Kto zna szczegóły techniczne (u Mormonów)

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

dpawlak

Nieaktywny
Posty: 1422
Rejestracja: pn 24 sty 2011, 22:28

Post autor: dpawlak »

jacwes pisze:Witam.
Ja także zainstalowałem wszytko i nie mam w spisie ani projektu lubelskiego ani parafii Radomskich. Nie wiem dlaczego?
Pozdrawiam,
Jacek
Fajnie Jacku, że udało się już wszystko zainstalować ale jak w tym procesie przegapiłeś, że projekt jest prowadzony przez Lubelskie TG i na ich stronie startowej www.ltg.pl pisze, gdzie należy szukać pomocy i kogo męczyć w przypadku problemów. Jest tam kontakt do Piotra Reszki i na jego pocztę należy zgłaszać swój "user name" jakiego używa się się w programie indeksującym. Tylko ci, których Piotr dopisze, będą widzieć na liście projekt lubelski i mogli ściągać zdjęcia do indeksacji.
Jeśli już to zrobiłeś, tak jak kasiek, to musisz pamiętać, że lista która pokazuje się przy próbie ściągania zdjęć to: preffered projects (preferowane projekty) i należy zmienić na all projects (wszystkie projekty). Niestety w Polsce jest uruchomiony tylko jeden projekt o nazwie:
Polska - Księgi Metrykalne - Diecezja Lublin, 1902-1945.
Po zindeksowaniu 20 wieku, będą robione lata starsze, cała diecezja to sporo roboty, wystarczy roboty na lata. Przy okazji chodząc po liście można zobaczyć ile takich projektów indeksacji działa równocześnie na całym świecie.
Parafie radomskie są w trakcie digitalizacji, na wyszukiwarce familysearch.org można podejrzeć jedynie strukturę katalogów/parafii bez samych zdjęć, które dopiero będą indeksowane, o ile znajdzie się zespół chcący to robić we współpracy z mormonami.
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
Awatar użytkownika
bozenabalaw

Członek Honorowy
Tytan
Posty: 248
Rejestracja: śr 02 sty 2008, 13:56
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post autor: bozenabalaw »

kontakt@piotrreszka.pl To jest kontakt gdzie należy przesłać swój "User name" , wtedy zostaniecie dopisani do projektu. Pozdrawiam Bożena
dpawlak

Nieaktywny
Posty: 1422
Rejestracja: pn 24 sty 2011, 22:28

Post autor: dpawlak »

Sroczyński_Włodzimierz pisze: Rolki kopiować chcę! Jak najbardziej! Skoro jedyną przeszkodą jest brak zgody od dysponenta oryginałów, to tę przeszkodę można (jak myślę) usunąć.
Jedyną przeszkodą jaką widzę jest fakt, że zafiksowałeś się na jeden sposób działania: "dajcie rolki ja zrobię resztę".
Daje to dobre wyniki w AP bo wykonujesz robotę, za którą oni biorą ciężkie pieniądze z twoich podatków, nie kiwnąwszy palcem. Zaczynają się do tego przyzwyczajać i niedługo twoja postawa będzie wręcz wymuszana.
Zobacz jak to wygląda w przypadku WOŚP. Ministerstwo zdrowia nie kupuje sprzętu bo przecież "Owsiak kupi" to po co się starać, lepiej pieniądze przeznaczyć na wyższe pensje.
W AP Lublin jest odwrotnie, zaczęli digitalizować sami i nie słyszę aby ktoś chciał zrobić za nich tę robotę - bo to jest ich robota, za którą już zapłaciliśmy z naszych podatków - nam się należy jak psu micha.
Jak nie zrobią tego w AP to będę miał z PL, mnie interesuje akt metrykalny i jego treść, a nie kto go za darmo opublikuje.
Owszem współpraca z AP jest potrzebna, lepiej mieć dwa źródła a nie jedno, ale archiwiści powinni wiedzieć że są dla genealoga a nie odwrotnie.
To AP powinno chodzić do towarzystw genealogicznych mówiąc:
mamy sprzęt, fundusze, brakuje ludzi - wy macie ludzi, nie macie funduszy pomóżmy sobie. Skoro AP ni chodzi to pomocników nie ma siedzą nad projektem Lublin.
A Ty Włodku jak w reklamie: "a łyżka na to niemożliwe"
Możliwe Włodku, możliwe. :)
Sroczyński_Włodzimierz pisze: Co do kosztów: nie utożsamiaj "istnienie kosztów" z "X ich nie ponosi"
Nie utożsamiam. Projekt Lublin bazuje na tym, że już koszty zostały poniesione. Mogę to wykorzystać albo zlekceważyć i zrobić całą robotę od nowa ponosząc koszty po raz drugi. Nie wiem czy moje koszty będą mniejsze, niż te poniesione przez mormonów, może i tak, ale to nie jest porównanie typu 1$>1zł tylko 1$<1$+1zł robiąc coś od nowa, co już przecież było zrobione dokładam koszt dodatkowy.
Lepiej chyba skanować księgę raz niż dwa razy, nawet jeśli drugie skanowanie jest tańsze niż pierwsze, to jest ekonomicznie zbędne.

