poszukać o nazwiskach cechu moich kamieniarzy z Kunowa dotykającego Gór Świętokrzyskich, kiedyś to napisałem, tylko znajdę prawidłową szufladę) - i żeby nie było, że oglądam się na innych - jak Jacek da mi uprawnienie, to poprowadzę ten dział tu na stronie PolTG - i koniec z setkami "bezcennych" propozycji składanych tu na tej stronie przez "przyjaznych" krytyków - jak mawiali nasi mądrzy pradziadowie: Jak coś proponujesz - to się tym zajmij!! :)

Miłego dnia dla wszystkich tu u nas w kraju, a Tobie spokojnej nocy tam w Kanadzie.

Genealogia Wspólnych Wartości - "Mała Geneteka" ?

: wt 20 paź 2009, 12:24
autor: Virg@
Wyobraźnię moją, a co za tym idzie ciekawość dalszych szczegółów, rozbudził onegdaj tekst:
<<Kazimierz Nawrocki, założyciel rodu, pojawił się w dokumentach odrzykońskich w roku 1698, kiedy to rota husarska wojewody krakowskiego „na Consystecyą do Krosna idącą” dokonała szkód w Odrzykoniu, należącym do Jaśnie Wielmożnego Jego Mości Pana Jana z Dąbrowic Firleja, kasztelana sanockiego. Wspomniany Kazimierz stracił na rzecz wojska towary wartości 6 złotych 25 groszy>>.

Czym była podyktowana owa „Consystecya” w 1698 roku w Krośnie, na którą podążała rota husarska wojewody krakowskiego? Co w tamtych czasach można było kupić za 6 złotych 25 groszy? Z pytaniami tymi zwróciłam się na forum historycznym, nie uzyskałam tam jednak odpowiedzi. Zaczęłam jej szukać, w nauce podstawowej, sama.

Otóż fundatorem i patronem chorągwi husarskiej koronnej, której to rota, w roku 1698 „na Consystecyą do Krosna idąca”, dokonała szkód w Odrzykoniu był Feliks (Szczęsny) Kazimierz Potocki (1630 - zm. 15 maja 1702 w Krystynopolu, obecnie Czerwonogód na Ukrainie), syn hetmana Stanisława (zwanego Rewerą) Potockiego, wojewoda sieradzki, krakowski, kasztelan krakowski, hetman polny (aczkolwiek faktycznym dowódcą był Krzysztof Skarbek herbu Abdank).

Rota podążała, na owo zgrupowanie w 1698 roku, w związku z wojną polsko-turecką w latach 1683-1699 (konfliktem zbrojnym pomiędzy Rzeczpospolitą a Turcją osmańską). Wojna rozpoczęła się odsieczą wiedeńską w 1683 roku, kończy ją zaś podpisanie pokoju w Karłowicach (26 stycznia 1699 roku) między Państwami Świętej Ligi a Turcją, na mocy którego Rzeczpospolita odzyskuje ziemie utracone w poprzedniej wojnie z Turcją z lat 1672-1677 wraz z twierdzą w Kamieńcu Podolskim.

W roku 1698 miała miejsce ostatnia kampania tej wojny. Połączone wojsko polsko–litewsko–saskie stoczyło pod dowództwem hetmana polnego koronnego Feliksa Potockiego bitwę pod Podhajcami (8-9 września), która o mało nie skończyła się porażką połączonego wojska. Hetman Potocki dysponując siłą 6 000 żołnierzy i stojąc na silnej pozycji, choć łatwo odparł ataki frontalne wroga (liczebność armii Tatarów wynosiła 12-14 tysięcy żołnierzy), zaniedbał zupełnie możliwość ataku na polskie tyły przez las i strumień. W rezultacie atak ten zaskoczył zupełnie dowództwo polskie i tylko dzięki temu, że Tatarzy rzucili się do plądrowania obozu zdołano opanować sytuację i odnieść nad nimi zwycięstw.

I tak to wytropiłam jak Wielka Historia przeszła przez gospodarstwo mojego Przodka :D.

