Strona 11 z 12
: wt 08 paź 2013, 18:14
autor: Sawicki_Julian
Trochę to nie na miejscu z tymi żartami bo Nam zmarła koleżanka z serwisu, a my uśmiechamy się jak pewien biskup na pogrzebie Lecha i Marii Kaczyńskich Prezydenckiej pary naszego kraju, jakby ktoś nie wiedział ?
A o kosmitów zapytam już poważnie, to o te Ananuki ( lub tak jakoś ) chyba chodzi, widziałem ich w Tesco - Julian
: wt 08 paź 2013, 20:39
autor: Piotr_Juszczyk
Gdyby jak wspomniał Sławek było dostępne całe drzewo ludzkości to oczywiście bym je sobie ściągnął ale pomijając to, chodzi zapewne o sytuację co z moim drzewem gdy jest dostępna wiedza o pokrewieństwie wszystkich ludzi.
Po pierwsze relacje zwane związkami małżeńskimi bym pozostawił, na nie genetyka wpływu nie ma.
Dodałbym relacje nieformalne tak aby było prawdziwe odwzorowanie: rodzice ->dzieci, zgodnie z genetyką.
Metryki w tym wypadku dalej są potrzebne.
Genetyka dostarczy informacji kto kogo spłodził a metryki kiedy i jakie miał imię.
Dat, imion i nazwisk genetyka nie dostarczy.
Dlatego nie ma co robić rozważań albo metryki albo genetyka albo tradycja.
Na dane z każdego ze źródeł jest miejsce w moim drzewie.
Nie rozumiem podejścia:
jak są metryki to są lepsze niż genetyka
, po prostu to zależy do czego.
: wt 08 paź 2013, 20:54
autor: slawek_krakow
Worwąg_Sławomir pisze:
PS. Czyżby powiązane z kosmitami? To nowa, bardzo kusząca myśl...
Ciiii... Jeszcze nic pewnego.
MonikaNJ pisze:Sławku,
na tym forum wszyscy jesteśmy po imieniu; nie tytułuj mnie Panią bo wpędzasz mnie w kompleksy i będę musiała zmienić zdjęcie w Avatarze na 10 kilo młodsze
Wiem Moniko. To nie miało być tak, że niby jakiś dystans. Czasem do własnych dzieci zwracam się Panie Karolu, Panie Szymonie.
Zdjęcie jest bardzo ok;)
Sawicki_Julian pisze:
A o kosmitów zapytam już poważnie, to o te Ananuki ( lub tak jakoś ) chyba chodzi, widziałem ich w Tesco - Julian
Julianie, czy mieli może przewieszone przez ramie duże torby??
: wt 08 paź 2013, 21:13
autor: Sawicki_Julian
Sławek, gdzieś czytałem ze jakiś naukowiec dzieli ludzi na tych normalnych po rodzicach i na przybyszów z kosmosu. Ale tak na oko niczym się mają nie różnić od rodzeństwa, ci są tz. od diabła oderwani z sercem jak kamień, może to z tych byli np. Stalin. Czytałem też już dawno ze chyba jeszcze przed potopem Noego jeździli z Ziemi na Marsa, baterie słoneczne, to taki był napęd.
U wujka gogle wszystko się znajdzie, pewnie i klucz do bram piekła, tyle że piekło jest tu na ziemi, człowiek potrafi niszczyć człowieka, wystarczyłoby brać pod uwagę to zdanie po 10 przykazaniu ; będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego.
A taki rysunek o rakiecie na górze Synaj jest w którymś z grobowców Faraona ; Julian
: wt 10 gru 2013, 15:52
autor: jamiolkowski_jerzy
Odświeżam ten wątek powodowany następującym zdarzeniem, w jakiś sensie niekoniecznie wąsko rodzinnym ale o penym uniwersalnym przesłaniu. Stanowi bowiem przykład (przynajmniej wart przemyślenia) przydatności genetyki dla genealogii oraz zaprzeczenie, przeważającej w tym wątku opinii jakoby ta nieprzydatność testów genetycznych była wynikiem rui i poróbstwa naszych przodków i w efekcie nagminnego łamania linii .
