Strona 2 z 2
: ndz 12 kwie 2020, 21:30
autor: Michał_Golubiński
Pełna zgoda Włodku

: pn 13 kwie 2020, 00:33
autor: tyburski
Sroczyński_Włodzimierz pisze:ale z czym związek będzie trudno znaleźć?
z możliwością udokumentowania ciągłości pokoleń od uczestnika Grunwaldu do powiedzmy 1910 roku?
Jerzy tak uważa, Maciej wręcz odwrotnie
Łopuchowo pod linkiem leży na Podlasiu. Wieś powstała dzięki Maciejowi Tadeuszowi Eysmontowi, inspektorowi wsi nowokulturowych. Osiedlił on na terenie ówczesnej Puszczy Przełomskiej starowierów około 1785 roku. Utworzyli oni tam kilka wsi w tym Łopuchowo. Zamieszkali tam również ewangelicy. Parafią ewangelicką tej wsi była Stara Chmielówka. Najstarsze zapisy w ewangelickich księgach metrykalnych w Chmielówce są z końca XVIII wieku. Dlatego trudno znaleźć tam związek z MK-B. Pewnie chodzi więc o Łopuchowo wielkopolskie.
Wiktor Tyburski
: pn 13 kwie 2020, 01:02
autor: Sroczyński_Włodzimierz
nie sugerowałem takiego związku
genealogii, szczególnie w linii potomków uczestnika bitwy po stronie polsko-litewskiej "MKB" (klikając nie wiedziałam nawet co to za MKB) nie znajduję jako szczególnie interesującej
no ew. tego drugiego, jak i ew. związków innego przeciwnika Jagiełły z "MMG" (???) pojawiającego się w wątku - z uwagi na źródła..tak, przejrzałbym
przykład był na możliwość wykazania, udokumentowania połowy millenium, pięciu wieków 1410-1910
nie przyczynek do historii rodu Grabskich
nie wiem czy, jakie komentarze i do czego wzbudziła anegdota i czy anegdotą była
ot uwaga do postu Jerzego co do możliwości
moim zdaniem - są
ale to nie taki panpikuś jak Maciej twierdzi
na pewno wyzwanie, ale nawet wszystkich można spróbować
mamy zupełnie inną sytuację, w 2020 źródeł sporo, więc czy to spod Grunwaldu, czy Orszy, czy elektorzy - łatwiej niż dr Minakowskiemu było końcówkę XVIII do "wczoraj" doprowadzić, tj potomków Sejmu Wielkiego wtedy gdy zaczynał
: pn 13 kwie 2020, 08:21
autor: jamiolkowski_jerzy
Zdumiewa mnie optymizm opinii Michała , że udokumentowanie ciągłości pokoleń jest łatwe byle mieć w swoim wywodzie przodków w linii szlacheckiej.Zatem czekam na odzew wezwania do podjęcia prób tworzenia wywodów.
Niestety ale nie wystarczy też samo zachowanie się do naszych czasów źródeł tj ksiąg sądowych. Problemem jest bowiem trafna identyfikacja kolejnych pokoleń potomków tych spod Grunwaldu. Nie z myślą o Grunwaldzie ale jednak na podstawie wieloletniej praktyki wertowania ksiąg podlaskich twierdzę że kłopotem nie musi być brak źródeł (te dla mojego Podlasia od połowy XVI wieku są w olbrzymiej ilości) ale właśnie trafna selekcja z nadmiaru pasujących i przypisanie ich właściwym liniom. W księgach sądowych XV i w zasadzie prawie całym XVI większość zapisywana była imieniem swoim i imieniem ojca (żyjącego wtedy filius lub już gdy ojciec nie żył olim) i nazwą miejscowości.. W taki bardzo żmudny i czasochłonny sposób udało mi się wyprowadzić wywody kilku linii Jamiołkowskich od najstarszego zachowanego dokumenty Popisu szlachty litewskiej w 1528 roku. Trwało to - powtarzam - lata
W przypadku drobnej szlachty - niezależnie od regionu Polski – próby dotarcie z przodkiem do Grunwaldu uważam za beznadziejne. Także Mazowsze, w tym Ziemię różańska oddałbym walkowerem. Nawet jeśli przodkowie byli urzędnikami ziemskim to nie będzie pikuś.