A co do straty jaką poniósł wówczas Kazimierz Nawrocki z Odrzykonia, założyciel rodu, na rzecz wojska o wartości 6 złotych 25 groszy, to u ks. Władysława Sarny przeczytałam: „W roku 1696. Bogusław Baranowski, marszałek koła rycerskiego, skonfederowanego z powodu niewypłacalnego żołdu, naznaczył na leże zimowe chorągwi huzarskiej królewicza Jakóba półtora sta koni liczącej starostwo krośnieńskie ze wszystkimi przyległościami i rozkazał, aby na jednego żołnierza i jego konia dostarczono następującego prowiantu: […] słoniny połeć ‘żeby był wart złotych 7’ […]. List ten wydany był w Samborze 8. listopada 1696” (Ks. Władysław Sarna, Opis powiatu krośnieńskiego pod względem geograficzno-historycznym. Przemyśl 1898, s. 178).

Tak sobie też myślę, czy tę opowieści można poznać na podstawie dokumentów stanu cywilnego albo wydruku DNA?

A wniosek z tej historii?
W genealogii można i trzeba „opierać się” na czym się tylko da :D.

Łączę serdeczne pozdrowienia –
Virg@

Genealogia "lekka" oparta np. na nazwisku?

: wt 20 paź 2009, 12:39
autor: basiaps
Witam wszystkich.


W czasie mojego ostatniego pobytu w stronach rodzinnych mojego taty natknęłam się na stare pismo. Mój tata stwierdził, że nie warto tego czytać ( po rosyjsku), bo to nie dotyczy naszej rodziny. Jakież było jego zdziwienie, gdy okazało się, że jest to akt notarialny , spisany po śmierci jego pradziadka. Radość moja była wielka, gdyż w akcie tym wyczytałam wiele informacji na temat moich przodków : imiona i nazwiska dzieci, ich wiek, dobra jakie pozostawił po sobie zmarły i inne.
Wśród znalezionych dokumentów były również listy ( niekompletne, ale zawsze coś) mieszkańców wsi Annopole , jako że mój dziadek przez pewien czas był tam sołtysem. Są to listy wpłacających podatki, opłacających składki ubezpieczenia. Wyczytać z nich można ,że mieszkańcami wsi byli Polacy i Niemcy. W księgach kościelnych jakie się zachowały napotkałam również te niemieckie nazwiska. Po rozmowach ze starszymi mieszkańcami wiem, że wielu Polaków pracowało przymusowo u swoich niemieckich sąsiadów w czasie wojny. Dla przykładu wymienię parę nazwisk:
Szulc August syn Augusta, Szulc August syn Wilhelma, Szulc Wilhelm, Ciepłucha Otto, Szafrański August, Twardowska Marianna.

Myślałam, że trudno będzie mi cokolwiek znaleźć – w kościele nie ma ksiąg sprzed II wojny, w urzędzie nie chcą mi wydać kopii ( z aktu ślubu mogłabym dowiedzieć się o rodzicach nowożeńców, jeżeli taki wpis jest)- a tu niespodzianka. Uważam, że cierpliwość popłaca. Niekiedy możemy osiągnąć to, co wydaje się niemożliwe. Warto czasem zajrzeć do starej szuflady, może czekają w niej niespodzianki? Ja taką niespodziankę znalazłam, a czekała ona na mnie ponad sto lat. I już jej nie wypuszczę – no może spróbuję ją odrestaurować, bo jest zniszczona.

Życzę wszystkim przepełnionych szuflad i owocnych poszukiwań.

Pozdrawiam serdecznie :)

Basia

PolTG Genealogia Wspólnej Wyobraźni

: wt 20 paź 2009, 15:33
autor: Tadeusz_Wysocki
Droga Lidio i droga Basiu - bardzo Wam dziękuję za kolejne rodzinne "skarby" tak wartościowe dla innych.

