: ndz 14 maja 2017, 16:48
XVII wiek to dawno..
np Wizytacja dekanatu łomzyńskiego i wiskiego w 1609 stwierdziła w pierwszym brak ksiąg w 3 parafiach, łączne niekiedy prowadzenie zapisów UMZ, czasem nieoprawnych (to ważne zapewne!) i niezgodnie z formułami.
A np w dekanacie Wyszkowskim bez zastrzeżeń.
A w 1693 problemem było łączne prowadzenie ksiąg UM, brak rejestracji zgonów, nieczytelność zapisów, pomieszanie chronologiczne.
A że problemy były to wiadomo np bo:
Sejm w 1764 zarządził obaltowanie metryk (szlacheckich) w sadach grodzkich z uwagi na zagrożenie klejnotu szlachectwa przez zaniedbywanie wpisów (tu pewnie chodzi o zapis stanu osób)
Dopiero w 1789 zarządzono przesyłanie odpisów metryk Komisjom Porządkowym (BTW czy ktoś widział taki odpis?)
(Za książką Gieysztorowej)
Generalnie diecezje były (i są) mocno niezależne. System nie był jednolity.
Gratuluje dziekana, ale znane mi księgi np z Ziemi Liwskiej nie wyglądają tak optymistycznie. Wiele zależało od proboszcza i może dziekana. Wielu było porządnych. Ale to był duży wysiłek a system nie był szczelny.
Co do zaborców....
Rejestracja stanu cywilnego na ziemiach polskich w rozumieniu +- współczesnym pojawiła się za sprawa Prusaków i Austriaków, potem była powiedzmy ta uchwała z 1789 (nie wiem na ile realnie zrealizowana) a potem Księstwo Warszawskie z królem Saksonii jako władcą będące protektoratem Francuskim a potem Królestwo Polskie pod władzą cara ale ciągnące przepisy francuskie.
DOPIS: Ale uchwała Sejmowa nie tworzyła, żadnych zasad - co ma być w metrykach. Więc chyba jednak tak nowoczesna to ona nie była. ;-(
Naprawdę nie widzę niczego złego w przyznaniu zaborcom i Francuzom ich zasług.
Wszyscy wiemy jak trudne jest pociągnięcie genealogii na lata I RP a jest trudne z uwagi na braki i formę. Zwykle zapisy to imię i nazwisko. Ale cieszmy się z tego co jest.
np Wizytacja dekanatu łomzyńskiego i wiskiego w 1609 stwierdziła w pierwszym brak ksiąg w 3 parafiach, łączne niekiedy prowadzenie zapisów UMZ, czasem nieoprawnych (to ważne zapewne!) i niezgodnie z formułami.
A np w dekanacie Wyszkowskim bez zastrzeżeń.
A w 1693 problemem było łączne prowadzenie ksiąg UM, brak rejestracji zgonów, nieczytelność zapisów, pomieszanie chronologiczne.
A że problemy były to wiadomo np bo:
Sejm w 1764 zarządził obaltowanie metryk (szlacheckich) w sadach grodzkich z uwagi na zagrożenie klejnotu szlachectwa przez zaniedbywanie wpisów (tu pewnie chodzi o zapis stanu osób)
Dopiero w 1789 zarządzono przesyłanie odpisów metryk Komisjom Porządkowym (BTW czy ktoś widział taki odpis?)
(Za książką Gieysztorowej)
Generalnie diecezje były (i są) mocno niezależne. System nie był jednolity.
Gratuluje dziekana, ale znane mi księgi np z Ziemi Liwskiej nie wyglądają tak optymistycznie. Wiele zależało od proboszcza i może dziekana. Wielu było porządnych. Ale to był duży wysiłek a system nie był szczelny.
Co do zaborców....
Rejestracja stanu cywilnego na ziemiach polskich w rozumieniu +- współczesnym pojawiła się za sprawa Prusaków i Austriaków, potem była powiedzmy ta uchwała z 1789 (nie wiem na ile realnie zrealizowana) a potem Księstwo Warszawskie z królem Saksonii jako władcą będące protektoratem Francuskim a potem Królestwo Polskie pod władzą cara ale ciągnące przepisy francuskie.
DOPIS: Ale uchwała Sejmowa nie tworzyła, żadnych zasad - co ma być w metrykach. Więc chyba jednak tak nowoczesna to ona nie była. ;-(
Naprawdę nie widzę niczego złego w przyznaniu zaborcom i Francuzom ich zasług.
Wszyscy wiemy jak trudne jest pociągnięcie genealogii na lata I RP a jest trudne z uwagi na braki i formę. Zwykle zapisy to imię i nazwisko. Ale cieszmy się z tego co jest.