Na familytreedna odkryłem iż testom genetycznym poddał się Perkowski o przydomku Mężyk ,
http://www.familytreedna.com/public/mas ... n=yresults
Po zrobieniu przez niego 25 markerów okazuje się że jesteśmy spokrewnieni, Za mało jeszcze informacji aby określić czas wspólnego przodka ale prawdopodobieństwo, że mogło to być w XV lub XVI wieku, zatem w czasach genealogicznie historycznych jest spore.
Mam nawet pewne poszlaki jak to mogło się stać bowiem moi Jamiołki (kolejne przydomki Świetliki, Wołpiki wreszcie od połowy XVI wieku aż dotąd Sieniuty) byli mocno powiązani z Perkami (wtedy Perkowskich jeszcze nie było) już w XVI wieku (min nagle istotna staje się Perkowaja wdowa z popisu z 1528 roku, a jak był Perka w Jamiołkach to pewnie w ramach „umacniania kontaktów” jakiś Jamiołka trafił do Perk, później było jeszcze kilka dokumentów będących świadectwem związków) ale aby intuicje przekuć w ew dowody trzeba będzie się brać ponownie za księgi sadowe , tym razem wertować Perki, których (które) nie przeglądałem, bo niby po co?
Genetyka zatem bywa dla genealogii przydatna - po pierwsze dowodzi ,że nazwiska to tylko - albo (tu zmiękczę kategoryczność sądu) także - sprawa nabyta (od miejscowości) a nie odwiecznie „rodowa". Tych co pasjonują się „tym jedynym najstarszym przodkiem” z herbarzy, w historycznych czasach (czyli papierowych dokumentów) zalecam refleksję – wysyp legitymowanych potomków przed Heroldią można by jedynie tłumaczyć, iż Ci przodkowie posiadali haremy. Dla jasności - daleki jestem od tego aby uważać, że wszystkie wywody przed Heroldia były fałszywe.
Po drugie - co może w tym przypadku bardziej istotne - jeśli było złamanie linii to w czasach przedhistorycznych. Zatem wiwat wierności wszystkich prababek moich Sieniutów i Mężyków (bo podejrzewam Perkowcy, jak i Jamiołkowscy też nie są jednego rodu) z całego najmniej pięćsetlecia !!.
Że dotąd nie znalazł się żaden krewny wśród licznie przetestowanych mieszkańców wysp brytyjskich, a tam testy genetyczne są kilkadziesiąt razy bardziej masowa niż w Polsce (co stanowiło dotąd dla mnie hipotezę iż żaden z najemników szkockich nie był założycielem L21 moich Sieniutów) było tylko poszlaką. Znalezienie odległego pokrewieństwa tu w Polsce stanowi dowód że założycielem naszej, wspólnej z Mężykiem haplogrupy r1b L21 był jakiś celtycki ostaniec jeszcze z okresu wędrówki ludów a nie szkocki zaciężnik, np. dragon od Radziwiłła.
Kończąc - jestem przeciwnikiem testów dla samych testów, które udowodnią jedynie wspólnego przodka w Afryce albo – nieco lepiej - przed tysiącami lat w jaskiniach ale dla potwierdzenia (czasem zaprzeczenia obiegowym mitom ) bywają w genealogii bezcenne i jedyne.
: śr 11 gru 2013, 00:14
autor: J1anka
W trakcie czytania wątku nasunęło mi się pytanie i ciekawa jestem bardzo odpowiedzi, przy czym od razu zastrzegam, że jeśłi chodzi o genetykę jestem zielona

a pytanie traktuję z przymrużeniem oka.
Małżeństwo ma wpsólnego udokumentowanego metrykanlnie przodka, który rodzi się w 1780 roku.
Mają trójkę dzieci, ale ojcem jednego z nich jest "listonosz", czy badania genetyczne wykażą wspólnego przodka męskiego z 1780 i czy w ten sposób kobieta będzie mogła wmówić mężowi, że jednak cała trojka dzieci jest jego?
Nie mówię tu o typowych badaniach na ojcostwo bo te pewnie by wykluczyły

Czy ich prawnuki dowiedzą się o niewierności prababki?
: śr 11 gru 2013, 00:52
autor: RoRo500
Anno - krótka odpowiedź na twoje pytanie: Tak. Zilustruję to na nieco wyidealizowanym przykładzie, żeby nie komplikować.