Siła naszej nowej "Genealogii Wspólnej Wyobraźni" może być bardzo duża dzięki internetowych wyszukiwarkom - one pozwalają wszystkim z całego świata "poszperać" na stronie PolTG i wyszukać swoje nazwiska czy nazwy miejsc. Ja rzuciłem dziś prowadzenie swoich dwu firm (pal licho biznes!) i natychmiast wyszukałem swoje stare wypociny o kamieniarstwie w rodzinnym Kunowie nad rzeką Kamienną, wywołane rok temu przez Krzycha Fornalskiego - oto fragment całości, którą natychmiast wrzuciłem do galerii Narodowa.pl:

Kunów nad rzeką Kamienną od wieków słynął z "piaskowca kunowskiego", z którego powstało wiele pomników i zabytków polskiej i europejskiej kultury. Najstarsza zanotowana historyczna pamiątka to figura Pielgrzyma w Nowej Słupii, znajdująca się w lesie ok. 5 kilometrów od Kunowa, ufundowowana w roku 1430 (a więc 20 lat po bitwie pod Grunwaldem!) przez biskupa oleśnickiego. Dla słynnego kamienia kunowskiego zaglądał ongiś do Kunowa król Zygmunt Stary, Stanisław August Poniatowski i car Piotr I. Najsłyniejsza rzeźba z tego kamienia to pierwsza w Polsce uliczna kapliczka "Matka Boża Passowska" ustawiona w roku 1683 w Warszawie na trakcie królewskim, tuż obok Kolumny Zygmunta (jej rok powstania to 1644), tak więc jest ona po tejże kolumnie najstarszym pomnikiem Warszawy! - patrz załączone fotografie.

"Matka Boża Passowska" była wotum wyrzeźbionym przez słynnego architekta Józefa Belottiego (architekt bazyliki Św.Krzyża w Warszawie (1679-96), licznych kościołów w Polsce, sztukaterii pałacu w Wilanowie, itd.), ufundowanym przez niego za uratowanie Warszawy od zarazy i zwycięstwo wiedeńskie Jana III Sobieskiego w tym samym roku 1683. Innym słynnym elementem architektonicznym wykonanym z kamienia kunowskiego jest fasada kościoła Karmelitów Bosych znajdujacego się również na trakcie królewskim (Krakowskie Przedmieście) w Warszawie - patrz załączona fotografia.

Ale spróbujmy sięgnąć jak najgłębiej do historii i nazwisk. Jak widać z powyższej informacji lokalni kunowscy kamieniarze wykonywali figury przydrożne już w XV wieku. Autor figury Pielgrzym z Nowj Słupii z roku 1430 nie jest znany. Znamy za to z Wykazu Biograficznego konkretne nazwiska kunowskich kamieniarzy już w XVII wieku. Byli to rzemieślnicy i osadnicy głównie pochodzenia niemieckiego i włoskiego - oto ich nazwiska:

= Stone-cutting in Poland / stone-cutter artisan names - the town of Kunow on the Kamiennna river, Poland, from the 17th, 18th, and 19th century, the family names:

Achim (Achym), Albuti, Bay, Braun, Burman, Delinger, Egiel (Hegiel), Gering, Grayff, Hegl, Krantz, Krauze, Miller, Najnobel, Oberkolner, Otto, Primmer, Plersch, Rethler, Schot, Schteinlechner, Schultz, Tedescho oraz Waykert).
Załączony wykaz podaje również wiele nazwisk kunowskich lokalnych kamieniarzy z XVIII i XIX wieku - Awelka pochodzący z Moraw w Czechach, Bartkowicz, Bartkowski, Cichosz, Cierluk, Czerwiński, Dankowski, Duchnowski, Epstein, Fornalski, Gratkowski, Gołębiowski, Hagen, Kaftal, Kempiński, Kłosiński, Konarski, Kotkowski, Kubicki, Lesik, Majchrowski, Piwnik, Rola, Rospaliński, Sułkowski, Swoboda, Szczurkiewicz, Szruba, Szumliński, Wilczyński oraz Wysocki.

Trzeba również wspomnieć o słynnym polskim malarzu i architekcie Wojciechu Gersonie (1831-1901), profesorze sztuk pieknych w Warszawie, współzałożycielu Towarzystwa Zachety Sztuk Pięknych, który zaprojektował kunowską dzwonnicę przykościelną zbudowaną w 1896 roku, a którego córka N. Gersonówna była najsłynniejszą kobietą zajmującą się rzeźbiarstwem w Kunowie z przełomu XIX i XX wieku - wyrzeźbiła m.in. w kunowskim kościele jasełka pod ołtarzem Matki Boskiej Różańcowej.

