Strona 3 z 3

: ndz 10 lut 2013, 23:58
autor: Sawicki_Julian
Cóż Włodek, tamto co pisałem też prawda, ale wyciąłem, może tego nie doświadczyłeś, ale ja wiem z praktyki ze Ci powyżej piszą także prawdę, ja sam jak mi trafiło iść do ludzi po dawnym dworze, to od razu bez pytania była odpowiedź ze papier mamy na to, a ja pytałem kto tu mieszkał, a nie o ziemie ; Julian

: pn 11 lut 2013, 00:20
autor: Sroczyński_Włodzimierz
tak, rozumiem, nie kwestionuję
bywa i tak
bywa i zupełnie na odwrót: niektórzy wolą nie wspominać niegdysiejszego stanu posiadania, by nie być posądzonymi o chęć zwrotu za wszelką cenę
naprawdę...większość (spora część) majątku, nieruchomości wyszła z rodzin na drodze sprzedaży:) jedna nacjonalizacja nie jest (choć ważna), aż tak znacząca by decydować o wszystkim
to, że moja pra..babka miała kamienicę w Warszawie w 1870 nie znaczy, że rodzina ją (kamienicę nie pra;) straciła w wyniku kradzieży..tj nacjonalizacji bez odszkodowania
btw: temat wymiany z 1950 i jej skutków (bankructwo wierzycieli, których majątek będący u dłużników z dnia na dzień stracił praktycznie wszelką wartość) - w świadomości powszechnej nie istnieje
a ile było rodzinnych rozliczeń - szczególnie na wsi opartych na długu wieloletnim (spłacenie rodzeństwa, czy pozostałych rozliczeń po nabyciu od sąsiada)
itd
nie demonizowałbym (choć ważna) kwestii nacjonalizacji bierutowskich

: pn 11 lut 2013, 00:34
autor: Sawicki_Julian
Włodek ja tak pisze z praktyki i z rodzinnych listów z lat 1915 do 1965, jest ich ponad 80 sztuk i tam opisuje jak to było, wszyscy musieli się dorabiać od nowa i byli poniżani z racji dawnego stanu, to przykre i trudno zapomnieć. A inna sprawa, w Pińczowie są też Sroczyńscy ( Generos ) chyba w latach 1786, jest wpięta na środku książki z chrztami mała kartka, ale dokładnie nie pamiętam czy w książce, czy na tej kartce ; pozdrawiam - Julian

: pn 11 lut 2013, 00:45
autor: Sroczyński_Włodzimierz
jak wyżej: nie kwestionuję
ale gdyby była jedna przyczyna (czy też jeśli jedna byłaby dominująca, do niej zdecydowana większość wypadków by się sprowadzała) - to byłby klucz uniwersalny i problemu by nie było
o ciężkich czasach okupacji, wojny i powojennego bezprawia - z racji bolesności przeżyć, traumy przy wspomnieniach nie piszę - bo to zupełnie oddzielny temat
być może wart tematów np na warsztaty - spotkania z zawodowym psychologiem. Nie tylko nas dotykający, ale i historyków i osób zaangażowanych w utrwalanie tych najboleśniejszych wspomnień. A dość pilny- projekty "archiwa historii mówionej" uruchamiane w latach ostatnich (ze względu na wiek -to być może ostatni dzwonek), obozy , wysiedlenia...nie jest łatwo namówić na prawdziwą rozmowę, nie tylko suche podręcznikowe fakty. Jeszcze boli. Większość przepadnie, bo nie potrafimy się przebić. Czasem obcemu łatwiej...
nie te tereny ale (przykład ostry, może na forum za mocny), więc ja osobistego doświadczenia z tym nie mam, ale..jak wysłuchać relacji zgwałconej własnej babki??

: pn 11 lut 2013, 00:55
autor: Sawicki_Julian
Czyli w naszej historii wszyscy mamy złe wspomnienia, ale czas iść spać ; pozdrawiam - Julian