Moje pytanie o zakres roczniki z parafii z AP Radom ciągle wisi w powietrzu.
Odpowiedź na nie bardziej by mnie ucieszyła niż ta miejscami jałowa dyskusja.
Sroczyński_Włodzimierz pisze: Ale zakładam, że jest prawdziwa.
Nie teoretyzuj, tylko sprawdź. Setka wolontariuszy ma dostęp i je indeksuje, a Ty ciągle medytujesz, czy to możliwe :lol:
Sroczyński_Włodzimierz pisze: Ha ha..łaski nie robi AP..jakie to w 2011 oczywiste:))) A 2 lata temu bzdura i bajki" (to też nawiązanie do zupełnie innych wątków)
Jest oczywiste i samo się nie zrobiło. Umożliwiły to wasze działania w WZI, przyjazna postawa dyrektora NDAP oraz realna alternatywa w postaci digitalizacji zasobów przez mormonów. Nawet jak z AP się nie dogadacie możecie iść gdzie indziej, co ciekawe mogliście to robić już dawno.
Dla mnie to oczywiste nie od dziś.
Sroczyński_Włodzimierz pisze:teraz jest ogólne zdziwienie, że to nie działało przez dziesiątki lat
Ja się natomiast niezmiernie dziwię, że przez tyle lat nie próbowano obejść monopolu AP mając pod bokiem innego dysponenta archiwaliów - dlaczego ruszył tylko jeden taki projekt i to dopiero niedawno? Dlatego, że pan Włodek chce to robić tylko w jeden sposób, czy dlatego, że nie wie, że można robić to w inny sposób. Teraz już wie, ale widzę że kręci nosem i woli ten jeden sposób - i dobrze skoro jest w tym dobry, ale skazuje się tym samym na monopol AP.
Jest tu wątek o digitalizacji w AD Radom i ludzie biernie czekają, kiedy się skończy, a jakoś nikomu nie przyszło do głowy podjąć rozmowy z AD i mormonami by już rozpocząć indeksację.
Sroczyński_Włodzimierz pisze: Mormoni łaski nie robią..dostali zgodę swego czasu z AP

O ile wiem to mormoni dogadywali i dogadują się głównie z kościołem, nie z AP. Jako wstrętni kapitaliści dostali zgodę na jeżdżenie po PRL pod warunkiem zrobienia kopii swoich mikrofilmów dla AP, w końcu to była jedyna możliwość aby AP miało w ogóle mikrofilmy, bo PRL nie było stać na taką technologię. Ale widocznie coś źle wiem.
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
radicalman

Sympatyk
Posty: 365
Rejestracja: wt 09 paź 2007, 22:15
Lokalizacja: Legnica

Post autor: radicalman »

Chciałem zauważyć, że Familysearch prowadzi teraz digitalizację posiadanych zasobów - 2,5 miliona rolek mikrofilmów. Początkowo proces ten można było szacować na 100 lat. Po wprowadzeniu odpowiednich algorytmów np. automatycznego dobierania ekspozycji i sprawdzania kompletności skanów - obecnie szacuje się ten proces na 10 lat. Familisearch ma naprawdę co robić...