==

Jeśli ktoś wyszuka swoje nazwisko, to zapraszam do wirtualnego szperania w starych księgach parafialnych Kunowa i okolic (od 1592 r.!), które Krzycho Fornalski poskanował i dał do Narodowa.pl: - Local parish Kunow church books / records scans made by K. Fornalski - http://www.narodowa.pl/Znaczki/18/eksponat.htm

Cały tekst właśnie wrzuciłem do galerii: http://www.narodowa.pl/Pamietniki/36/eksponat.htm

Zapraszam innych do przesyłania swoich skarbów do PolTG Genealogii Wspólnej Wyobraźni - skany też!

: śr 04 lis 2009, 15:33
autor: misty69
Do Pana Pieniązek Stanisława

O ile dobrze Pana kojarze to Pan juz sie wypowiadal na innym forum odnosnie swojego pochodzenia twierdzac ze pochodzi Pan od malpy. Nie rozumiem tylko po co Pan sie trudzi genealogia. Przeciez w Pana przypadku wszystko jasne.

Panski tekst "Alus czy Arek. Wracasz ciągle z reklamą badań DNA. Jestem pewny , że masz w tym jakiś swój udział. Zapewne finansowy. Badania DNA są dla genealogów abstraktem. Genealogia amatorska, czyli ta w która się wszyscy tutaj bawimy (no może poza Tobą) oparta jest na badaniach dokumentów naszych przodków. Żadne badanie DNA, (powtarzam ŻADNE) nie odnajdzie mi mojego przodka (bezpośrednio czy pośrednio). "

nalezaloby rozpatrywac nie w kwestiach merytorycznych a raczej psychologicznych. Rzadko mi sie zdarza czytac takie nonsensy. Dlaczego wypowiada sie Pan w temacie o ktorym zupelnie nie ma Pan najmniejszego pojecia? To ze jest cos dla Pana abstrakcja nie znaczy ze ma Pan prawo dezorientowac uzytkownikow tego forum, a juz w ogole uwazam za niestosowne posadzanie kogos o sianie reklamy i chec zarabiania na tym. To malo eleganckie. Zdanie "Jestem pewny , że masz w tym jakiś swój udział" - jest ponizej jakiegokolwiek poziomu. Tylko usiasc i zaplakac...


Jesli uwaza Pan ze cos takiego w ogole jest mozliwe to nie widze zadnego problemu zeby Panu dac namiary. Sa ogolnie dostepne. Moze Panu sie uda na tym zarobic...ale nie sadze aby to bylo mozliwe. FTDNA ma pewnego rodzaju monopol za ktorym stoja przystepne ceny w stosunku do konkurencji, oraz jakosc i doswiadczenie, a co najwazniejsze - najwieksza baze z przebadanymi DNA, a z drugiej strony ograniczone "moce produkcyjne". Wystarczy tylko ze FTDNA co miesiac oglasza promocje na okreslone badanie DNA albo na caly szereg badan i robia sie 2-3 tygodniowe zatory, wiec gdzie tu jeszcze miejsce dla platnej promocji "Alusia czy Arka".

Uzytkownicy takich forum maja prawo i obowiazek informowania sie o swoich doswiadczeniach. W koncu chyba po to tu sa. Moze Pan dziala na rynku uslug genealogicznych i stad taki odbior rzeczywistosci i ten czarny PR? Nie mam pojecia o co Panu chodzi.

Obojetnie jak badania DNA i wykorzystywanie ich w celach genealogicznych rozwijaja sie bardzo dynamicznie i praktycznie co kwartal przynosza nowe ustalenia, a tym samym staja sie bardziej precyzyjne. Komercyjnie oferowane sa od ok 10 lat i w FTDNA laczna baza meskiego y-dna i mtdna to 270 tys przebadanych probek w tym 100 tys mtdna.