Trzej potomkowie przodka z 1780 byli chłopcami. Każdy z nich ma żyjącego obecnie męskiego potomka. Żyją również męscy potomkowie brata owego jegomościa z 1780 roku. Cała ta współczesna grupa poddaje się testowi genetycznemu. Męscy potomkowie jednego z trzech synów jegomościa mają genetyczną sygnaturę zgodną ze sobą ale odmienną od wszystkich pozostałych (potomków pozostałych dwóch synów i brata). Prababka zdemaskowana, a i jest szansa na wyśledzenie listonosza (z jego specyficznej sygnatury genetycznej, która będzie zachowana u jego męskich potomków)
Pozdrawiam,
Roman
: śr 11 gru 2013, 06:49
autor: Ewafra
Ich prawnuki dowiedzą się o niewierności prababki Aniu tylko pod warunkiem, że mąż prababci i listonosz nie mają wspólnego przodka w XVII - XVIII stuleciu żyjącego bo jeśli mają, a jest to całkiem wysoce prawdopodobne to niestety, ale kicha.
My Polacy w większości mamy wspólnych przodków. Niestety, ale piosenka biesiadna "bo wszyscy Polacy to jedna rodzina" mówi prawdę. Oczywiście te pokrewieństwa są różnorodne, w liniach męskich i żeńskich, a czasem obu, w różnym czasie. I z całą pewnością jeśli przebadano by przynajmniej kilka milionów Polaków okazało by się, że bardzo wielu z nich choć noszą zupełnie inne nazwiska mają wspólnych przodków męskich. I niestety, ale tak by mogło być i z przywołanym przez Ciebie dziadkiem rogaczem i jego konkurentem listonoszem.
: śr 11 gru 2013, 07:12
autor: tomaszi
jamiolkowski_jerzy pisze:Odświeżam ten wątek powodowany następującym zdarzeniem, w jakiś sensie niekoniecznie wąsko rodzinnym ale o penym uniwersalnym przesłaniu. Stanowi bowiem przykład (przynajmniej wart przemyślenia) przydatności genetyki dla genealogii oraz zaprzeczenie, przeważającej w tym wątku opinii jakoby ta nieprzydatność testów genetycznych była wynikiem rui i poróbstwa naszych przodków i w efekcie nagminnego łamania linii .
Na familytreedna odkryłem iż testom genetycznym poddał się Perkowski o przydomku Mężyk ,
http://www.familytreedna.com/public/mas ... n=yresults
Po zrobieniu przez niego 25 markerów okazuje się że jesteśmy spokrewnieni, Za mało jeszcze informacji aby określić czas wspólnego przodka ale prawdopodobieństwo, że mogło to być w XV lub XVI wieku, zatem w czasach genealogicznie historycznych jest spore.
Mam nawet pewne poszlaki jak to mogło się stać bowiem moi Jamiołki (kolejne przydomki Świetliki, Wołpiki wreszcie od połowy XVI wieku aż dotąd Sieniuty) byli mocno powiązani z Perkami (wtedy Perkowskich jeszcze nie było) już w XVI wieku (min nagle istotna staje się Perkowaja wdowa z popisu z 1528 roku, a jak był Perka w Jamiołkach to pewnie w ramach „umacniania kontaktów” jakiś Jamiołka trafił do Perk, później było jeszcze kilka dokumentów będących świadectwem związków) ale aby intuicje przekuć w ew dowody trzeba będzie się brać ponownie za księgi sadowe , tym razem wertować Perki, których (które) nie przeglądałem, bo niby po co?
Genetyka zatem bywa dla genealogii przydatna - po pierwsze dowodzi ,że nazwiska to tylko - albo (tu zmiękczę kategoryczność sądu) także - sprawa nabyta (od miejscowości) a nie odwiecznie „rodowa". Tych co pasjonują się „tym jedynym najstarszym przodkiem” z herbarzy, w historycznych czasach (czyli papierowych dokumentów) zalecam refleksję – wysyp legitymowanych potomków przed Heroldią można by jedynie tłumaczyć, iż Ci przodkowie posiadali haremy. Dla jasności - daleki jestem od tego aby uważać, że wszystkie wywody przed Heroldia były fałszywe.