Czy jeżeli np WZI (czy ktokolwiek inny) otrzymałoby materiały archiwalne - to czy zamierzałoby wykonane indeksy umieścić w wyszukiwarce Familysearch? Bo przecież o to chodzi, żeby dostęp do danych był dal jak najszerszego kręgu odbiorców - również dla potomków Polskich emigrantów, którzy żyją w Brazylii czy Stanach.
Czy wykonując takie indeksy przyjęte byłyby standardy Familysearch? Innymi słowy dwóch indeksujących i arbiter. Być może jednoetapowy proces jest szybszy- ale pełen błędów. Jestem wdzięczny za Genetekę bo wiele danych tam znalazłem odnośnie moich przodków, ale znalazłem też błędną informację, że moja praprababicia nazywała się Borsuk a w rzeczywistości w akcie stoi Bazan. Żaden algorytm nie znajdzie tu żadnego podobieństwa. I można powiedzieć, że to jakiś niewielki procent indeksów jest błędnych. Super - dopóki nie dotyczny naszych przodków.
Czy taka instytucja współdziałająca z Familysearch jest w stanie zapewnić jakieś ramy czasowe na zakończenie projektu?

Mam nadzieje, że nie chodzi tylko o szybsze i łatwiejsze pozyskanie materiałów źródłowych.

Wszelkie pomysły projektów i współpracy można kierować do mnie a ja przekaże je osobom decyzyjnym. radoslaw.zan (na) gmail.com

Pozdrawiam,
Radosław Zań
dpawlak

Nieaktywny
Posty: 1422
Rejestracja: pn 24 sty 2011, 22:28

Post autor: dpawlak »

radicalman pisze:Chciałem zauważyć, że Familysearch prowadzi teraz digitalizację posiadanych zasobów - 2,5 miliona rolek mikrofilmów.
Ci którzy indeksują dla Familysearch wiedzą ile projektów jest w tej chwili robionych, ile rekordów spływa w ciągu roku do bazy danych więc są z tymi milionami już oswojeni.
Dodam, że AP lublin ma zamier wykonać 100 tysięcy skanów w tym roku, tyle w kwestii skali.
radicalman pisze:Familisearch ma naprawdę co robić...
Jak rozumiem podejmując współpracę z Familysearch powodujemy,
że digitalizacja zasobów, które zobowiązujemy się zindeksować będzie wykonana dużo wcześniej, a nie za 10 lat.
radicalman pisze: Bo przecież o to chodzi, żeby dostęp do danych był dal jak najszerszego kręgu odbiorców - również dla potomków Polskich emigrantów, którzy żyją w Brazylii czy Stanach.
No i to jest w końcu argument dla tych, co nie widzą dalej niż własny grajdołek.
radicalman pisze: Wszelkie pomysły projektów i współpracy można kierować do mnie a ja przekaże je osobom decyzyjnym. radoslaw.zan (na) gmail.com
No imamy kontakt do do kompetentnego człowieka po mormońskiej stronie.
Ja mam pytanie, czy poprzez Ciebie dałoby się uzyskać informację,
czy Familysearch kontaktuje się, rozmawia, a może współpracuje z AD w Siedlcach w sprawie digitalizacji? Parafii, których poszukuję, ani wy w tej chwili nie macie, ani AP, w parafiach nie idzie się dogadać a z AD ciężko.
Digitalizacja sprzyjałaby otwarciu tego zasobu. Czy AD jest otwarte na taką współpracę?
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
Awatar użytkownika
Łucja