: pn 11 lut 2013, 09:57
autor: Słomińska_Dominika
Włodku, z tym udostępnianiem to mi ksiądz ostatnio wyjaśnił, że zwyczajnie miał takie przypadki, że ktoś gdzies zobaczył jakies nieślubne dziecko a potem jęzor rozpuścił, pomimo, że to było np ponad wiek temu. I tutaj poniekąd ma trochę racji bo wieś nie zapomina. Co innego jest w miastach, gdzie jest wieksza anonimowość, ale na wsi, gdzie rodziny siedzą od pokoleń to już tak lekko nie ma. Dla mnie obecnie jest to cokolwiek absurdalne, bo w życiu bym takiego argumentu nie użyła - w sensie a bo twoja babka to się puściła. Ale są ludzie, którzy to robią.
Z drugiej strony niestety pokutuje u nas pogląd, że kościół ma jedną z najlepszych baz danych i nie bardzo lubi się tą wiedzą dzielić. Zresztą czasami widać w zapisach, że notowanych jest więcej informacji, niż niezbędne minimum. Typu, że przyszedł ten i ten bo z tamtym to ojciec był skłócony.
No i kolejny argument, gdy parafia udostępnia księgi publicznie to kończą się tzw datki za wgląd. Dla małych parafii taki datek to jest jednak spory procent w budżecie parafii.
Co do rodzin mówiących różne rzeczy, tez pewnie część robi to celowo a część jest święcie przekonana, że mają rację. Ludzka dusza jest pokrętna wystarczy przeczytać Piekło Dantego :D
Argument "co zrobi pytający" jest też wg mnie jak najbardziej słuszny. Ale może uda się kij odwrócić w drugą stronę? Wiem, żę teraz zaleci totalitaryzmem, ale strach, niewiedza i dezinformacja są najlepszymi metodami władania tłumem ;). Skoro oni raczą Cię jakimiś bajeczkami to pora też wymyślić bajeczkę?

: pn 11 lut 2013, 13:18
autor: Sroczyński_Włodzimierz
udostępnienie intercyzy sprzed 150 lat nie mam nic wspólnego z księdzem, parafią, budżetem parafii (btw: nie sądzę, aby to był spory procent w budżecie parafii, może jakiejś, gdzieś, ale nie przeciętnej)

oszukiwać nie będę:) bajeczka za bajeczkę niekoniecznie

wymiana poglądów dużo mi dała i może da jeszcze? jesli nie receptę na wykrycie w czym problem w opisywanej sytuacji i jak rozwiązać tę konkretną - to przegląd potencjalnych powodów niechęci
z tym ("dlaczego nie mówić o wielu sprawach") - nie tylko z zaakceptowaniem takiej postawy, ale z wiedzą dlaczego tak jest, skąd takie podejście - mam chyba największy problem

: pn 11 lut 2013, 13:19
autor: Słomińska_Dominika
ech no ja miałam na myśli bajeczkę w stylu "może powstanie z tego książka" ;)

: pn 11 lut 2013, 13:25
autor: Kolank0
NA wsi, gdzie każdy z każdym się zna, nie trzeba zaglądać w księgi by wiedzieć, kto był ślubny a kto nie. Tam często ludzie więcej wiedzą niż księgi podają ;))


Ludzie nie lubią się dzielić informacjami, bo wciąż mają w pamięci czas totalnej inwigilacji i jakie czasem nieopatrzne słowo niosło konsekwencje.

: pn 11 lut 2013, 13:26
autor: Słomińska_Dominika
Wiedzą obecnie ale nie koniecznie XIX wiek prawda?

: pn 11 lut 2013, 13:31
autor: Kolank0
A kto się w czasach totalnego rozpasania moralnego przejmuje się jakąś wpadką pra pra??

: pn 11 lut 2013, 13:32
autor: Słomińska_Dominika
Cóż, widać wieś wsi równa nie jest :D

: pn 11 lut 2013, 13:37
autor: Sroczyński_Włodzimierz
ale "totalna inwigilacja" nie polegała na dostępie!
Ci co mieli inwigilować nikogo o zgody nie pytali (na boku pozostawiam jak jest obecnie:) -brak dostępu, stawianie obostrzeń powoduje jedynie bezradność wobec takiej mocno szeptanej "wiedzy"
już zupełnie w bok idąc, jako ciekawostka bardziej niż w bezpośrednim związku z tematem
na podstawie dośc świeżych informacji prasowych: wykorzystywanie przez brytyjskie 'tajne" służby fałszywych tożsamości pochodzących z wiedzy o zmarłych w dzieciństwie obywatelach skończyło się wraz z digitalizacji (i częściowym lub cąłkowitym dostępem) do aktów zgonów:) co publiczne - to nieuzyteczne (dla takich celów), czym bardziej dostępne - tym mniej pola do popisu dla "dziwnych teorii"
i odwrotnie - ukrycie (próba ukrycia) - powoduje rozrost opowieści dziwnej treści

: pn 11 lut 2013, 13:40
autor: Kolank0
jak człowiek nie ma innych problemów, to sobie je sam stworzy. dawniej sensacje tygodniami roztrząsano. dziś "news" juz wieczorem jest nieświeży niczym przedwczorajsza ryba.