Strona 16 z 23

: wt 09 maja 2017, 23:07
autor: Sroczyński_Włodzimierz
oj różnie to chyba było, bo:
a. "na roboty" bywali chętni ochotnicy/przewidujący, że łatwiej "tam niż tu" przeżyć
b. na roboty również były łapanki (większość okresu okupacji to właśnie z łapanek) - tylko w tym celu urządzane.
trochę trudno czytać "akcja deportacyjna niezwiązaną z działaniami represynymi"
deportacje to sensu stricto represje!
jak i praca niewolnicza

: śr 10 maja 2017, 00:48
autor: TJerzy
Pewnie wielu osobom będzie trudno uwierzyć,że mogli być ochotnicy, ale to co napisał Włodzimierz jest prawdą.
Znałem taką osobę i dopiero teraz zrozumiałem, że wcale nie musiała to być sympatia lecz chęć przeżycia.

Jurek.

: śr 10 maja 2017, 01:02
autor: Sroczyński_Włodzimierz
To dotyczyło raczej lat 1939-1940, no może kawałka 1941. Dość liczna (nie tylko relatywnie) grupa ludności żydowskiej przeżyła w ten sposób - także z ziem włączonych do Rzeszy, nie tylko z GG.
I z danych i ze wspomnień, więc chyba wiarygodne
Podobnie..KL 39-40-41 to nie przede wszystkim obozy zagłady, a element niewolnictwa. To naprawdę nie tylko ślepa nienawiść, ale zimno skalkulowany system obdarcia do kości, wykorzystania "do cna" zasobu. Jak i Gułag. Wyssać co można z milionów. I często z korzyścią nie dla "rzeszy" czy "państwa chłopów i robotników" a do prywatnych kieszeni - w tym i tych do dziś istniejących. Bez żadnych bojkotów konsumenckich czy nawet śladów skrępowania.

a wracając (lekko) do tematu: czasem nie tylko przewidując, że to metoda na uniknięcie śmierci, a dla większych szans jakotakiego życia
i mocniej:
robotnicy do bauera ze wsi bywali dostarczani na mocy zapotrzebowań (jak branka) - tyle i tyle osób, w takim i takim wieku, płci, stan zdrowia - pod karą śmierci lub więzienia/KL miał wójt dostarczyć
a jak nie - to na terenie rzeszy też funkcjonowało prawo wojenne zbliżone do sowieckich metod (tj specjalne tajne "sądy", skierowane na swoje społeczeństwo, ogólne sformułowania typu "działania przeciwko wysiłkowi wojennemu" i jakieś odpowiedniki "szeptanki"
podłe czasy:( "pójście do lasu" to nie jakieś z motyką na słońce, czasem wydaje się, że naturalna reakcja
siem rozpisałem

: śr 10 maja 2017, 12:49
autor: Sofeicz
Sroczyński_Włodzimierz pisze: trochę trudno czytać "akcja deportacyjna niezwiązaną z działaniami represynymi"
deportacje to sensu stricto represje!
jak i praca niewolnicza
Pełna zgoda. Ja tylko wprowadziłem rozróżnienie pomiędzy działaniami stricte administracyjnymi a karnymi lub odwetowymi.

Piszesz o łapankach 'na roboty'.
Taką historię miał znajomy mojego ojca, który będąc 12 latkiem został zgarnięty z ulicy i trafił do Wrocławia (ówczesnego Breslau) na, jak sam to nazwał, 'targ niewolników'.
Był tam rodzaj ringu, na którym prezentowano 'towar' a bauerzy wybierali sobie pracowników.
Trafił do gospodarzy, którzy byli dla niego bardzo dobrzy.
Ich własny jedyny syn walczył na froncie wschodnim i wrócił na przepustkę. Ale był tak rozbity psychicznie, że odmówił powrotu na front. Został za to rozstrzelany jako dezerter.
Spowodowało to straszną rozpacz rodziców. Po tej stracie zaczęli traktować naszego bohatera niemalże jak syna.
Kiedy przyszedł koniec wojny chłopak wrócił do Polski i był bardzo rozdarty, bo zdążył się zżyć z tą niemiecką rodziną.
Tak też dziwnie i dramatycznie toczyły się historie niektórych ludzi.