Sympatyk
Posty: 1866
Rejestracja: sob 05 maja 2007, 21:06
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Łucja »

Różne metody i sposoby indeksacji są potrzebne, bo nie każdemu każda metoda odpowiada i nie do każdej się nadaje.
Ta "mormońska" indeksacja wydaje się najbardziej otwarta dla WSZYSTKICH - też ślepców i dyslektyków! Jest po prostu najłatwiejsza.
Pytanie po co "ślepcy i dyslektycy" mają w ogóle zajmować się indeksacją? A jak chcą to co robić?
Indeksacja metryk znakomicie rozwija intuicję genealogiczną, mam nadzieję, że żadnej Ameryki tutaj nie odkrywam, a kto nie wiedział to już się dowiedział (koordynacja pracy półkul mózgu, chyba w tym rzecz). Tak, że "ślepcom i dyslektykom" też się należy!

To było nie całkiem żartem, sposób pracy - 2 indeksuje i arbiter poprawia daje bardzo duże możliwości. Wielu takie coś może właśnie odpowiadać, a do innych indeksacji nie mają odwagi. Mormoni musieli sprawdzić ten patent, bo przysłali na początku tekst typu "żeby się nie denerwować" tylko słać odważnie na serwer co się zobaczyło i umieściło w indeksie.
Ślepiec czy dyslektyk może dokładniej sprawdzić paczkę przed wysłaniem, ale może w tym uczestniczyć, bo nie ma zobowiązania do zrobienia jakiejś porcji - tyle robisz ile chcesz i możesz. A każdy udział jest MILE WIDZIANY.


Łucja

Ps. Uczyłam się w czasach kiedy zdawało się maszynopisanie i nie mogłam zaliczyć tego przedmiotu bo nie mieściłam się w granicach bezbłędności wymaganej do zaliczenia przedmiotu, nie mieściłam się znacznie, w końcu dano mi spokój bo inne zaliczenia miałam dobre. Ślepcem też jestem, po miesiącu indeksowania odwiedziłam okulistę, wizyta miała przebieg genealogiczny (ciekawe nazwisko!) i usłyszalam, że trochę robić mogę bo wzrok jest po to żeby go używać, nawet jak się patrzy jednym okiem.
Ostatnio zmieniony śr 26 sty 2011, 14:21 przez Łucja, łącznie zmieniany 2 razy.
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Darku: coraz lepiej się rozumiemy ale nie do końca:)
grunt, że warto rozmawiać!
np o różnicy "indeksujący : autor utworu indeks ma prawa autorskie, nie jednostka która udostępnia materiał do indeksacji" a "indeksujący (osoba, która ma prawa autorskie!) prześle jednostkowe rekordy do kogoś, bez wpływu co dalej" a
"indeksujący ma pełnie praw, których część może przekazać wydawcy"
a różnice są kolosalne dla dalszych losów opracowań

Ja się nie podejmuję robić i organizować wszystkiego! I nigdy tego nie deklarowałem. Nie tylko FS ma co robić:)
Mi wystarczy skromne usunięcie ponoć jedynej przeszkody w robieniu kopii cyfrowych z mikrofilmów przez FS:

dostarczeniu zgód z pewnego zakresu zasobu - wydanej przez dysponenta oryginałów.