Przywołana tu Wielkopolska, Ziemie sieradzka i łęczycka są bardziej zachęcające dla takich wyzwań. Przede wszystkim sa księgi (akurat zbiorów Dworzaczka bym nie przeceniał bo to tylko ułamek ksiąg do przejrzenia). Lecz przede wszystkim tam żyła bogata szlachta jedyni właściciele całych majętności, wsi, Moim zdaniem tylko w tym przypadku kiedy jakaś majętność niezmiennie i zawsze należała do tej samej rodziny, która ma domniemanego udokumentowanego przodka spod Grunwaldu taki wywód da się zrobić bez trudności, w kilka nawet godzin. W każdym innym przypadku (zmian i migracji) takie próby skazane sa bardzo czasochłonne kwerendy bez żadnej pewności sukcesu.
Ale próbować –jak zawsze- warto.
: pn 13 kwie 2020, 09:23
autor: Markowski_Maciej
Nie wiem, nie znam się. Opieram się tylko na opinii dr. Kuleckiego, któremu wymieniłem zestaw moich nazwisk. Za mało mnie to interesuje, aby dawać komuś potrzymać piwo gdy będę to udowadniał.
: pn 13 kwie 2020, 10:50
autor: bielecki
Czy w tym wywiadzie nie była przypadkiem mowa o "krewnych", a nie przodkach?
To zmienia postać rzeczy...
Łukasz
: pn 13 kwie 2020, 11:00
autor: Tomasz_Lenczewski
Dzisiejsza genealogia stawia nieco inne wymagania niż jeszcze w XX w. Jeżeli do udowodnienia wywodu genealogicznego rodziny chłopskiej czy mieszczańskiej wymaga się dokumentacji źródłowej, gdzie pierwszą rolę odgrywają metryki to te same kryteria należy zastosować wobec rodzin szlacheckich. Herbarze polskie nawet te nowoczesne nie były bowiem zbiorem akt publiczno prawnych, ale jedynie efektem prywatnej działalności. Nawet Boniecki miał problemy, co sygnalizował Dworzaczek, a wiarygodność jego źródeł bywa różna. Słabość Bonieckiego w kierunku wielkopolskim dostrzegł Dworzaczek stąd, choć nie tylko z tego powodu, wzięły się Teki Dworzaczka. Metryki Polskie poza może częścią Małopolski sięgają czasami „Potopu” szwedzkiego. Dalej wstecz pozostają dla udowodnienia genealogii, głównie rodzin szlacheckich, przeważnie akta grodzkie i ziemskie. Traktując herbarze, jako źródło ograniczone, a już na pewno XIX w. wywody szlacheckie, wypada wymagać również od potomków szlachty dokumentacji źródłowej. Ten podział na źródła poruszył w wywodzie przodków Marii Leszczyńskiej Otto von Forst Battaglia ubolewając, iż nie mógł w kilku przypadkach z przyczyn technicznych dotrzeć do źródeł pierwszorzędnych, więc oparł się na herbarzach. A swoją drogą ile osób pochodzenia szlacheckiego jest w stanie dziś w oparciu o źródła pierwszorzędne zrobić wywody „64”, „128” czy „256” przodków w obu pełnych liniach w oparciu o źródła pierwszorzędne, a nie herbarze? Oczywiście to szkoła „wyższej jazdy”. Tak czy inaczej przodkowie spod Grunwaldu udokumentowani źródłowo wg kanonów naukowych to jest poważne wyzwanie.