Zmiana nazwiska

Pomoc w poszukiwaniach informacji

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Awatar użytkownika
magda_lena

Sympatyk
Legenda
Posty: 758
Rejestracja: sob 05 sty 2013, 22:29

Post autor: magda_lena »

Darku, Ewie chodzi o to, że jak byli Saneccy vel Niedźwiadki (Niedźwiedź to moim zdaniem oczywisty błąd) to zależało od ksiedza jak zapisał, bo znał ludzi pod dwoma nazwiskami. A zainteresowanym było wszystko jedno, jak ich zapisali.
Udokumentowane musiało być uznanie dziecka przez ojca lub zmiana nazwiska w 'papierach", szczególnie w sytuacji, kiedy (załóżmy) tego "vela" nie było i człowiek zmieniał nazwisko z Sanecki na Niedźwiadek, ot tak sobie. Średnio prawdopodobne.
Przynajmniej ja tak Ewę zrozumiałam.

Dygresja.
Nieślubna córka mojej prababci, urodzona w wieku XX, ale przed I wojną, zapisana została pod nazwiskiem panieńskim matki. Przy czym pradziadek grzecznie ożenił się z prababcią, tyle, że dopiero po 6 latach. Formalnosci uznania nie dopełnili. Mieli jeszcze 6 dzieci, urodzonych już "legalnie". Cioteczna babcia wychowywała się razem z nimi, i nigdy nie była dyskryminowana. Do czasu. Sprawa "nielegalnego" pochodzenia, a co za tym idzie i nazwiska panieńskiego, wyszła dopiero w wieku XXI, ku zdziwieniu jej rodzonych dzieci. Przy podziale majątku. Nie wiem, w jaki sposób (zwłaszcza po wojnie) ominęła sprawy urzędowe dotyczące nazwiska. Niemożliwe? Możliwe.
Pozdrawiam, Magdalena
dpawlak

Nieaktywny
Posty: 1422
Rejestracja: pn 24 sty 2011, 22:28

Post autor: dpawlak »

Niedźwiedź pojawia się w akcie urodzenia jako dopisek po tym jak zostało napisane przy ojcu Sanecki. Ksiądz napisał dobrze, po czym podkreślił i dopisał błąd? Mało prawdopodobne.
Co do zmiany nazwiska w papierach, jeśli nie było prawne to śladu w dokumentach nie ma, ludziska wiedziały swoje oba nazwiska były w użyciu i tak je ksiądz zapisywał raz jedno raz drugie. Czyli jednak możliwe było bez papierka, prawda?
Nie musiała omijać spraw urzędowych, jeśli funkcjonowała pod nazwiskiem męża to panieńskie nie było na co dzień używane, nawet rodzina mogła nie wiedzieć, zwłaszcza jak znała nazwisko jej ojca to domyślnie przyjmowała że takie jest i jej nazwisko panieńskie.
O rzeczy które wydają się nam oczywiste pytamy przecież bardzo rzadko.
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
Awatar użytkownika
konskovolensis

Sympatyk
Posty: 27
Rejestracja: ndz 09 cze 2013, 16:47

Post autor: konskovolensis »

Dopisek na marginesie w akcie urodzenia Elżbiety w 1856 wcale nie musiał zostać dokonany w tymże roku. I sądząc po charakterze i kroju pisma, innym użytym narzędziu, braku parafy, nie był. Mógł powstać rok, 20 albo 100 lat po tamtym zapisie. Wg mnie najbardziej jednak możliwe, że kiedy Elżbieta wychodziła za mąż, zgłosiła się do kancelarii jako Niedźwiedź, po szukaniu znaleziono akt urodzenia Saneckiej, stąd ktoś na szybko dokonał adnotacj dla pamięcii.

Przychylam się do wersji przedstawionej przez Darka. Wyraźnie widać, że do 1860 Franciszek używał nazwiska Sanecki, a od 1862 - Niedźwiadek. Pomiędzy tymi datami stało się coś, co sprawiło, że zmienił nazwisko. Co?

