Strona 2 z 2
: ndz 06 sie 2017, 23:32
autor: Sroczyński_Włodzimierz
nie jest wyczerpany, ale wydaje się, że zaspokaja 99% potrzeb
bardzo dziękuję za syntezę, do ostatniego postu miałbym zastrzeżenia (świadomość praw w rodzinach chłopskich w XIX wieku pewnie niejedną osobę "dzisiejszą" zjadłaby na śniadanie a i co do piśmienności czy przełożenia się jej na znajomość własnych praw mam wątpliwości:) ale zestawienie bardzo przydatne
pozostaje ew. kwestia dalszego dziedziczenia przez przysposobionych (czy potomek przysposobionego dziedziczy - różne wykładnie) i inne drobiazgi
jeszcze raz dziękuję
: pn 07 sie 2017, 02:17
autor: Widłak_Aldona
Sroczyński_Włodzimierz pisze:nie jest wyczerpany, ale wydaje się, że zaspokaja 99% potrzeb
bardzo dziękuję za syntezę, do ostatniego postu miałbym zastrzeżenia (świadomość praw w rodzinach chłopskich w XIX wieku pewnie niejedną osobę "dzisiejszą" zjadłaby na śniadanie a i co do piśmienności czy przełożenia się jej na znajomość własnych praw mam wątpliwości:) ale zestawienie bardzo przydatne
pozostaje ew. kwestia dalszego dziedziczenia przez przysposobionych (czy potomek przysposobionego dziedziczy - różne wykładnie) i inne drobiazgi
jeszcze raz dziękuję
Jak tak pomyślę, to ma Pan dużo racji, bo choć w większości metryk wiejskich spotyka się zapis, że akt dotyczył osób niepiśmiennych, kilka razy spotkałam się z przypadkiem, gdy formułę tę stosowano mimo, że z całą pewnością wiadomo było, że osoby umiały pisać i czytać. W Iwanowicach w XIX w. był okres, gdy szczególniej oddany parafii ksiądz z własnej inicjatywy uczył dzieci pisać i czytać. Informacja o tym przetrwała wśród miejscowej ludności (zresztą ksiądz także pochodził z Iwanowic). Mimo to, w aktach z tego okresu nikt się własnoręcznie nie podpisywał, więc nie znając tej historii powinnam założyć, że ludzie, których akty dotyczyły byli niepiśmienni. Zresztą, gdy ksiądz zmarł, następny już nie podjął się tej pracy.
: pn 07 sie 2017, 10:44
autor: piotr_nojszewski
Ciekawy wątek sie zrobił.
Choć wydaje mi się, że autorka postu początkowego powinna po prostu sięgnąć do aktu (niekoniecznie online) bo wygląda to na info z indeksu. Indeks to pomoc a nie źródło.
W wydaje mi się jednak, ze niepotrzebnie połączono adopcję i uznawanie dzieci bo to zupełnie inne sprawy.
Adopcja w naszym dzisiejszym rozumieniu w Kodeksie Napoleona (i przepisach pochodnych stosowanych powszechnie w Europie) była bardzo restrykcyjnie ograniczona.
Z powodu: ochrony interesów dzieci prawych i motywowania par do prokreacji.
Zaryzykuję twierdzenie, że takiej adopcji w rodzinach chłopskich w ogóle albo prawie w ogóle nie było.
KROPKA.
Natomiast brano dzieci na wychowanie z różnych motywacji dobrych i złych. Ale prawnie nie była to adopcja. DOPISEK (Choc może ktoś takie wychowywan obce dziecko w jakiś sposób prawem nieprzewidziany swoim nazwiskiem rodowym nazwał)
Kwestia dzieci "naturalnych" jest moim zdaniem czymś zupełnie innym.
Dla zainteresowanych mały artykuł o adopcji we Francji od 1804. Istotny po Francja jest ojczyzną większości przepisów o jakich rozmawiamy. (po angielsku)
https://www.academia.edu/17249629/_Simp ... 1804-2007_