Po drugie - co może w tym przypadku bardziej istotne - jeśli było złamanie linii to w czasach przedhistorycznych. Zatem wiwat wierności wszystkich prababek moich Sieniutów i Mężyków (bo podejrzewam Perkowcy, jak i Jamiołkowscy też nie są jednego rodu) z całego najmniej pięćsetlecia !!.
Że dotąd nie znalazł się żaden krewny wśród licznie przetestowanych mieszkańców wysp brytyjskich, a tam testy genetyczne są kilkadziesiąt razy bardziej masowa niż w Polsce (co stanowiło dotąd dla mnie hipotezę iż żaden z najemników szkockich nie był założycielem L21 moich Sieniutów) było tylko poszlaką. Znalezienie odległego pokrewieństwa tu w Polsce stanowi dowód że założycielem naszej, wspólnej z Mężykiem haplogrupy r1b L21 był jakiś celtycki ostaniec jeszcze z okresu wędrówki ludów a nie szkocki zaciężnik, np. dragon od Radziwiłła.
Kończąc - jestem przeciwnikiem testów dla samych testów, które udowodnią jedynie wspólnego przodka w Afryce albo – nieco lepiej - przed tysiącami lat w jaskiniach ale dla potwierdzenia (czasem zaprzeczenia obiegowym mitom ) bywają w genealogii bezcenne i jedyne.
hmm...w takim razie, Twoim zdaniem, który z testów jest najbardziej pomocny i miarodajny na potrzeby genealogii rodzinnej? Ten temat jest dla mnie nowy - coraz częściej "kończą mi się źródła" a apetyt na wiedzę nadal jest
z ukłonami,
Tomasz M.Dąbrowski
: śr 11 gru 2013, 08:30
autor: RoRo500
EFAFRA pisze:"Ich prawnuki dowiedzą się o niewierności prababki Aniu tylko pod warunkiem, że mąż prababci i listonosz nie mają wspólnego przodka w XVII - XVIII stuleciu żyjącego bo jeśli mają, a jest to całkiem wysoce prawdopodobne to niestety, ale kicha."
Podobnie - jeśli listonosz okazałby się być bratem bliźniakiem męża prababci, uprowadzonym z kołyski i nieświadomym swego pochodzenia, to sytuacja też byłaby trudna do prześledzenia. Proszę podać jeszcze parę takich wydumanych argumentów, będzie weselej.
: śr 11 gru 2013, 08:38
autor: jamiolkowski_jerzy
Nie jestem Broń Boże żadnym specjalista od genetyki. Przeciwnie wdepnąłem w to przez przypadek kiedy próbowałem ustalic czy jacys wielopokoleniowi kuzyni żyja jeszcze wJamiołkach (moja linia wybyła stamtąd przed 200 laty). W wyniku rekontrukcji genealogicznej (szukać musiałem bowiem nie przodków ale potomków to dopiero jazda;w kladycznej kwerendzie wiadomo kogo sie szuka- przodkowie sa znani z wczęsniej znalezionych dokumentów , potomkowie to niewiadoma ) znalazłem. Dlla sprawdzenia przeprowadziliśmy testy, wyszła pełna zgodnośc pokrewieństwa
.I dałbym sobie z tym spokój gdyby nie genealogiczna choroba, która spowodował że genealogię przekopałem do końca ksiag czyli do poczatków XVI wieku . Spisałem wszystkich odnotowanych w ksiegach metrykalnych oklic Sokól Jamiołkowskich i sto likadziesiat ksiag sądowych. Wyszło mi że Jamiołkowscy sa różnych rodów. Powszechnie im przypisywana Doliwa to prawdopodobnie ściema pzed Heroldia . Aby to udowodnic (sam dla siebie bo nie będe kopał sie z koniem czyli powszechną świadomościa - niektórzy porobili sobie sygnety) zacząlem zabawe z testemi. Dla mnie wyrocznia w temacie genetyki jest Pan Łukasz Łapiński, ja nie mam zielonego pojęcia co te cyferki znaczą. Powszechnie przyjmuje sie że najlepsza jeswt firma z Teksasu.
Genetyka to jednak żadna cudowna broń . Bez porzadnej genealogii jest instrumenyem bezuzytecznym Testy są niestety drogie stąd przestrzegam przed bezrozumnym im poddawaniu sie .
