Marcin pisze:[…] Poszukuję programu, w którym:
- wyświetlane są zdjęcia wybranych przodków - np. mam fotografie wszystkich pradziadków, lecz prapradziadków już nie i nie chcę, aby było tam puste miejsce na zdjęcie […]
Marcinie,
ja również bardzo nie lubię, „pustych” profili w moim drzewie genealogicznym.
(Wstępnie tworzę drzewa genealogiczne w programie genealogicznym – nie ma jeszcze takiego programu, który by mi w pełni odpowiadał – a następnie łączę je, i niestety, poprawiam to wszystko przy pomocy programu graficznego.)
Nawiązując do Twojego pytania.
Gdy nie widzę sposobu na uzyskanie fotografii, staram się uzupełnić profile na różne sposoby.
Zamieszczam, na przykład, fragment zapisu z księgi urodzonych, z imieniem; własnoręczny podpis z jakiegoś dokumentu; zdjęcie pomnika nagrobnego lub zamieszczonej tam tablicy; czy fotografię lub grafikę z charakterystycznym obiektem dla miejscowości.
Zobacz sam jak to robię w praktyce – podobno jeden obraz mówi więcej niż tysiąc słów:
Przykłady zastąpienia w profilach, w drzewie genealogicznym, fotografii osób (lub danych osobowych).
Łączę pozdrowienia –
Lidia
P.S.
Skąd ten słonecznik w profilu protoplasty?
Dawno temu, na Forum „GenPol”, Waldemar Fronczak obszernie wyjaśnił mi możliwą etymologię nazwiska
Nawrocki: „[...] człowiek nawrócony na wiarę [...], ten, który okradł swego ojca [...],
nawrotem nazywano niegdyś heliotrop, słonecznik! Wspomina o tym w swoim
Podręcznym słowniku dawnej polszczyzny, Stefan Reczek (s. 236), a użył tego określenia Jan Kochanowski w swoich fraszkach”.
Kiedy gotowa byłam już pogodzić się z tezą o tym, „który okradł swego ojca”, a następnie o nawróconym innowiercy (no cóż, przodków się nie wybiera, przodków się ma), wtedy wyobraźnią moją zawładnął niepodzielnie ten helioTROP

.
Zatem podążyłam tym tropem – a poprowadziły mnie „skrzydlate słowa”.
„Kwiatom słonecznika (łac.
Flos Helianthi)] przypisuje się zdolność obniżania podwyższonej ciepłoty ciała, chociaż zarówno związek czynny jak i sposób działania przeciwgorączkowego nie są znane. Zaobserwowano działanie synergiczne między wyciągiem z surowca a związkami salicylowymi” [cytuję za: A. Ożarowski, J. Łańcucki, K. Gąsiorowska,
Leki roślinne, Herbapol, Warszawa 1978, s. 103].
O mocy ziół, w którą wierzył, tak pisał Marcin z Urzędowa (ok. 1500-1573), [cytuję za: Andrzej Skarżyński,
Magia ziół, Wyd. „ALFA”, Warszawa 1991, s. 18-19]: „Ziółka […] żadna rzecz na świecie nie jest, któraby przez zioła nie mogła bydź sprawiona i uczyniona. Jako to często doświadczamy, że mocą ziół ludzie znędzeni a strapieni boleściami ciężkimi, ku napożądliwszemu szczęściu zdrowia przychodzą, ślepi wzrok, głuchy słuch, chromi moc i siłę do chodzenia biorą,
umarli na koniec ożywiają [podkreślenie moje].”.
Lidia