TS

: śr 10 maja 2017, 16:58
autor: jamiolkowski_jerzy
Nie było jednoznacznych procedur, różne tez były losy
Z własnej rodziny mam następujące przypadki trafienia na roboty.
Wujek zgłosil się na nie z własnej woli w obozie jenieckim Łambinowice (gdzie trafił z Wybrzeża, był marynarzem zatopionego ORP Wicher) . U bauera poznał swoja przyszłą żonę Która trafiła tam z łapanki w Warszawie. Oboje po latach uważali bauera i jego rodzinę za ludzi przyzwoitych.
Na roboty do Niemiec z własnego wyboru zgłosił się mój teść. Okoliczności tej decyzji były tajemnicze , niestety teść od lat nie zyje i nie sposób tego wyjaśnić. To co pewne działał aktywnie w białostockim AK. Podobno zaczął się pod nim palić grunt pod nogami i aby uniknąć aresztowania sam sie zgłosił na roboty. Ale być może to tylko rodzinna legenda, tego nie sposób dociec, kiedy było kogo pytać mnie to nie interesowało.
Pozdrawiam

: śr 10 maja 2017, 17:15
autor: wróblewskistanisław
Moją , całą rodzinę wywieziono w 1943 r. Byli tam rodzice z dwoma maleńkimi córkami, dziadkowie ( po ok. 75 lat) , zięć z żoną ( moją ciotką). Wioska liczyła kilkanaście gospodarstw. Sołtys wytypował w sumie pięć rodzin. Ciekawe, że był chrzestnym jednej z tych dziewczynek. Wszystkich, również z innych wiosek, zawieziono furmankami do Wielunia. Tam czekali cały dzień na nago, bo odzież poddano dezynfekcji. Odbyła się , też pierwsza selekcja, dokąd, kto ma jechać. Jechali do Breslau w bydlęcych wagonach. Po drodze zakopywano w rowach umarłych. W Breslau dokonano drugiej selekcji. Moja cała rodzina pojechała do Francji, chociaż dziadkowie i szwagier z żoną do innego majątku. Francuzi nie mogli uwierzyć, że przyjechali tu z przymusu, wbrew swojej woli. Pobyt we Francji nie był bardzo zły, chociaż trudno było z wyżywieniem. Do Polski wrócili w 1947 r. Mogli zostać, lub pojechać dalej na zachód, ale wybrali powrót do swoich. Na wsi zastali gospodarstwa zajęte przez sąsiadów. Byli bardzo zdziwieni powrotem wysiedlonych, i nie kryli rozczarowania. Dodam, że cała wioska składała się z czystej krwi katolickich Polaków.

Re: Kogo Wywozili???

: śr 10 maja 2017, 20:24
autor: Gawroński_Zbigniew
wisnia02 pisze:Witam
Nurtuje mnie pytanie, kogo dotyczyła wywózka na roboty do Niemiec w czasie II wojny światowej.
Kto decydował kiedy zsyłano ludzi od razu do obozu a kogo na roboty, były jakieś kryteria chodzi mi o tych wysyłanych do pracy.
Mój dziadek lat 10 wraz z bratem oraz matką jechali do pracy na Gospodarce w Niemczech wrócili tuż po wojnie.
dzięki za odpowiedz
pozdrawiam

ps miało to miejsce w kujawsko-pomorskim jeśli ma to jakieś znaczenie.


Piotrków Kujawski.

Po tzw listopadówce w 39 roku, w czasie której zabito bestialsko kilka osób a skatowano kilkadziesiąt (jeśli nie o wiele więcej), ze wszystkich rodzin, skoligaconych powiązanych z ofiarami tej represji miejscowi Niemcy wytypowali według zapotrzebowania arbeitsamtu w Piotrkowie listę około 70 osób, młodzieży męskiej i żeńskiej w przedziale wieku 14+. W tej puli znalazł się mój ojciec i 27 znanych mi ze sporządzonej przez niego listy. Wszyscy on masse trafili via Berlin do kreisu Burg koło Hamburga i do gminy Buxtehude. Osoby deportowane na roboty w następnych latach trafiały również do tego samego powiatu i gminy. Jest to zdaje się ciekawy przyczynek do sprawdzenia czy gdzie indziej było podobnie, tzn czy również deportacje odbywały się nie tyle chaotycznie ale gmina gminie.
Dla odmiany sąsiednie gminy: Wierzbinek, Sompolno.... reszta później....