Ja namawiam do testów jedynie tych o których mam pełna genealogiczną wiedzę, szukam bowiem potwierdzenia / zaprzeczenia genalogicznych hipotez czyli wiem że ich wywód sięga Popisu z 1528 (wywody sam zbudowałem z ksiag sadowych a nie herbarzy).
Aktualnie pracuje nad namówieniem Jamiołkowskiego z USA o którym wiem na pewnio że jest potomkiem Mikołaha Zagroby zJamiołk Piotrowiat który występujuje w spisie 1528. Przydomek świadczć się zdaje że mógł być herbu Zagroba.
Pokrewieństwo z Perkowskim Męzykiem jest jedynie wynikiem przypadku , pewnie bliskim prawdopodobieństwa szóstki w totolotka.
Niemniej gdyby badania genetyczne były tak powszechne jak badania grupy krwi to genealogia stalaby sie o wiele prostsza , niestety z wszytkimi wadami ludzkiej natury w tym kontakty z " listonoszem"
aleprzecież genealogia sama przez sie jest włażeniem z butami w intymnośc przodków.
Pozdrawiam
Jerzy J
PS. W swoim poprzednim wpisie błędnie podałem XVI wiek jako poczatek przydomka Sieniuta , winno byc XVII
: śr 11 gru 2013, 09:17
autor: tomaszi
...moi, co najmniej od początku XVII w siedzieli na Podlasiu (par.Dąbrowa Wielka) - mam przesłanki świadczące, że przyzwoita kwerenda w księgach sądowych (na którą niestety na razie brakuje czasu) pozwoliła by na "dociągniecie" tego wywodu do XV wieku czyli mniej więcej do początków osadnictwa na tym terenie...
Pytanie brzmi: czy istnieje projekt badawczy grupujący wyniki badań genetycznych rodzin z Podlasia?
Myślę, że bez takiego punktu odniesienia - cała ta genealogia genetyczna raczej nie ma większego sensu...

: śr 11 gru 2013, 09:21
autor: Ewafra
RoRo500 pisze:EFAFRA pisze:"Ich prawnuki dowiedzą się o niewierności prababki Aniu tylko pod warunkiem, że mąż prababci i listonosz nie mają wspólnego przodka w XVII - XVIII stuleciu żyjącego bo jeśli mają, a jest to całkiem wysoce prawdopodobne to niestety, ale kicha."
Podobnie - jeśli listonosz okazałby się być bratem bliźniakiem męża prababci, uprowadzonym z kołyski i nieświadomym swego pochodzenia, to sytuacja też byłaby trudna do prześledzenia. Proszę podać jeszcze parę takich wydumanych argumentów, będzie weselej.
Podobnie - jeśli listonosz okazałby się być bratem bliźniakiem męża prababci, uprowadzonym z kołyski i nieświadomym swego pochodzenia, to sytuacja też byłaby trudna do prześledzenia. Proszę podać jeszcze parę takich wydumanych argumentów, będzie weselej.[/quote]
O jakich argumentach mowa Panie Roro? Czy ja podejmuję jakąś dysputę z Panem lub kimkolwiek innym? Czym się Pan tak denerwuje?
Odpowiedziałam Ani na jej pytanie. Pytanie hipotetyczne, odpowiedź hipotetyczna. Żartem trochę było to chyba dla nas obu.
Przykro mi, że tak to Pana uraziło.
Proszę wyluzować. Ja nie podejmuję tu żadnego zamachu na święty kult Y-DNA. Mnie osobiście cała ta kwestia zupełnie nie obchodzi. Głównie i przede wszystkim z tej przyczyny, że Pan Bóg mi poskąpił chromosomów Y i jakbym nawet bardzo chciała i bardzo wierzyła to badać sobie nie mam co.

