Szanowny Panie Mączka
To osobliwe, że na jedną moją aluzję odnoszącą się do poglądów, a nie do osoby, zareagował Pan atakiem personalnym pod moim adresem.
Cóż, metoda bardzo stara opisana przez Schopenhauera – jak nie masz argumentów ad rem, to stosujesz ad hominem.
Nie zniżę się do takiego poziomu rozmowy, więc nie ma co oczekiwać, że będę używał równie kąśliwych i mało eleganckich uwag pod Pańskim adresem.
Prawem wyjaśnienia, bo nie każdy z forumowiczów zna wszystkie moje wypowiedzi, w swoich odpowiedziach na forum zawsze podkreślam, że znalezienie swojego nazwiska w herbarzu nie jest dowodem na pochodzenie szlacheckie
Dla Pana mam tę samą radę.
Fakt, że nazwa osobowa „Mączka” pojawia się wśród rycerstwa, absolutnie nie dowodzi, że i inne rodziny posługujące się taką samą nazwą mają pochodzenie rycerskie.
To jest rzecz tak oczywista, że chyba nie wymaga dowodzenia. Nazwa, przydomek, przezwisko, imionisko, a później nazwisko „Mączka” pojawiało się i zanikało wielokroć na przestrzeni wieków, jak i dziesiątki innych nazwisk.
Podam tu pierwszy przykład z brzegu.
W parafii Pszczonów, znalazłem w księgach moment przybrania tego nazwiska w XVIII w. przez młynarza, który wcześniej, jak większość okolicznych chłopów, miał tylko imię.
Potomkowie tego młynarza, zapewne też się nie wstydzą, że nazwisko Mączka nosili rycerze średniowieczni
Patynowanie historii własnej rodziny „starożytnością nazwiska” należy do grzechów głównych „młodych” genealogów lub snobów.
Pana serial o Mączkach jest średniej jakości pracą przyczynkarską do historii tej nazwy osobowej i niczym więcej. Nie jest to praca traktująca o genealogii, bądź udowadniająca cokolwiek z tej dziedziny. I o ile pochwalić można kwerendy biblioteczne, o tyle wnioskowanie trąci czystą fantazją i chciejstwem. I aby nie było nieporozumień, nie jest to jedynie moja opinia, bo przymierzając się do podlinkowania tych artykułów na innych stronach genealogicznych, zasięgnąłem opinii naukowców z mediewistyki Uniwersytetu Łódzkiego.
Już kiedyś pisałem na forum, że znalazłem w Pana rodzinnej parafii i sąsiednich, dalszy ciąg historii Pana rodziny.
Są tam Pańscy przodkowie i czekają. Trzeba tylko odwiedzić dwa archiwa, lub zamówić stamtąd mikrofilmy, jak robi to większość forumowiczów.
To chyba lepsze dla genealogii własnej rodziny niż wypisywanie tasiemcowych historii o wszystkich, którzy nosili identyczne nazwisko i snucie asocjacyjnych teorii.
Oczywiście zdaje sobie sprawę, że napisanie tak poważnego „Pocztu” miało Pana wynieść na ołtarze amatorskiej genealogii, czego by nie zapewniła najbardziej solidnie zrobiona historia własnej rodziny.
A że tak się nie stało, to pojawił się żal, rozczarowanie i frustracja, która wyraża się w ciągłych atakach na innych, którzy wypracowali wysoką pozycję w genealogicznym światku.
Że w Pana przypadku tak jest, to wystarczy poczytać Pańskie posty z ciągłymi pretensjami i atakami na innych.
Trzeba jednak pamiętać, że sama krytyka znanych osób, może zapewnić chwilową popularność, ale z całą pewnością nie przyda przymiotów badacza i specjalisty genealoga.
Co najwyżej specjalisty od pyskówek.
Przechodząc teraz do Pana uszczypliwości pod moim adresem.
Jakoś sobie nie przypominam, abym kiedykolwiek aspirował do pochodzenia szlacheckiego.
Jestem typowym mieszańcem wszystkich stanów, jak duża część współczesnego społeczeństwa. Zawsze podkreślałem, że jestem na poły Kurp, a na poły Księżak
Skąd zatem pomysł, że będę coś tam udowadniał?
A swoją drogą, to gdybym stosował Pana metodę, to już bym tu wypisywał brednie, że Fronczko był ochmistrzem Władysława Opolczyka i można sobie o nim poczytać w archiwum jasnogórskim, że Fronczaki to była szlachta na Litwie siedząca w zaścianku o takiejż nazwie i tym podobne historie.
Moi jednak, to mieszczanie z Przasnysza, którzy już w XVII wieku poszli w puszczę i tam połączyli się z Orzołami, Wilgami, Berkami i wieloma innymi rodzinami puszczańskimi.
Radzę mniej czasu poświęcać na wymyślanie kolejnych uszczypliwości pod adresem innych forumowiczów czy Marka Minakowskiego, a skupić się na genealogii. Wszak jesteśmy na forum genealogicznym, jak zauważył słusznie Jacek.
Na koniec taka refleksja osobista.
To chyba jakaś prawidłowość, że ludzie którzy cokolwiek dla genealogii i dla innych robią są bezpardonowo atakowani przez tych, którzy mają ambicje, ale sami nie mogą się niczym szczególnym pochwalić.
Tego doświadczyła i Małgosia Nowaczyk po opublikowaniu swojej książki i Tomek Nitsch właściciel GenPolu i Marek Minakowski. Teraz widać Tomku, pora na nas
To wszystko co chciałem powiedzieć w sprawie.
Pozdrawiam świątecznie
Waldemar Fronczak