Dorzucę swoje kilka groszy jako ten co znalazł problematyczny dokument.
Data konwersji na katolicyzm to 1850 rok. Nazwisko nie jest otczestwem. Wymieniono ojca, trzech synów i córkę z imion żydowskich (Chajm Jankielowicz Orzeł - ojciec) oraz niedawno zrodzoną bez nadanego jeszcze imienia) oraz na jakie imiona zamieniono po konwersji.
W czasie konwersji nie działo się raczej nic niezwykłego w okolicy, co by miało wpływ na inną niż dobrowolną konwersję.
Czy na terenie ówczesnego zaboru rosyjskiego takie przechrzczenie uprawniało do jakichś specjalnych przywilejów? Dziwi mnie zmiana wiary na katolicyzm, podczas gdy bardziej "opłacalne" w tym regionie, jeśli chodzi o karierę było prawosławie. Dodatkowo dziwi opowieść Julii o bardzo mocnym zaangażowaniu przechrzczonej w dzieciństwie rodziny do tradycji katolickiej i stawianie wielkiego oporu podczas przymusowej konwersji na prawosławie z katolicyzmu w II połowie XIX wieku (podczas likwidacji parafii katolickich w regionie).
Dziwi mnie ten wątek, bo nie mogę dojść do żadnego wniosku - po co nastąpiła ta konwersja z judaizmu na katolicyzm. Tak po prostu nagłe poczucie potrzeby zmiany wiary i utrata dość silnie wspierającej się społeczności i nadal pomieszkiwanie w tym samym miejscu? Poza tym konwersja odbyła się na terenie parafii katolickiej, w której ta rodzina mieszkała od 50 lat, więc społeczność żydowska musiała co najmniej krzywo patrzeć później i mocno z nimi ograniczyć kontakt. Nie pasuje mi, że zostali w tym samym miejscu po konwersji. Tak jakby nie byli silnie związani z pozostałymi Żydami z okolicy (albo może to nadinterpretowuje).
Zastanawia mnie czy Żydzi mogli pracować jako służba dworska, zarządcy w majątkach itd. Bo takie potem funkcje i częste migracje w regionie rzeczeni konwertyci wykonywali. Gdyby nie częstość migracji obstawiałbym nawrócenie przez ówczesnego pracodawcę, chociaż może dla mnie to się wydaje krótki okres, a dla przodków Julii czas pracy w danych folwarkach (itp.) był inaczej odczuwany i zdążyli się przekonać do zmiany wiary.
Jednak dziwi takie mocne zaangażowanie w obronę katolickiej wiary kilkanaście lat później (konwersja była w 1850, likwidacje parafii od 1865 roku).
Dodatkowo ten brak genów aszkenazyjskich mnie mocno uderza, jak i to że aszkenazyjskie matche pojawiają się pojedynczo i w dalekim dystansie.
Zaznaczam, że matka nie brała udziału w konwersji. Dziwny jest fakt, że przy aktach ślubu dzieci raz jako Anna a raz jako Barbara, ale nigdy nie podano jej nazwiska rodowego (oczywiście mógł być to przypadek ze względu na małą liczbę tych aktów). Przypuszczałem, że nie podawano tego nazwiska ze względu na to, że w metryce katolickiej by było np. Józef i Anna z domu Ickowicz - byłoby to ewidentne wskazanie na wiarę żydowską, czego raczej nie praktykowano w zapisach katolickich.
Ważna uwaga! Matka żyła podczas aktu konwersji, bo a) jest wymieniana w późniejszych spisach, np. z roku 1858 b) jedna z córek w czasie konwersji dopiero co się urodziła i od razu dostała katolickie imię. Oczywiście nie odrzucam, że może pierwotna matka zmarła a potem ten analizowany przechrzta ożenił się z inną, jednak w aktach ślubów dzieci jest wyraźne wskazanie na Annę i Barbarę (przyszło mi do głowy, że jest to zmyślone imię "ukatolicznione", bo matka nadal była Żydówką, jednak w zbyt dużej liczbie dokumentów zostało podane, żeby tak było. Poza tym spisy katolickie wtedy by jej nie liczyły).
Wobec tego wygląda na to, że matka była katoliczką. W jaki sposób mógł być możliwy ślub żyda (wyznanie) i katoliczki, bez zdecydowania się na jedną wiarę. Skoro dzieci były chrzczone najpierw w kahale to matka nie mogła być katoliczką wtedy (chyba?). Bardzo mi zgrzyta ten wątek i mi wiele rzeczy nie pasuje.
Kolejna sprawa to kwestia nazwiska Oroł (Orzeł w innych dokumentach) - zupełnie nie pasuje do Żydów z powiatu z rewizyjnego spisu z 1816 roku. Było dużo odojcowskich nazwisk Mojszewicz, Ickowicz itd. oraz od nazw niedalekich miejscowości np. Kołpienicki, Słucki, Słonimski, Swojatycki, Mołczadzki itd. Chociaż było trochę nazwisk oryginalniejszych, niż te przytoczone, to brzmi mi ono jakby było zhebrajszczone.
Czy bardzo biednej katolickiej szlachcie opłacałaby się konwersja na judaizm w XVIII wieku, o ile istniałaby w ogóle taka możliwość?
Następna kwestia - poszukiwani to nie mieszkańcy miasta Stwołowicze ani okolicznych miast, tylko mieszkali na wsiach i majątkach. Oczywiście jak nawet przejrzy się rewizyjną skazkę podaną poniżej, to nie jest rzadkim przypadkiem zamieszkiwanie Żydów na wsiach, zaściankach itd. Pomyślałem jednak, że może to mieć jakieś znaczenie w przyszłej analizie.
Znalazłem w rewizyjnej skazce Żydów powiatu nowogródzkiego z 1816 roku poszukiwanych (jako jedynych Żydów w tej miejscowości) w majątku moich krewnych Haciskich - w Haciszczu w parafii Stwołowicze:
Jankiel Chajmowicz Oroł 35 lat, żona Rywa (czyli Rywka, Ryfka) 38 lat i syn Chajm Jaser? lat 3 - ci zapisani do kahału stwołowickiego nowogródzkiego powiatu pod nr 6
oraz mieszkający z nimi zięć Jankiela - Manuś Bensmanowicz? lat 20 i żona jego Piesa (a więc córka Jankiela) lat 17 - ci zapisani do nieświeskiego kahału słuckiego powiatu.
Wygląda mi to na Żydów z dziada pradziada, więc coś tych genów powinno zostać, jak nie po ojcu to po matce.
Na razie hipoteza z Karaimami jest dla mnie tą najbardziej prawdopodobną.
Trzeba przejrzeć całą skazkę powiatu nowogródzkiego z 1816 roku (nie jest duża a ja przejrzałem tylko małą część), żeby sprawdzić czy jakiś Oroł jeszcze występuje i jeśli tak to gdzie.
https://www.familysearch.org/ark:/61903 ... cat=767311
Strony od 713 do 867.
Pozdrawiam serdecznie
Oskar Brożek