Czyli wykazanie, że można i ew. pomoc

tak jak nie było moim zamiarem podjęcie się np zindeksowania wszystkich ASC z opublikowanych zasobów XIX w. z Warszawy:) mimo, ze kopie są
ucięcie argumentów "nie można, nie da się", wykazanie, że można, pokazanie jakim kosztem
czyli przetarcie szlaku -jak najbardziej
i to staram się od pewnego czasu z niejakim sukcesem robić, korzystając z wcześniejszych sukcesów innych organizacji. A także korzystając z ich błędów - tych które wydaje mi się, że mogę wyeliminować w zaproponowanych rozwiązaniach.
Czyli:
nie ja nie zrobię indeksację, ale pokaże, że można tak skontruować organizm (prawnie, organizacyjnie) aby indeksy były
dobrem trwałym (nie znikną jak ktoś z kimś się pokłóci),
powszechnie dostępnym (czyli bez ograniczeń prawnych w ich wykorzysatniu przez dowolną instytucję, osobę w dowolnym celu)
wytworzone w miarę efektywnie (nie zawsze tanio! ale jakość/koszty na poziomie zadowalającym)

i podobnie cyfrowe kopie dokumentów
- wytworzone raz, nie podlegały ograniczeniu w ich rozpowszechnianiu (to się udaje:)
- były wystarczające pod względem jakości (nad tym pracujemy) dla użytkownika-amatora
- były efektywnie rozpowszechniane
- powstawały w miarę efektywnie

Czyli:
efekt pracy ma być dla wszystkich, bez ograniczeń, z zachowaniem praw autorskich osób opracowujących, z jak najmniejszym obciążeniem podmiotów zaangażowanych

Każde z rozwiązań, które będzie spełniało podstawowe założenie:
z efektów prac może skorzystać każdy bez wyjątku (bez konieczności kupowania abonamentu, opłat, zapisywania się gdzieś) najchętniej na całym świecie ma moje pełne popracie
Nie uważam, że zjadłem wszystkie rozumy, nie teoretyzuję, pomysłu obudowuję w projkety i testuję w praktyce, zbierając opinie użytkowników
Absolutnie nie jestem przywiązany do "jedynie słusznej drogi". Namawiam, wręcz przymuszam autonomiczne zespoły, aby próbowały swoich dróg dojścia do tego samego celu, aby każdy z szefów grup miał inny sposób komunikacji z zespołem i użytkownikami, żeby potencjalny chętny nie był zmuszony na mój styl i moje towarzystwo.

Proponuję każdemu z zaintersowanych uzyskaniem podobnego efektu (kopie dokumentów i ich opracowania dostępne dla wszystich bez ograniczeń) wymianę doświadczeń.
Nie mam zamiaru monopolizować jakiejkolwiek instytucji, czy to AP, czy Tow. Gen. czy innych archiwów.
Mogę i staram się udostępniać wiedzę o procesach, sposobie przetworzenia zasobów, umowy które zadziałały etc
nie jest to może krwią pisane
ale potem i łzami owszem:)


Radku!
Wielką radością dla mnie byłoby, gdybym za jakiś niedługi czas przeczytał, ze ktoś natchniony tym wątkiem napisał do Ciebie i współpraca przy zachowaniu zasad "wyniki digitalizacji i opracowań dostępne dla wszystkich bez ograniczeń" jest w toku.
Jeśli będę mógł w czymś pomóc służę
indexwawaww@gmail.com
Nie chcę jednak stwarzać wrażenia, że wypieram innych z działania.
Więc
Ja tego nie zrobię.
Mogę w części wspomóc.
Do tego jest mi potrzebna odpowiedź na pytania, które zadałem na początku

Czy gdy dostarczę zgodę dysponenta oryginałów to dostanę kopie cyfrowe z mikrofilmów?
Jakiej jakości? Najchętniej z przykładami
Ile to będzie kosztowało? Ew. czy trzeba za to zapłacić i ile?
Ile to będzie trwało?

