Strona 2 z 3

: pt 11 gru 2009, 14:38
autor: agac
Omawiany powyżej Mateusz Kurek w 1859 roku miał lat 40 a urodził się w Suchodołach? pow. siedlecki. syn Macieja i Rozalii Kurków

: pt 11 gru 2009, 14:40
autor: zetka
czemu te Suchodoły są ze znakiem zapytania ? czy 40 lat jest potwierdzone?

: pt 11 gru 2009, 14:55
autor: agac
Na pewno Sucho- co do końcówki mam wątpliwości. na pewno pow. siedlecki.
A lat 40 widnieje w akcie ślubu z 1859. Nie jest to potwierdzone przeze mnie aktem urodzenia.

: pt 11 gru 2009, 14:56
autor: suaveg
mwpch pisze:Tak czy owak krewni męża (żony) stają się krewnymi żony (męża) i wydaje mi się, że tak jest do dziś (w prawie kościelnym).
I tu się mylisz Marku. Krewni męża są powinowatymi żony i odwrotnie.
Krewnymi są osobyposiadające wspólnego przodka.

: pt 11 gru 2009, 14:58
autor: zetka
Czyli miejsca i roku urodzenia Mateusza nie masz na 100 % ? A Mateusz jest 40 letnim kawalerem ??

: pt 11 gru 2009, 15:05
autor: agac
W akcie ślubu stoi:"... Mateuszem Kurkiem Kawalerem urodzonym w Suchodoli w Powiecie Siedleckiem, synem niegdyś Macieja i Rozalij Małżonków Kurków, lat czterdzieści mający..."

: pt 11 gru 2009, 15:25
autor: Tomek1973
O ile sobie przypominam, stopnie pokrewieństwa według prawa kanonicznego i cywilnego nie są tożsame.

tomek

: pt 11 gru 2009, 17:41
autor: mwpch
suaveg pisze:
mwpch pisze:Tak czy owak krewni męża (żony) stają się krewnymi żony (męża) i wydaje mi się, że tak jest do dziś (w prawie kościelnym).
I tu się mylisz Marku. Krewni męża są powinowatymi żony i odwrotnie.
Krewnymi są osobyposiadające wspólnego przodka.
Nie napisałem, że są, ale stają się w rozumieniu prawa i nie są już obcymi. W przeciwnym przypadku rzecz byłaby w ogóle bez sensu, bo w pierwszym stopniu pokrewieństwa - dosłownego: rodzeństwa lub rodziców/dzieci - nie ma żadnej dyspensy umożliwiającej ślub. Zatem w tym przypadku powinowactwo (oczywiście!) jest traktowane jak pokrewieństwo (tj. zwrot "pokrewieństwo" należy czytać "powinowactwo") wymagające dyspensy. I to miałem na myśli.
Marek

: sob 12 gru 2009, 22:46
autor: Bagins
Ożenki z rodzeństwem po zmarłym rodzeństwie znane są od dawien dawna (chyba nawet w Starym Testamencie). Myślę, że to nawet było traktowane prawie jak obowiązek aby poślubić żonę po zmarłym bracie (lub odwortnie) i zachować więzy (i majątki) rodzinne. Ale z reguły nie wymagały jakiejkolwiek dyspensy. Myślę, że w tym przypadku mogła to być relacja ojciec-syn, ale syn z wcześniejszego małżeństwa. Czyli nie nastąpiło by łączenie tych samych genów - a o to chyba głównie chodzi.
Artur

: sob 12 gru 2009, 22:52
autor: Tomek1973
Małżeństwo z rodzoną siostrą nieboszczki /z bratem nieboszczyka/ wymagało uzyskania dyspensy od przeszkody, jaką było powinowactwo pierwszego stopnia równego linii bocznej.

pozdrawiam - tomek

: pn 14 gru 2009, 11:20
autor: zetka
Tomku możesz to czymś uzasadnić ? w jakim okresie było to wymagane ? Pradę mówiąc do tej pory w moim drzewie mam kilka takich małżeństw i nigdy nie było żadnego wpisu o uzyskiwaniu zezwolenia.