Na przykład został pomiędzy 1860 a 1862 rokiem mniej lub bardziej formalnie usynowiony i przybrał nazwisko biologicznego ojca. Możliwe że ojciec uznał go za swoje dziecko. Takie wydarzenie mogło nastąpić na przykład na łożu śmierci. Nie umarł czasem w okolicy jakiś ok. 50-70-letni Niedźwiadek w tych latach? Podnoszono, że jakiś ślad zmiany nazwiska w metrykach musi być. Niekoniecznie. Świat się na metrykach nie kończył. Mogło to nastąpić ustnie przy świadkach typu rodzina, w najlepszym razie ktoś z miejscowej elity typu kowal, sołtys itp. O zgłoszeniu sprawy do księdza nie pomyślano. Inna możliwa opcja to ożenek matki z Niedźwiadkiem i formalne uznanie przez niego syna (wcześniej nieślubnego) w akcie ślubu. Zdarzały się takie historie. Czy matka żyła i czy taki ślub nie wystąpił? Nie wiemy kiedy się urodziła, ale ok. 1860 roku mogła jeszcze wyjść za mąż. To mniej prawdopodobne, ale i to trzeba wykluczyć, choćby znajdując jej akt zgonu z informacjami o nazwisku i stanie cywilnym.
Awatar użytkownika
magda_lena

Sympatyk
Legenda
Posty: 758
Rejestracja: sob 05 sty 2013, 22:29

Post autor: magda_lena »

dpawlak pisze:Niedźwiedź pojawia się w akcie urodzenia jako dopisek po tym jak zostało napisane przy ojcu Sanecki. Ksiądz napisał dobrze, po czym podkreślił i dopisał błąd? Mało prawdopodobne.
Nie, nie, mnie chodziło o Niedźwiedź i Niedźwiadek, któreś to błąd, zakładam, że Niedźwiedź, bo Gosia wczesniej pisała o Niedźwiadkach.
dpawlak pisze: Co do zmiany nazwiska w papierach, jeśli nie było prawne to śladu w dokumentach nie ma, ludziska wiedziały swoje oba nazwiska były w użyciu i tak je ksiądz zapisywał raz jedno raz drugie. Czyli jednak możliwe było bez papierka, prawda?
A tutaj to piszemy dokladnie o tym samym ;)

dpawlak pisze: Nie musiała omijać spraw urzędowych, jeśli funkcjonowała pod nazwiskiem męża to panieńskie nie było na co dzień używane, nawet rodzina mogła nie wiedzieć, zwłaszcza jak znała nazwisko jej ojca to domyślnie przyjmowała że takie jest i jej nazwisko panieńskie.
O rzeczy które wydają się nam oczywiste pytamy przecież bardzo rzadko.
No własnie nie wiem, kiedy wyszła za mąż, chyba w czasie wojny, i wtedy rzeczywiście, wyrabiając dowód po wojnie, posłużyła się nazwiskiem męża. Nazwisko jej ojca wszyscy znali, bo to było nazwisko tego pradziadka, co się ożenił po 6 latach, on się nigdy córki nie wypierał a i wieś była malutka. Tylko ... nie zapisał w urzędzie/kościele. Nie wiem czemu, ale kto tam dojdzie jakie przodkowie mieli motywacje?
Dokładnie tak to jest, cos się wydaje oczywiste, to nie pytamy. Tutaj sprawa skończyła się tak, że majątku nie podzielono, bo część rodziny przeżyła szok, nie mogli się dogadać i sprawę odroczono, chyba na wieki. A po prawdzie, nie bardzo było też co dzielić ;)
Ostatnio zmieniony wt 29 paź 2013, 20:11 przez magda_lena, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam, Magdalena
Ewafra

Sympatyk
Posty: 895
Rejestracja: czw 02 sie 2012, 08:45
Podziękował: 1 time

Post autor: Ewafra »

dpawlak pisze:
EWAFRA pisze:byli to Saneccy zwani Niedźwiedziami bądź Niedźwiadkami, albo odwrotnie Niedźwiedzie Saneckie. Raz im widocznie tak pisano raz tak i nikomu to nie przeszkadzało bo i tak każdy wiedział o co chodzi :)
Heh a jeszcze niedawno upierałaś się, że zmiana musi mieć odzwierciedlenie w jakimś dokumencie, z podstawa prawną itp., a teraz piszesz, że raz pisano tak, raz tak i to normalne. Ech... La donna mobile ;-)
Darku dajesz się ponosić emocjom negatywnym i zbędnym i zaczyna Ci kiełkować uprzedzenie, a szkoda bo polubiłam Cię i uważałam za rozsądnego faceta. :)
Czym innym jest zmiana nazwiska, a zupełnie czym innym dopisywanie przydomków, przezwisk. Dwie różne sprawy. W pierwszym poście to było niejasne zupełnie bo Gosia zdaje się poszła skrótem myślowym, pisząc, że raz był Sanecki, a raz Niedźwiedź, a w drugim uściśliła, że generalnie byli to Saneccy vel Niedźwiedź. Takie były zapisy. Być może przez całe pokolenia. Saneccy zwani Niedźwiedziami. Od niepamiętnych czasów ich tak zwali. W drugiej połowie XIX wieku się to uściśliło. Wybrali Niedźwiadków. I ja ich rozumiem. Też bym wolała być Niedźwiadek niż Sanecka. Jakoś tak sympatyczniej. I słusznie napisała magda lena. Tu nie o zmianę nazwiska chodzi, a raczej jakby wybranie jednego z dwóch członów.
dpawlak