((((((
W połowie XVIII wieku zamieszkiwało ponoć Polskę ok 11 milionów ludzi. Cofając się do roku 1780 pokonujemy dystans 233 lat. Licząc średnio - statystycznie 25 lat na pokolenie mamy 9 minionych pokoleń czyli 512 osób. Tylu bezpośrednich przodków, żyjących ówcześnie ma każdy z nas. Zbierając 10 tysięcy współcześnie żyjących Polaków i przypisując każdemu 512 przodków otrzymujemy 5 120 000 osób czyli połowę mieszkańców XVIII - wiecznej Polski, a gdzie reszta z około 37 milionów? Wniosek wydumany z tego płynie, że duża część z nas ma przodków wspólnych. Czy zawsze idzie to w parze ze wspólnym nazwiskiem? Napisał wyżej Jerzy, że niekoniecznie bo badani przez niego Jamiołkowscy różnego są rodu choć Jamiołkowscy. I to szlachta, a co rzec o chłopach, u których nazwiska ustalały się znacznie dłużej?
Pozdrawiam Panie Roro. Życzę wielu sukcesów genealogicznych i przede wszystkim genetycznych i dużo, dużo pogody ducha. I mnóstwo serdeczności zasyłam. Całkowicie niewydumanych!
: śr 11 gru 2013, 10:25
autor: anowi1958
Ewo!
Ty naprawdę się"cholernie" nudzisz, wcinasz się do każdego postu z informacją nie na temat, może byś drugi raz umyła"gary". To czasem pomaga. Można też iść z psem na spacer. Nawet sąsiada, jak brak własnego.Pozdrawiam
Iwona
: śr 11 gru 2013, 10:42
autor: jamiolkowski_jerzy
Panie Tomaszu
Taki projekt istnieje
http://www.familytreedna.com/public/masoviannob
Nazwa jest nieco myląca obejmuje bowiem także (a nawet w większości ) podlasian.
Pani Ewo
Genetyka moze byc ciekawym instrumentem poznawczym także w genealogii chłopskiej. To prawda, że nazwiska tu ewoluowały nawet do połowy XIX wieku. Prez to uważam chłopską za zdecydowanie ciekawszą niż genealogia szlachty gdzie aby były ksiegi (przede wszystkim sądowe) i czas to przy samozaparciu (przez google nie wyskoczy) dotarcie do ich kresu jest relatywnie proste a nawet nudne.
Mam znajomych którzy wraz ze mna rozpracowuą parafię juchnowiecką. Jeden z nich spisał wszysrkich parafian od połowy XVII wieku do bodaj już poczatków XIX, czyli po czasy których nie ma na mikrofilmach Wspólnie próbujemy z tych co raz zmieniających sie imieniski utworzyć jednolite wywody. W zdecydowanej przewadze z powodzeniem.
Drugi znajomy wybrał kosztowne hobby. poszczególnym kilkunastu przedstawicielom takich rodów sfinansował testy genetyczne , przez to powstały niejako wzorce (czy prawdziwe czy też będące wynikiem działalności listomosza to w tym przypadku - na razie - kwestia mało istotna. Nie jest bowiemteraz besposrednim celem zbudowanie cudownego banku informacji dla poszuikiwaczy tylko swoich przodkow ( bez żadnego genealogicznego trudu a jedynie na podstawie testu). choć bywają przypadkowe znaleziska . Jeden z potomków od zawsze włościan odkrył że jest spokrewniony i to wcala nieodlegle ze szlachcicem z odległej o ok 30 km parafii. Nie mam upowaznienia aby podawac szczególy. ale zapewne nawet Pani sceptyczka Ewo odczułaby tak biskiei chyba wszystkim genealogom uczucie zwycięstwa z każdego nowego znaleziska.
Ale te testy okazały sie bardzo interesujące dla badań nad kierunkami migracji . Parafia Juchnowiec była zasiedlona od XVI wieku ludnością z wszystkich kierunków. Forum to noie miejsce na wyklady. podam tylko swój. Metrykalnie rozpracowałem swoja matczyna linie do połowy XVII wieku. Trop ginął na hipotezie że zostali tu przesiedleni z parafii dolistowskiej do Bronczan przez Lewickich którzy i tam mieli włości.
Test genetyczny moich Andrik Moglewskich bo takie nazwiska im zapisywano to N1C - haplogrupa bałtyjska, litewska Tak się składa że w poblizu Augustowa i Solistowa dosyć licznie reprezentowana w dotychczasowychwynikach testów. Ci prawda bezposredni przodek lokuje się nazbyt odlegle aby go ustalić ale sama przesłanka, potwierdzająca przypuszczenie że przyszli tu z Dolistwa nabiera dodatkowego blasku.
Pozdrawiam
Jerzy J