Sa ogolnie dostepne fora rosyjskie czy anglojezyczne. Brak niestety polskiego. (Podaje linki na koncu postu).

Zrobilem takie badania w czerwcu tego roku. Najpierw na 37 markerow a potem do 67 markerow. Czy warto bylo? Oczywiscie ze tak.
Przede wszystkim wiem ze genetycznie jestem w linii meskiej slowianinem baltyjskim o haplogrupie R1a1 a szczegolowe wyniki na 67 markerach pozwolily mi okreslic geograficzne gniazdo mojej rodziny. To tereny 2 powiatow na obecnej Bialorusi. Poza tym odnalazlem paru krewnych z ktorymi lacza mnie genetyczne wiezi krwi w linii meskiej z ktorymi moja linia odlaczyla sie 800 -1000 lat temu, albo mniej istotne trafienia na ponad 1000-1600 lat temu.

Mialem jednak to szczescie ze juz teraz znalazlem blizsze pokrewienstwo w linii meskiej sprzed dokladnie 400-500 lat na poziomie 4 roznic z 67 markerow z osoba o innym nazwisku. Osoba ta mieszka na terytorium Rosji, ale jej rodzina pochodzi z tego samego rejonu co moja. Oczywiscie cos wiecej bede wiedzial kiedy baza z przebadanymi DNA bedzie coraz wieksza i oczekuje nastepnych zbieznosci. Jednakze najblizsze moje matche to Wschodnia Europa. Absolutnie nie Centralna Polska.

W miare jak tego typu badania beda coraz bardziej popularne to bede mogl konkretnie ustalic z jakimi rodzinami o innych nazwiskach z mojego rejonu geograficznego jestem spokrewniony, a nawet moze uda mi sie ustalic z jakiej rodziny wywodzi sie moja wlasna rodzina. Moze bede mogl podczepic sie pod rodzine ktora ma starsza genealogie niz moja. Wszystko to zalezy od indywidualnej sytuacji osoby ktora dokonuje takich badan.

Nazwisko mam od 1600 roku, a co bylo chocby 200 lat wczesniej - nie wiem. Moge tylko podejrzewac rozne rzeczy na podstawie licznych przeslanek. Juz teraz jednak mam prawo przypuszczac, ze rodzina nie pochodzi z Mazowsza tylko z Litwy, a to juz duzo.

Badania DNA to tylko i wylacznie uzupelnienie do standardowych badan genealogicznych. Precyzja tych badan bedzie znacznie wieksza gdy za pare lat i to nie za 20 czy 30 ale w przeciagu najblizszych 5 lat wprowadzi sie skanowanie calego genomu za cene okolo 1000$ a w pozniejszym czasie bedzie to jeszcze tansze. Sa prowadzone dosc intensywne prace nad obnizeniem kosztow takiego badania. Ono musi byc tanie a tym samym powszechne i oplacalne komercyjnie. W przyszlosci powstana automaty w ktorych badanie bedzie mozna uzyskac podczas wizyty w gabinecie lekarskim a jego koszt moze nie przekraczac 100$.


Pierwsze skanowanie genomu kosztowalo 3 mld $. Obecnie komercyjna cena to okolo 55 tys $, choc juz teraz zapowiada sie koszt 5 tys$. Rocznie koszt skanowania genomu spada srednio dziesieciokrotnie. Znajomosc wlasnego genomu bedzie miala ogromna wartosc medyczna. Obecnie na podstawie czastkowego skanowania mozna przewidywac sklonnosci genetyczne odnosnie wielu chorob (23andme.com). Bedzie mozna lepiej poznawac ich mechanizm oraz bedzie to pomocne w tworzeniu spersonifikowanych metod leczenia z zastosowaniem nowej generacji lekow.

Niesie to za soba bardzo wiele korzysci. Wiedzac juz dzisiaj o genetycznej sklonnosci np na raka piersi - kobiety beda mogly zwracac wieksza uwage na te chorobe. Dotyczy to setek chorob. Przy okazji wyniki ze skanowanego genomu beda wykorzystywane w genealogii.

