Dopóki w archiwum domowym lub państwowym, nie powinno być problemu. W IPN tylko linia prosta (także małżonka) lub dostęp naukowy lub dziennikarski. Dla linii pobocznej trzeba by udowadniać że dziadek nie żyje i nie ma potomków, masakrycznie to wygląda.mszatilo pisze:
W mojej rodzinie AKowcem był brat dziadka i według informacji rodzinnej ujawnił się w ramach wspomnianej przez Pana amnestii. Chętnie uzyskałbym na ten temat więcej informacji, ale nie wiem czy jest sens poświęcać na to czas, jesli IPN nie udostępnia takich informacji. Czy wie Pan (lub ktoś inny) jak wygląda teraz kwestia dostępu do tych dokumentów?
A ogólniej, z moich skromnych doświadczeń wynika że w zakresie szeroko rozumianego ruchu oporu, można szukać zwłaszcza w takich papierach:
W zakresie amnestii z 1947: zgłaszający się oprócz zdania broni wypełniał ankietę (nie dotarłem do żadnego zbioru zachowanych ankiet dla interesujących mnie terenów), dostawał zaświadczenie na druczku (w papierach rodzinnych, druczek ten był bardzo przydatny i raczej wszyscy go pieczołowicie przechowywali)
, zaświadczenie było ewidencjonowane (ewidencje zwykle w lokalnych archiwach państwowych). O dziwo IPN raczej tego nie poprzejmował. Najwyraźniej bardziej skupia się na kształtowaniu historii agentów, teczek i wyklętych.
Jeśli ktoś szuka informacji ujawnił się czy nie, to chyba tylko w tych dokumentach.
IPN: ma sporo danych dot. powojennych losów, zwłaszcza w okresie stalinowskim samo podejrzenie o przynależność do AK powodowało założenie teczki i sprawdzanie, zbieranie donosów itp.
Często informacje sądowe jeśli były jakieś procesy. Niestety dostęp do tego nie jest łatwy (ustawa o IPN). Jeśli mówimy o przodkach w linii prostej (dotyczy także linii prostej naszego małżonka)to nawet fajnie działa.
Składamy wniosek, czekamy, dostajemy co się im udało odnaleźć wraz z kopią. Gorzej jeśli próbujemy się dostać do linii bocznych (np. ojczym mojej babci) czy danych mogących uzupełnić nasza wiedzę (np. dowódca dziadka).
Wtedy zostaje dostęp dziennikarski lub naukowy... A i jeszcze pracownik IPN decyduje tak naprawdę co pokazać a co nie.
Biorąc to pod uwagę - wolę jeśli coś jest w archiwum państwowym.
Oprócz monografii dla danego terenu sporo informacji można znaleźć w:
- archiwa państwowe mają zwykle zespół Armia Krajowa dla danego obszaru, stan zachowania i uporządkowania jest różny, przeglądanie tego bardzo mozolne, rezultaty często nikłe. Trzeba mieć naprawdę wiedze na ten temat, informacje sa często na karteluszkach, operują kryptonimami i pseudonimami.
Czyli nie znając pseudonimów, nie wiemy często kto do kogo pisze. Pseudonimy i kryptonimy często były wielokrotne. Np. Oddział miał nawet 2-3 i posługiwał się nimi jednocześnie.
Tą część rekomendowałbym na deser. Po przejrzeniu monografii i wszystkich pozostałych źródeł.
Ciekawym choć niedocenianym źródłem są akta tzw. ZBoWiDu... Dlaczego ?
Z dwóch powodów. Niezależnie od przynależności organizacyjnej w czasie wojny, większość kombatantów trafiła prędzej czy później do tej organizacji. Niektórzy dopiero w latach 70/80.
Powodami były różne przywileje czy ułatwienia, a także możliwość zaliczenia okresu wojny do lat pracy. Co istotne, przy przyjmowaniu przedstawiało się dokumentację, a w praktyce: tzw. relację własną + potwierdzenie dwóch świadków, zwykle w postaci druczku.
Było tam miejsce na czas działalności, pseudonim okupacyjny, dowódców - wszystko to co potrzebne. Losy tych dokumentów są różne, ale trafiały też do AP. (Heh... mam chyba jeszcze z pół bloczka takich czystych druków)
Drugi powód to taki że prawie każdy okręg ZBoWiD, w którymś okresie, prosił swoich członków o spisanie relacji w postaci krótkich wspomnień.
Oczywiście najwięcej jest tam informacji po linii AL, ale nie tylko.
Akta ZBoWiDu są bezproblemowo dostępne w AP.
Ale to tak jak z księgami metrykalnymi. Zależnie od terenu zachowały się lub nie, są tu, albo tam. Ma się szczęście lub jest pechowcem
