Sroczyński_Włodzimierz pisze:Tak, Panie Magister, jesteśmy durniami, że nie zamawiamy Y-67.
Masz Najjaśniejszy rację
a teraz...
Ale ja nie rozumem, dlaczego Pan pisze w liczbie mnogiej.
michalmilewski pisze:Jak chcesz sprawdzić, czy ktoś noszący to samo nazwisko i wywodzący się z tego samego regionu należy do tej samej linii (a niestety nie ma ochoty płacić za swój test, więc musisz mu zaoferować pokrycie kosztów), to nie będziesz wywalał kupy szmalu na jego Big Y, tylko najpierw zamówisz 12 markerów, ewentualnie 37 markerów (jeśli Twój haplotyp 12 markerów STR jest stosunkowo częsty w Polsce), a dopiero później możesz zdecydować się na "upgrade" (jeśli ten wstępny wynik 12 lub 37 markerów będzie obiecujący).
Znam też osoby testujące wszystkich chętnych mężczyzn pochodzących z tego samego mikroregionu lub noszących to samo nazwisko - zamawiają im oczywiście tylko 12 markerów STR, a jeśli testowani łykną bakcyla (co nie zdarza się oczywiście zbyt często), to dalej mogą się już testować sami (za własne pieniądze).
W zasadzie tak, jeśli ktoś chce badać wiele osób to racja, każde oszczędności się liczą, zwłaszcza jęśli kasę w większości wykłada jedna osoba..
Ja zrozumiałem, że elizamathia ma zaplanowany BigY, więc radziłem żeby od razu zrobić anie dzielić na etapy. Jest to odpowiedź na jedno z pytań OP.
Ja tylko dodam Ad.2, że jeżeli ktos ma test tylko Y37 bez BiGY, to zrobienie BigY przez członka rodziny nic nie da więcej niż Y37 w porównywaniu tych dwóch osób. Aby się tylko porównać w miare tanio, najlepiej zrobic taki test jak inna osoba. Natomiast test BIGY zawiera juz wszystkie STRY12-111 i więcej.
AD.3. Tu według mnie najlepiej zrobić test SNP (np wspomniany bigY ale nie koniecznie), można tez wrzucić na yfull. Mając dokładną haplogrupę, możemy zbadać mniej więcej migracje ludności. Ale tu można się równiez zawieść. Jeśli mało ludzi się stestowało, albo haplogrupa jest rzadka, to niestety można wiele sie nie dowiedziec. Zrobienie testu to jedno, potem analiza to drugie.