W takim przypadku nie tylko bedzie mozna sledzic bezposrednia linie meska lub zenska, ale rowniez linie posrednie - zwiazane ze wspolnymi kuzynami.

Papiery - owszem jestem za, ale z mojego wlasnego doswiadczenia wiem ze niekiedy sobie zaprzeczaja. Mam przypadek w ktorym wypisy z metryk koscielnych stoja w sprzecznosci ze starymi spisami. Dla ustalenia jak naprawde bylo nie wystarczy rzut moneta, a rozwiazaniem sa wlasnie badania DNA, zwlaszcza te ktore beda dostepne w przyszlosci -oparte na calym genomie.

Tworzenie genealogii w oparciu wylacznie o papiery jest taka sama abstrakcja jak ograniczanie sie tylko do DNA. To musza byc badania uzupelniajace. Prosze tworzyc te papierowa genealogie dla Adama Czartoryskiego, podczas gdy genetycznie i tym samym "papierowo" bylo troche inaczej. W genealogii chodzi o ustalenie faktycznego stanu, a nie budowanie mitycznego drzewa genealogicznego aby lapac pozorna tozsamosc. Badanie DNA daje te tozsamosc juz dzis.

Obecnie badania DNA sa kosztowne, ale ceny z roku na rok spadaja i jest to tym bardziej korzystne o ile te spadajace koszty badan DNA odnosza sie do wiekszego materialu porownawczego jakim sa bazy danych z przebadanymi probkami. Baza z przebadanymi DNA ma tu kluczowe znaczenie. W przypadku nieskonczenie wielkiej bazy jestem w stanie odpowiedziec od razu na wszystkie watpliwosci nawet jesli dana linia zostala zlamana. Jednak aby to bylo mozliwe badania musza byc powszechne.

Moje badanie y-dna bylo swoistym testem na ojcostwo dotyczace wielu pokolen. Badalem sie ja i badal sie moj krewny z linii ktora rozdzielila sie 200 lat temu. Mam te same y-dna z roznica 1 markera co jest normalne, poniewaz nasze y-dna podlega mutacjom. Srednio jeden marker na 100-150 lat. Kazdy marker ma swoja wlasna charakterystyke. Jedne mutuja sie czesciej, a drugie mniej. Stad mozemy okreslic czasowo wspolne pokrewienstwo z inna przebadana osoba. Jesli pokrewienstwo jest oddalone w czasie tych roznic bedzie wiecej. Do okreslenia wspolnego pokrewienstwa sluza specjalne kalkulatory ktore w miare naplywania nowych danych sa kalibrowane.

Jest kolejna promocja na y-dna37 119 $ i y-dna67 209$. Najlepiej zapisac sie do grupy Polska. http://www.familytreedna.com/group-join ... oup=Polish

Wiecej http://forgen.pl/forum/viewtopic.php?f= ... 971#p55971
pzdr

misty69
PS

Forum rosyjskie
a) http://rodstvo.ru/forum/index.php
b) http://www.molgen.org/ kodowanie cyrylica
a tam forum http://forum.molgen.org/

Forum anglojezyczne
a) http://dna-forums.com/
b) http://forums.familytreedna.com/

