Witajcie,
Wątków dotyczących tego szpitala jest więcej, ale wszystkie dotyczą tego samego. Dostępu do informacji o chorych tam kiedyś przebywających. Pozostając przy podanym zakresie czasowym autora wątku - nie mam dobrego przekazu.
Tak się złożyło, że pracowałem w tym szpitalu w latach siedemdziesiątych i sporo udało mi się wtedy ustalić.
Przede wszystkim szpital został kilka razy zbombardowany we wrześniu '39. Najcięższe miało miejsce 24 września. Przestał istnieć budynek główny, administracji (Teraz jest tam Kl. Ortopedii) oraz dwa pawilony wewnątrz terenu szpitala. Widać to na mapie historycznej Urzędu Miasta Wa-wy. W czasie powstania ocalały pozostałe budynki kliniczne wraz ze swoimi archiwaliami. Sprzęt medyczny podobno "ruskie zabrały" po wojnie.
W jednej z klinik zabiegowych, której nazwy, ani nazwiska szefa z litości nie wymienię, na strychu było archiwum kliniki wraz z historiami chorych od założenia kliniki w latach dwudziestych.
Z ciekawości odszukałem kilkadziesiąt historii z września '39. Pozbawione emocji, opisy lekarskie odniesionych ran o podanej godzinie i miejscu - u przyjmowanych chorych robiły na mnie mocne wrażenie. Pomyślałem sobie, że może kiedyś sięgnę po nie, aby utrwalić w jakiś sposób tamte wydarzenia.
W 1975 była wielka przeprowadzka niektórych klinik na Banacha.
W budynku innej kliniki znalazłem już na korytarzu przygotowane do spalenia w pobliskiej kotłowni szpitalnej historie przedwojenne z podpisami ówczesnego ordynatora prof. Tadeusza Sokołowskiego. Zetknąłem się z nim w innym mieście w latach sześćdziesiątych, gdzie odbywałem studia. Część tych papierów, dzięki pomocy kierowcy Melexa, którym przewożeni są chorzy zabezpieczyłem w swojej szafce.
W 1980, kiedy w całym kraju pytano "kto ostatni zgasi światło?", wyjechałem za granicę.
Kilka lat później odwiedziłem szpital i wpadłem w depresję.
Chciałem zajrzeć do klinicznego archiwum wspomnianego wyżej, ewentualnie porobić kopie wybranych historii i idę zameldować się do szefa kliniki, którego dobrze znałem, aby formalnie poprosić o zgodę na wejście do tego zbioru. Spotkaliśmy się kilkakrotnie za granicą, gościłem go u siebie, za każdym razem wspominając wartość tego niezwykłego zbioru dla historii medycyny, ale także dla historii Warszawy.
Oto, dowiaduję się, że "już wszystko zamiecione", bo kierownik kliniki wystosował pismo do dyrekcji o "przygotowanie powierzchni magazynowej dla bieżącego archiwizowania dokumentów".
Dalej można się już tylko domyślać, że kilku facetów dwoma Melexami przewiozło tonę bezcennych dla Warszawy dokumentów do szpitalnej kotłowni.
Do mojej szafki ktoś się włamał i śladu po zdeponowanych historiach nie znalazłem.
W jakimś zakamarku znalazłem oryginalną przedwojenną łyżkę z kompletu, który otrzymywał każdy chory przy przyjęciu. Zdjęcie poniżej.
Pomogłem WUM-owi pozyskać akt erekcyjny pod budowę Akademii Stomatologicznej, który uroczyście włożono do ziemi 4 lipca 1939 roku. Gmach nie powstał, bo wybuchła wojna, a po wojnie wybudowano w tym miejscu Hotel "Mariott". Historia ciekawa, wręcz sensacyjna, ale o tym może jeszcze kiedyś?
