Nieślubne dzieci

Wzajemna pomoc w problemach natury genealogicznej. Przed wysłaniem zapytania proszę sprawdzić podforum tematyczne : Tłumaczenia metryk: łacina, niemiecki, rosyjski, ukraiński, angielski, francuski ; także tematy : Poszukiwania lub Stronę Główną Forum

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Grażyna-Tymicka

Sympatyk
Posty: 26
Rejestracja: sob 13 lis 2010, 11:47

Post autor: Grażyna-Tymicka »

Witam ! Istotnie nieślubne dzieci sprawiają wiele kłopotu,ja stanęłam "pod ścianą" szukając brata mojej babci nazywał się CYPRIAN GNATOWSKI rodzice to JAN STANISŁAW GNATOWSKI LUB STANISŁAW GNATOWSKI matka LUDWIKA ZIOŁO VEL ZIÓŁKOWSKA.Zamieszkali w Warszawie.Wiem tyle,że CYPRIAN GNATOWSKI w 1903 roku był pełnoletni, gdyż jego podpis występuje na akcie chrztu kuzyna.Pominięty w pamięci bliskich z powodu samobójczej śmierci.Mimo wyszukiwania wg. nazwiska które mogło być odczytana wyszukiwałam wg. imienia Cyprian,i nie spotkałam się w żadnym ze spisów.Parafie ww. rodzin to św.Jan i kościół NMP.
Awatar użytkownika
Aftanas_Jerzy

Sympatyk
Posty: 3287
Rejestracja: śr 15 kwie 2009, 15:52

Post autor: Aftanas_Jerzy »

kamil_360 pisze:Czy moje pytanie było rzeczywiście aż tak niezrozumiałe?
Jeżeli tak Pan to określił, to sądzę, że chodzi mi o tę właśnie część wspólną.

Pozdrawiam serdecznie,
Kamil Śmieszek
Witam!
W ubiegłym roku na naszym forum już o tym dyskutowaliśmy, a i na innych forach też. Radzę wyszukać w Google wpisując "dzieci nieślubne w genealogii" i samemu poczytać.
Serdeczne pozdrowienia
Jerzy Aftanas
Darek1965

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 175
Rejestracja: ndz 15 lis 2009, 13:01

Post autor: Darek1965 »

Witaj Kamilu!
Jerzy ma rację, ale ze swoim podsumowaniem i jednocześnie zakończeniem wątku był szybszy ode mnie, podaję to co rozpocząłem pisać jeszcze przed ukazaniem jego postu.

Moim zdaniem do tematu należy podejść chronologicznie.
Posiadasz akt urodzin Eugeniusza, w którym nie ma nazwiska ojca.
Wobec powyższego mamy dwie możliwości;
1/ Eugeniusz był dzieckiem panieńskim Teofili,
2/ Eugeniusz został spłodzony ze związku kazirodczego.
Uf, jak to brzmi, ale nie przejmuj się, nie było tak źle, to dopiero początek szczęśliwego zakończenia.
Wg. obowiązujących przepisów zarówno w pierwszej jak i drugiej wersji nie podawano imienia ojca; „ ojciec dziecięcia w kazirodztwie lub cudzołóstwie zrodzonego, jako ojciec w akcie zapisanym być nie może”.
Nie wchodzi w rachubę wersja, iż Wincenty nie mógł być obecny przy chrzcie dziecka i dlatego nie został ujęty w treści aktu. Przepisy przewidywały i taką sytuację i wówczas byłby sporządzony: „akt urodzenia łącznie z metryką o chrzcie świętym prawego dziecka, którego ojciec nie jest obecny przy sporządzaniu aktu”.

Posiadany przez Ciebie akt małżeństwa Wincentego i Teofili jest dowodem na to, iż wersja nr 2 nie wchodzi w rachubę, uf, kamień z serca. Czyli pozostajemy przy wersji nr 1.
Zapewne zapytasz, nieślubnym Teofili, ale czy z Wincentym?
Moi zdaniem z Wincentym, kto by go zagonił przed ołtarz po siedmiu latach od narodzin Eugeniusza?
W końcu dochodzimy do finału, Wincenty zawiera związek małżeński z Teofilą, która była już w wysoko zaawansowanej ciąży. Zapis o przyczynie zawarcia małżeństwa nie musiał być wcale ujęty w takiej formie, ażeby uznać Eugeniusza jako syna nie potrzeba było używać aż takiego dosadnego stwierdzenia (chyba że wyraźnie tego sobie życzyli młodzi, chyba raczejWincenty?)
Ówczesne przepisy przewidywały i taką sytuację: „ wzór akty ślubnego przy zawarciu którego zachodzi uznanie dziecka, spłodzonego przed wstąpieniem w związek małżeński”.