A odpowiadają c na Twoje pytanie
oczywiście TAK!
opracowane indeksy są dostępne dla kazdego do każdych celów, do każdej wyszukiwarki na świeci
ale bez monopolizacji, wyłączności etc
i tak będzie w przyszłości
format - negocjowalny, ale bazowy : metryki.genealodzy.pl
chcecie już zrobione -bierzcie!
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
dpawlak

Nieaktywny
Posty: 1422
Rejestracja: pn 24 sty 2011, 22:28

Post autor: dpawlak »

Mowa o mormonach:
Sroczyński_Włodzimierz pisze:dostali zgodę swego czasu z AP na zmikrofilmowanie
co jest zmikrofilmowane w zespołach AP Radom (3 parafie)
i jakie roczniki w ogóle mają?
Sroczyński_Włodzimierz pisze: cały zasób AP Radom (tam chyba 2 lata są zmikrofilmowane, reszta nie)
...
pradziad chyba prawdę mówi co do tego co jest tak z pamięci 1878-1909
Odnoszę wrażenie, że nie wiesz o czym mówisz,
co dobrze o tobie nie świadczy.
Pobieżne sprawdzenie w Familysearch ujawnia, że mają z tych trzech parafii 22 rolki filmów z lat 1808-1877 plus matrykuły. Spora część filmów to 1969 pozostałe 2002 do tego dochodzi współczesna digitalizacja.
Jak ci mormoni zrobili te roczniki skora AP ich nie ma?
Czyżby nie robili mikrofilmów w AP, a więc nie musieli mieć od nich zgody. Tylko w parafiach i w AD gdzie mieli zgodę kościoła.

Nie potrafisz mnie przekonać, że wiesz co mówisz, a chcesz do czegoś przekonać centralę w Utach.
Sroczyński_Włodzimierz pisze: np o różnicy "indeksujący : autor utworu indeks ma prawa autorskie, nie jednostka która udostępnia materiał do indeksacji" a "indeksujący (osoba, która ma prawa autorskie!) prześle jednostkowe rekordy do kogoś, bez wpływu co dalej" a
"indeksujący ma pełnie praw, których część może przekazać wydawcy"
a różnice są kolosalne dla dalszych losów opracowań
Nie wiem czy to czyjeś wypowiedzi, warunki, propozycje i czyje.
Bo nie podałeś.
Zgadzam się, że to wielka różnica i od tego są negocjacje i umowy by ustalić najlepszą wersję dla każdej strony.
Sroczyński_Włodzimierz pisze: Czyli wykazanie, że można i ew. pomoc
To jak rozumiem dotyczy współpracy z mormonami?
Nie masz wiedzy ale chcesz pomóc - szlachetne ale nieprzydatne.
Wykazywać nie masz czego, te drzwi zostały już otwarte bez twojej pomocy, nie ma potrzeby wyważać otwartych drzwi.
Jeśli ktoś chciałby praktycznej pomocy, to powinien się zgłosić do zarządu LTG, bo oni przeszli tą drogę, o której Ty nie masz pojęcia.
Są praktykami a Ty nawet nie jesteś nawet teoretykiem a co najwyżej filozofem w tym zakresie.
Przepraszam jeśli słowa ostre ale tak uważam.

Natomiast gdyby ktoś chciał pomocy w sprawie kontaktów i współpracy z AP, to jesteś właściwym adresem. W to nie wątpię.

Owszem w działce prawnej mógłbyś być pomocny.
Pod warunkiem, że będziesz znał technologię u mormonów, a ty jej nie chcesz znać i uwzględnić, tylko usiłujesz narzucić swoją.

