Ronang pisze:Sroczyński_Włodzimierz pisze:Jacques (Icek) MIROWICZ urodził się w Warszawie w 1923 roku?
Jest szansa na dokument naturalizacji z 1948? A w nim byłaby historia pobytu?
To ma potencjalne przełożenie na prawną możliwość wjechania członka rodziny do Polski w 1945. Nie wszystko odbywało się zgodnie z duchem i literą prawa, ograniczenia były łamane ale nie było tak, że każdy kto chciał - mógł.
Przebywanie (nieprzerwanie) poza granicami od lat 20 do 1945 byłoby potencjalną przeszkodą. Już w 1939 nie musiała mieć obywatelstwa polskiego. Naturalizacja brata - przez analogię - mogłaby to (obywatelstwo polskie siostry) wyjaśnić. Może nie do końca wyjaśnić, bo sprawa skomplikowana vide np Herschel Greenspan, ale coś wnieść.
"Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wyjechała do Polski."
A czy to "duże prawdopodobieństwo" może wynikać z subiektywnego przeświadczenia męża i tylko z tego?
Akcje imigracyjne typu "górnicy z Francji i z Belgii' były mocno zogniskowane na pożądanych grupach, a bariery były stawiane przed pozostałymi.
Rodzina przeprowadziła się między 1923 a 1926 rokiem, sądząc po datach urodzenia.
Próbujemy znaleźć dokumenty, akty urodzenia lub cokolwiek innego, co mogłoby wskazać nam właściwy kierunek, ale wszystko jest napisane odręczną cyrylicą, więc nie da się tego przetłumaczyć, zwłaszcza że jestem Francuzką.
Mam nadzieję, że nie zmieniła tożsamości po 1945 roku.
Dziękuję i jeśli masz więcej informacji, bardzo proszę o kontakt.
Z poważaniem
Ronan
Jeśli masz problemy z odczytaniem i tłumaczeniem tekstów pisanych cyrylicą zamieść tu na forum skany tych dokumentów, a wiele osób chętnie je przetłumaczy. Nawet ja.
I szczerze radzę, odsuń na razie na bok sugestię wyjazdu prababki w maju 1945 roku do Polski. Obawiam się , że drążenie tej koncepcji może być stratą czasu. Wiesz w ogóle czy ona znała dobrze język polski? Mogła nie znać bo w domu być może mówiło się w jidysz, poza domem po francusku. Czy w ogóle identyfikowała się z Polską, polskością? Być może ta Polska i "rodzinna" Warszawa były jej równie obce i dalekie jak mnie Wietnam. Jaki tak naprawdę miałby być powód jej wyjazdu do Polski. Podjęcia wędrówki, która w tamtym czasie mogła trwać wiele tygodni, była trudna, mozolna i pełna niebezpieczeństw. Nie było tak jak dziś, że pojedziesz na lotnisko w Paryżu, wsiądziesz w samolot i za 2 godzine jesteś w Warszawie. To była długotrwała, skomplikowana wędrówka. Pomijając oczywiście różne bariery formalne. Wojskowe patrole. We wschodnich Niemczech i w Polsce sowietskoje, bardzo groźne w bezpośrednim starciu. Decydowali się na tę odyseję w mrocznej tonacji ludzie, którzy w Polsce zostawili całą rodzinę, dzieci, którzy byli zagorzałymi patriotami i kochali tę polską ziemię bardziej niż własne życie, ale twoja prababka...????? No nie wiem, nie wiem. Jakoś mi to nie gra. Cała ta historia jest straszliwie dziwna. Kobieta 11 dni po urodzeniu dziecka bez słowa znika, przepada jak kamień w wodę i to nie na miesiąc, rok czy 5 lat, ale na zawsze. Definitywnie i całkowicie.
Tam na miejscu we Francji sprawdziliście wszystkie możliwe tropy? Łącznie z archiwami policyjno-kryminalnymi? Nie wiem jak to wyglądało w maju 1945 roku we Francji, ale chyba jakoś ta instytucja działała. Sprawdziliście co się mogło zachować? Dane denatów NN, rejestry spraw niewyjaśnionych? Karani za włóczęgostwo, anonimowi pacjenci w szpitalach? Pewnie niewiele, albo zgoła nic po 79 latach, ale warto dowiedzieć się . Może jednak coś, gdzieś? Sprawdzaliście inne kierunki ewentualnej ucieczki? Szwajcaria, Włochy, Izrael? Dużo bardziej prawdopodobne niż Polska.
Pozdrawiam
Ewafra