Dzisiaj uaktualniłam wpis zawierający listę moich przodków wraz z jej graficznym przedstawieniem.
https://kasiaurbanskaparanoje.blogspot. ... ieciu.html
To już 15 lat minęło jak wprowadziłam do mojego wywodu pierwszych antenatów i krok po kroku, choć przyznaję - dosyć ślamazarnie, poznaję kolejne pokolenia moich pramatek i praojców.
Uaktualniony wpis jest jedynie suchym podsumowaniem dotychczasowych badań, ale pokazuje jak dużo jeszcze pozostało do odkrycia. Praca ta idzie mi bardzo wolno - także dlatego, że staram się nie tylko dopisywać kolejne pokolenia do drzewa, ale przede wszystkim jak najwięcej dowiadywać się o tych dopisywanych przodkach i krewnych.
Nie raz i nie dwa, na przestrzeni tych 15 lat, ogarniały mnie wątpliwości ... czy jest sens szukać, a nade wszystko czy ma sens opisywanie odnalezionych informacji na blogu.
Odnośnie do poszukiwań: kto raz zaczął, ten wie, że tutaj nie ma odwrotu. To jak nałóg, który nie pozwala się uwolnić od natrętnych myśli o dalszych kwerendach.
Natomiast spisywanie historii na blogu to zupełnie inna sprawa. Zabiera mi to znacznie więcej czasu niźli samo szukanie informacji. Ale za to co daje w zamian! Dla mnie, przede wszystkim jest to porządkowanie tych odnalezionych informacji. Przystępując do pisania kolejnego posta na blogu zanurzam się w świat minionych lat. Na kanwie odnalezionych danych - suchych faktów zaczerpniętych z odnalezionych dokumentów, układam historie i odtwarzam ... odtwarzam? ... ledwie próbuję! odtwarzać koleje życia moich przodków i krewnych. Staram się wskrzeszać pamięć o minionych latach i przywracać rodzinną świadomość skąd się wzięliśmy i dzięki komu. Zagłębiam się w historyczne opisy różnych regionów naszego kraju, poznając dawne wydarzenia i nakładając na nie dzieje osób, o których wcześniej nie miałam pojęcia, że w ogóle istnieli ... że starali się żyć, a ich decyzje i wybory sprawiły, że teraz oto ja mogę to wszystko opisać i przekazać moim krewnym - ku potomności kolejnych pokoleń.
Jak pięknie napisała Oriana Fallaci: "... Wszyscy ci dziadkowie, babcie, pradziadkowie, prababcie, prapradziadkowie, praprababcie, praszczury i praszczurzyce, krótko mówiąc - wszyscy ci moi rodzice stali się moimi dziećmi. Ponieważ tym razem to ja ich urodziłam, dałam, a raczej przywróciłam im życie, które wcześniej od nich dostałam ..."
A więc ...
warto, czy nie warto? Oto jest pytanie!