Coś mi się zdaje że na "genealogii okiem" opublikowałem listę tych deportowanych w trakcie dyskusji z moim odnalezionym w sieci krewnym.

Re: Kogo Wywozili???

: śr 10 maja 2017, 21:53
autor: wisnia02
Czy gdzieś to odnotowywano są jakieś zapiski na ten temat? Ojciec dziadka od razu został wysłany do Obozu, rodzinę wysłali do Hamburga

: śr 10 maja 2017, 23:23
autor: Gawroński_Zbigniew
Ciąg dalszy, który miał nastąpić...

...Izbica Kujawska, Topólka i okolice skierowani do pracy niewolniczej u "bałorów" trafiali do sąsiednich gmin zasilając siłą roboczą gospodarstwa okolicznych Niemców i volksdeutschów pierwszej kategorii. W ten sposób np. moja mama trafiła jako dwunastolatka do pracy u volksdeutscha 1 kategorii we wsi oddalonej od domu rodzinnego o niecałe 10 kilometrów (z gminy Wierzbinek do gminy Piotrków). Wuj z gminy Izbica do tej samej gminy do innej wioski. Czy są to przykłady reprezentatywne? nie wiem. Moim zdaniem opartym na wspomnieniach kilkunastu osób deportowanych i służących miejscowo "u Nimca" - tak!

Pozdrawiam pięknie.

Przymusowa praca w Niemczech

: pt 02 cze 2017, 11:43
autor: kasiakozłowska
Witam. Dowiedziałam się że mój dziadek pracował w Niemczech w czasie okupacji. Jedyne co wiem to nazwa ówczesnej miejscowości Westfalia koło Oberhausen. Czy można dowiedzieć się czegoś więcej i gdzie się udać po takie informacje?? Dziękuję Kasia

Przymusowa praca w Niemczech

: pt 02 cze 2017, 12:14
autor: Piotr_Kom
kasiakozłowska pisze:Witam. Dowiedziałam się że mój dziadek pracował w Niemczech w czasie okupacji. Jedyne co wiem to nazwa ówczesnej miejscowości Westfalia koło Oberhausen. Czy można dowiedzieć się czegoś więcej i gdzie się udać po takie informacje?? Dziękuję Kasia
Proszę sprawdzić na stronie straty.pl

Przymusowa praca w Niemczech

: pt 02 cze 2017, 12:14
autor: gosia.6806

Przymusowa praca w Niemczech

: pt 02 cze 2017, 13:26
autor: Doniec_Henry
witam,

Oberhausen – miasto
Westfalia – land/województwo

adresy gdzie pisać z zapytaniem
http://www.stiftung-evz.de/start.html

http://www.zwangsarbeit-archiv.de/zwang ... index.html

: pt 02 cze 2017, 13:59
autor: Sroczyński_Włodzimierz
Dorzuciłbym jedno:
bardzo rzadko wykorzystywanym źródłem ( a dość często istniejącym!) są przechowywane w APach zespołu "Urząd Pracy/Arbeistamt", gdzie bywają pełne informacje o kierowanych do pracy do rzeszy (i nie tylko) osobach. Skąd, kiedy, na jakiej podstawie, ocena przydatności (zdrowie, znajomość języków, fach wyuczony), dokąd (miejscowość, typ "zakładu pracy")
najczęściej powiatowe
sprawdzajcie w SEZAMie/ZOSI/szwa czy przez przypadek we właściwym APie nie ma.."urząd pracy" i lata okupacji
nie wszystkie są udostępniane, np szczątki (ale jednak dość obfite) z warszawskiego nie mogą doczekać się "sponsora" bo ich konserwacja (jest opinia z CLK z AGADu) jest bardzo bardzo trudna
na żałosne zapomogi (niesłusznie propogandowo określone odszkodowaniami) coś poprzez Fundację P-N Pojednanie było, na udokumentowanie niewolniczej pracy - nie. I leży..w stanie takim, że ponoć naprawdę nie można zbadać
ot co

: pt 02 cze 2017, 14:07
autor: kasiakozłowska
Dziękuję serdecznie za odpowiedzi. Pozdrawiam Kasia