Mam wrażenie, że niektórzy chyba zupełnie zapomnieli po co to wszystko robimy. Przecież poszło tu o zupełną błahostkę zamienienia liczb na procenty. Może wszyscy postawmy sobie samym pytanie po co indeksuje. Ja nie mam problemu żeby na nie odpowiedzieć - po pierwsze mam w tym interes a po drugie to lubię. A ten interes to szukanie przodków.
Longinie, zarzucasz nie dokańczanie całego materiału z parafii, czego ja zupełnie nie rozumiem. Przecież jeśli nie interesują mnie metryki młodsze niż 1850 to po co mam je indeksować, zindeksuje tylko materiał np. od 1808 do 1850 i biorę kolejne roczniki z parafii która mnie interesuje. Możesz tego nie rozumieć, ale takie mam podejście. Indeksacja pomaga mi znajdować przodków lub uzupełniać o nich informacje a przy okazji pomagać innym.
Każdy ma swoje podejście do tego tematu, jedni robią dla siebie, drudzy odwdzięczają się za zindeksowanie swoich parafii indeksując inne, a jeszcze inni robią to, bo po prostu lubią. Te cele oczywiście mogą się łaczyć ze sobą jak i z rywalizacją o liczby. Ja na chwilę obecną widzę dla siebie interes w indeksowania nie przeliczalny na liczby, ale w innych dziedzinach liczby są dla mnie bardzo ważne, są nawet podstawą działania. To normalne dla nas, że lubimy rywalizować, stawiać sobie jakieś cele, które można bardzo prosto określić liczbami. Od dawno już wiadomo, że to tak działa i z tego punktu widzenia zniesienia wartości liczbowych jest błędem, ale to co się zaczyna wyprawiać w tym temacie to jakiś absurd. Najlepiej po obrażajmy się na siebie jak małe dzieci o taką pierdółkę.
Doszliśmy do tego że siekierke zamieniliśmy na kijek. Indeksy przecież nadal będą znikać, kwestia jedynie, że nie widać tego liczbowo, z czym zgodzę się, bo jest dosyć logicznę, że tak nie boli. Tylko że de facto to rozwiązanie nie zapobiega ich znikaniu.
keret pisze:
W czym przeszkadza funkcjonowanie dwóch a może nawet trzech DROGOWSKAZÓW w genetece do jednego dokumentu ?
przykład :
1. akt chrztu Jana Kowalskiego akt 5 z roku 1800 indeks z raptularza np. przechowywany w AD Kielce
2. akt chrztu Jana Kowalskiego akt 5 z roku 1800 indeks z dokumentu opisowego (indeks rozbudowany) np. przechowywany w AP Kielce
3. akt chrztu Jana Kowalskiego akt 5 z roku 1800 indek ze spisu ludnosci przechowywany w AP Kraków
Każdy z tych trzech dokumentów opisuje jedno zdarzenie który zostawisz ? a który wyrzucisz ?
Na jakiej postawie stwierdzisz że indeksy (potocznie mówiąc zrobione na podstawie sumariuszy) są gorsze od tych rozbudowanych ?
Są gorsze bo zawierają mniej informacji ? a może są lepsze bo zawierają mniej błędów w nazwiskach bo ten który je opracował bardziej się przyłożył a Ty je podmieniasz ?.
Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego że indeksy rozbudowane są lepsze od wyszukiwarkę ale i tak efekt koncowy jest ten sam jak przy indeksach (potocznie mówiąc zrobionych na podstawie sumariuszy) poszukiwacz dostaje DROGOWSKAS gdzie ma szukać źródłowego dokumentu bądź jego kopii w kórym znajdzie wszystkie interesujące go informacje bez względu czy skorzysta z indeksu rozbudowanego czy prostego.
Maciej Terek
Świetnie opisanie problemu przez Maćka. A co z indeksami z różnych źródeł? Przecież wiemy, że sporadycznie to prawda, ale jednak występują mniejsze lub większe różnice np. między oryginałem a duplikatem. Oczywiście, fajnie, że ktoś nadsyła rozbudowane indeksy i ja jako osoba, której indeksy będą podmieniane nie mam nic przeciwko, nawet lepiej, bo jak wyżej pisałem więcej dla mnie korzyści, ale sytuacje jak wyżej opisane przez Maćka są problemem. Nie wiem jak wygląda w praktyce, bo jeśli indeks Elizy ma być podmieniany, bo ktoś uzupełnił o daty, to podejrzewam, że jest w nim parę % więcej błędów niż w indeksie Elizy. Osobiście nie mam nic przeciwko, żeby ktoś uzupełnił mój indeks, ale w przypadku kiedy robi to z tego samego źródła. Inaczej nie ma sensu, tak samo jak są różne wydania książek, tak są i różne materiały teoretycznie z tego samego źródła i są w nich różnice. To jest problem realny i nad tym się trzeba zastanowić, a to czy dodawać pkt. czy sumować indeksy to naprawdę nie jest już teraz najważniejsze. Oczywiście dochodzimy znowu do tego, że brakuje osób do pomocy Marcie i Sebastianowi stąd i biorą się problemy, pomyłki, przemęczenie i zniechęcenie, a czy ktoś oprócz Waldka zgłosił się pomocy? A może przegapiłem?
Pozdrawiam
Michał