Nie wiem jak byłoby w Utah ale mnie rozbawiłeś nieźle tym:
Sroczyński_Włodzimierz pisze: format - negocjowalny, ale bazowy : metryki.genealodzy.pl
chcecie już zrobione -bierzcie!
Odwrócę role: zgłaszam się do Ciebie, jako nieznany Ci bliżej szef zespołu, który nie robił nigdy dla WZI ale coś tam robił. Wiem, że macie dużo zdjęć ale zawaleni robotą nie jesteście w stanie ich zaindeksować i umieścić w www.metryki.pl Ja z kolei szukam tych zdjęć dla swojej bazy.
Oferuję swoją pomoc pod warunkiem, że format będzie zgodny z moim własnym - chcesz to bierz.
Powiedz mi czy moja praca będzie dla ciebie przydatna, bo ja tego nie widzę.
Na małą skalę jaką działa WZI może i tak, ale Familysearch nie będzie w stanie skorzystać z takiej pomocy jaką oferujesz.
Tam dziennie schodzi milion rekordów plus arbitraż. Tam nie ma miejsca na inny format. Kto niby byłby w stanie go zmienić na format stosowany w Familysearch? Proponujesz swój kajak właścicielowi tankowca i oczekujesz, że wykuje w burtach dziury na wiosła.

Ciągle myślisz, tak jak byś pracował z AP i dlatego nie wiesz, że to co oferujesz, nie spełnia wymagań mormonów. Ty dostałbyś to co chcesz, czyli zdjęcia i po negocjacjach prawa do publikacji indeksów i zdjęć, takie jakie chcesz, a im oferujesz coś, czego oni nie pragną. Bazę w innym formacie niż oczekują. Nie dziwię się, że na to nie idą.
I nie jest to ich zła wola, a wymóg technologiczny.
Od tego zacząłem dyskusję pamiętasz?
Nie chodzi o ich złe nastawienie mentalne.

Wszystkie warunki, które wymieniłeś idzie spełnić w negocjacjach
z mormonami, poza jednym, związanym z technologią jaką przyjęli.
Format zgodny z bazą Familysearch.
Zgodnie z twoimi oczekiwaniami, by było efektywnie,
po co robić coś, jeśli potem trzeba przerabiać.
Wiem, że nie zrozumiesz o czym mówię, dopóki nie zobaczysz
jak wygląda indeksacja dla Familysearch. Może ktoś, kto indeksuje, niekoniecznie Projekt Lublin, ale jakikolwiek projekt, mieszkający obok Ciebie pokazałby jak to wygląda.
Na instalację oprogramowania abyś sam się mógł przekonać (zamiast się domyślać) nawet nie mam zamiaru Cię namawiać. Jak byś miał chęć, to już dawno byś to zrobił. Nie chodzi mi o to byś indeksował ale abyś zobaczył jak to wygląda, inaczej ciągle będziesz mówił z poziomu swojego kajaka.
Sroczyński_Włodzimierz pisze: Proponuję każdemu z zaintersowanych uzyskaniem podobnego efektu (kopie dokumentów i ich opracowania dostępne dla wszystich bez ograniczeń) wymianę doświadczeń.
Wymiana doświadczeń wskazana, czy spytałeś o doświadczenia zarząd LTG, oni są chętni do wymiany doświadczeń, na wiele twoich pytań i wątpliwości odpowiedzą. Jak będziesz słał pytania w przestrzeń zamiast do konkretnych ludzi, to nic się nie dowiesz.

Ja np. napiszę do Radka jeśli się tu nie odezwie, zamiast płakać,
że nikt mi nie udziela informacji.
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Darek
weż Ty się ode mnie odczep
sprawdźże sobie co jest w AP Radom z tych trzech parafii

nie umiesz? nie chcesz?
to dla czytelników wątku:
zasoby AP Radom dot. jednej z trzech
http://baza.archiwa.gov.pl/sezam/pradzi ... wosc=Warka

przeproś za bezpodstawne zarzuty i napastliwy ton
to będziemy rozmawiać dalej

i nie wchrzaniaj się już pomiędzy mnie a FS , bo nie pomagasz
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
dpawlak

Nieaktywny
Posty: 1422
Rejestracja: pn 24 sty 2011, 22:28

Post autor: dpawlak »

Sroczyński_Włodzimierz pisze: nie wchrzaniaj się już pomiędzy mnie a FS , bo nie pomagasz
Zgodnie z życzeniem. Nie będę.
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”