: czw 05 lis 2009, 14:16
autor: Tadeusz_Wysocki
misty69 (a jak Ty masz na imię?, jesteś genem żeńskim czy męskim?)- zliuj się nad nami wszystkimi. To ja nocami główkowałem jak dorzucić pewną wartość ponad "czystą" genealogię i poprosić wszystkich o podzielenie się z innymi swoimi skarbami napotkanymi przy swoich badaniach historii swoich rodzin, które mogą przydać się innym (bazy nazwisk danej wsi, sioła, okolicy, miejscowych zawodów, lokalne legendy, historyczne opowieści, itd. itp.) - A TY TU NAGLE ZNOWU ŁADUJESZ SWÓW TEMAT DNA - ja stanowczo protestuję, czy mogłbym Cię grzecznie prosić o założenie swojego osobnego wątku np. "DNA też piękne!"!
I zobacz coś ponadto narobił - zamiast spokojnie wyłożyć swoje racje, zaczynasz swój tekst od brutalnego ataku na kolegę Pieniążka cytując jego słowa wyrwane z kontekstu, potem stosujesz inne przytyki, i cały Twój tekst leży na obie łopatki, bo jest pisany w gniewie. I może powiesz jak małe dziecko - "mamo, on mnie pierwszy zaatakował!"- ale to już powinieneś przerobić w szkole.
Temat DNA jest tak samo ważny i piękny jak inne, i niesie ze sobą podobne wartości. Inni próbowali Ci wytlumaczyć, że "nasza" genealogia polega na czymś innym: na szperaniu po parafiach, lokalnych archiwach, dokumentach rodzinnych, zapisach pamięci dziadków, na cierpliwym budowaniu drzewa pochodzenia rodziny opartego na dokumentach, na odkrywaniu "małych ojczyzn" swoich rodzin, gdzie przodkowie żyli, kochali i nienawidzili, ale te swoje najlepsze wartości przekazywali swoim potomkom - i to w nas siedzi! DNA jest też fajne, ale jest UZUPEŁNIENIEM badań genealogicznych - i już!
misty 69 - spoko.

: czw 05 lis 2009, 16:34
autor: Pieniążek_Stanisław
misty69. twoje wywody mnie przerastają a mądrość poraża.
(Twoje piszę małą literą przez brak szacunku)
Stanisław

"Nie znoszę szczurów, karaluchów i anonimów"

: czw 05 lis 2009, 22:29
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Kilka razy zbierałem odwagę i siły aby odezwać się w tym wątku.
Otóż: nie wyobrażam sobie innej genealogii poza taką "lekką"!
Nie czułem się genealogiem, chyba przez brak umiłowania do metryk (jakkolwiek by to śmiesznie nie brzmiało:). Zapis faktu urodzenia, chrztu, małżeństwa, zgonu może być, moim zdaniem, tylko pretekstem do próby zdobycia wiedzy o miejscu, czasie, warunkach, środowisku, historii. Tak to sobie wyobrażam -ścisłe powiązanie z historią a może i Historią.
Dziwi mnie dążenie do zdobycia "papierka" jeśli nie towarzyszy mu chęć dowiedzenia się czym tym papierek był. Co oznaczał (i formalnie i faktycznie). Co opisywał. Jakie były relacje pomiędzy ludźmi tam wymienionymi, co się stało z miejscami tam opisanymi.
Wydaje mi się, że jeśli genealogia ma aspiracje do bycia wspieraną przez Państwo, społeczeństwo to tylko z tego powodu, że niesie ze sobą zdobywania i dzielenie się wiedzą szerszą niż kto był czyim synem. Nieważne (z tego punktu widzenia:) czy biologicznym czy nominalnym.
Tylko wtedy, gdy interesuje nas "otoczka" (dla mnie "jądro") ma to szerszy sens. Tylko wtedy mamy jakiekolwiek podstawy prosić (ba! żądać!) współpracy instytucji państwa. wtedy , gdy przez poznanie tworzymy więzi nie z zapisem archiwalnym dotyczącym osoby a z otoczeniem tej osoby.
Sformułowania typu "budujemy państwo dzięki wytworzonym/uświadomionym więzom" się cisną pod palce.

Nie widzę możliwości oderwania nawet bardzo skromnych badań genealogicznych od elementarnej znajomości historii. I sensu też:)

Pozdrawiam serdecznie

P.S. badania DNA tez się w tym mieszczą :)

: pt 06 lis 2009, 10:32
autor: misty69
Panowie ta dyskusja jest wielce nieprzyjemna. Wszystko to jest efektem braku kultury osobistej i prosilbym jeszcze raz Pana Pieniazka o powstrzymanie sie od insynuowania ludziom na tym i innych forach zlych intencji. Reszty nawet nie bede komentowal bo nie pochodze od malpy.
A co badan DNA - pisze wyraznie ze jest to uzupelnienie do papierowej genealogii i odwrotnie. Prosze czytac teksty ze zrozumieniem, a nie z braku zrozumienia tworzyc sztuczne podzialy na genealogie wasza i nasza.

