Strona 2 z 2

: wt 25 lut 2020, 10:24
autor: diabolito
Niestety Weronika odpadła jakiś cas temu.
W parafii Górka Pabianicka (ślub brał Tomasz w 1871) też nici.
Sprawdzę jeszcze ten Aleksandrów - Zimna Woda leży pomiędzy Aleksandrowem a Zgierzem, więc może :-)

Pozdrawiam serdecznie,
Robert

: wt 25 lut 2020, 10:55
autor: danisha
Sprawdzić jeszcze okoliczne parafie-może któraś, ma te lata niezindeksowane i dlatego się w Genetece nie pokazuje?
Nie moje strony,więc nie wiem co tam jeszcze w oklicy nie zindeksowane.
Sprawdź parafie w których córki zamieszkiwały.
Mam nadzieję, że nikogo nie obraziłam swoim gdybaniem? ;)
Pozdrawiam Dana

: wt 25 lut 2020, 12:15
autor: diabolito
danisha pisze: Mam nadzieję, że nikogo nie obraziłam swoim gdybaniem? ;)
Pozdrawiam Dana
No co Ty :-)
Dziękuję bardzo!

Pozdrawiam serdecznie,
Robert

: wt 25 lut 2020, 22:47
autor: diabolito
kasiasmialek pisze:Raczej najmłodsze dziecko -ur w 1843r w Konstantynówku- Michał bierze ślub w 1864r. w parafii Bełdów z Julianną Goździejewską. Zapowiedzi wieszane w dwóch parafiach: bełdowskiej i aleksandrowskiej? Z aktu wnioskuję, że świadek Tomasz Pluciński to brat( 34-36 lat). Zarówno Tomasz i Michał zamieszkują wieś Zimna Woda(?) w parafii aleksandrowskiej. Matka żyje jeszcze.(może w tej samej parafii?).
Pozdr. Kasia
Kasiu, jesteś wielka!
Faustyna znaleziona w Zimnej Wodzie :-)
zmarła w 1872
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 075&y=1212

Ogromnie dziękuję!
Robert

: wt 25 lut 2020, 23:09
autor: sbasiacz
Ja też się cieszę, tylko dlaczego w akcie ślubu z 1871 roku napisano, że rodzice Tomasza nie żyją?
Matka przecież żyła jeszcze prawie cały rok! Chyba syn o tym wiedział.
Ot, ludzka niefrasobliwość, żeby oni (ci co sporządzali metryki) wiedzieli, jak czasami zgrzytamy zębami z ich powodu... :mrgreen:

: śr 26 lut 2020, 00:33
autor: kasiasmialek
Niezmiernie się cieszę, że mogłam Ci pomóc. Tak samo jak mi pomagają osoby, które tłumaczą akty z innych języków, także ci, którzy fotografują księgi i ci, którzy prowadzą ten portal. Też jestem im ogromnie wdzięczna. Metryki to prawdziwa skarbnica. Gdyby osoby, które je spisywały wiedziały, że po tylu latach będziemy w nich odkrywać historię życia naszych przodków i każde ich słowo spisane będzie dla nas diamentem... eeh. Pozdrawiam Robercie.
Kasia