Działo się itd. Oświadczamy, iż w obecności świadków itd. Zawartym został w dniu dzisiejszym związek religijny między… Małżeństwo poprzedzone zostało przez trzy zapowiedzi… Nowożeńcy oznajmili, iż umowa ślubna między nimi zawarta nie była. Oświadczyli także, że spłodzoną przed zawarciem małżeństwa córkę itd. Niniejszym aktem ślubu uznają za swoją i z mocy art. 291 Kod. Cyw. zabezpieczają jej utrzymanie i prawa dziecka prawego. Obowiązek religijny spełniony został itd.

Ponadto należało dopełnić jeszcze jednego przepisu, co w opisanym przypadku zaistniało.
Art. 101 Akt uznania dziecięcia wpisanym będzie w księgi podług swej daty, i uczyniona będzie o nim wzmianka na brzegu aktu urodzenia, jeżeli akt ten się znajduje.

Na tym kończę podpowiedzi, teraz Twoja rola w zagłębianiu historii rodziny Wincentego i Teofili oraz i ich dwóch synów. Historia ich późniejszego życia przyniesie odpowiedź, czy małżeństwo rzeczywiście zawarto z przyczyny…, czy też z typowych dla każdego związku powodów.
Pozdrawiam
Darek
Awatar użytkownika
kamil_360

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1375
Rejestracja: sob 06 lut 2010, 14:49

Post autor: kamil_360 »

Dziękuję pięknie za odpowiedź i dogłębne wytłumaczenie.
Chciałem się dowiedzieć, jak wysoka jest prawdomówność aktów-sądzę że duża, ale niby zakłamania wszędzie się zdarzały.
Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją wyżej opisaną.
Po prosotu mam kilkanaście aktów kilkunastu osób, i dopadła mnie zaduma, czy rzeczywiście wszystko się zgadza z tych aktów, czy nie było jakiegoś fałszerstwa, zdrady, itd., bo idąc dalej może się okazać, że to już nie nasza rodzina.
Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam,
Kamil Śmieszek
Darek1965

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 175
Rejestracja: ndz 15 lis 2009, 13:01

Post autor: Darek1965 »

Witaj Kamilu!
Chciałem się dowiedzieć, jak wysoka jest prawdomówność aktów-sądzę że duża, ale niby zakłamania wszędzie się zdarzały.
Prawdomówność aktów, raczej ich wiarygodność jest taka, jaka była właśnie prawdomówność naszych przodków. O ewentualnych badaniach na ten temat nie czytałem. Może się mylę, ale, od czego mamy na forum bardziej doświadczonych poszukiwaczy własnych korzeni.
W aktach metrykalnych spotykamy się z oświadczeniami samych zainteresowanych, którzy jeżeli zakładali wprowadzenie w błąd urzędnika USC, to mieli pełne pole manewru.
W przypadku aktu urodzenia – chrztu świadkowie potwierdzali … jedynie (na szczęście, gdyż upierdliwy zaborca mógł np.wyznaczyć im inną rolę, tę związaną z materacem…) tożsamość osoby zgłaszającej fakt narodzin.
dopadła mnie zaduma, czy rzeczywiście wszystko się zgadza z tych aktów, czy nie było jakiegoś fałszerstwa, zdrady, itd., bo idąc dalej może się okazać, że to już nie nasza rodzina.
Z Twoich słów odczytuję (jeżeli się mylę, to przepraszam) powątpiewanie w wiarygodność akt metrykalnych. Tak w genealogii już jest, że odkrywamy nie tylko piękne strony naszych poprzedników, ich sukcesy, szlachetne czyny …, ale również ciemne historie. W każdej rodzinie zdarzały się „dziwne” sprawy, które były objęte kurtyną niepamięci-milczenia naszych przodków.
Jeżeli nie jesteś przygotowany lub po prostu nie masz ochoty na odkrywanie ciemnych stron, to daj sobie spokój z genealogią własnej rodziny.
Ps. ewentualne celowe pomijanie tego tematu w prowadzonych poszukiwaniach będzie wypaczeniem obowiązujących zasad.
Pozdrawiam
Darek
Awatar użytkownika
Olczyk_Paweł

Sympatyk
Adept
Posty: 51
Rejestracja: śr 18 mar 2009, 21:01
Lokalizacja: Zgierz

nieślubne dzieci

Post autor: Olczyk_Paweł »

Witam serdecznie
Z tematem "nieślubnych dzieci" zetknąłem się w swoich poszukiwaniach kilkakrotnie. Zastanowił mnie przy tym jeden, dość znamienny fakt. Najczęściej osobą, która zgłaszała narodziny dziecka był ojciec i dziecko otrzymywało jego nazwisko. W przeglądanych przeze mnie aktach, które dotyczyły narodzin dzieci nieślubnych we wsi moich protoplastów, dzieci owe, otrzymywały nazwisko akuszerki, która "odbierała" poród dziecka i w zastępstwie nieznanego ojca noworodka zgłaszała fakt jego narodzin księdzu prosząc o chrzest. I tu proszę bardzo o odpowiedź na pytanie: czy zetknęliście się Państwo z podobną praktyką nadawania dzieciom nieślubnym nazwiska akuszerki, czy opisywane przeze mnie fakty to odosobnione przypadki we wsi moich przodków?
Pozdrawiam.
Paweł Olczyk
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