Nieaktywny
Posty: 1422
Rejestracja: pn 24 sty 2011, 22:28

Post autor: dpawlak »

Tak naprawdę, to nie wiemy jeszcze co zaszło, może kiedyś się dowiemy.
Nie ponoszą mnie negatywne emocje, sprawę traktuję dość lekko, a nawet zabawowo,
popatrz na buźki. Mam nadzieję, że mimo to, z pożytkiem dla ogółu i samej zainteresowanej.
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
Ewafra

Sympatyk
Posty: 895
Rejestracja: czw 02 sie 2012, 08:45
Podziękował: 1 time

Post autor: Ewafra »

Z pożytkiem dla ogółu zapewne tak. Sama mam taką zagwozdkę w jednej linii, zdawałoby się przez wieki osiadłej w danej parafii, a okazało się, że nie wszyscy bo prapraprapradziada, żeniącego się tamże w 1826 roku znaleźć nie można. Ani tu, ani w kilku okolicznych parafiach. Już zaczęłam się martwić, że przybysz z daleka, a teraz pojawiła się nadzieja, że może tu rodzony tylko inaczej go zapisali przy chrzcie. :)
Awatar użytkownika
jakozak

Sympatyk
Adept
Posty: 1394
Rejestracja: wt 14 lip 2009, 11:15
Lokalizacja: gmina Mykanów

Post autor: jakozak »

A może zmienił wiarę, Ewafro?
Miałam u siebie taki przypadek.
Pozdrowienia. Jola Kozak
Szukam aktów: - zgonu Macieja Podczaskiego ok. 1782 Sandomierz, - chrztu Marianna Opacka c.Stanisława ok.1670, - chrztu Jan Pakielewicz (Panfilowicz) łódzkie ok.1817, - ślubu Podczaskiego z Hadziewiczówną ok. 1720
Awatar użytkownika
piotr_nojszewski

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1683
Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 2 times
Kontakt:

Post autor: piotr_nojszewski »

Nie wiem czy to wiele wnosi do problemu ale czasem w Allegatach są oświadzczenia czasem z przywołaniem świadków odnoszące sie do takich zdarzeń.
Jeśli zmiana nastapiła między 1860 a 1862 sugerowałbym przegląd allegat za ten okres w szczególnosci za 1862 i cofanie się.
pozdrawiam
pozdrawiam
Piotr
Piórkowska_Ewa

Sympatyk
Mistrz
Posty: 170
Rejestracja: ndz 05 lut 2012, 10:18
Podziękował: 1 time

Post autor: Piórkowska_Ewa »

Witam. To ja odniosę się do ostatniego wpisu Ewyfro. Mój prapra... ma zapisane przy śłubie, że Paweł Milchlak urodzony w tej parafii. Księgi są szukam raz i drugi, kilka okolicznych lat. Nie ma. Irytacja przeplatana ze złością, wreszcie postanowiłam przeczytać wszystkie akty urodzenia Pawłów z tych lat. Znajduję we właściwym roku, z ojca odpowiedniego imieniem, matką Wiktorią z Grączewskich - właściwą(dobrze, że nie Marianna Kowalska) no i syn Paweł, ale ojciec niby Pawlak. Przez następnych 30 lat nie ma w tej parafii żadnego Pawlaka, czyli mój Michalak, przez chwilę przy chrzcie był Pawlakiem.
Mam jeszcze drugi gorszy przypadek. Inny Ludwk Korona żeni się podając imiona rodziców,swój wiek i że jest urodzony w tej parafii. Brak spisu, więc przeczytałam 6 lat wszystkie akty, akt po akcie. Znalazłam starszą siostrę i młodszego brata (później mam ich śluby), a mojego środkowego nie ma. Jedyna hipoteza, to błąd przy jednym z dwóch Ludwików, gdzie ewentualnie ksiądz pomylił ojca ze świadkeim (matka Marianna nie podano nazwiska). No, mógł oczywiście nie zapisać, ale na końcu podaje liczbę chrztów, więc jakoś mu się zgadzało z unikatem.
Innym razem nalazłam dwa chrzty jednej osoby pod numerami 54 i 45 - te same dane osób, te same daty, chrzestni, a chrzest dwa razy. Coś się księdzu kartki notatnika pomyliły, tylko kto został w tej sytacji pominięty? Ewa
ODPOWIEDZ

Wróć do „Poszukuję zasobów, informacji”