Strona 12 z 44

: wt 22 sty 2013, 10:36
autor: Christian_Orpel
"Patrini fuerunt nulli ex ratione debilitatis prolis, qua suscepto baptismate exspiravit domi" - co znaczy mniej więcej "Chrzestnych żadnych z powodu szaleństwa (ułomności) potomka, które przyjąwszy chrzest zgasło w Panu".

Inaczej trzeba to zrozumieć .

Nie było żadnych chrzestnych z powodu słabości potomka, które przyjąwszy chrzest zgasło w domu. :)

Pozdrawiam

Chrystian

: pt 25 sty 2013, 21:45
autor: RomanK
P. Chrystianie

Może ma Pan rację z tym tłumaczeniem "słaby, słabowity", aczkolwiek wyraz "debilitatis" kojarzy mi się ostrzej i brutalniej. Z drugiej strony wiele niemowląt było słabowitych i niestety, umierało wkrótce po porodzie i chrzcie, i mieli chrzestnych. Przyjąłem "ostracyzm" miejscowej ludności jako wyjaśnienie braku chrzestnych, aczkolwiek Pana wyjaśnienie też jest możliwe.

Spotkałem w tej samej wiejskiej parafii pod Krakowem, w parę lat potem, podobną sprawę. Aczkolwiek mam tu "wąty" formalne. W akcie chrztu ksiądz zapisał:
"Ego it supra baptisavi infantem nomine non imposito in partu difficili sine Sacris Ceremonialis masculum filium" co tłumaczę tak: "ja ten co wyżej ochrzciłem dziecko bezimienne ("imieniem nie nadanym") podczas trudnego porodu bez Świętej Ceremoni płci męskiej" (rok 1775)
Skądinąd i w tym przypadku nie było chrzestnych.

Spotykam taki zapis po raz pierwszy i mam wątpliwości, bo czy prawo kanoniczne dopuszcza brak imienia na chrzcie? (ksiądz wyraźnie osobiście ochrzcił dziecko!)

Roman KK

ps. -> Marcin Marynicz
znalazłem dwa chrzty z samym imieniem "Kanty"

: ndz 27 sty 2013, 12:02
autor: Słomińska_Dominika
To ja się pochwalę kwiatkiem z akt parafii Łęczeszyce
"Stawił się Woyciech Mirkowski, lat trzydzieści cztery liczący, niegdyś Parobek wiejski iuż nie żyjący"
Tak mam w dwóch wersjach ksiąg z parafii oraz z archiwum.

: pt 08 lut 2013, 08:06
autor: Kaczmarek_Aneta
Spotkałam w akcie chrztu moich przodków następujący zapis dotyczący ojca dziecka:

"podpisał się trzymaniem pióra, bo i on pisać nie umie

Pod aktem oczywiście żadnego podpisu, żadnych krzyżyków - jak dla mnie kuriozum ;)

Pozdrawiam
Aneta

: pt 08 lut 2013, 11:52
autor: Joanna_Lewicka
Ja też znalazłam podobny zapis: "po przeczytaniu onego stawającym, nieumiejący pisać trzymaniem pióra podpisali".
Kiedy byłam malutka i chciałam podpisać się pod jakimś rodzinnym listem, babcia trzymała moją rączkę z ołówkiem, prowadziła ją, a ja cieszyłam się, że podpisałam :)
Pod aktem jednak nic nie ma - czyli: potrzymał sobie przez chwilę pióro i na tym się skończyło?
Z tą umiejętnością pisania, a raczej jej brakiem, to często są dziwaczne sytuacje: mam nauczyciela, który podobno nie umie pisać, mam też sytuację, że człowiek, który wprawnym pismem podpisał się pod własnym ślubem, po kilku miesiacach nie umie podpisać się jako świadek. :lol:
Jak myślicie - czy to wynik czyjegoś niedbalstwa?
Pozdrawiam-
Joanna

: pt 08 lut 2013, 12:03
autor: Słomińska_Dominika
Albo akt szlachetnie urodzonego, ojciec "pisaty", matka "pisata", świadkami są jej "pisaci" bracia a podpisane wszystkie podpisy jednym charakterem pisma. Zdarzały Wam się takie ciekawostki, że kilkoro świadków tak samo się podpisywało?

: pt 08 lut 2013, 23:29
autor: elgra
http://www.archive.org/stream/rzadysejm ... g_djvu.txt
Rzady sejmikowe w Polsce, 1572-1795: na tle stosunkow wojewodztw kujawskich

Jak przeglądamy te szeregi nazwisk ślachty pod-
pisanej na akcie konfederacyi z 1764 roku, to co chwila zatrzymujemy
się ze zdziwieniem przy tem lub owem nazwisku, które nas, tak oswo-
jonych, tak obeznanych szczegółowo z nazwiskami nawet drobnej ślach-
ty kujawskiej, uderza odrazu swem niezwykłem brzmieniem, rzadziej
spotykanym w tych niezliczonych księgach i aktach sądowych. Bywa-
ją to zwykle nazwiska ślachty zależnej, służącój po dworach u zamoż-
niejszych ziemian, ślachty zkądinąd przybyłej, nieosiadłej na miejscu,
ślachty gołoty. To z tych szeregów zapewnie zebrało się aż 50-ciu na
akcie konfederacyi z 1764 roku, którzy jako niepiśmienni podpisywali
się „ręką trzymaną" albo „piórem trzymanem", „ręką inną"
. A i ci
nawet, którzy do nazwiska swego dodawali mp., manu propria, ręką
własną, jakżeż i oni nieraz pracowicie, z jakim mozołem a koszlawo
i krzywo rzeźbili swe podpisy.

