Mowa o mormonach:
Sroczyński_Włodzimierz pisze:dostali zgodę swego czasu z AP na zmikrofilmowanie
co jest zmikrofilmowane w zespołach AP Radom (3 parafie)
i jakie roczniki w ogóle mają?
Sroczyński_Włodzimierz pisze:
cały zasób AP Radom (tam chyba 2 lata są zmikrofilmowane, reszta nie)
...
pradziad chyba prawdę mówi co do tego co jest tak z pamięci 1878-1909
Odnoszę wrażenie, że nie wiesz o czym mówisz,
co dobrze o tobie nie świadczy.
Pobieżne sprawdzenie w Familysearch ujawnia, że mają z tych trzech parafii 22 rolki filmów z lat 1808-1877 plus matrykuły. Spora część filmów to 1969 pozostałe 2002 do tego dochodzi współczesna digitalizacja.
Jak ci mormoni zrobili te roczniki skora AP ich nie ma?
Czyżby nie robili mikrofilmów w AP, a więc nie musieli mieć od nich zgody. Tylko w parafiach i w AD gdzie mieli zgodę kościoła.
Nie potrafisz mnie przekonać, że wiesz co mówisz, a chcesz do czegoś przekonać centralę w Utach.
Sroczyński_Włodzimierz pisze:
np o różnicy "indeksujący : autor utworu indeks ma prawa autorskie, nie jednostka która udostępnia materiał do indeksacji" a "indeksujący (osoba, która ma prawa autorskie!) prześle jednostkowe rekordy do kogoś, bez wpływu co dalej" a
"indeksujący ma pełnie praw, których część może przekazać wydawcy"
a różnice są kolosalne dla dalszych losów opracowań
Nie wiem czy to czyjeś wypowiedzi, warunki, propozycje i czyje.
Bo nie podałeś.
Zgadzam się, że to wielka różnica i od tego są negocjacje i umowy by ustalić najlepszą wersję dla każdej strony.
Sroczyński_Włodzimierz pisze:
Czyli wykazanie, że można i ew. pomoc
To jak rozumiem dotyczy współpracy z mormonami?
Nie masz wiedzy ale chcesz pomóc - szlachetne ale nieprzydatne.
Wykazywać nie masz czego, te drzwi zostały już otwarte bez twojej pomocy, nie ma potrzeby wyważać otwartych drzwi.
Jeśli ktoś chciałby praktycznej pomocy, to powinien się zgłosić do zarządu LTG, bo oni przeszli tą drogę, o której Ty nie masz pojęcia.
Są praktykami a Ty nawet nie jesteś nawet teoretykiem a co najwyżej filozofem w tym zakresie.
Przepraszam jeśli słowa ostre ale tak uważam.
Natomiast gdyby ktoś chciał pomocy w sprawie kontaktów i współpracy z AP, to jesteś właściwym adresem. W to nie wątpię.
Owszem w działce prawnej mógłbyś być pomocny.
Pod warunkiem, że będziesz znał technologię u mormonów, a ty jej nie chcesz znać i uwzględnić, tylko usiłujesz narzucić swoją.
Nie wiem jak byłoby w Utah ale mnie rozbawiłeś nieźle tym:
Sroczyński_Włodzimierz pisze:
format - negocjowalny, ale bazowy : metryki.genealodzy.pl
chcecie już zrobione -bierzcie!
Odwrócę role: zgłaszam się do Ciebie, jako nieznany Ci bliżej szef zespołu, który nie robił nigdy dla WZI ale coś tam robił. Wiem, że macie dużo zdjęć ale zawaleni robotą nie jesteście w stanie ich zaindeksować i umieścić w
www.metryki.pl Ja z kolei szukam tych zdjęć dla swojej bazy.
Oferuję swoją pomoc pod warunkiem, że format będzie zgodny z moim własnym - chcesz to bierz.
Powiedz mi czy moja praca będzie dla ciebie przydatna, bo ja tego nie widzę.
Na małą skalę jaką działa WZI może i tak, ale Familysearch nie będzie w stanie skorzystać z takiej pomocy jaką oferujesz.
Tam dziennie schodzi milion rekordów plus arbitraż. Tam nie ma miejsca na inny format. Kto niby byłby w stanie go zmienić na format stosowany w Familysearch? Proponujesz swój kajak właścicielowi tankowca i oczekujesz, że wykuje w burtach dziury na wiosła.
Ciągle myślisz, tak jak byś pracował z AP i dlatego nie wiesz, że to co oferujesz, nie spełnia wymagań mormonów. Ty dostałbyś to co chcesz, czyli zdjęcia i po negocjacjach prawa do publikacji indeksów i zdjęć, takie jakie chcesz, a im oferujesz coś, czego oni nie pragną. Bazę w innym formacie niż oczekują. Nie dziwię się, że na to nie idą.
I nie jest to ich zła wola, a wymóg technologiczny.
Od tego zacząłem dyskusję pamiętasz?
Nie chodzi o ich złe nastawienie mentalne.
Wszystkie warunki, które wymieniłeś idzie spełnić w negocjacjach
z mormonami, poza jednym, związanym z technologią jaką przyjęli.
Format zgodny z bazą Familysearch.
Zgodnie z twoimi oczekiwaniami, by było efektywnie,
po co robić coś, jeśli potem trzeba przerabiać.
Wiem, że nie zrozumiesz o czym mówię, dopóki nie zobaczysz
jak wygląda indeksacja dla Familysearch. Może ktoś, kto indeksuje, niekoniecznie Projekt Lublin, ale jakikolwiek projekt, mieszkający obok Ciebie pokazałby jak to wygląda.
Na instalację oprogramowania abyś sam się mógł przekonać (zamiast się domyślać) nawet nie mam zamiaru Cię namawiać. Jak byś miał chęć, to już dawno byś to zrobił. Nie chodzi mi o to byś indeksował ale abyś zobaczył jak to wygląda, inaczej ciągle będziesz mówił z poziomu swojego kajaka.
Sroczyński_Włodzimierz pisze:
Proponuję każdemu z zaintersowanych uzyskaniem podobnego efektu (kopie dokumentów i ich opracowania dostępne dla wszystich bez ograniczeń) wymianę doświadczeń.
Wymiana doświadczeń wskazana, czy spytałeś o doświadczenia zarząd LTG, oni są chętni do wymiany doświadczeń, na wiele twoich pytań i wątpliwości odpowiedzą. Jak będziesz słał pytania w przestrzeń zamiast do konkretnych ludzi, to nic się nie dowiesz.
Ja np. napiszę do Radka jeśli się tu nie odezwie, zamiast płakać,
że nikt mi nie udziela informacji.
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.