pzdr
misty69

: pt 06 lis 2009, 12:03
autor: Aftanas_Jerzy
Witaj misty69!
Zabierałem już głos w tym wątku, ale nieskutecznie. Śledzę jednak wypowiedzi i te wyważone i te agresywne (lekko mówiąc) i doszedłem do wniosku, że warto posłuchać wczorajszej rady Tadeusza Wysockiego i założyć swój osobny wątek na temat Genealogii genetycznej. Ktoś bardzo kompetentny w tej dziedzinie mógłby też zamieścić swój autorski artykuł. Zagadnienia są trudne i trzeba cierpliwie tłumaczyć, że nie jest to konkurencja do genealogii tradycyjnej (jak niektórzy mówią "opartej na papierach i legendach") ale jej uzupełnienie, a dodatkowo jest dyscypliną dającą nowe narzędzia innym naukom: historii, geografii historycznej, prehistorii, archeologii.
ZAŁÓŻCIE NOWY WĄTEK (i piszcie w nim teksty po polsku z polskimi znakami diakrytycznymi, bo na polskim portalu teksty POLSKIE POWINNY BYĆ NAPISANY PO POLSKI, a w wersji obcojęzycznej np po angielsku, ale też poprawnie ).

: czw 12 lis 2009, 02:06
autor: misty69
Panie Aftansie
Absolutnie nigdy w zyciu nie przyszloby mi do glowy aby uczestniczyc w tym watku. Watek dotyczy genealogii opartej na przekazach oraz jak zakladam testamentach czy dokumentach dotyczacych sprzedazy np gruntow. Jednakze paru uczestnikow zaproponowalo rowniez badania DNA, co oczywiscie miesci sie w zakresie genealogii nie opartej tylko na nazwisku. Odzielny watek na temat wykorzystania badan DNA jest prowadzony na forgenie i tylko tam. Zareagowalem tylko na pomowienia i nieprawdziwe informacje.
Moze po prostu wszystko co dotyczy DNA w tym watku nalezaloby skasowac. Nie mam nic przeciwko temu.
pzdr
misty69

: czw 12 lis 2009, 03:46
autor: Wladyslaw_Moskal
Nazwisko Moskwa.

Jest moj wpis o tym nazwisku w Genpol.com, wiec go przypominam ponownie;

Nazwisko Moskwa, wg prof K. Rymuta odnotowane juz w 1420 r., pochodzi od nazwy miasta Moskwa, takze nazwy Rosji.

Jest to dosyc popularne nazwisko w Polsce;
http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/moskwa.html

Nawet jest w Polsce miejscowosc Moskwa i pierwsze wzmianki o tej wsi sa z 1418 roku. Legenda wiąże powstanie wsi z Konstantym Plichtą, który po powrocie z wyprawy na Moskwę, założył wieś o tej samej nazwie.
Ale .... Konstanty Plichta zyl okolo 1680 roku, wiec legenda nie ma wsparcia historycznego.

Niektorzy regionalisci przypisuja nazwisko Moskwa jencom wojennym osadzanym w Puszczy Sandomierskiej.
Czy tak bylo ?, a ci z kielecczyzny o tym nazwisku to juz nie jency ?
Przeciez kielecczyzna i dorzecze Wisly i Sanu nalezaly do plemienia Ledzian, wiec musi byc cos innego
w etymologii nazwiska Moskwa.

Historycy rosyjscy wywodza nazwe Moskwy od staroslowianskiego slowa "moskwa" = kręty, kręta. Taka byla rzeka nad ktora zalozono miasto i miasto Moskwa przejelo ta nazwe.

Zatem osada w Polsce, powstala nad kretym strumykiem mogla przyjac takze nazwe Moskwa, a ktos
z kręconymi wlosami, mogl tez byc nazywany Moskwa. Po 600 latach, pierwotne znaczenie staroslowianskie uleglo zapomnieniu, a obiegowo uzywa sie pojec, znanych nam obecnie.

Ciekawy jestem, ktora etymologie wybiora osoby o nazwisku Moskwa.

Pozdrawiam,
Wladyslaw