: sob 09 lut 2013, 09:12
autor: garpat
JoannaL pisze:Ja też znalazłam podobny zapis: "po przeczytaniu onego stawającym, nieumiejący pisać trzymaniem pióra podpisali".
Kiedy byłam malutka i chciałam podpisać się pod jakimś rodzinnym listem, babcia trzymała moją rączkę z ołówkiem, prowadziła ją, a ja cieszyłam się, że podpisałam :)
Pod aktem jednak nic nie ma - czyli: potrzymał sobie przez chwilę pióro i na tym się skończyło?
Z tą umiejętnością pisania, a raczej jej brakiem, to często są dziwaczne sytuacje: mam nauczyciela, który podobno nie umie pisać, mam też sytuację, że człowiek, który wprawnym pismem podpisał się pod własnym ślubem, po kilku miesiacach nie umie podpisać się jako świadek. :lol:
Jak myślicie - czy to wynik czyjegoś niedbalstwa?
Pozdrawiam-
Joanna[/b]
100% ksiedza niedbalstwo!
To zalezalo jaki byl ksiadz proboszcz, jesli systematyczny i nie odkladal na pozniej spisania aktow, to jest oczywiste. Gdy byl urzednikiem Stanu Cywilnego i rzad carski sprawdzal, to i pismo bylo staranne i podpisy.
Najwiekszy balagan w ksiegach parafialnych istnial po odzyskaniu niepodleglosci. Nawet interwencje u biskupow niewiele pomagaly.
z powazaniem, Pat

: sob 09 lut 2013, 10:37
autor: bielecki
RomanK pisze:P. Chrystianie

Może ma Pan rację z tym tłumaczeniem "słaby, słabowity", aczkolwiek wyraz "debilitatis" kojarzy mi się ostrzej i brutalniej. Z drugiej strony wiele niemowląt było słabowitych i niestety, umierało wkrótce po porodzie i chrzcie, i mieli chrzestnych. Przyjąłem "ostracyzm" miejscowej ludności jako wyjaśnienie braku chrzestnych, aczkolwiek Pana wyjaśnienie też jest możliwe.
Debilitas z całą pewnością oznacza ułomność czy słabowitość dziecka niezdolnego do życia. Zresztą jest to bliskie etymologii tego słowa (przeciwieństwo "habilitas" czyli zdolności). Sens współczesny słowa "debil" i pokrewnych jest wtórny.

Do transkrypcji Chrystiana dodałbym poprawkę, że ostatnie słowo "domi" oznacza "w domu" - czyli dziecko bardzo szybko zmarło w domu, zdążono je ochrzcić (akuszerka), ale nie było czasu na "zorganizowanie" chrzestych. Tak mniej więcej ta sytuacja da się odtworzyć z przedstawionego zapisu.

Pozdrawiam,
Łukasz

: sob 09 lut 2013, 12:29
autor: Słomińska_Dominika
No dobrze, a co z aktami, gdy dziecko po iluś tam latach sądownie prostuje metrykę ze zmianą płci i imienia? To jest obojnactwo czy zgłaszający nie wiedzieli kogo podają?

: sob 09 lut 2013, 15:12
autor: genealog1981
Witam Wszystkich,

Ja mam rowniez taki dylemat z (2x) pradziadkiem.

Stanislaw Korzeniewski, umarl w Warszawie w 1893 roku w parafii sw. Andrzeja.
Jego koscielny akt zgonu twierdzi ze on w chwili smierci byl zonaty z Marcjanna z Piernikowskich.
A ksiega meldunkowa z 1890 roku z posesji w ktorej zamieszkal we Wloclawku (on tam cale zycie mieszkal we Wloclawku)
twierdzi ze on byl wdowcem po Marcjannie z Piernikowskich, wiec ktore zrodlo mowi prawde.
Wedlug opowiesci rodzinnych Marcjanna zmarla w latach 1889-1890 w Warszawie tylko ze ja nie znalazlem jej aktu zgonu w Warszawie.
We Wloclawku tez nie zmarla bo tam przeszukano dla mnie akta zgonow.

Pozdrawiam,

Sandro

: sob 09 lut 2013, 17:03
autor: Słomińska_Dominika
No to mój prapradziadek miał wg akt kościelnych dwie żony, Zofię i Józefę Baćmagę. Co drugi akt jest Zofia a co drugi Józefa w aktach narodzin dzieci. Muszę w wolniejszej chwili przekopać akta, może znajdę jej metrykę urodzenia i ogarnę kto zacz bo na ślubie jest Józia :D

: sob 09 lut 2013, 19:20
autor: genealog1981
Przydalo by sie najpierw znalesc akt malzenstwa PRapradziadka z obu zonami.

: sob 09 lut 2013, 19:21
autor: Słomińska_Dominika
Żona była jedna wg moich ustaleń. Ksiądz wpisywał sobie różne imiona chociaż nazwiska jakoś nie przekręcał

: sob 09 lut 2013, 19:41
autor: Marynicz_Marcin
Może urodzona jako Józefa Zofia? :)