nieślubne dzieci

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

"czy zetknęliście się Państwo z podobną praktyką nadawania dzieciom nieślubnym nazwiska akuszerki,"

tak:) w skorowidzach sporządzanych przez niewnikających w treść aktu - pierwsze nazwisko wpisywali jako nazwisko dziecka
a jak był lekarz /akuszer to i kilkanaście w roku pracownicy USC mu przypisali:)))
a serio: moim zdaniem nie ma możliwości nadania nazwiska akuszerki
albo błąd sporządzającego akt albo odczytującego
dziecko z ojca nieznanego a matki znanej zrodzone w początku XX wieku "pod zaborem rosyjskim" ma nazwisko matki
pozdrawiam serdecznie
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Awatar użytkownika
Olczyk_Paweł

Sympatyk
Adept
Posty: 51
Rejestracja: śr 18 mar 2009, 21:01
Lokalizacja: Zgierz

nieślubne dzieci

Post autor: Olczyk_Paweł »

Zapomniałem dodać, że podane przeze mnie przypadki miały miejsce w latach trzydziestych - pięćdziesiątych XIX wieku.
Pozdrawiam.
Paweł Olczyk
Awatar użytkownika
Kornelia_Major

Członek PTG
Mistrz
Posty: 474
Rejestracja: wt 10 kwie 2007, 22:17
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Re: nieślubne dzieci

Post autor: Kornelia_Major »

[: czy zetknęliście się Państwo z podobną praktyką nadawania dzieciom nieślubnym nazwiska akuszerki, czy opisywane przeze mnie fakty to odosobnione przypadki we wsi moich przodków?
Pozdrawiam.
Paweł Olczyk[/quote]

To nie są odosobnione przypadki. Indeksuję parafię Katedra - Kielce
i takich przypadków jest wiele, chociaż w spisanym akcie nazwisko matki jest dokładnie zapisane.

Pozdrawiam, Kornelia Major
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

nieślubne dzieci

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

a gdzie?
przepisy te same w tych dwóch okresach
no ale jedna rzecz kodeksy, instrukcje, a druga -praktyka:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Awatar użytkownika
Olczyk_Paweł

Sympatyk
Adept
Posty: 51
Rejestracja: śr 18 mar 2009, 21:01
Lokalizacja: Zgierz

nieślubne dzieci

Post autor: Olczyk_Paweł »

Akta pochodzą, tak jak w przypadku Pani Kornelii, z okolic Kielc. Nazwisko matki także w każdym z tych przypadków jest podane. Być może to tamtejsza specyfika.
Pozdrawiam serdecznie.
Paweł Olczyk
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

nieślubne dzieci

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

a dalsze losy? ktoś to korygował np przy okazji ślubu?
śledziliście czy nazwisko z aktu było stosowane (sąd? poborowi?), czy może żyli nawet nie wiedząc, że noszą nazwisko akuszerki?:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Awatar użytkownika
Olczyk_Paweł

Sympatyk
Adept
Posty: 51
Rejestracja: śr 18 mar 2009, 21:01
Lokalizacja: Zgierz

nieślubne dzieci

Post autor: Olczyk_Paweł »

Ponieważ matka dziecka, w żadnym z tych przypadków nie była w kręgu moich zainteresowań genealogicznych, tematu nie "ciągnąłem". Jednak poruszona przez Pana kwestia jest bardzo ciekawa i przy następnych takich przypadkach sprawę zbadam.
Pozdrawiam.
Paweł Olczyk
Awatar użytkownika
Kornelia_Major

Członek PTG
Mistrz
Posty: 474
Rejestracja: wt 10 kwie 2007, 22:17
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Re: nieślubne dzieci

Post autor: Kornelia_Major »

Sroczyński_Włodzimierz pisze:a dalsze losy? ktoś to korygował np przy okazji ślubu?
śledziliście czy nazwisko z aktu było stosowane (sąd? poborowi?), czy może żyli nawet nie wiedząc, że noszą nazwisko akuszerki?:)
Przypadkowo sprawdzałam dwa tak zapisane chrzty. Niestety, aż do smierci nazwisko potomka męskiego pozostało przy nazwisku akuszerki, a w innym przypadku panna aż do ślubu nosiła też
nazwisko akuszerki.
Przypuszczam, że większość pozostała przy tych nazwiskach. Narazie nie natrafiłam na korekty .

Pozdrawiam, Kornelia Major
Ostatnio zmieniony pn 09 maja 2011, 23:54 przez Kornelia_Major, łącznie zmieniany 1 raz.
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

nieślubne dzieci

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

ciekawe jak to w protokołach wizytacyjnych było..bo przy pierwszej kontroli ("dziekańskiej") pewnie umknęło i ew. dopiero (jeśli w ogóle) to z kurii jakiś sygnał
te okolice Kielc były nadzorowane przez ten sam organ /osobę co Katedra? tj wpisy na końcu duplikatu tą samą ręką?
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
ODPOWIEDZ

Wróć do „Potrzebuję pomocy”