: sob 19 gru 2009, 12:59
autor: mika_tomasz
znalazłem taki przykład,
po śmierci żony, mężczyzna bierze ślub z jej siostrą i w dokumencie wpisane są odpowiednie pozwolenia

https://sites.google.com/site/cmeto2009/zzz

: sob 19 gru 2009, 14:24
autor: Bartek_M
zetka pisze:Tomku możesz to czymś uzasadnić ? w jakim okresie było to wymagane ? Pradę mówiąc do tej pory w moim drzewie mam kilka takich małżeństw i nigdy nie było żadnego wpisu o uzyskiwaniu zezwolenia.
W świetle prawa kanonicznego KAŻDE małżeństwo zawarte bez uprzedniej dyspensy z krewnym męża nieboszczyka czy krewną żony nieboszczki było do 1983 roku (z dokładnością do złagodzenia przepisu w 1917 roku) NIEWAŻNE. Źródła: Corpus Iuris Canonici, Codex Iuris Canonici. Inna sprawa, że o nieważności w niektórych, bardziej skomplikowanych przypadkach (szczególnie przed 1917 r.) jeden Pan Bóg wiedział ;)

Brak adnotacji o dyspensie w akcie ślubu nie oznacza, że dyspensy nie było - podobnie jak pusta rubryka dot. zgody sądowej dla wdowca nie musi oznaczać, że wdowiec jej nie otrzymał. Po prostu niektórzy księża traktowali te kolumny księgi po macoszemu.

Czy dyspensy faktycznie udzielono w danym przypadku, rozstrzyga obecność - lub nie - wniosku i zezwolenia odpowiednio w: aktach Konsystorza i alegatach. Podobnie zresztą, jak w przypadku innych dyspens, np.: http://www.genealodzy.pl/index.php?name ... 2690#42690

: ndz 20 gru 2009, 20:43
autor: Bagins
Trochę odbiegliśmy od głównej linii głównego tematu. Ale to też jest ciekawy wątek i jak widać nie wiele osób o tym wiedziało (łącznie ze mną), bo w aktach nikt z reguły nie widział dyspensy przy wdowich ślubach. Chciałbym dokończyć moje, poprzednie krótkie, wyjaśnienie. Ostatnio mam w drzewie dość zamieszane połączenia wdowców z wdowami, trzy czy cztery małżeństwa połączone ze sobą itd. Galimatias.

Pytanie do p.Agaty: w jakim wieku są panowie Kurkowie i Jadwiga? Bo to potwierdzi albo wyeliminuje moją teorię:

Teoretycznie: -ojciec Jan był już wdowcem i miał z pierwszego małżeństwa (powiedzmy najstarszego) syna Andrzeja. Wyszedł za Jadwigę, ale z powodu dużej różnicy wieku (np. około 20-25 lat) zmarł pierwszy. Jego syn Andrzej był w podobnym wieku co jego macocha Jadwiga. Może mógł być nawet kilka lat młodszy – co nie miało znaczenia. I mieli się ku sobie – co miało znaczenie :) Ale ze względu na powinowactwo (nie pokrewieństwo z krwi) musieli dostać dyspensę. Gdyby to była relacja brat-brat wystarczyłaby dyspensa od biskupa (wg powyższych odpowiedzi). Natomiast, przy relacji psierb-macocha musiał udzielić jej Papież (po to prawie jak syn-matka tylko nie z tej samej krwi). A udzielił jej tylko dlatego, że nie zachodziło łączenie tych samych genów. Bo gdyby była to relacja krewniacza w pierwszym stopniu z tymi samymi genami na pewno nie dostali by pozwolenia.

Dlatego ważny jest wiek tej trójki.
Artur

: ndz 20 gru 2009, 20:55
autor: agac
Odpowiadając na pyt. p. Artura:
Jan nie może by ojcem "Andrzeja" gdyż rodzice tegoż są znani (Maciej i Rozalia), byli w podobnym wieku - różnica 5-6 lat.
Jadwiga była ok. 2 lat starsza od "Andrzeja".
Pytaniem jest czy byli oni braćmi?

Pozdrawiam
Agnieszka Ch.